„Spieszymy się, dzwonią z Moskwy”. Jak chłopak z Donbasu trafił do rosyjskiej rodziny i otrzymał rosyjskie obywatelstwo

„Spieszymy się, dzwonią z Moskwy”. Jak chłopak z Donbasu trafił do rosyjskiej rodziny i otrzymał rosyjskie obywatelstwo

20.09.2022 0 przez admin
  • Nina Nazarowa
  • Rosyjski serwis BBC

Zapisz się do naszego newslettera „ Kontekst ”: pomoże Ci zrozumieć wydarzenia.

prawa autorskie do zdjęćTelegram /Vorobiev_Live

podpis pod zdjęciem,

Valentine studiuje swoje nowe dokumenty

Przeniesienie sierot z okupowanych terytoriów Ukrainy do rodzin rosyjskich to jeden z najboleśniejszych wątków wojny. Jest to sprzeczne z prawem międzynarodowym. Rosyjska służba BBC rozmawiała z Eleną Kafanową, mieszkanką Luchowic pod Moskwą – w kwietniu jej rodzina przejęła tymczasową opiekę nad 13-letnim chłopcem Valentinem, który został przywieziony z sierocińca w samozwańczej DRL.

Rosyjscy urzędnicy z dumą mówią o eksporcie dzieci do Rosji i ich umieszczaniu w rodzinach. Władze ukraińskie twierdzą, że to porwanie i ludobójstwo. Prezydent Zełenski nazwał to „kradzieżą naszych dzieci”.

Okazało się, że Elena Kafanova wie o tym oświadczeniu Zełenskiego. W rozmowie z korespondentką BBC opowiedziała o swoim stosunku do tego, co się dzieje, o aktywnym udziale władz rosyjskich w procesie przekazywania ukraińskich dzieci rodzinom oraz o tym, jak wojna zmieniła życie walentynek.

„Moje serce zatrzepotało”

Pojawienie się w rodzinie adoptowanego dziecka z samozwańczej DRL było całkowitym zaskoczeniem, mówi Elena Kafanova.

Pod koniec marca zaczęto wysyłać wiadomości na czaty organizacji, do których ona i jej mąż wchodzą jako rodzice zastępczy. „Więc – wołają rodziny, które są gotowe zabrać dziecko z DRL i ŁRL – wspomina Kafanova. Ona sama nic w odpowiedzi nie napisała: „Jakoś, nie wiem, były jeszcze myśli, bo te wszystkie wydarzenia 24 lutego zniechęciło nas, że byliśmy po prostu zszokowani tym, co się dzieje. I nigdy nie odpowiedziałem”.

Elena ma 55 lat, jej mąż Igor 56. Z wykształcenia i pierwszego zawodu są weterynarzami, ale przez ostatnie dwie dekady jej mąż wykonywał różne prace, m.in. na budowach, a Elena opiekowała się dziećmi. W sumie Kafanowowie mają sześcioro dzieci krwi, najmłodsze są już na uniwersytecie.

Początkowo nie planowali zostać rodzicami zastępczymi. „Wyobraź sobie, że sześcioro twoich dzieci w ogóle nie myślało nawet o [zabraniu] kogoś innego”, wyjaśnia Kafanova. Ale w połowie 2000 roku przez kilka lat pomagali znajomej babci, która została sama z prawnukami, a kiedy zmarła, przejęli opiekę nad dziećmi: „Stało się, tak się uspokoiło”.

Od tego czasu wychowali do dorosłości sześcioro adoptowanych dzieci, a teraz wychowują kilka sierot. W styczniu 2022 r. Kafanowowie przejęli opiekę nad nastolatką z Nowoczerkaska w obwodzie rostowskim. Jednocześnie opiekunowie zaproponowali im otrzymanie oficjalnego statusu rodziny zastępczej – oznacza to, że są gotowi przyjąć dziecko, które nagle zostaje bez opieki rodzicielskiej, aby nie trafiło do domu dziecka.

Kafanowowie zgodzili się, zwłaszcza że wszystkie dokumenty były świeże – komisja lekarska, zaświadczenia o niekaralności, zaświadczenia od komendanta powiatowego, z usług mieszkaniowych i komunalnych, dochodów. „Te dokumenty są uważane za ważne przez rok i [w tym czasie] jesteśmy otwarci na przyjęcie większej liczby dzieci” – wyjaśnia Elena.

