Rosja czy Zachód: kto może powstrzymać wojnę na Kaukazie Południowym?

Rosja czy Zachód: kto może powstrzymać wojnę na Kaukazie Południowym?

20.09.2022 0 przez admin
  • Grigor Atanesjan
  • BBC, Erewan

Zapisz się do naszego newslettera „ Kontekst ”: pomoże Ci zrozumieć wydarzenia.

prawa autorskie do zdjęćGetty Images

Walki na granicy ormiańsko-azerbejdżańskiej zakończyły się rozejmem, ale między krajami pozostają głębokie podziały. Nawet wersje o tym, kto osiągnął zawieszenie broni, były rozbieżne: Erewan wskazywał na rolę Stanów Zjednoczonych, a Baku dziękował Rosji.

Reakcja Rosji i OUBZ na nową eskalację wywołała rozczarowanie Armenii, która nie czekała na pomoc sojuszników.

Głównym mediatorem w regionie jest Moskwa, a jej rola w ostatnich latach rośnie. Ale teraz jest zajęta wojną na Ukrainie, gdzie armia rosyjska ponosi poważne klęski.

Czy Zachód chce i będzie mógł zająć miejsce Rosji na Kaukazie?

„Piękne słowa” i amerykańskie flagi

Kiedy rosyjski wicepremier Aleksiej Overchuk przyleciał w niedzielę do Erewania, miasto przywitało go setkami amerykańskich flag. Stolica Armenii została uhonorowana wizytą przewodniczącej izby niższej Kongresu Nancy Pelosi w towarzystwie kongresmenów znanych z proarmeńskiej postawy.

prawa autorskie do zdjęćGetty Images

podpis pod zdjęciem,

Pelosi opowiedziała się za Armenią, ale nie reprezentuje rządu USA

Wizyta prelegentki ma charakter historyczny: jest ona najwyższym rangą przedstawicielem rządu USA, który kiedykolwiek odwiedził Armenię. Stał się główną wiadomością w Erewaniu, a nazwa „Pelosi” brzmiała w kawiarniach, na ulicach, na antenie wszystkich kanałów telewizyjnych.

Wizyta pobudziła dotychczas niewielką prozachodnią opozycję – w niedzielę kilka tysięcy osób przemaszerowało przez centrum niosąc flagi USA i Armenii, wzywając do wyjścia z Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (OUBZ), regionalnego sojuszu wojskowego kierowanego przez Rosję.

Lokalni dziennikarze zauważają, że nigdy nie widzieli w Erewaniu tylu ukraińskich flag, co na tym wiecu.

Według władz w ciągu dwóch dni ostatniej eskalacji ze strony ormiańskiej zginęło lub zaginęło 207 osób (wojskowych i trzech cywilów). Azerbejdżan pochłonął 79 zabitych żołnierzy.

Pelosi nazwał te wydarzenia „nielegalnym atakiem Azerbejdżanu” na suwerenne terytorium Armenii, potępił je w imieniu Kongresu i umieścił Armenię na liście demokracji potrzebujących ochrony, wraz z Ukrainą i Tajwanem.

Powiedziała, że wyraziła „wsparcie USA w dziedzinie bezpieczeństwa” dla rządu Armenii.

MSZ Azerbejdżanu ostro potępiło wypowiedzi amerykańskiego mówcy, uznając oskarżenia przeciwko niemu za bezpodstawne, i dodało, że mogą one doprowadzić do nowej eskalacji.

prawa autorskie do zdjęćKAREN MINASYAN/AFP

podpis pod zdjęciem,

Pogrzeb ormiańskiego żołnierza

Marszałek izby niższej Kongresu nie określa polityki zagranicznej ani nie wypowiada się w imieniu rządu USA. Departament Stanu, który oficjalnie wyraża stanowisko kraju na arenie międzynarodowej, wypowiada się bardziej powściągliwie niż Pelosi – ale wciąż bardziej zdecydowanie niż wcześniej.

Sekretarz stanu Anthony Blinken rozmawiał z prezydentem Azerbejdżanu Ilhamem Alijewem dwa razy w tygodniu – Blinken zadzwonił do niego najpierw we wtorek, wzywając do zawieszenia broni, a następnie ponownie w niedzielę wieczorem, ponownie wzywając go do trzymania się zawieszenia broni i wycofania wojsk oraz rozwiązania spornych kwestii na stół negocjacyjny.

