Militaryzacja i kurs na NATO. Jakich gwarancji bezpieczeństwa chce Kijów?

Militaryzacja i kurs na NATO. Jakich gwarancji bezpieczeństwa chce Kijów?

15.09.2022 0 przez admin
  • Światosław Chomenko, Anastasia Golubeva, Olga Ivshina
  • BBC

Zapisz się do naszego newslettera „ Kontekst ”: pomoże Ci zrozumieć wydarzenia.

prawa autorskie do wizerunkuKancelaria Prezydenta

W Kijowie zaprezentowano koncepcję systemu gwarancji bezpieczeństwa międzynarodowego dla Ukrainy. Według jego twórców ma ona nie tylko pomóc Ukrainie w radzeniu sobie z trwającą rosyjską inwazją, ale także zabezpieczyć ją przed nową rosyjską agresją w przyszłości.

Pomimo tego, że koncepcja ta będzie dopiero teraz omawiana przez jej potencjalnych sygnatariuszy – Rosji nie było wśród nich – już wywołała w Moskwie niezwykle nerwową reakcję. Jeśli propozycje wypracowane w Kijowie będą popierane przez partnerów, przede wszystkim państwa zachodnie, będziemy mówić o przyspieszonej militaryzacji Ukrainy i jej pogłębionej współpracy z NATO bez rezygnacji z przyszłego wejścia do Sojuszu.

Eksperci, z którymi rozmawiała BBC, niejednoznacznie jednak oceniali perspektywy realizacji Kijowskiego Układu Bezpieczeństwa. Z jednej strony jest oczywiście lepszy niż memorandum budapeszteńskie, które miało gwarantować bezpieczeństwo Ukrainy po wyrzeczeniu się broni jądrowej. Z drugiej strony w Kijowie zaatakowali stworzenie struktury bezpieczeństwa, która nie ma odpowiednika we współczesnym świecie i wcale nie jest faktem, że będzie działała dokładnie tak, jak sugerują jej twórcy.

Budapeszt – Stambuł – Kijów

Na początku lat 90., po rozpadzie Związku Radzieckiego, Ukraina stała się właścicielem trzeciego co do wielkości arsenału nuklearnego na świecie. Z różnych powodów Kijów musiał zrezygnować z tego arsenału. Wtedy po raz pierwszy w historii Ukrainy mówiono o zapewnieniu państwu pewnych gwarancji bezpieczeństwa i integralności terytorialnej ze strony silniejszych państw.

prawa autorskie do zdjęćUKRINFORM

podpis pod zdjęciem,

Podpisanie Memorandum Budapeszteńskiego

W tym celu w 1994 roku podpisano Memorandum Budapeszteńskie. W nim Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i Rosja zobowiązały się do poszanowania niepodległości i granic Ukrainy, powstrzymania się od stosowania wobec niej siły i nacisków ekonomicznych oraz do pilnego podjęcia działań przez Radę Bezpieczeństwa ONZ w przypadku zagrożenia Ukrainy.

Aneksja Krymu i początek konfliktu w Donbasie w 2014 roku pokazały, że memorandum budapeszteńskie narodziło się martwe. Po prostu nie przewidział sytuacji, w której sygnatariusz tego samego memorandum oraz stały członek Rady Bezpieczeństwa ONZ, który miał odpowiedzieć na tę agresję, wystąpią jako agresor przeciwko Ukrainie. Pozostali sygnatariusze, Waszyngton i Londyn, po prostu wzruszyli ramionami: postanowienia prawnie zobowiązujące Stany Zjednoczone i Wielką Brytanię do stanięcia w obronie Ukrainy, ten dokument tak naprawdę nie zawierał.

Nauczona gorzkimi doświadczeniami Memorandum Budapeszteńskiego, Ukraina powróciła do tematu zagwarantowania swojego bezpieczeństwa na początku tego roku. W tym czasie dziesiątki tysięcy rosyjskich żołnierzy koncentrowało się na jej granicy, zachodni wywiad ostrzegał przed zbliżającą się inwazją rosyjską na pełną skalę. Niecały dzień przed rozpoczęciem wojny, 23 lutego Wołodymyr Zełenski powiedział na wspólnej konferencji prasowej z przywódcami Polski i Litwy: „Nie jest tajemnicą, że Budapeszt nie działa… Bronimy się przy wsparciu naszych partnerów. Ale to Ukraińcy umierają. Dlatego Ukraina potrzebuje gwarancji bezpieczeństwa, jasnych, konkretnych i teraz.”