Pod koniec marca Kafanova niespodziewanie otrzymała osobisty telefon z Ministerstwa Ochrony Socjalnej i, bez wchodzenia w szczegóły, została poproszona o przesłanie filmu o swojej rodzinie i osobne nagranie filmu o warunkach życia.

prawa autorskie do zdjęćTelegram /Vorobiev_Live

podpis pod zdjęciem,

Rodzina Kafanowów, Valentin po lewej (twarze jego braci i sióstr są ukryte ze względu na ochronę danych osobowych nieletnich)

„A po pewnym czasie dzwonią do nas i mówią: „Twój film został wybrany przez dziecko z DRL jako rodzina zasobów. „Wyobrażasz sobie? Moje serce trzepotało, myślę: wow, wow. A potem co?” Mówią: „Za dwa dni będzie znajomość online”, mówi Kafanova.

„Jaka jest różnica między charakterem ukraińskiego dziecka”

Obwód moskiewski stał się pierwszym regionem Rosji, gdzie zaczęto powierzać opiekę nad sierotami z samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej. W kwietniu wśród rodzin rozdzielono 27 dzieci, w tym 13-letniego Valentina. Kolejne 108 dzieci zostało umieszczonych w pieczy zastępczej w sześciu regionach Rosji w lipcu. W sumie do sierpnia 2022 r. w rodzinach rosyjskich umieszczono 160 dzieci z „DRL”.

Procesem kieruje Maria Lvova-Belova, Komisarz ds. Praw Dziecka przy Prezydencie Federacji Rosyjskiej. „Chociaż jest to praca z biżuterią, naprawdę chcę, aby stało się to systemowe” – powiedziała w jednym ze swoich wystąpień.

Ukraina uważa dzieci z nieuznawanych republik za swoich obywateli i ma bardzo negatywny stosunek do tego, co się dzieje. „Rosjanie uznają nielegalną deportację ukraińskich dzieci na terytorium Federacji Rosyjskiej za szlachetne czyny mające na celu ratowanie dzieci” – powiedział w lipcu ukraiński rzecznik praw obywatelskich Dmitrij Lubiniec. Prawo międzynarodowe uważa przymusowe przenoszenie dzieci z jednej grupy narodowej do drugiej za ludobójstwo, Lubinets powołał się na Konwencję o zapobieganiu ludobójstwu.

Maria Lvova-Belova z kolei wielokrotnie podkreślała , że ​​w odniesieniu do opieki „nie mówimy o „sierotach bojowych”, których rodzice zginęli i jest możliwość odnalezienia ich bliskich, ale o dzieciach, które przebywały w placówkach z dziećmi od dawna status sierot.

Istnieje jednak co najmniej jeden dowód na to, że dzieci są objęte opieką w Rosji nie tylko z instytucji „DPR”, ale także z terytoriów Ukrainy niedawno zajętych przez wojska rosyjskie – sama Maria Lwowa-Biełowa zabrała dziecko z Mariupola do opieka. „Ubiegłej nocy rodzina powiększyła się <...> o jeszcze jednego nastolatka z Donbasu – z piwnic Mariupola” – powiedział w lipcu dziennikarzom komisarz.

Wiosną w regionie moskiewskim otwarto 30 specjalistycznych szkół dla rodziców adopcyjnych „dla opiekuńczych rodzin gotowych pomóc sierotom z Donbasu”. Według Eleny Kafanowej już latem zostali zaproszeni na dwa lub trzy spotkania z psychologami, aby nauczyć się komunikować z dziećmi „od działań wojennych”: większa szkoda dla ich zdrowia psychicznego.

Kafanova dodaje też, że „mówiono im o osobliwości narodowej, bo tak jakby uważano, że są to dzieci pochodzenia ukraińskiego, z kulturą ukraińską.

– Że szybko się dostosowują, że są, jak to powiedzieć, przebiegłe, czy coś. Szczerze mówiąc, trochę mi się to nie podobało. Wydaje mi się, że dzieci to dzieci, są równie otwarte. Dzieci są wyjątkowymi ludźmi.

