„Mury przesiąknięte bólem”: piwnica, w której rosyjskie wojsko torturowało Ukraińców

„Mury przesiąknięte bólem”: piwnica, w której rosyjskie wojsko torturowało Ukraińców

22.09.2022 0 przez admin
  • Orla Guerin
  • BBC, Izjum, Ukraina

Zapisz się do naszego newslettera „ Kontekst ”: pomoże Ci zrozumieć wydarzenia.

Ten artykuł zawiera opisy scen przemocy

podpis pod zdjęciem,

Cela w więzieniu w Izjum opuszczona przez wojska rosyjskie

Osoby przetrzymywane w wilgotnych piwnicach prowizorycznego rosyjskiego więzienia w Izium na Ukrainie były poddawane więcej niż jednej formie tortur. Najeźdźcy mieli całe menu zastraszania.

67-letni Michaił Iwanowicz mówi, że większość z nich doświadczył z pierwszej ręki.

Siedząc na oddziale głównego szpitala miejskiego, mocno zniszczonego przez ostrzał, emeryt wspomina, co musiał znieść: porażenia prądem, bicie, złamane kości i igły pod skórą. Jego lewa ręka jest zabandażowana. Jest wyczerpany, ale jego głos jest niewzruszony.

podpis pod zdjęciem,

Michaił Iwanowicz

„Torturowali mnie przez 12 dni, tyle czasu spędziłem w piwnicy” – opowiada. „Pobili mnie prądem, złamali rękę, doszczętnie zabili. Pobili wszystkich. Powiedzieli, że jestem terrorystą, takim słowa. Założyli mi [druty] na palce i włączyli prąd, zrobili mi to cztery razy – teraz moje palce były spalone. Bili mnie sześć lub osiem razy, nie pamiętam. Nawet nie pamiętam. czuć ból, pobity, aby ciało w ogóle przestało odczuwać.

W trakcie poszedł i igły pod skórę.

„Takie długie druty były wbijane w plecy, tuż pod skórę, tu i tutaj” Michaił wskazuje na jego ramiona. „Moje ciśnienie krwi wynosiło 40 do zera, straciłem prawie całą krew. Byłem na wpół martwy, kiedy nasz wojsko wypuściło Izyuma i zabrało mnie od aparatu.”

Armia ukraińska wdarła się do Izyum 11 września, kończąc pięciomiesięczną okupację rosyjską. W tych miesiącach Rosja wykorzystywała Izyum jako kluczowe centrum dostaw i trampolinę do ataków we wschodnim Donbasie.

Michaił Iwanowicz, podobnie jak inni, został umieszczony „w piwnicy” pod zarzutem sabotażu. Więźniowie stłoczeni w ciasnych celach, mieli worki na głowach i byli traktowani surowo.

„W piwnicy było dużo ludzi, nie wiem dokładnie ilu” – kontynuuje Michaił Iwanowicz – „Ci, którzy siedzieli ze mną, torturowali wszystkich, zdarzało się, że wyciągali ich z celi dwa lub trzy razy dziennie Albo pobili mnie w celi. Widziałem kogoś „Wyjęli to, myślę, że nie żył. I myślę, że nie był sam, nawet nie ma o czym rozmawiać.”

Na szyi Michaiła Iwanowicza na pasiastym T-shircie wisi krzyż. Zapytałem go, czy modlił się w celi. A on powiedział: „Oczywiście. Musiałem. Każdy by się modlił”.

podpis pod zdjęciem,

Graffiti na ścianach

On i inni byli torturowani w budynku komisariatu policji w Izyum. Kiedy tam weszliśmy, pokój był w nieładzie, brakowało niektórych drzwi, okna były wybite. Rosjanie ostrzeliwali Izyum przed wejściem do miasta.

Ciemność pogłębia się, gdy schodzimy po schodach w dół, gdzie znajdują się dwa piętra cel. Większość z nich jest niewielka i całkowicie pusta, z wyjątkiem brudnej pościeli i wyrzuconych ubrań.

W jednej celi ktoś wydrapał linie na ścianie wskazujące czas trwania odosobnienia. Ciszę przerywa ukraiński żołnierz.

„Wydaje się, że wszystkie te ściany są wypełnione bólem i cierpieniem” – mówi.

Opowieść Michaiła Iwanowicza o wstrząsach elektrycznych przypomina historie innych, którzy byli w tych celach – tych, których spotkaliśmy na niedawno wyzwolonych terenach.

Były dziennikarz Maksim mówi, że tam też był przetrzymywany.

„Podłączają elektrody i włączają prąd, zaczynasz się trząść” – wspomina Maxim. „Spadłem z krzesła. Ból był okropny. Było ciemno – torturowali nas w całkowitej ciemności, mieli czołówki. Zapytałem moich współwięźniów jak długo mnie nie było, powiedzieli czterdzieści minut. Myślę, że zemdlejesz za 15-20 minut ”.

Ukraina stara się udowodnić społeczności światowej, że torturowanie ludności cywilnej przez Rosjan było zbrodnią wojenną – systematyczną, nieprzypadkową. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski poinformował, że w ostatnich dniach na terenach obwodu charkowskiego wyzwolonych przez wojska ukraińskie odkryto dziesięć sal tortur.

Niedaleko więzienia spotykamy śledczych przy pracy – przeczesują budynek, w którym wojska rosyjskie służyły jako centrum dowodzenia. Dziennikarzom pozwolono tam wejść w pokrowcach na buty i maskach, aby nie uszkodzić dowodów.