Ukraiński przywódca dodał, że jego zdaniem Rosja powinna znaleźć się wśród krajów, które dałyby takie gwarancje Kijowowi: „Nie jest tajemnicą, że wielokrotnie proponowałem rosyjskiemu prezydentowi usiąść do stołu negocjacyjnego i porozmawiać, ponieważ to kwestia dialogu, a nie warunków”.

W tym czasie Rosja usilnie domagała się, by USA i NATO zapewniły, że Ukraina nigdy nie zostanie członkiem Sojuszu. Reuters podał w tym tygodniu, że na krótko przed inwazją Dmitrij Kozak, główny negocjator Kremla z Ukrainą, rzekomo powiedział Władimirowi Putinowi, że otrzymał od Kijowa gwarancje nieprzystąpienia do NATO – najwyraźniej w zamian za porzucenie przez Rosję planów rozpoczęcia wielkiej wojny – ale Putin odrzucił tę umowę.

Wreszcie, już po rozpoczęciu zakrojonych na szeroką skalę działań wojennych na terytorium Ukrainy, w okresie luty-marzec-kwiecień br., kiedy Kijów i Moskwa jeszcze negocjowały rozwiązanie konfliktu, idea bezpieczeństwa gwarantuje, że Ukraina powinna otrzymane po zakończeniu tej wojny były również stale omawiane przez negocjatorów.

W przedstawionym 29 marca „komunikacie stambulskim” mówiono o tym, że Kijów zgadza się na bezblokowy status państwa wolnego od broni jądrowej, odmawia rozmieszczania na swoim terytorium zagranicznych baz wojskowych i kontyngentów, a także ogranicza współpracę wojskową z Zachód w zamian za „czysty dokument gwarantuje bezpieczeństwo” z wielu krajów. W pierwotnym planie kraje te obejmowały wszystkich stałych członków Rady Bezpieczeństwa – czyli w tym Rosję.

prawa autorskie do zdjęćGetty Images

Jednak wkrótce stało się jasne, że „komunikat stambulski” „nie wystartował”. Negocjacje między Kijowem a Moskwą w końcu utknęły w martwym punkcie i teraz obie stolice uznają, że powrót do tego dokumentu jest niemożliwy.

Kijów nie zapomniał jednak o samej koncepcji gwarancji bezpieczeństwa. 1 lipca br. rozpoczęła pracę specjalna grupa ds. gwarancji bezpieczeństwa międzynarodowego dla Ukrainy. Natomiast 13 września „Grupa Yermak-Rasmussen”, nazwana na cześć współprzewodniczących, Szefa Urzędu Prezydenta Ukrainy Andrija Yermaka i byłego Sekretarza Generalnego NATO Andersa Fogha Rasmussena, przedstawiła wynik swojej pracy – rekomendacje w sprawie treść przyszłej struktury bezpieczeństwa Ukrainy, Kijowski Układ Bezpieczeństwa.

Nowe gwarancje

Przede wszystkim twórcy tego dokumentu przyznają, że budowany przez niego unikalny system bezpieczeństwa można uznać za przejściowy: prędzej czy później Ukraina wstąpi do NATO i dołączy do systemu bezpieczeństwa zbiorowego Sojuszu – „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”.

prawa autorskie do wizerunkuKancelaria Prezydenta

Dopóki Ukraina nie zostanie członkiem NATO, podstawą jej bezpieczeństwa powinien być art. 51 Karty Narodów Zjednoczonych, który gwarantuje każdemu państwu niezbywalne prawo do indywidualnej lub zbiorowej samoobrony.

W dokumencie stwierdzono, że aby Ukraina mogła się bronić, potrzebne są jej środki na utrzymanie licznych sił zbrojnych, inwestycje w kompleks wojskowo-przemysłowy, duże transfery uzbrojenia oraz intensywne ćwiczenia dla swoich sił zbrojnych pod auspicjami UE i NATO.

W związku z powyższym w rekomendacjach stwierdza się dalej, że grupa krajów gwarantów powinna zobowiązać się do:

  • udzielić Ukrainie pomocy finansowej na wsparcie jej budżetu obronnego”
  • przeznaczać środki, w tym nieodwołalnie, na odbudowę i rozwój kompleksu wojskowo-przemysłowego Ukrainy”
  • transfer technologii produkcji broni do Kijowa i eksport broni na Ukrainę
  • prowadzić regularne szkolenia wojsk ukraińskich
  • wdrożyć program do zwalczania cyberzagrożeń
  • stale dzielić się inteligencją

W wyniku takiej współpracy na Ukrainie powinna powstać nie tylko regularna armia, zdolna odeprzeć rosyjską agresję. Dokument odnosi się do sił obrony terytorialnej, „które obejmowałyby wszystkich cywilów w wieku powyżej 18 lat”.

