Oszustwo nazywane jest przyczyną klęski armii rosyjskiej pod Charkowem

Oszustwo nazywane jest przyczyną klęski armii rosyjskiej pod Charkowem

16.09.2022 0 przez admin
  • Ilja Abiszew
  • BBC

Zapisz się do naszego newslettera „ Kontekst ”: pomoże Ci zrozumieć wydarzenia.

prawa autorskie do zdjęćReuters

podpis pod zdjęciem,

Na demach wszystko wygląda świetnie. Forum międzynarodowe „Army-2022”, Rostów nad Donem, sierpień 2022

Ciężka klęska armii rosyjskiej na wschód od Charkowa mogła być ułatwiona przez celowo fałszywe doniesienia o sytuacji w terenie przez dowódców wszystkich szczebli, które stały się powszechne i tworzyły zniekształcony obraz, który kierował naczelnym dowództwem w podejmowaniu ważnych decyzji. Brytyjski historyk i ekspert wojskowy Chris Owen. Nazywa to zjawisko „kulturą zinstytucjonalizowanego kłamstwa”, co można przetłumaczyć na język rosyjski jako „kulturę zinstytucjonalizowanego kłamstwa”.

„Czytając osobiste raporty żołnierzy rosyjskich, wielokrotnie zauważyłem, że oficerowie armii rosyjskiej często kłamią swoim przełożonym na temat stanu ich jednostki. Konsekwencje tego kłamstwa były prawdopodobnie bardzo trudne dla wojska rosyjskiego. Decyzje dowodzenia – gdzie i kiedy atakować i bronić – były jasno sformułowane na podstawie fałszywych informacji, co doprowadziło do wielu niepotrzebnych ofiar i niepowodzeń wojskowych” – pisze .

Według Owena praktyka fałszywych raportów jest powszechna. „Informują o tym rosyjskie jednostki wszystkich frontów i wszystkich specjalności, od szturmowych po piechotę zmotoryzowaną. Prawdopodobnie dzieje się to również w marynarce wojennej, lotnictwie i siłach rakietowych”.

Efekt fałszywych doniesień nasila się, gdy wspinają się one w górę łańcucha dowodzenia. Fałszywe meldunki od dowódców małych jednostek można łączyć z jeszcze większą liczbą fałszywych meldunków od przełożonych, do których wyżsi oficerowie dodają własne fałszywe meldunki.

W końcu, kiedy doniesienia docierają na szczyt łańcucha – do kierownictwa rosyjskiego Ministerstwa Obrony i do samego Putina – jest prawdopodobne, że są tak zniekształcone i niedokładne, że ludzie decydujący o przebiegu wojny bardzo nierealistyczny obraz tego, co dzieje się w terenie – uważa brytyjski ekspert.

Bezpośredni uczestnicy działań wojennych i autorzy mający wiarygodne źródła na miejscu zdarzenia od dawna narzekali na postscriptum i płukanie oczu w rosyjskich jednostkach na terenie Ukrainy. Wielu z nich popiera wojnę z Ukrainą. Po ciężkiej klęsce armii rosyjskiej pod Charkowem i przymusowym odwrocie z Izyum problem ten zaczął zwracać jeszcze większą uwagę.

„Pamiętajcie o nieistniejących dywizjach Hitlera, którymi miał naprawić sytuację na froncie, zatrzymać ruch armii rosyjskiej, pokonać ją, a już kontratakować i tyle? Mamy teraz mniej więcej podobny obraz” pisze prorosyjski kanał telegramowy Za (V) Pobedu.

„Planowanie odbywa się na podstawie meldunków. A meldunki odbiegają od rzeczywistego obrazu. W rzeczywistości jednostki uzupełniane są tylko meldunkami, sprzęt jest sprawny i obsadzany według stanu, tzw. bataliony ochotnicze i inne. PMC też się palą.

W rzeczywistości, jak pokazuje praktyka, przy lekkim ataku jednostki, które istnieją w 50% tylko na papierze, naturalnie siadają. Nie dlatego, że doszło do jakiegoś bezprecedensowo poważnego ataku, ale dlatego, że te jednostki są bardzo warunkowo gotowe do walki”.

Były dowódca polowy samozwańczej DRL Igor Girkin (Striełkow), którego Ukraina uważa za zbrodniarza wojennego, a oskarżony przez Holandię w sprawie katastrofy pasażerskiego Boeinga pod Donieckiem, opisuje sytuację przesadnie, ale zrozumiale. .

„Przepis na poprawny raport do dowództwa (wzdłuż łańcucha), gwarantujący udany awans i utrzymanie wysokiego morale na tyłach. Biorąc pod uwagę: w rejonie wsi Malye Vyperdyshi batalion kanibali w ilości 18, podczas gdy żywi żołnierze opuścili okopy i położyli się pod ostrzałem wroga.