Nad drzwiami nadal wisi tabliczka z napisem „Policja” w języku rosyjskim, w środku na stole jest rozszerzony numer Komsomolskiej Prawdy.

Główny śledczy Leonid Pustovit, ubrany w biały kombinezon ochronny, dokonał ponurego odkrycia. Otwiera szufladę, by pokazać nam siekierę ze śladami czegoś, co wygląda na krew.

„Nasze śledztwo wykaże, czyja to krew” – mówi nam.

podpis pod zdjęciem,

Zakrwawiony Topór

Znalazł także listę prowadzoną przez rosyjskie wojsko z nazwiskami osób, które według nich wspierały ukraiński rząd.

„To jest lista mieszkańców, którzy byli podejrzani o lojalność wobec władz ukraińskich, pisali, że mają poglądy ekstremistyczne” – mówi Pustovit. „Ludzi tu przywożono i przesłuchiwano. Trzymano ich pod kontrolą”.

To zrujnowane miasto dopiero zaczyna opowiadać swoje historie i pokazuje, ile ofiar pozostawili Rosjanie.

W sosnowym lesie na obrzeżach Izyum zespoły kryminalistyczne nadal ekshumują ludzkie szczątki z prawie 500 grobów. Władze twierdzą, że zmarli byli w większości cywilami, ale jeden grób zawierał ciała 17 żołnierzy, niektórzy ze związanymi rękami i noszącymi ślady tortur.

prawa autorskie do zdjęćGetty Images

podpis pod zdjęciem,

Ukraińscy ratownicy ekshumują ciała z masowego grobu na przedmieściach Izyum, 19 sierpnia 2022 r.

Prokuratura Okręgowa poinformowała nas, że wojsko rosyjskie zabiło prawie wszystkich pochowanych tu osób.

Patrząc, jak ratownicy zabierają ciała w białych workach na ciała, Alena Kazabekhova jest rozdarta między nadzieją a przerażeniem. Przybyła w poszukiwaniu ojca Petra Wasylczyszyna, który służył w 95 Batalionie Powietrznodesantowym Ukrainy.

Kobieta we łzach opiera się o wsparcie swojego męża Jurija.

„Ostatni telefon, który mieliśmy, był 17 kwietnia”, mówi Alena. „Następnego dnia poszli na linię frontu i wielu jego jednostek zaginęło. Wiemy, że pięciu zginęło, a ich ciała znaleźli inni żołnierze”.

Dręczony pytaniami, na które wciąż nie ma odpowiedzi, Jurij wyznaje, że prawie zazdroszczą tym, którzy mają przynajmniej coś do pochowania.

„Znamy rodziny, które znajdowały się w takiej samej sytuacji jak my teraz, ale znaleźli ciała i są – trudno to opisać – szczęśliwsi od nas, ponieważ przynajmniej znaleźli ciała”.

podpis pod zdjęciem,

Alena jest zdesperowana, aby dowiedzieć się, co stało się z jej zaginionym ojcem.

Szczątki znalezione w tym momencie w lesie należą do żołnierzy innej brygady, więc Alena i Yuri być może będą musieli szukać gdzie indziej.

Dla niektórych ekshumacja zwłok dała już odpowiedź na wiele pytań. Na jednym z powielonych zdjęć z miejsca pochówku widać rozłożoną dłoń z niebiesko-żółtymi bandażami wokół nadgarstka – barwy ukraińskiej flagi. A pod nim – ledwo zauważalna czerwonawa plama.

Według oświadczenia 93. brygady zmechanizowanej Ukrainy są to szczątki żołnierza Siergieja Sowy. Kiedy jego żona Oksana zobaczyła zdjęcie, rozpoznała tatuaż na jego nadgarstku.

Rodzynki to teraz miasto z głębokimi bliznami. Ze wszystkich stron – ruiny spalonych i zniszczonych budynków. Ulice są prawie bez życia. Jakby mieszkańcy, którzy przeżyli ostrzał i okupację, nadal bali się wychodzić.

Garstka ludzi zebrała się na zalanym słońcem placu w centrum miasta, aby otrzymać pomoc humanitarną, która jest rozdawana z tyłu furgonetki – małe paczki z najpotrzebniejszymi rzeczami.

Wśród nich są 25-letnia Dasha i wesoły sześcioletni Timofey. Opowiada trudy ostatnich miesięcy, gdy chłopiec biega przez krzaki bawiąc się.

„Gotowaliśmy na ulicy”, mówi Dasha. „Wóz strażacki przywiózł wodę, świece. Nie mieliśmy wody pitnej, poszliśmy szukać studni, żeby mieć wodę pitną. Jedliśmy dwa razy dziennie. Byliśmy przygotowani na niezbyt dobrze … Szczególnie strasznie było w nocy, syn bał się spać sam. Dziecko drgnęło, miał koszmary ”.

Rosyjskie wojsko mogło odejść, ale Dasha wciąż nie jest pewna przyszłości.

Po szybkim wyzwoleniu tak dużego terytorium armia ukraińska musi teraz go bronić. Przejeżdżając przez okoliczne tereny w ostatnich dniach widzieliśmy kolumny czołgów i żołnierzy spieszących do zamykania wszelkich luk w obronności, a od czasu do czasu słyszeliśmy zbliżający się odgłos potyczek.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski mówi, że to nie jest cisza, ale przygotowanie do nadchodzących bitew.

„To jest przygotowanie do następnego odcinka”, powiedział. „Ponieważ Ukraina musi być całkowicie wolna”.

Dasha inaczej widzi sytuację.

„To wciąż cienki lód”.