Oddzielnie zalecenia obejmują kwestię sankcji. Po pierwsze, poręczyciele muszą zobowiązać się, że nie zniosą istniejących sankcji uzgodnionych od 2014 roku wobec Moskwy aż do Rosji:

  • nie zatrzyma obecnej agresji na Ukrainę
  • nie gwarantuje, że nie zaatakuje jej w przyszłości
  • nie rekompensuje Ukrainie szkód wyrządzonych podczas inwazji

Rekomendacje mówią, że każde zniesienie sankcji wobec Rosji powinno odbywać się „w ścisłej współpracy z Ukrainą”.

Na przyszłość – autorzy dokumentu już myślą o okresie po zakończeniu obecnej wojny – kraje gwaranta powinny uzgodnić pakiet sankcji nie mniejszy niż obecny, który zostanie automatycznie nałożony na Rosję w przypadku ataku Znowu Ukraina.

Podstawowe zasady tego systemu bezpieczeństwa zostaną zawarte w dokumencie o strategicznym partnerstwie podpisanym wspólnie przez wszystkich gwarantów. Integralną częścią tego systemu będzie szereg dokumentów dwustronnych, które Ukraina podpisze z każdym poręczycielem osobno i które będą określać wielkość i rodzaj pomocy, jaką Kijów otrzyma od każdego poręczyciela.

Andrij Jermak przekonuje, że zobowiązania poręczycieli w stosunku do Ukrainy będą prawnie wiążące, a wszystkie te umowy będą ratyfikowane przez ich parlamenty.

Jak będą działać gwarancje

Zgodnie z intencją autorów dokumentu możliwe jest wypracowanie i podpisanie pełnoprawnego porozumienia o gwarancjach bezpieczeństwa, opartego na ich zaleceniach, już teraz, nie czekając na zakończenie obecnej wojny. Przecież wiele jej postanowień – dotyczących dostaw nowoczesnej broni na Ukrainę, wymiany informacji wywiadowczych czy sankcji przeciwko Rosji – jest już wdrażanych.

Ale jak te gwarancje będą działać po zakończeniu trwającej wojny?

Jeśli więc w przyszłości Rosja zdecyduje się ponownie zaatakować Ukrainę, gwarancje bezpieczeństwa uruchomi żądanie, które Kijów wyśle do swoich partnerów w przypadku zagrożenia. To ważne, twierdzą autorzy rekomendacji: wszak aby uruchomić cały mechanizm reagowania na zagrożenie, nie trzeba będzie czekać na potwierdzenie lub zgodę np. Rady Bezpieczeństwa czy Generalnego ONZ. Montaż.

prawa autorskie do zdjęćObraźliwość ukraińska

podpis pod zdjęciem,

Prezentacja dokumentu zbiegła się w czasie z sukcesem ofensywy Sił Zbrojnych Ukrainy w obwodzie charkowskim

Jak najszybciej – np. w ciągu 24 godzin od otrzymania wniosku (konkretne ramy czasowe zostaną jeszcze omówione podczas przygotowywania tekstu umowy) – poręczyciele będą musieli spotkać się na zbiorowych konsultacjach. W ciągu np. 72 godzin powinna zapaść decyzja o uruchomieniu przedłużonych gwarancji przez koalicję partnerów Ukrainy.

Szczegóły tych gwarancji będą oczywiście określone w dokumentach dwustronnych, które Kijów podpisze z partnerami, ale będą dotyczyć zaopatrzenia Ukrainy w broń, nałożenia sankcji na Rosję i politycznego poparcia dla Kijowa.

„Rozszerzone gwarancje w przypadku nowej agresji powinny być stosowane, jeśli Ukraina zostanie zaatakowana na jej terytorium w granicach uznanych na arenie międzynarodowej” – czytamy w rekomendacjach. Czyli należy odczytywać, że zakres gwarancji obejmie Krym i obecnie okupowane terytoria Donbasu, a tym bardziej obwody zaporoskie i chersońskie.

Rekomendacje dają dość jednoznaczną odpowiedź na pytanie, kto dokładnie znajdzie się wśród krajów-gwarantów bezpieczeństwa Ukrainy.