Taki język znacznie różni się od zwyczajowej praktyki Departamentu Stanu polegającej na wystosowaniu identycznych apeli do obu stron.

Stany Zjednoczone nie są w tym osamotnione: przedstawiciele Francji i Indii również nazwali ostatnie bitwy agresją Azerbejdżanu na suwerenne terytorium Armenii na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa ONZ, zwołanym z inicjatywy Francji.

Jednak Rosja – formalnie sojusznik Armenii i Azerbejdżanu – powstrzymuje się od takich ocen.

podpis pod zdjęciem,

Pogrzeb żołnierza azerbejdżańskiego

Rosyjski wicepremier Overchuk nie mógł oprzeć się zawoalowanemu atakowi na Pelosi, mówiąc, że poleciał „by rozwiązać konkretne problemy gospodarcze, a nie wypowiadać piękne słowa”.

Tę samą linię krytyki wybrał sekretarz prasowy Władimira Putina Dmitrij Pieskow – komentując przybycie Pelosiego, powiedział, że Rosja z zadowoleniem przyjmuje wszelkie inicjatywy, jeśli są „nie słowami, ale czynami – i nie głośno, nie populistycznie, ale w rzeczywistości , spokojnie i rzeczowo” przyczyniają się do ugody.

Minister spraw zagranicznych Armenii Ararat Mirzojan podziękował krajom, „które przestały utożsamiać agresora z nami”.

Ale ubolewał, że „w przypadku poszczególnych krajów lub kraju mieliśmy duże oczekiwania, a być może w niektórych przypadkach te oczekiwania nie zostały tak spełnione”. Komentatorzy rozpoznali w tym opisie Rosję.

„OUBZ ma śmierć mózgu”

prawa autorskie do zdjęćGetty Images

podpis pod zdjęciem,

Spotkanie na uboczu SCO

Walki na dużą skalę na dużym odcinku granicy ormiańsko-azerbejdżańskiej rozpoczęły się w nocy z poniedziałku na wtorek, we wczesnych godzinach rannych 13 września. Ostrzelano nie tylko regiony przygraniczne, ale także miasta w głębi ormiańskiego terytorium, takie jak kurort Jermuk i Martuni nad jeziorem Sevan.

Wieczorem w środę 14 września zawarto rozejm.

Oficjalnie Azerbejdżan ogłosił ormiańską prowokację, ale nawet prorządowi azerbejdżańscy komentatorzy przyznali, że to ich strona zainicjowała walki.

Po rozpoczęciu eskalacji Armenia zwróciła się o pomoc – zarówno bezpośrednio do Rosji w ramach umowy dwustronnej, jak i do OUBZ, do którego należą również Białoruś, Kazachstan, Kirgistan i Tadżykistan.

„Złożyliśmy wniosek, poprosiliśmy o pomoc, w tym pomoc wojskową, w przywróceniu integralności terytorialnej Armenii i zapewnieniu wycofania azerbejdżańskich sił zbrojnych z terytorium Armenii” – powiedział w parlamencie premier Nikol Paszynian.

Paszynian zwrócił się do OUBZ o pomoc w wycofaniu wojsk azerbejdżańskich, które nacierały na terytorium Armenii nie tylko teraz, ale także wcześniej, w maju 2021 r . Wtedy Erewan również zwrócił się do swoich sojuszników, również bezskutecznie.

autorski obrazek MINISTERSTWO OBRONY ARMENII

podpis pod zdjęciem,

Ofensywa armii azerbejdżańskiej według Armenii

Do tej pory OUBZ zdecydowała się wysłać misję obserwacyjną do Armenii – pomysł ten, jak określiła organizacja, należy do Władimira Putina. Ta reakcja wywołała rozczarowanie w Armenii.

„Nasze oczekiwania nie są uzasadnione. Będąc w stałym kontakcie z ludźmi, będzie nam trudno wytłumaczyć im, dlaczego OUBZ nie podejmuje przewidzianych działań. Oczywiście wyciągnęliśmy, robimy i wyciągamy wnioski” – powiedział. przewodniczący parlamentu Armenii Alen Simonyan.

Eksperci i politycy zwracali uwagę, że statut organizacji stanowi: „jeżeli jedno z państw uczestniczących zostanie poddane agresji […] będzie to traktowane przez państwa uczestniczące jako agresja przeciwko wszystkim państwom uczestniczącym”.

