„Referenda” rozpoczęły się na terytoriach okupowanych przez Rosję. Wyjaśnij, dlaczego jest to nielegalne

„Referenda” rozpoczęły się na terytoriach okupowanych przez Rosję. Wyjaśnij, dlaczego jest to nielegalne

23.09.2022 0 przez admin

Zapisz się do naszego newslettera „ Kontekst ”: pomoże Ci zrozumieć wydarzenia.

podniecenie

prawa autorskie do zdjęćNikolai Trishin/TASS

Na okupowanych przez Rosję terytoriach obwodów donieckiego, zaporoskiego, ługańskiego i chersońskiego 23 września rozpoczęły się pięciodniowe „referenda”, po których Kreml prawdopodobnie ogłosi aneksję tych terytoriów do Rosji. Tym razem władze rosyjskie nawet nie próbują nadać tej procedurze pozorów legitymizacji, jak próbowały w 2014 roku na Krymie.

Cztery dni głosujemy w domu, jeden – w lokalu wyborczym

Okupowane terytoria zostaną przyłączone do Rosji na podstawie tej samej ustawy konstytucyjnej „O trybie przyjmowania do Federacji Rosyjskiej i formowania w jej obrębie nowego podmiotu Federacji Rosyjskiej”, która została wykorzystana w 2014 roku do aneksji Krymu i Sewastopol, zastępca Dmitrij Wiatkin powiedział 21 września. To on tego samego dnia zadeklarował z trybuny Dumy, że sam nie pojedzie walczyć na wschodzie Ukrainy, bo byłby to dla niego zbyt łatwy wybór.

Nikt w Moskwie nie wątpi w wyniki ogłoszonych przez władze okupacyjne „referendów”, a socjologowie krymscy poinformowali, że 80–90% mieszkańców popiera ideę przyłączenia się do Rosji na okupowanych terytoriach.

Głosowanie na terytoriach okupowanych odbędzie się w jeszcze bardziej nieprzejrzysty sposób niż słynne rosyjskie „kikutowe głosowanie” z 2020 roku, kiedy zmieniono konstytucję, by unieważnić kadencję Władimira Putina.

W ciągu pierwszych czterech dni mieszkańcy terytoriów będą omijani przez specjalnych ludzi lub będzie można głosować na sąsiednich terytoriach. I dopiero ostatniego dnia, 27 września, otworzą się dla mieszkańców lokale wyborcze. Władze okupacyjne tłumaczą tę decyzję troską o bezpieczeństwo mieszkańców, z których wielu będzie musiało głosować w osiedlach frontowych.

Przygotowania do „referendów” na okupowanych terytoriach okazały się jeszcze szybsze niż na Krymie w 2014 roku. Następnie, w ostatnich dniach lutego, po zajęciu przez wojska rosyjskie budynków Rady Najwyższej i Rady Ministrów, posłowie najpierw głosowali za przeprowadzeniem referendum 25 maja, następnie przełożono je na 30 marca, a w do końca odbyła się 16 marca, ale co najmniej dwa tygodnie na przygotowanie procedury od władz To było. Tym razem całe przygotowanie zostało zakończone w kilka dni.

„Referenda” na terytoriach okupowanych, takie jak „referendum” krymskie z 2014 r., są sprzeczne zarówno z ustawodawstwem rosyjskim, jak i ukraińskim. Według Rosjan można zainicjować, zorganizować i przeprowadzić referendum z co najmniej czteromiesięcznym wyprzedzeniem. Jeśli chodzi o ustawodawstwo ukraińskie, art. 73 ukraińskiej konstytucji stanowi, że kwestię zmiany terytorium kraju można rozstrzygnąć wyłącznie w ogólnoukraińskim referendum.

W samozwańczej DRL i ŁRL, których niepodległość uznał w lutym Władimir Putin, mieszkańcom zada się jedno pytanie: czy chcą dołączyć do Rosji. W okupowanych częściach obwodów zaporoskiego i chersońskiego trzy pytania połączą się w jedno: „Czy jesteś za secesją Ukrainy, utworzeniem przez region niepodległego państwa i jego wejściem do Federacji Rosyjskiej jako podmiotem Federacja Rosyjska?”

prawa autorskie do zdjęćYegor Aleyev/TASS

Powołane przez Rosję władze terytoriów okupowanych obiecują przeliczyć wyniki w ciągu pięciu dni po zakończeniu głosowania, po czym zwrócą się do Władimira Putina z prośbą o przyłączenie się. Biorąc pod uwagę, że „wyniki głosowania” są już jasne, trudno jest zrozumieć, dlaczego robi się tę pięciodniową przerwę.