Dowódca batalionu (wciskając się w głąb rowu i pospiesznie naciągając hełm rzucony przez niewielką szczelinę): „Nasi poszli! Ruszamy na pozycje wroga! Udało nam się stłumić 2 punkty ostrzału moździerzami”.

Dowódca pułku do dowódcy brygady: „Batalion kanibali wdarł się na pierwszą linię okopów! Wróg się wycofuje!”

Dowódca-dowódca brygady: „Zbliżamy się do drugiej linii obrony! Punkty ostrzału wroga zostały zniszczone. Trofea zabrane!”

Dowódca dywizji – Dowódca Dowódca: „Przełamujemy trzecią linię obrony na obrzeżach wioski! Na polu bitwy… hm… 50 trupów wroga”.

Komkor-Komandarmu: „Walczymy na ulicach… (patrzy na mapę Yandex) w rejonie II sklepu ogólnospożywczego! Zabrali stoisko fryzjerskie i lody! Sto trupów wroga!”

Rzecznik jednej ze Inteligentnych Milicji: „Według doniesień 5009 brygada ukraińskich nacjonalistów opuszcza Małe Wyperdyszy, porzucając sprzęt wojskowy!”

Szef Chatterbox-on-TV: „Dzisiaj, czwarty dzień z rzędu, nasze oddziały wyzwoliły osiedle typu miejskiego Malye Vyperdyshi i wkrótce zbliżą się do Kijowa! Zniszczone… hmm… do 500 nacjonalistów”.

Od 10 do 12 ocalałych żołnierzy batalionu wycofuje się na swoje pierwotne pozycje, wyciągając rannych…”

Przykład podany przez Striełkowa mógłby wywołać uśmiech, gdyby pojawił się w opowieści o fikcyjnej wojnie między fikcyjnymi ludami. Ale przerażające jest to, że wojna jest prawdziwa, a sytuacja jest całkiem prawdopodobna.

prawa autorskie do zdjęćGetty Images

podpis pod zdjęciem,

Podczas odwrotu z Izyum armia rosyjska porzuciła ogromną ilość pojazdów opancerzonych i sprzętu

Według byłego piechoty Victora Shiyagiego, osiem helikopterów otrzymało kiedyś rozkaz wsparcia ofensywy. „Tylko dwa z ośmiu śmigłowców wystartowały. Pozostałe albo się zepsuły, albo nie miały paliwa. Tylko jeden z śmigłowców skutecznie strzelił do celu. Nie wszystkie cele zostały trafione. A raczej 80% celów nie zostało trafionych. , dowódca tej operacji zameldował swojemu dowództwu, że wszystko jest w porządku i wszystkie cele trafione.”

Jak zauważa Shiyaga, „władze uważają, że jeśli wszystkie cele zostaną trafione, mogą wysłać piechotę z czołgami, aby szturmować obszar”. Żołnierze byli wielokrotnie wysyłani do szturmu na silnie ufortyfikowane obszary, o których powiedziano im, że zostały oczyszczone z wroga i ponieśli ciężkie straty.

„Dwukrotnie przed atakiem powiedziano nam, że wszystko będzie dobrze, że artyleria wroga jest stłumiona, że inne nasze jednostki już posuwają się do przodu i trzeba tylko do nich dotrzeć. Ale za każdym razem okazywało się to kłamstwem i zakończyło się dla nas bezsensownymi stratami.”

Nic dziwnego, mówi Shiyaga, „z powodu ciągłych kłamstw nie mogliśmy już dłużej ufać naszym dowódcom”.

Na problem fałszywych doniesień o sytuacji na froncie zwracali też uwagę uczestnicy rosyjskich programów propagandowych. „Nie myśl życzeniowe. Nie bój się powiedzieć „nie” swojemu przełożonemu. Musisz realistycznie ocenić sytuację – powiedział deputowany do Dumy Państwowej Andriej Gurielow, były wojskowy i generał porucznik, na antenie program Wieczór z Władimirem Sołowjowem na kanale telewizyjnym Rosja 1. – Ponieważ każda nieprawda jest następnie błędnie podjętą decyzją w sprawie ”.

Bohaterstwo naszych żołnierzy jest konsekwencją czyjegoś nieuczciwego stosunku do ich obowiązków.

(gen. broni Andrey Gurelyov, zastępca Dumy Państwowej)

Pomysł, że fajnie byłoby zrzucić odpowiedzialność za podejmowanie błędnych decyzji na dowódców w terenie, rozwija także autor nieoficjalnego kanału telegramu Bezsonowa „Z” , wyróżniający się zagorzałym antyukraińskim stanowiskiem.