„Jestem z tobą chwilowo”

„Patrzym na niego w ten sposób i widzę: jest bardzo zdenerwowany. Był bardzo zmartwiony, ponieważ miał przyjaciół w szkole z internatem. Naprawdę nie chciał się z nimi rozstać „, wspomina Elena Kafanova znajomość online z Valentinem. „Ale, podobno powiedział, że Val, potrzebujesz tego tymczasowo, wtedy może za sześć miesięcy wrócisz [do szkoły z internatem]. I przyszedł do nas, a więc w rzeczywistości powiedział: „Jestem z tobą tymczasowo. Powiedziano mi, że we wrześniu mogę wrócić.”

prawa autorskie do zdjęćTelegram /Lvova-Belova

podpis pod zdjęciem,

Komisarz Maria Lwowa-Biełowa i gubernator obwodu moskiewskiego Andriej Worobiow na spotkaniu kolejowym z Walentynem i innymi sierotami (kwiecień 2022)

Valentin mieszkał w szkole z internatem w mieście Amvrosievka, 70 kilometrów od Doniecka. Jak mówi Elena Kafanova, chłopiec został sierotą w wieku dwóch lat i nie pamięta swoich rodziców: „Miał babcię, przez pewien czas brała go pod opiekę, ale potem też zmarła. Potem został przeniesiony do jednego rodziny. Ta rodzina też została sprowadzona – mieli dziecko i oddali Valentina do sierocińca. Oznacza to, że Valentin ma drugorzędne sieroctwo. Uważa się to za bardzo trudne, ponieważ dziecko [ma] problemy z przywiązaniem.

Valentin ma siostrę w Doniecku. „Zapytał mnie: „Czy mogę komunikować się z moją siostrą?” Ja, oczywiście, odpowiedziałem: „Val, nie tylko ja mogę, zdecydowanie muszę utrzymywać kontakt, komunikować się. Będziesz miał telefon i Internet, będziesz mógł przynajmniej codziennie rozmawiać ze swoją siostrą – mówi Elena Kafanova. – Moja siostra jest mężatką i ma małe dziecko, około roczne, jego siostrzeniec. to faktycznie się stało.Przyjechał kiedy do nas, z moją siostrą patrzę, zawiesza się, może rozmawiać przez półtorej godziny.Pokazał nam to dziecko, spotkaliśmy się z siostrą przez telefon.

– Moja siostra jest już dorosła, teoretycznie mogłaby sama załatwić sobie opiekę. Dlaczego zdecydowała się tego nie robić?

– Tutaj też mam takie pytanie, ale nie mogłem zadać go wprost, żeby nie postawić jej w niezręcznej sytuacji. Zapytałem Valentina, dlaczego moja siostra go do siebie nie zabrała? Mówi: „Zabrała mnie tylko na weekend”. Być może kwestia finansowa, bo ona nie pracuje, a jej mąż nie pracował, a potem został całkowicie zabrany na wojnę.

Valentin urodził się w 2009 roku. „W 2014 roku, kiedy cały ten bałagan się zaczął, miał pięć lat. Mieszkał tam od pięciu do trzynastu lat” – mówi Elena Kafanova. „Zapytałem go, czy coś widział, słyszał wybuchy. „Czy się bał? Mówi, że to było gdzieś bardzo daleko, w ogóle go to nie obchodziło. Jakby nic dla niego nie było.

Valentina i 233 inne dzieci z Amvrosievki zostały wywiezione na terytorium Rosji na kilka dni przed rozpoczęciem rosyjskiej inwazji na Ukrainę na pełną skalę, kiedy tak zwany szef „DRL” Denis Pushilin ogłosił masową ewakuację. Dzieci z Amvrosievki zostały umieszczone w regionie Kurska. „Oczywiście jechaliśmy przez długi czas, ale przekonaliśmy dzieci, że to bezpieczne, taka wycieczka jest dla nich” – powiedziała wydaniu kurskiemu Oksana Plotnitskaya, dyrektor szkoły z internatem Amvrosiev.

W kwietniu dyrektor szkoły z internatem spotkał się z Kafanowami. „Wiesz, ona jest bardzo dobrą kobietą” – wspomina Płotnicka Elena Kafanova. „Podobno osobiście sprawdziła, w jakich warunkach było dziecko, w jakiej rodzinie. Szczerze mówiąc, to pierwszy raz, kiedy to widzę. Zwykle, wiesz, dyrektor sierocińca napisze kartkę, zgasi furtkę i pożegna się. A tutaj, wyobraźcie sobie, przyjechała sama.