Najwyraźniej władze rosyjskie nie są zbyt zakłopotane, że nie kontrolują w 100% terytorium żadnego regionu, który zamierzają zaanektować. Po kontrofensywie w Charkowie Siły Zbrojne Ukrainy wkroczyły w obwód ługański, w obwodzie donieckim, w ciągu 210 dni wojny armia rosyjska nie była w stanie zdobyć nawet jednej trzeciej tego obszaru. W Zaporożu wojska rosyjskie nie kontrolują więcej niż połowy regionu i jego stolicy, samego Zaporoża.

W regionie Chersoniu Siły Zbrojne Ukrainy nie atakują tak aktywnie, ale nie można też mówić o pełnej rosyjskiej kontroli nad regionem. Jednocześnie władze okupacyjne obwodów chersońskiego i zaporoskiego zapowiedziały, że po referendum obwody te staną się częścią Rosji w ich granicach administracyjnych.

21 września okazało się, że dwie wsie w obwodzie mikołajowskim, które zostały zajęte przez wojska rosyjskie – Snigirevka i Aleksandrowka, zostały postanowione przyłączyć się do obwodu chersońskiego i „referendum”, w związku z czym miejscowi mieszkańcy są zaproszeni do zmiany zarówno region i kraj zamieszkania.

Cechy „referendów”

Według rosyjskich lub ukraińskich dokumentów będzie można wziąć udział w „referendach” – podały władze okupacyjne czterech okupowanych regionów. Ale mieszkańcy nieuznanej DRL, na przykład, nie będą mogli głosować w nieuznanej ŁRL, jak wynika ze strony internetowej Ługańskiego Centrum Informacyjnego.

Mieszkańcy okupowanych regionów, którzy wyjechali do Rosji, będą mogli głosować w utworzonych przez rosyjską CKW lokalach wyborczych w wielu regionach. Wcześniej mówiono, że „głosowanie” może być elektroniczne, ale rosyjska CKW nie uznała za możliwe udostępnienie swojego systemu głosowania elektronicznego.

W samozwańczej DRL powiedzieli, że wydrukowali około półtora miliona kart do głosowania na „referendum” – tyle, ile wyborców policzono w samozwańczej republice. Rosyjski VTsIOM stwierdził , że 84% mieszkańców DRL i ŁRL jest gotowych wziąć udział w tym plebiscycie. Jednocześnie spośród tych, którzy rzekomo są gotowi do głosowania, 95% chce, aby samozwańcze republiki były częścią Rosji.

prawa autorskie do zdjęćAlexander Reka/TASS

W nieuznawanych republikach karty do głosowania drukowano tylko w języku rosyjskim, aw obwodzie chersońskim i zaporoskim także po ukraińsku.

Władze okupacyjne tych czterech regionów twierdzą, że „referenda” będą przejrzyste i uzasadnione. Wezwali nawet w tym celu zagranicznych obserwatorów, choć nie wiadomo jeszcze, z jakich krajów i czy będą obecni. DPR twierdzi, że na „referendum” będą zagraniczni obserwatorzy, ale z których krajów odmawiają wypowiadania się – ci obserwatorzy przechodzą obecnie rzekomo procedurę akredytacji w CKW.

„Republiki” już po wejściu do Rosji opowiedziały się za pozostawieniem dotychczasowych nazw regionów. A w regionie Zaporoże zaproponowali zmianę nazwy regionu na Terytorium Zaporoże.

prawa autorskie do zdjęćSergey Malgavko/TASS

podpis pod zdjęciem,

Okupowana część obwodu zaporoskiego po „referendum” powinna stać się regionem zaporoskim – ze stolicą nie jest jasne, gdzie

„Referendum” w Zaporożu będzie również wyjątkowe, ponieważ głosowanie w pierwszych czterech dniach odbędzie się w formacie tury „od drzwi do drzwi”, którą przeprowadzą zespoły złożone z członków CKW i policjantów. Wynika to ze względów bezpieczeństwa.

