Poborowi z dywizji Taman zostają wysłani do obrony regionu Biełgorod. Tylko czworo chce iść

Poborowi z dywizji Taman zostają wysłani do obrony regionu Biełgorod. Tylko czworo chce iść

16.09.2022 0 przez admin
  • Ilja Barabanow
  • Rosyjski serwis BBC

Zapisz się do naszego newslettera „ Kontekst ”: pomoże Ci zrozumieć wydarzenia.

image copyrightAgencja Anadolu

podpis pod zdjęciem,

Konsekwencje jednego ze ostrzału Biełgorod w lipcu 2022 r.

Krewni trzech żołnierzy powołanych wiosną do służby w 1. Pułku Strzelców Zmotoryzowanych Gwardii Dywizji Tamańskiej poinformowali BBC, że przygotowują się do przeniesienia żołnierzy na granicę z Ukrainą w obwodzie białogrodzkim „w celu ochrony granicy państwowej”. a dowództwo oddziału wywiera na nich presję, wymagając od poborowych podpisywania kontraktów. Dziś Valuyki znalazły się pod ostrzałem, jeden mieszkaniec zginął, dwóch zostało rannych.

Matki trzech żołnierzy, którzy wstąpili do 1. Pułku Strzelców Zmotoryzowanych Gwardii w Naro-Fominsku pod Moskwą, powiedziały BBC, że przez całe lato, podczas gdy żołnierze odbywali szkolenie, gdzie przygotowywano rekrutów, w wojsku nie było żadnych oficerów. jednostki, a rekrutami dowodzili starsi poborowi.

Ale na początku września pojawili się oficerowie w jednostce: „Major Nikitin i porucznik Wialykh poinformowali, że w najbliższych dniach jadą do obwodu białogrodzkiego, do Valuiki, na granicy z Ukrainą, to tylko 50 km od Izyum, które było niedawno okupowane przez wojska ukraińskie” – powiedziała matka jednego z żołnierzy.

Według krewnych wojskowych, na początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę pułk ten obejmował tych, którzy zginęli wśród poborowych, następnie wywieziono ich na terytorium Rosji, ale nie odesłano ich w obwód moskiewski na miejsce Stałe rozmieszczenie jednostki, ale poborowi z 1 Pułku Strzelców Zmotoryzowanych Gwardii pozostali w Wałujkach.

Siostra jednego z wojskowych, który jest tam do tej pory, rotacyjnie tłumaczy obecny ruch w oddziale: „Nowe powołanie zmieni tych, którzy mają demobilizację w październiku. Próbowaliśmy wywrzeć presję na dowództwo jednostki, aby stamtąd przynajmniej poborowi wracali do miejsca stałej służby w obwodzie moskiewskim, ale nic nie mogli osiągnąć: formalnie przebywają na terytorium Rosji, nie przekraczają granicy, czyli nie nie brać udziału w działaniach wojennych.

Prezydent Rosji Władimir Putin powiedział już wiosną, że poborowi nie będą brali udziału w działaniach wojennych, a gdy okazało się, że poborowi mimo wszystko trafili na terytorium Ukrainy, tam zginęli lub zostali schwytani, w niektórych przypadkach podjęto działania personalne. To właśnie wysoki odsetek poborowych, którzy trafili na terytorium Ukrainy, został nazwany jednym z powodów rezygnacji dowódcy Zachodniego Okręgu Wojskowego, generała pułkownika Aleksandra Żurawlewa.

Krewni żołnierzy wysyłanych na granicę twierdzą, że żołnierze są pod presją, aby jak najszybciej podpisać kontrakt, po którym można ich wysłać do strefy walk. Funkcjonariusze nalegali, aby rekruci jak najszybciej podpisali kontrakty, a gdy jeden z nich celowo popełnił kilka rażących błędów ortograficznych w przygotowanym dla niego dokumencie, papier w jego obecności został spalony, po czym żołnierzowi powiedziano, że pójdzie w każdym razie do granicy, mówi matka jednego z poborowych.

Formalnie pierwszy kontrakt można zawrzeć po trzech miesiącach służby, żeby wiosenni rekruci we wrześniu mogli już to zrobić, ale matki żołnierzy mówią, że mało jest osób, które chcą podpisać kontrakt i iść na wojnę.

„Funkcjonariusze powiedzieli, że jeśli znajdziesz zastępcę wśród chętnych, to będzie można nie jechać do Valuiki, ale tylko cztery osoby chciały tam pojechać dobrowolnie, a cała reszta nie chce podpisywać umowy ani iść dalej podróż służbowa” – powiedziała jedna z matek Bi-BBC

Po ciężkich stratach w pierwszych tygodniach i miesiącach inwazji na Ukrainę rosyjskie Ministerstwo Obrony rozpoczęło masową kampanię reklamową krótkoterminowych kontraktów na służbę wojskową. BBC opowiadało o tym, jak odbywa się tajna mobilizacja w szeregi sił zbrojnych.

W szeregach PKW Wagnera ogłoszono najszerszy od marca nabór, a ostatnio osoba bardzo podobna do Jewgienija Prigożyna, którego media nazywają założycielem tej wojskowej firmy, a który sam siebie nazywa przedstawicielem PKW, osobiście podróżuje po koloniach karnych, werbowanie najemników w szeregi więźniów.

Ramzan Kadyrow nieustannie tworzy w Groznym własne oddziały ochotników. Ministerstwo Obrony, które nie prowadziło rekrutacji na kontrakty krótkoterminowe, wydaje się teraz przechodzić na praktykę wabienia poborowych powołanych dopiero wiosną na kontrakty.

Na portalu informacyjno-biznesowym Okręgu Miejskiego Naro-Fominsk można znaleźć wiele opinii krewnych personelu wojskowego z ostatnich lat, którzy twierdzą, że dyscyplina i porządek w 1. Pułku Gwardii zawsze były kulawe: „Zawsze jest jeden * ** [hańba] w tym pułku dowódcy poniżają i nie słuchają swoich żołnierzy. Nawet sami oficerowie kłamią i okradają żołnierzy, a wszyscy inni szefowie mają to w dupie. To nie jest jednostka, ale dom wariatów. Funkcjonariusze są ciągle pijani, w firmach jest bałagan, gdziekolwiek się udasz” ( pisownia autora jest zachowana ).

„Panowie oficerowie, co się dzieje w jednostce wojskowej 31135. Waszym żołnierzom kradnie wszystko: ubranie, brzytwa – jakie to rozkazy? Jeśli to się nie skończy, napiszę list do Ministra Obrony. Nie wojsko, ale masz tam bałagan” – napisał inny krewny żołnierza, który służył w tej jednostce. „Straszna część, strasznie traktują nowych żołnierzy: poniżają, obrażają, w pokojach są karaluchy, w toalecie jest generalnie bałagan, nie część, ale przerażenie, nie radzę tam chodzić”, recenzja z innego matka.

Przed rozpoczęciem rosyjskiej inwazji na Ukrainę Dywizja Taman, w skład której wchodzi również 1. Pułk Strzelców Zmotoryzowanych Gwardii, była uważana za elitarną jednostkę armii rosyjskiej. Ale od pierwszego miesiąca wojny stało się jasne, że jej wizerunek był w dużej mierze sztuczny. W kwietniu BBC poinformowała o nieudanej ofensywie przeciwko Sumom i Czernihowowi, w której brał udział 1. Pułk Pancerny tej samej dywizji Taman, po czym dowódca pułku został odznaczony przez własnego ojca, dowódcę Centralnego Okręgu Wojskowego gen. Łapin.