„Czy naprawdę nie są godni, aby dać im dobry samochód?”

Oprócz dyrektora internatu władze pod Moskwą odwiedziły Kafanowów – jest to częsty przypadek rodzin, które przejęły opiekę nad dziećmi z samozwańczej DRL.

„Nasz szef okręgu przyszedł nas odwiedzić. Valentin siedzi z Valentinem, inne dzieci siedzą przy stole, a on tylko z nim rozmawia”, Kafanova jest zdziwiona. , właśnie przyszedł do rodziny i od razu to otrzymał. dużo uwagi ze strony osób zewnętrznych. Rozumiesz? Musi dołączyć do rodziny, a tu wokół niego jest takie poruszenie ”.

Andrey Vorobyov, gubernator obwodu moskiewskiego, również odwiedził Kafanowów – w kwietniu osobiście spotkał na stacji pociąg z sierotami, a później odwiedził rodziny z prezentami i kamerami telewizyjnymi.

Rodzina Kafanowów została podarowana minibusowi przez rząd regionalny. „Z tym samochodem wydarzył się cud. W końcu nie każdy otrzymuje samochód, nie każda duża rodzina, nawet każda rodzina, która zabrała dziecko z DRL” – mówi Elena Kafanova.

prawa autorskie do zdjęćTelegram /Vorobiev_Live

podpis pod zdjęciem,

Ceremonia nadania obywatelstwa 14 sierot z samozwańczej DRL

„Mamy sąsiada, 92 lata, starą babcię, przyjaźnimy się z nią. A potem dzwoni do mnie, mówi:” Słyszałem, że gubernator do ciebie przyjeżdża, przyjdę, chcę z nim porozmawiać. to niemożliwe, wszystko zgodnie z protokołem. „Nikt mnie nie zatrzyma, mam 92 lata, chcę i tyle”. Wzięła dwa patyki, przyszła do nas. Gubernator siedział z nami, pił herbatę , rozmawiał, wychodzi. Powiedziała mu na ulicy: ” Witam, chcę z tobą porozmawiać. Wiesz, piszę wszędzie od dawna, tak wiele dzieci dorastało w tej rodzinie i rośnie teraz. A teraz chcę dla nich poprosić o samochód. Czy nie zasługują na dobry samochód?

„I weź gubernatora i powiedz: „Dlaczego jesteś niegodny? Godne, damy”, wspomina Elena Kafanova. „Prawie zawiedliśmy [ze zdumienia], nie mogliśmy w to w żaden sposób uwierzyć. I dokładnie tego samego dnia inna osoba [z administracji regionalnej] zadzwoniła i zapytała jaki samochód rozważaliśmy dla siebie?Nie myśleliśmy o żadnym samochodzie, mamy Nivę i Hyundaia, w zasadzie my [z wszystkimi dziećmi] zmieściliśmy się w dwóch samochodach.I tutaj widzicie jak się okazało, dali nam minibusa ”.

„Bardzo pospieszne” obywatelstwo

Miesiąc później gubernator Vorobyov osobiście przyznał Walentynowi i 13 innym sierotom obywatelstwo rosyjskie „DNR”. W sumie otrzymało go już co najmniej 133 dzieci z samozwańczej „Rzeczypospolitej Ludowej”.

Projekt, jak mówi Elena Kafanova, był „bardzo pospieszny”.

Początkowo Valentina, tak jak powinna być dla obcokrajowca, Elena zarejestrowana w miejscu zamieszkania. „Potem dzwonią z opieki i mówią: „Zrób obywatelstwo Valentinowi, oddaj dokumenty do obywatelstwa”. Mówię: „Jak to wziąć? Tam jest kilka kroków, najpierw zezwolenie na pobyt, potem obywatelstwo”. Mówią: „Nie, natychmiast złóż wniosek o obywatelstwo”.

Według Kafanowej w tym momencie miała inne rzeczy do zrobienia i chciała odłożyć wypełnianie dokumentów o dzień lub dwa. „Myślę, że nie mam teraz czasu. Mówię im, co będziemy robić jutro lub pojutrze. Potem dzwonią do mnie ze służby migracyjnej i mówią: „Wiesz, spieszą się, dzwonią z Moskwy , mówią, zrób to szybko.” Mówię: „No, jak szybko , czy to nie poczeka dzień lub dwa, czy co?” Mówią: „Nie, właśnie dzisiaj, zrób to szybko do końca dnia ”To pierwszy raz, kiedy się z tym spotykam, bo zazwyczaj, no wiesz, pukasz w progi, ale tutaj przeciwnie, pędzą” .