Odrzucane są naiwne poglądy, że obecny agresor – Rosja lub, powiedzmy, jej satelicka Białoruś, które zostały wyrażone wiosną tego roku i już wtedy krytykowane przez kijowskich i zachodnich ekspertów, mogą zagwarantować bezpieczeństwo Ukrainy.

„Po zbrodniach wojennych, które Rosja popełniła na Ukrainie, jest nie do pomyślenia, aby stała się państwem gwarantem. To samo dotyczy Chin, które teraz wspierają Rosję” – powiedział Anders Fogh Rasmussen dla BBC. „Będziemy szukać gwarantów w krąg państw demokratycznych, przede wszystkim członków NATO, ale także spoza Sojuszu.

W przedstawionych w Kijowie rekomendacjach lista potencjalnych gwarantów jest opisana następująco: „Kraje takie jak Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Kanada, Polska, Włochy, Niemcy, Francja, Australia, Turcja, kraje Europy Północnej i Bałtyku Państwa, Europa Środkowo-Wschodnia mogą przystąpić do porozumienia – ale lista nie jest wyczerpująca”.

Dokument odnosi się również do tego, że inne kraje będą mogły przyłączyć się do niektórych konkretnych kwestii, które zostaną poruszone w „dużym” porozumieniu – na przykład tych, które są teraz włączone do „formatu Ramsteina”, aby zapewnić Ukrainie broń.

Eksperci, z którymi rozmawiała BBC, podejrzewają jednak, że potencjalne trudności z realizacją zapisów dokumentu opracowanego przez grupę Yermak-Rasmussen mogą zacząć się już na etapie tworzenia listy poręczycieli.

„Dokument ten zakłada, że niektóre kraje NATO zaakceptują dodatkowe gwarancje bezpieczeństwa, które zostaną zaoferowane Ukrainie. Oznacza to, że kraje te mogą znaleźć się w przyszłej wojnie z Rosją, jeśli coś pójdzie nie tak. Dokument nie bierze pod uwagę, co to będzie oznaczać dla spójności i stabilności NATO – mówi Jonathan Eyal, zastępca dyrektora londyńskiego Royal Joint Institute for Defense Studies.

„A to fundamentalnie narusza zasadę NATO, zgodnie z którą wszyscy jej członkowie mają takie same obowiązki i zadania. Dlatego szczerze uważam, że Niemcy i Francja nie mogą po prostu przyjąć takich zobowiązań. A jeśli tego nie zrobią, myślę, że to będzie mają poważne problemy ze zdolnością funkcjonowania NATO i będą miały dokładnie odwrotny skutek, zachęcając kogoś w Moskwie do sprawdzenia, czy te gwarancje bezpieczeństwa naprawdę coś znaczą” – kontynuuje Eyal.

Pozostaje pytanie, czy Turcja będzie skłonna wziąć na siebie zobowiązania gwaranta. Z jednej strony nadal aktywnie współpracuje z Ukrainą, w szczególności dostarczając jej słynne drony szturmowe Bayraktar. Z drugiej strony utrzymuje umiarkowanie ciepłe stosunki z Moskwą, aktywnie krytykując zachodnią politykę sankcji wobec Rosji.

„Przekonanie Ankary do przyłączenia się do porozumienia, które nałożyłoby mniej lub bardziej automatyczne sankcje na Rosję w przypadku nowego ataku byłoby trudne politycznie” – powiedział Ian Bond, szef polityki zagranicznej w londyńskim think tanku Centre for European Reforms.

prawa autorskie do zdjęćZSU

Prawdziwe czy nierzeczywiste?

Ian Bond uważa jednak, że choć trudno mówić o pełnej realizacji propozycji grupy Yermak-Rasmussen tak długo, jak rosyjska armia znajduje się na ziemi ukraińskiej, to generalnie dokument „nie jest zbyt ambitny, jeśli chodzi o takie NATO”. -styl obronny – mówią, inne kraje powinny udzielać Ukrainie pomocy wojskowej.”

„Myślę, że na tym etapie jest to realistyczne stanowisko” – mówi.

Izraelski ekspert wojskowy David Gendelman zauważa różnicę między obecnym dokumentem a abstrakcyjnymi gwarancjami bezpieczeństwa, z którymi Ukraina miała do czynienia w przeszłości.