„Cóż, powiedzmy, że niekompetentni ludzie siedzą w wysokiej kwaterze głównej z dużymi pasami na ramionach, którzy nie mogą naruszyć nawet najbardziej oczywistych planów wroga, mogą przespać każdą ofensywę, zignorować dane wywiadowcze i spowolnić życie.

A co z lokalnymi dowódcami? Jak się mają sprawy z dowódcami i dowódcami naszych batalionów? Czy oni też nie wiedzieli o ataku? Czy nie wiedzieli też o przygotowaniu wroga i gromadzeniu sił i środków przez wroga na przełom? Nie wiedzieli też, że nie będziemy w stanie utrzymać wroga na powierzonych im odcinkach frontu?

A może z przyzwyczajenia zgłaszali władzom to, czego władze chciały słuchać? A może po prostu dopuścił również zaniedbania? Skoro wiedzieli i zgłaszali się na górę, ale władze to zignorowały, to dlaczego nikt o tym nie wie? Dlaczego nikt nie zgłosił problemów publicznie?”

Odpowiada mu autor LiveJournal pod pseudonimem kenigtiger, znany również jako Walczący Kot Murz – żołnierz jednej z części samozwańczego DRL.

„Okazuje się, że to nie wyższe władze są winne, do których strumień wywiadu płynie ze służb specjalnych, wywiadu tajnego i technicznego, z brygady, dywizji lub korpusu BŁAsznikowa ze swoimi Orlanami, zdolnymi do lotu gdzieś daleko poza granicami LBS, z podsłuchu radia, którego może nie może posłuchać o czym dokładnie mówią, ale może śledzić pojawianie się nowych sieci radiowych w okolicy Nie, to nie te osoby są winne, które mają maksimum możliwe informacje o tym, gdzie wróg skupia siły i maksymalne sposoby ich podwójnego sprawdzenia.

Okazuje się, że winni są dowódcy kompanii i batalionu! Dla kogo ostatecznym marzeniem zwiadu jest Mavik 3, który po prostu nie dotrze do sił zebranych przez wroga z tyłu na uderzenie, nawet jeśli miejsce nie jest w ogóle objęte żadną elektroniczną wojną, a Mavik nie jest przytłoczony natychmiast po przekroczeniu LBS (Mavik – chiński kwadrokopter, po ukończeniu nadaje się do wykorzystania jako dron rozpoznawczy krótkiego zasięgu; EW – elektroniczny system walki; LBS – linia kontaktu. – BBC) .

Załóżmy jednak, że dowódca kompanii lub dowódca batalionu miał szczęście i zorientował się, co go czeka. I przedstawił ten pomysł władzom. A władze tradycyjnie go wysłały. Co on powinien zrobić? „Powiadom opinię publiczną”. Może nagrać wiadomość wideo?

„Witam, drodzy widzowie! Jestem majorem takim a takim, dowódcą takiego a takiego batalionu takiej a takiej brygady. Za pomocą obiektywnej kontroli, a konkretnie za pomocą quadkoptera Mavik 3, otrzymałem informację o koncentracji wroga naprzeciwko pozycji mojego batalionu. Myślę, że może to być przygotowanie wroga do działań ofensywnych. Dowództwo brygady tak nie uważa, ignorują przesłane przeze mnie filmy, które rejestrowały transfer sprzętu. Szanowni Państwo! Szanowni Wojsko! korespondentów i blogerów proszę o podjęcie działań, aby dowódca brygady mnie wysłuchał!” Albo jak?

Według byłego porucznika rosyjskich sił powietrznych Gleba Irisowa dowódcy przeprowadzają mniej ćwiczeń niż powinni i ukrywają ich prawdziwą liczbę w celu kradzieży środków budżetowych.

Lekarz wojskowy Paweł Zelenkow powiedział, że w jego oddziale „wszelka medycyna została zredukowana do pokazu. Przed ćwiczeniami ubierasz się jak na maskaradę, robisz zdjęcia, wysyłasz raport do dowództwa i wszystko wraca na swoje miejsce”.

Żołnierz Daniil Frolkin mówi, że podczas szkolenia w jego jednostce po prostu przesyłali fotorelacje. „Przyszliśmy na strzelnicę i postawiliśmy z karabinem wycelowanym w cel. Po sfotografowaniu jesteś wolny”.

„Dowódca brygady zażądał od żołnierzy dostarczenia fotoreportaży, aby mógł zameldować swoim przełożonym, że „nie jeden czołg został zniszczony, ale trzy! Nie – pięć!

„Zgłosił, że las został zajęty, a potem przybył wiceminister obrony. Okazało się jednak, że las w ogóle nie został zajęty”. Dowódca został ranny podczas ataku Ukraińców, musiał być ewakuowany.