Pracownik służby migracyjnej specjalnie czekał na Elenę po zakończeniu dnia pracy, w dziale nie było więcej osób. Dosłownie tego samego wieczoru aplikacja została przewieziona do Moskwy.

prawa autorskie do zdjęćTelegram /Vorobiev_Live

podpis pod zdjęciem,

Ceremonia Obywatelstwa

Jak sugeruje Elena, pośpiech był spowodowany tym, że data uroczystej ceremonii została już ustalona. Odbyło się to w domu rządu obwodu moskiewskiego. „Poznaliśmy się jak królowie: animatorzy, podano nam śniadanie, kelnerzy w białych rękawiczkach” – wspomina Elena.

Po bufecie rodziny zostały zabrane do zaułka, gdzie gubernator Worobiow i komisarz Lwowa-Biełowa wręczyli dzieciom nowe dokumenty, po czym „położyli słodki stół, lody, cukierki”.

Maria Lwowa-Biełowa wielokrotnie mówiła w jednym z wywiadów, że sieroty muszą mieć obywatelstwo rosyjskie, aby uzyskać wszelkie przysługujące im świadczenia i dostęp do państwowej medycyny. Według Eleny Kafanowej rzeczywiście, chociaż Valentin miał tylko tymczasową rejestrację, nie było możliwe uzyskanie potrzebnego mu leczenia, podczas gdy natychmiast po uzyskaniu obywatelstwa nastolatek otrzymał skierowanie na leczenie w ośrodku federalnym.

Ukraińskie MSZ po podpisaniu przez prezydenta Putina dekretu o uproszczeniu nadawania obywatelstwa sierotom z Ukrainy wydało oświadczenie, że „Putin faktycznie zalegalizował uprowadzanie dzieci”. Konwencja Genewska z 1949 r. dotycząca ochrony osób cywilnych w czasie wojny stanowi, że „moc okupacyjna” nie może „w żadnym wypadku” zmieniać stanu cywilnego dzieci.

Wielka Brytania i Stany Zjednoczone umieściły Marię Lwowową-Belową na listach sankcji z motywacją „przymusowego wysiedlenia i adopcji ukraińskich dzieci”.

Początkowo w przypadku sierot z „DRL” chodziło o czasową opiekę w Rosji. Sytuacja zmieniła się po przyznaniu obywatelstwa przez Valentina i inne sieroty. „Teraz, gdy dzieci stały się obywatelami Rosji, tymczasowa opieka może stać się stała” – powiedziała w lipcu Maria Lwowa-Biełowa.

„Właściwie to jest powód, dla którego nazywamy to nie ewakuacją, ale przymusową deportacją, przymusowym wysiedleniem [dzieci]” – wyjaśniła w wywiadzie Daria Gerasimchuk, pełnomocnik prezydenta Ukrainy ds. praw dziecka. nie zwrócą ich ”.

„Myślałem, że po prostu umieram”

24 lutego był dla Eleny Kafanowej szokiem. „Wydawało mi się, że właśnie umieram. Przez miesiąc nie mogłam nic zrobić, pomyślałam: muszę żyć, bo mam dzieci, muszę stworzyć im normalne warunki życia, nie mogę umrzeć. To Wydawało mi się, że to koniec mojego życia, bo nie mogłem nawet uwierzyć, że to się może zdarzyć.

Według Kafanowej nie ukrywała swoich uczuć przed władzami: „Kiedy przybył gubernator, powiedziałam: „Tylko nie należy tu przynosić nam listu Z”. Wtedy nikt się temu nie sprzeciwił, wyjaśnia kobieta.