Kazachstan, gdzie w styczniu do walki z zamieszkami zostały rozmieszczone oddziały OUBZ, w tym kontyngent ormiański, wprost wykluczył pomoc wojskową dla Armenii, twierdząc, że konieczne jest uzyskanie obiektywnych informacji, gdyż doniesienia stron są ze sobą sprzeczne.

Moskwa podkreślała też neutralność: ambasador Rosji w Erewaniu nie brał udziału w wycieczce do Jermuka, która była ostrzeliwana we wtorek i środę, gdzie odwiedziło wielu innych dyplomatów, w tym przedstawiciele USA.

A kanały telegramowe z oburzeniem rozsyłały zdjęcia ze szczytu Szanghajskiej Organizacji Współpracy (SZOW), gdzie podczas nieformalnego spotkania u szczytu stołu siedzieli Alijew i prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan, a obok nich ze śmiechem siedzieli przywódcy państwa sprzymierzone z Armenią. Na skraju stołu siedział irański przywódca Raisi, jedyny bez uśmiechu na twarzy.

Iran opowiedział się za integralnością terytorialną Armenii, nazywając wszelkie jej naruszenia niedopuszczalnymi.

prawa autorskie do zdjęćAgencja Anadolu

podpis pod zdjęciem,

Strajk z drona na pozycję ormiańską – zdjęcie rozpowszechniało Ministerstwo Obrony Azerbejdżanu

Ale konflikt na Kaukazie to nie jedyny problem OUBZ. Równolegle wznowiono działania wojenne na granicy Kirgistanu i Tadżykistanu. Oba kraje są sojusznikami w tym bloku.

„OUBZ doświadczyła śmierci mózgu” – podsumował rosyjski socjolog Grigorij Judin.

Spadek wpływów rosyjskich?

W poniedziałek 19 września ministrowie spraw zagranicznych Azerbejdżanu i Armenii spotkali się w Nowym Jorku za pośrednictwem sekretarza stanu Blinkena. W ostatnich latach takie spotkania aranżowała głównie Moskwa.

Ale nie tylko – Unia Europejska próbowała też mediować między Baku a Erewaniem. A nowa eskalacja pokazała, że rola UE jest symboliczna i nie ma realnego wpływu. Co więcej, Unia Europejska po prostu nie ma własnych narzędzi bezpieczeństwa ani organów ścigania.

Politycy ormiańscy powiedzieli, że Waszyngton osiągnął rozejm, Alijew podziękował Putinowi, a nikt nie wspomniał o Brukseli.

Jednak Stany Zjednoczone pełniły dotychczas jedynie rolę mediatora dyplomatycznego podobnego do Unii Europejskiej.

Rosja jest jedynym mocarstwem, które aktywnie współpracuje z obiema stronami w dziedzinie bezpieczeństwa: sprzedaje broń obu stronom konfliktu, ma bazę wojskową w Armenii, a straż graniczna FSB ma bazy na granicach kraju.

Azerbejdżan podpisał także w lutym porozumienie o pomocy wojskowej dla Rosji. I to rosyjscy żołnierze sił pokojowych przebywają w Górskim Karabachu od prawie dwóch lat.

Poza Rosją tylko Turcja jest aktywna w regionie na tym obszarze, ale tylko po jednej stronie konfliktu – dostarcza broń do Azerbejdżanu i wspiera wszystkie jego żądania.

image copyrightROSYJSKIE MINISTERSTWO OBRONY

podpis pod zdjęciem,

Delegacja OUBZ w Armenii

Rosyjska inwazja na Ukrainę zmusiła jednak zarówno Baku, jak i Erewan do planowania na wypadek poważnego osłabienia Rosji lub jej całkowitego wycofania się z regionu, poinformowali wiosną tego roku analitycy polityczni zaznajomieni z dyskusjami w kręgach rządowych.

Wyzwolenie Izyum przez armię ukraińską i kontrofensywa w innych kierunkach znacznie zwiększyły te obawy.

„Musimy pomyśleć o zastąpieniu rosyjskich sił pokojowych w Karabachu ukraińskimi” – powiedział były deputowany ormiańskiej frakcji rządzącej, prosząc o anonimowość. „A to tylko pół żart”.