„To przeciwieństwo memorandum budapeszteńskiego, które stanowiło, że „rezygnujemy z możliwości samoobrony, w tym przypadku z broni jądrowej, a wy obiecujecie nam nienaruszalność naszych granic”. (pozycja) „nie rezygnujemy z niczego, a ty pomagasz nam stać się silniejszymi w samoobronie”, mówi.

„W rzeczywistości jest to rozszerzenie i konsolidacja zobowiązań tego, co już się dzieje: pomocy finansowej dla Ukrainy, dostaw broni, szkolenia personelu Sił Zbrojnych Ukrainy, wymiany informacji wywiadowczych. Dlatego ta umowa ma większe szanse na przekładają się na coś realnego i przynoszą realne korzyści niż abstrakcyjne gwarancje w stylu tego samego Memorandum Budapeszteńskiego – przekonuje Gendelman.

Eksperci, z którymi rozmawiała BBC, zauważają, że kluczowa różnica między zaleceniami grupy Yermak-Rasmussen a wcześniejszymi propozycjami bezpieczeństwa dla Ukrainy polega na tym, że nie implikują one zgody Kijowa na jakiś wymuszony kompromis w celu zapewnienia jej bezpieczeństwa, np. rezygnację z NATO. lub zakaz międzynarodowych ćwiczeń na swoim terytorium.

Jednak Jonathan Eyal z Królewskiego Instytutu Studiów Obronnych uważa ten dokument za nierealny.

„Po pierwsze, jest bardzo mało prawdopodobne, aby kraje takie jak Niemcy czy Francja były w stanie zaoferować Ukrainie takie same gwarancje bezpieczeństwa, jak np. Polska… Niewykluczone, że każdy kraj z osobna będzie próbował udzielić pomocy wojskowej na swój sposób. Ale rezultatem będzie myląca lista różnych gwarancji, niektóre bardziej wiarygodne niż inne, inne bardziej przekonujące, a w sumie wszystko to stworzy sytuację, w której prawdopodobieństwo pomyłki w obliczeniach jest bardzo wysokie – mówi Eyal.

„Po drugie, dokument dość otwarcie przewiduje możliwość bezpośredniej konfrontacji militarnej między Zachodem a Rosją w przyszłości bez poważnego przygotowania opinii publicznej na Zachodzie o takich zobowiązaniach” – mówi, sugerując, że w przyszłości takie podejście mogłoby doprowadzić do podziału NATO na obozy państw gotowych i niegotowych do walki o Ukrainę.

Biegły zadaje również pytania o zapis w dokumencie, że opisane przez niego gwarancje dotyczą całego uznanego na forum międzynarodowym terytorium Ukrainy, w tym tego samego Krymu.

„Teoretycznie to prawda. Ale bądźmy szczerzy, oznacza to zobowiązanie do wyzwolenia Krymu spod rosyjskiej kontroli. Twierdzę, że nie ma obecnie dowodów na poparcie międzynarodowego poparcia dla tak szerokiego zaangażowania w bezpieczeństwo Ukrainy” – zauważa.

Z drugiej strony, przyznaje Eyal, pierwszą rzeczą, której Ukraina nieuchronnie zażąda pod koniec wojny, są gwarancje pomocy Zachodu w przypadku nowej rosyjskiej agresji.

„W tym sensie Rasmussen i Yermak przygotowali to, z czym prędzej czy później będziemy musieli się zmierzyć. Ale jestem przekonany, że takich gwarancji bezpieczeństwa nigdy nie da się sformalizować, ponieważ naruszają podstawową zasadę: gwarancje bezpieczeństwa otrzymuje się dopiero przystępując do NATO lub UE, a te gwarancje są dokładnie takie same, jak w innych krajach należących do tych związków – podsumowuje.

„Ziemia spłonie, a beton się stopi”

Tymczasem Moskwa niezwykle nerwowo zareagowała na publikację projektu systemu gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy.

Dmitrij Miedwiediew, zastępca sekretarza rosyjskiej Rady Bezpieczeństwa, nazwał ten dokument „prologiem do trzeciej wojny światowej”.

„Jeśli ci półgłówki będą kontynuować niepohamowane pompowanie reżimu kijowskiego najniebezpieczniejszymi rodzajami broni, to prędzej czy później kampania wojskowa przejdzie na inny poziom… A wtedy kraje zachodnie nie będą mogły siedzieć w miejscu ich czyste domy i mieszkania … Dosłownie spalą ziemię, a beton stopi się. My też dostaniemy dużo. Dla wszystkich będzie bardzo, bardzo źle „- napisał w poście w Telegramie, w którym było miejsce za emoji w postaci uśmiechniętych odchodów oraz cytat z Objawienia św. Jana Teologa.