„Ja, niestety, zbyt dobrze zdaję sobie sprawę z tego, jak i co się dzieje z „wlewem” batalionów zmobilizowanych do pułków strzelców zmotoryzowanych i brygad korpusu NM LPR i DRL.

Na przykład generał z Rosji z sygnałem wywoławczym zaczynającym się na literę E przyjeżdża, aby sprawdzić postęp tego procesu w zmotoryzowanej jednostce strzeleckiej NM DPR. Po jego przybyciu „komórki” nadane tej jednostce otrzymują mundury, berety, zbroje, hełmy i dodatkowe osoby są zmuszane do stania w kolejce po „martwe dusze” i organizowania pięknej recenzji musztry. Oto one, orły! Odbiera się ludziom liście generała, berety, mundury, zbroje i hełmy i wszystko idzie jak dawniej. Ale tylko wszyscy zgłosili wszystko wszystkim. Pola wyboru są zaznaczone, kontrola jest zaliczona.

W innej zmotoryzowanej jednostce strzeleckiej NM DRL, ze zmobilizowanych formowany jest również nowy batalion. Tydzień przeglądów ćwiczeń zamiast strzelania i koordynacji walki. Większość ludzi nie ma przy sobie osobistej broni palnej. I zaraz będą walczyć. Co robią ostatniego dnia? Prawidłowo! Wypełnij dokumenty stwierdzające przeprowadzenie ostrzału, karty strzeleckie, dzienniki szkolenia bojowego. Wszystko jest w porządku, wszyscy strzelają, wszyscy wiedzą, jak wszystko robić.

Tak to się teraz dzieje w rzeczywistości”.

Jeden żołnierz narzekał: dowódca gada bzdury z wyższym dowództwem, że tu wszystko jest ******* [cudowne], że wszystko działa, że mamy dużo ludzi. Na przykład, jeśli 26 osób przystąpiło do ataku, poinformowano, że atakuje 126 osób .

Armia rosyjska jest strukturą stosunkowo zamkniętą. W środku wszyscy wiedzą wszystko i starają się milczeć, nie wypuszczać informacji. W czasie wojny wszyscy kłamią – ich własne sukcesy są przesadzone, sukcesy wroga są wyciszane. Laik boleśnie reaguje na niepowodzenia militarne – biada dowódcy, który wpadł w panikę, a ponadto zbuntował się na tyłach.

Ale nawet dozowane, ocenzurowane przez wojsko informacje są zwykle podawane z rozsądkiem. Może rosyjskie dowództwo na ziemi przez cały ten czas próbowało po prostu namalować obraz pasujący do światopoglądu wyższego?

Publikacja Proekt, uznana za organizację niepożądaną w Rosji, przeanalizowała codzienne raporty przedstawiciela rosyjskiego Ministerstwa Obrony gen. Konashenkowa i dowiedziała się, że do 26 czerwca donosił on o zniszczeniu ukraińskiego sprzętu wojskowego przekraczającego jego numer na początku wojny – nawet biorąc pod uwagę możliwe dostawy.

Tak więc, według Konashenkowa, od 24 lutego do 26 czerwca zestrzelono 215 ukraińskich samolotów. W sumie Ukraina dysponowała 199 samolotami, w tym transportowymi, szkolnymi, specjalnymi i nielatającymi. Śmigłowce, według Konashenkowa, zestrzelono 132 ze 122 dostępnych i 28 dostarczonych później, drony Bayraktar – 84 z 62.

Według Konashenkowa Rosja zniszczyła 3800 ukraińskich pojazdów opancerzonych, w tym czołgów, co prawda, samo rosyjskie Ministerstwo Obrony oszacowało ich liczbę na 2416, a nawet około 700 zostało dostarczonych Ukrainie przez zachodnich aliantów do połowy maja. To znaczy tylko 3116.

Straty armii ukraińskiej w ciągu czterech miesięcy wojny według rosyjskiego Ministerstwa Obrony wyniosły co najmniej 40 000 żołnierzy. Jednocześnie, według Konashenkowa, od początku wojny Rosja zniszczyła 39 tysięcy ukraińskich „obszarów akumulacji siły roboczej i sprzętu”.

Bliski Kremlowi rozmówca Projektu tłumaczył niekonsekwencje, mówiąc, że „po klęsce pod Kijowem Kreml przestraszył się optymizmu Rosjan i poprosił Konashenkowa o bardziej wyraziste opisanie sukcesów wojskowych”.

Od tego czasu minęło kolejne 2,5 miesiąca. Ukraina wciąż ma czołgi, samoloty, helikoptery i żołnierzy. W większości są takie same jak przed wojną. I wygląda na to, że jest dużo.