Podczas wizyty gubernatora służba protokolarna po raz pierwszy zwróciła się do Kafanowej. „Pyta mnie:” Niech cię, jak coś cię niepokoi, to najpierw porozmawiamy [o tym].” Jak rozumiem, żeby przypadkiem nie powiedzieć nic gubernatorowi. A ja mówię: „Tak, ja Bardzo się martwię o to, co się dzieje na Ukrainie”. Mówi: „Cóż, wszystkich to obchodzi. Rozumiesz, wszyscy się o to martwią, to ogólne przeżycie. „Mówię:” Nic innego mnie nie martwi. Nie wiem, myśleli, że będę narzekał na drogi?

prawa autorskie do zdjęćTelegram /Vorobiev_Live

podpis pod zdjęciem,

Ceremonia przyznania obywatelstwa, Elena i Valentin po prawej

Przynajmniej raz dziennie Elena Kafanova zawsze czyta wiadomości: „Ponadto wiadomości są inne, które są przez VPN, którego nie można odczytać. A raczej możesz przeczytać, myślę, że nikt cię za to nie ukarze, ty nie mogę nadawać, jak rozumiem”.

– Ukraina mówi, że to ukraińskie dzieci i domaga się ich powrotu. Co możesz powiedzieć?

– Oczywiście, kiedy przeczytałem, że Zełenski powiedział, że „kradną nasze dzieci”, to zdanie uderzyło mnie prosto w serce. Mówię mężowi: „Słuchaj, czytam to, Władimir Zełenski powiedział: kradną nasze dzieci”. Ale tak naprawdę rozumiem, że to dziecko jest sierotą, że zostało wywiezione z operacji wojskowych, żeby było bezpieczne. Rozumiem, że każde dziecko potrzebuje rodziny, bez względu na to, czy jest Ukraińcem, czy Rosjaninem, musi w rodzinie dorastać. W tej chwili jest w naszej rodzinie, a jeśli coś się zmieni, to oczywiście nie będzie dla niego zbyt dobrze – którą rodzinę już zmienić. I właśnie z tych względów działamy.

Jak mówi Kafanova, kiedy Valentin przyjechał po raz pierwszy, „był w nastroju, wiesz, że Rosja ma się dobrze, a Ukraińcy są „koperowi”. Tak powiedział. Mówię: „Jak możesz tak mówić?”. takie wyzwiska – „nerus”. Mówię: „Dlaczego tak nazywasz, co to jest? Co, jeśli nie Rosjaninem, to znaczy zły człowiek? „Musimy z nim porozmawiać o tych rzeczach”.

„Ogólnie mam na ten temat uczucia. Ale osobiście, w moim sercu, nie widzę żadnych złych motywów dotyczących dziecka” – wyjaśnia Elena Kafanova. „Mówię:” Valya, jeśli zdecydujesz się wrócić, nikt nie będzie temu zapobiec „Oczywiście, teraz są trudności z tym, że obywatelstwo jest inne. Ale ta kwestia jest chyba rozwiązana. Dziecko dostało się do rodziny, mieszka w rodzinie, dorośnie i sam zdecyduje, gdzie dalej mieszkać , co uważać za jego ojczyznę.”

W sumie Kafanowowie mają teraz pod opieką pięcioro dzieci. Rodzina ma dom i własne gospodarstwo: dwie kozy, 20 kur. Valentina, mówi Elena, była całkowicie zafascynowana małymi pisklętami: „Interesował się tym, jak wykluwają się kurczaki – jak to jest: jajko, a potem nagle kurczak? Założyliśmy dla niego inkubator, obserwował cały proces. A on sam opiekuje się tymi kurczakami od ponad miesiąca, hoduje, karmi, nawadnia.Najpierw położy sobie kurczaka prosto na rękę, poda jedzenie i patrzy, jak dzioba z ręki.Jest ze szkoły z internatem, Valya, więc prawdopodobnie jest tym zainteresowany, nigdy w życiu tego nie widział. Jest dociekliwy, a potem mówię mu: „Kupmy więcej kaczątek”. A my kupiliśmy małe kaczuszki, dzienne, a on się nimi opiekuje. ”

W ciągu ostatnich sześciu miesięcy przyjaciele Valentina ze szkoły z internatem Amvrosiev zostali również rozdzieleni między rodziny w Rosji: ktoś został objęty opieką w Tuli, ktoś w Woroneżu, ktoś w Moskwie. Początkowo nastolatek marzył o powrocie do szkoły z internatem, ale teraz, według Eleny Kafanowej, nie widzi już w tym sensu.

„Mówię: „Czy coś się zmieniło w twojej głowie?” – „Tak, teraz nie chcę wracać, bo nie mam do kogo wracać. Jeśli nie ma tam przyjaciół, co mam tam zrobić?