„Wiele osób odwiedzi nasza brygada osobowa, która będzie składać się z członków komisji, oczywiście w towarzystwie policjantów, żeby nie było żadnych incydentów, a ludzie będą zapraszani do głosowania według adresu. W ten sposób my chronić mieszkańców przed tłumami w miejscach, w których naziści mogą wystrzelić rakiety lub położyć ładunki wybuchowe” – wyjaśnił prorosyjski „szef” regionu Jewgienij Balicki.

A w regionie Chersoniu, oprócz referendum, planują również utworzenie „jednostek obrony” z cywilów. Według „wiceprzewodniczącego chersońskiej rady regionalnej” Jurija Sobolewskiego jednostki te są potrzebne właśnie dlatego, że mieszkańcy obwodu chersońskiego nie są skłonni do udziału w „referendum” i nie chcą, aby region stał się częścią Rosji. Nie jest jasne, co te „jednostki obronne” zrobią podczas referendum.

CKW Rosji pomoże również w organizacji „referendów”. Jak jest to możliwe na terytorium innego kraju, jest również kwestią otwartą z punktu widzenia ustawodawstwa.

Nie referendum, ale kampania PR

Oleg Ignatow, ekspert International Crisis Group, która bada specyfikę wojen, mówi, że z formy i procedury tych „referendów” jasno wynika, że nie są to referenda, ale kampania PR.

„Zostaną otwarte niektóre miejsca dla kamer telewizyjnych, będą pokazywani niektórzy ludzie, lokalni lub importowani. Wołano śmieszne liczby o setkach tysięcy zarejestrowanych wyborców. Nie wiem, skąd się wzięli, bo większość populacji pochodzi z ukraińskich części obwodów donieckiego i ługańskiego, które opuściły te terytoria. Ponad połowa ludności opuściła obwód chersoński – mówi Ignatow. – To nie jest nawet referendum w formie – kiedy większość ludzi odeszła, kiedy trwają działania wojenne. W sytuacji wojny w ogóle nie ma referendów ani procesów wyborczych”.

Zauważa również, że „referenda” i późniejsza aneksja terytoriów ukraińskich do Rosji staną się precedensem, kiedy terytoria, które nie zostały jeszcze zdobyte, zostaną anektowane: „Aneksa zostanie ogłoszona, jak sądzę, w granicach administracyjnych. Nie wiem przykładów, kiedy nie masz pełnej kontroli nad terytorium, które ma być anektowane. Zwykle podbijasz terytoria, a następnie ogłaszasz ich aneksję.

Według Ignatowa prowadzenie „referendów” to „bardzo poważna eskalacja” wojny na Ukrainie. Zdaniem eksperta decyzja o eskalacji zapadła po udanej ukraińskiej kontrofensywie w obwodzie charkowskim.

„Po aneksji Rosja prawdopodobnie będzie domagała się dobrowolnego wyzwolenia tych terytoriów przez Ukrainę, a wtedy zagwarantuje, że wojna się skończy. A to będzie sygnał dla wszystkich i dla Zachodu: jeśli chcesz, aby wojna się skończyła, uznaj status quo, że „Zaanektowaliśmy cztery ukraińskie regiony. I być może Rosja przejdzie do ofensywy, do tego potrzebna była mobilizacja. Prawdopodobnie zimą nowa ofensywa może rozpocząć się na Zaporoże, obwód doniecki i mogą próbować wrócić do Charkowa” – przewiduje Ignatow.

Za tym stoi główny cel tych „referendów” – „stworzenie pretekstu do kontynuowania wojny”. Ogłoszona 21 września mobilizacja nie byłaby możliwa bez tych „referendów”, uważa Ignatow.

„Główne znaczenie ma nie tylko stworzenie jakiegoś uzasadnienia, dlaczego konieczne jest kontynuowanie wojny, uzasadnienia przede wszystkim dla społeczeństwa rosyjskiego. Ale referenda są także usprawiedliwieniem dla społeczeństwa rosyjskiego, dlaczego potrzebna jest mobilizacja. Referenda są tylko wydarzeniem która jednoczy i uzasadnia wszystko późniejsze decyzje – mówi ekspert.