Rzecznik Władimira Putina, Dmitrij Pieskow, był mniej emocjonalny, mówiąc, że „dokument przygotowany przez władze Kijowa” sprawia, że „przeprowadzenie specjalnej operacji wojskowej” jest jeszcze pilniejsze.

„Przy obecnym status quo, sytuacji jest mało prawdopodobne, aby ktokolwiek mógł zapewnić Ukrainie większe bezpieczeństwo niż kierownictwo tego kraju. Tylko musi podjąć działania eliminujące zagrożenie dla Federacji Rosyjskiej, a wszyscy doskonale wiedzą, jakie te działania powinny być – dodał.

prawa autorskie do wizerunkuKancelaria Prezydenta

podpis pod zdjęciem,

Zełenski mówi, że rozmowy z Rosją są możliwe dopiero po opuszczeniu Ukrainy przez jej wojska

Co dalej?

Tak czy inaczej współprzewodniczący grupy roboczej zadeklarowali zakończenie pierwszego etapu swojej pracy, a teraz przechodzą do kolejnego: promowania swojej koncepcji na poziomie potencjalnych sygnatariuszy porozumienia. Jak powiedział BBC Anders Fogh Rasmussen, przygotowując rekomendacje, świadomie nie konsultowali się z rządami państw, które według ich pomysłu mogłyby stać się gwarantami bezpieczeństwa Ukrainy.

Już we wtorek Andrij Yermak przedstawił te wydarzenia online doradcom politycznym szefów państw i rządów ośmiu państw Europy Środkowo-Wschodniej. Ministrowi Spraw Zagranicznych Ukrainy i przewodniczącemu Rady Najwyższej przekazano instrukcje dotyczące promocji Kijowskiego Układu Bezpieczeństwa na szczeblu międzynarodowym. Anders Fogh Rasmussen na spotkaniu z Władimirem Zełenskim obiecał przedstawić te rekomendacje na osobistych spotkaniach z przedstawicielami zachodnich rządów.

Jednak już teraz Rasmussen przyznaje, że głównym punktem zastosowania wysiłków w tym sensie powinny być Stany Zjednoczone Ameryki.

„Jeśli USA nie podpiszą traktatu, zapomnij o tym. Nikt w to nie uwierzy”, powiedział BBC. „Jeśli USA to zrobi, wiele innych krajów zrobi to samo”.

Jonathan Eyal nie widzi szans, aby Waszyngton zgodził się na zaproponowane w dokumencie gwarancje bezpieczeństwa: w tym przypadku ryzyko jest zbyt duże, że państwa nadal będą wciągane w bezpośrednią konfrontację z rosyjskimi siłami zbrojnymi, której starają się ostrożnie unikać .

Rasmussen, w odpowiedzi na bezpośrednie pytanie, czy projekt dokumentu opublikowany we wtorek został pokazany sekretarzowi stanu USA Anthony Blinkenowi, który odwiedził Kijów w zeszłym tygodniu z niezapowiedzianą wizytą, mówi: nie. Chociaż, przyznaje, w przygotowaniu dokumentu brali udział byli wysocy urzędnicy USA – np. doradca ds. bezpieczeństwa narodowego prezydenta George’a W. Busha, Stephen Hadley, były ambasador USA przy NATO Ivo Daalder, czy były zastępca sekretarza obrony. Michelle Flournoy.

„Myślę, że w zasadzie (Stany Zjednoczone) będą usatysfakcjonowane” – przewiduje Rasmussen oficjalną reakcję Waszyngtonu na dokument gwarancyjny.

Zarówno Rasmussen, jak i Yermak przekonują, że konieczne jest stworzenie pełnoprawnego porozumienia na podstawie opracowanych przez nich rekomendacji i jak najszybsze podpisanie go z pierwszymi krajami gwarantami. Jednocześnie nie są wywoływane konkretne odniesienia czasowe.

„Czy to tygodnie, miesiące, lata?” – zapytał korespondent BBC z Anders Fogh Rasmussen, który odchodzi od bezpośredniej odpowiedzi na to pytanie.

„Cóż, na pewno nie lata” – zaśmiał się w odpowiedzi.

Aby otrzymywać wiadomości BBC, zasubskrybuj nasze kanały:

Pobierz naszą aplikację: