Pospieszne Delhi, ukrywanie Pekinu: jak właściwie wygląda zwrot Rosji na Wschód

Pospieszne Delhi, ukrywanie Pekinu: jak właściwie wygląda zwrot Rosji na Wschód

14.09.2022 0 przez admin
  • Anastazja Stogney
  • BBC

Zapisz się do naszego newslettera „ Kontekst ”: pomoże Ci zrozumieć wydarzenia.

prawa autorskie do zdjęćGetty Images

Władze rosyjskie zapewniają, że głównymi ofiarami sankcji za wojnę na Ukrainie są kraje zachodnie i ich ludność. Z kolei Rosja korzysta z sankcji, zastępując „nieprzyjaznych” partnerów handlowych lojalnymi azjatyckimi na korzystniejszych warunkach. Rosyjski serwis BBC wyjaśnia, dlaczego to się jeszcze nie wydarzyło i jest mało prawdopodobne, aby wydarzyło się w przyszłości.

„Koniec ery dominacji Zachodu” – pod tym hasłem w zeszłym tygodniu zakończyło się Wschodnie Forum Gospodarcze (EEF). Prezydent Rosji Władimir Putin, a po nim inni rywalizujący ze sobą rosyjscy urzędnicy opowiedzieli, jak „zbiorowy Zachód” wpadł w pułapkę sankcji, pozbawiony tanich surowców energetycznych i perspektyw rozwoju.

Ale dla Rosji, według nich, otworzyło się okno „kolosalnych możliwości”. Prowadzi do Azji, a przede wszystkim do Chin. „Odwrócenie już się dokonało, trzeba to zrobić tylko szerzej” – zapewnił WEF Arkady Rotenberg, „właściciel” Pałacu Gelendżik, miliarder i przyjaciel Putina.

Ale w rzeczywistości wszystko nie jest takie różowe. Rosja nie może przekierować całego eksportu do Azji i jest zmuszona udzielać rabatów na te, które może. Chiny nie spieszą się ze zwiększeniem importu tego, czego sama Rosja potrzebuje – od technologii po walutę. I zamiast suwerenności gospodarczej Rosja staje się zależna nie od wielu, jak wcześniej, ale od jednego partnera – choć psychologicznie bliższego jej przywództwu.

Skręć w kierunku Delhi

Od początku wojny energetycznej z Europą Rosja, jak twierdzi Kreml, przekierowała część przepływów ropy do Azji. Stało się to z powodu transportu drogą morską: „rura” do Chin (rurociąg naftowy „Syberia Wschodnia – Ocean Spokojny”) i tak działała na maksa. Wielkość przepompowywania przez nią od początku wojny niewiele się zmieniła. Wynika to z danych agencji Argus, którą badała BBC.

Ale wszystko się zmieniło w dostawach ropy drogą morską. W lutym 2022 r. 60% wysyłek przypadło na Europę, 40% na Azja. Teraz – wręcz przeciwnie, mówi prezes Instytutu Energii i Finansów Marcel Salikhov. Generalnie zarówno produkcja, jak i dostawy ropy, po wiosennej awarii, prawie osiągnęły poziom przedwojenny – to znaczy zniknęły, ale nie wygrały.

Większość azjatyckiego wzrostu pochodziła z Indii. Stał się największym nabywcą rosyjskiego Uralu, tradycyjnie przeznaczonego dla Europy, mówi Viktor Katona, czołowy analityk Kpler.

I to pomimo faktu, że wcześniej Rosja prawie nigdy nie sprzedawała ropy do Indii. Ze względu na odległość i logistykę okazało się to niekorzystne dla obu stron, zwłaszcza na tle stosunkowo tanich dostaw z Bliskiego Wschodu. Rosja odpowiada obecnie za 12% indyjskiego importu ropy – sześć razy więcej niż przed wojną.

Sekret nieoczekiwanie zwiększonej atrakcyjności rosyjskiej ropy jest prosty: podobnie jak inne surowce energetyczne sprzedawana jest z dużym dyskontem w stosunku do ceny rynkowej. Choć rosyjscy urzędnicy oficjalnie mówią, że Rosja nie dostarczy surowców, jeśli zostanie wprowadzony „pułap cenowy” – mówią, warunki nierynkowe – w rzeczywistości sami go ustalili.

Różnica między ceną Uralu i Brenta (referencyjna klasa ropy z Morza Północnego) w marcu-czerwcu wynosiła 30-35 dolarów, teraz jest to 20-25 dolarów za baryłkę. Ale na tle rekordowych cen, nawet przy tej obniżce, ani rosyjski budżet, ani koncerny naftowe nie cierpią. Z ropą za 90 dolarów ci ostatni otrzymują około 70 dolarów za baryłkę, ich próg rentowności wynosi około 20 dolarów, a cena baryłki ujęta w rosyjskim budżecie to 44 dolary.

Dla indyjskiej gospodarki rosyjska ropa po obniżonej cenie stała się hojnym prezentem. Nawet z „dopłatą” za fracht z Rosji – kilka dolarów za baryłkę – jest tak tani, że stał się głównym hamulcem inflacji w Indiach, mówi Katona Kplera.

Wzrosły również dostawy morskie do Chin, ale nie aż tak bardzo. Nie chodzi nawet o sceptycyzm wobec Rosji, ale o to, że popyt na ropę – nie rosyjską, ale generalnie jakąkolwiek – w Chinach jest teraz niski. Powodem jest kolejna runda zakazów nosicielstwa, które ograniczają działalność przemysłową i przemieszczanie się. Aby zrozumieć skalę problemu: przed covid, ponad 70 milionów ludzi rocznie latało do iz Chin, teraz mniej niż dwa miliony.

Co dalej? Obecnie dostawy rosyjskiej ropy drogą morską zarówno do Indii, jak i Chin spadły o 30% w porównaniu ze szczytem, jaki osiągnęły po rozpoczęciu wojny. Nie jest jeszcze jasne, czy jest to nowa rzeczywistość, czy sytuacyjna recesja, którą zastąpi wzrost, zauważył Bloomberg, który zwrócił na to uwagę.

W przyszłości eksport ropy do Indii może stać się regularny, kraj ten rozmawia nawet o długoterminowych kontraktach z Rosją. Ale stopień jej zainteresowania jest wprost proporcjonalny do wielkości rabatu, jaki władze rosyjskie są gotowe zaoferować, zgadzają się rozmówcy BBC.

Tak samo jest z innymi surowcami: rosyjski węgiel jest sprzedawany z dużym dyskontem w stosunku do ceny rynkowej, mówi Katona.

prawa autorskie do zdjęćGetty Images

podpis pod zdjęciem,

Rosyjska ropa pomogła Indiom spowolnić inflację

„To nie znaczy, że rosyjscy dostawcy nie zarabiają – robią, i to ogromny. Ale kraje Bliskiego Wschodu czerpią jeszcze większe zyski z ropy, Australia z węgla, Norwegia z gazu” – wyjaśnia.

Jednocześnie, nawet biorąc pod uwagę dyskonto, nie da się znacząco zwiększyć wolumenu dostaw ropy do Indii: jest to już rekordowy, oddanie większości rynku Rosji oznacza zepsucie relacji z jej bliskowschodnimi sąsiadami, Katona wierzy, że Indie nie chcą.

Twierdzi, że Chiny mają ogromny potencjał do wzrostu, ale popyt musi najpierw odbudować. Ponadto Pekin jest ostrożnym graczem – dodaje Salikhov z Instytutu Energetyki i Finansów. Nie chce uzależniać się od jednego dużego dostawcy ani podlegać sankcjom wtórnym – na razie hipotetycznym.

Późno z infrastrukturą

Europie znacznie trudniej jest odrzucić rosyjski gaz niż ropę. Ale Rosja nie będzie w stanie szybko znaleźć nowych nabywców.

Głównym problemem nie jest tutaj nawet popyt i pozycja polityczna, ale logistyka. W przeciwieństwie do ropy, gazu nie da się szybko „załadować” na tankowiec i przekierować do Azji: infrastruktura dla skroplonego gazu ziemnego (LNG) w Rosji jest bardzo słabo rozwinięta i działa głównie na sankcjonowanym sprzęcie.

Budowa terminali LNG jest długa, kosztowna i trudna: technologie do tego potrzebne są objęte sankcjami. Gazociągi poza Europą i Bliskim Wschodem prowadzą tylko do Turcji i Chin – a ta „rura” (gazociąg Siła Syberii) osiągnie projektowaną przepustowość dopiero do 2025 roku.

Od początku wojny udział Chin i Turcji w eksporcie rosyjskiego gazu wzrósł, nie dlatego, że wzrosły wolumeny, ale dlatego, że eksport gazu do Europy gwałtownie spadł, wyjaśnia Salikhov. Sam eksport gazu do Turcji w pierwszej połowie 2022 roku spadł generalnie o 12% – dodaje.

prawa autorskie do zdjęćGetty Images

podpis pod zdjęciem,

Rosja zbudowała rozwiniętą infrastrukturę dostaw gazu do Europy, ale nie do Azji

Co się stanie? Popyt na rosyjskie LNG w Azji byłby kolosalny: Europa jest teraz gotowa zapłacić każdą cenę za istniejące dostawy, po prostu „nie docierają” do Indii i Chin, wyjaśnia Katona Kplera. Ale Rosja nie ma możliwości szybkiego stworzenia dla niej infrastruktury. Pozostaje tylko częściowe zamrożenie produkcji i budowa planowanego gazociągu Jamał-Chiny (Siła Syberii-2, który wciąż jest projektowany). Ale to nie jest kwestia jednego roku.

Wszystko to oznacza utratę znacznej części dochodów i podatków Gazpromu, ale nie natychmiastowe zubożenie firmy czy uszczuplenie budżetu. Tam też zużywa się około dwóch trzecich gazu produkowanego w Rosji.

Nierówny związek

W świecie fantazji urzędników Kremla Azja powinna nie tylko zastąpić utracone rosyjskie rynki eksportowe. Ona – przede wszystkim w osobie Chin – jest zobowiązana do stania się źródłem wszystkiego, co stracone z powodu sankcji: technologii, sprzętu i dóbr konsumpcyjnych.

Ale w rzeczywistości tak się nie dzieje, wynika z danych chińskiej administracji celnej. Rosyjski eksport do Chin rośnie coraz szybciej. Sprzedają, sądząc po rosyjskich statystykach z lat ubiegłych (nowa jest zamknięta od kwietnia), surowce: nawozy, drewno, mrożone ryby i olej.

Wręcz przeciwnie, tempo wzrostu importu z Chin zwalnia. W ciągu ośmiu miesięcy 2022 r. eksport wzrósł tam o 50%, a import tylko o 8,5%. Dla porównania: w ciągu ośmiu miesięcy 2021 r. eksport do Chin wzrósł o 18%, a import z nich do Rosji o 21%.

„Pomimo tego, że Pekin wielokrotnie wypowiadał się przeciwko antyrosyjskim sankcjom<....> niektóre chińskie firmy ograniczyły jednak eksport, wstrzymały dostawy towarów, a nawet rozpoczęły proces wychodzenia z rynku rosyjskiego” – nawet autorzy w raporcie prorządowego Klubu Wałdaj zmuszeni są przyznać, gdzie Putin regularnie przemawia.

Przede wszystkim, ich zdaniem, wpłynęło to na technologię i przemysł motoryzacyjny. Niedobór europejskich samochodów nie mógł pobudzić podaży Chińczyków. W marcu ich import wyniósł 190,7 mln USD, spadł do 84,6 mln USD w kwietniu, a w maju spadł do 32 mln USD, piszą autorzy raportu.

„To negatywnie wpływa na publiczny odbiór stosunków rosyjsko-chińskich”, ponieważ jest sprzeczne z oficjalnymi wypowiedziami stron – zauważają badacze.

Dlaczego to się dzieje? Po pierwsze, chińskie firmy „dmuchają na wodę” i nie spieszą się z wejściem na rosyjski rynek, ponieważ nie rozumieją, jak będą działały sankcje wtórne, mówi Alexander Gabuev, starszy badacz w Carnegie Endowment. Według niego, teraz chiński biznes interesuje się Rosją głównie na poziomie „idź i poznaj się”.

Po drugie, nie musi się spieszyć: Rosja to wygodny logistycznie, ale obiektywnie mały rynek z niejednoznacznymi regułami gry i ogromnym ryzykiem.

Fakt, że Rosja nie jest dla Chin priorytetowym partnerem, potwierdzają statystyki handlowe. Rosja nie znajduje się nawet w pierwszej piątce krajów pod względem obrotów handlowych z Chinami i jest porównywalna pod tym względem – 117,2 mld USD za ostatnią część 2022 r. – z Brazylią i Australią. Obroty handlowe między Chinami a Stanami Zjednoczonymi wyniosły dla porównania ponad 500 miliardów dolarów.

Handel ze Stanami Zjednoczonymi jest ważny nie tylko dlatego, że jest to duży rynek, ale także dlatego, że bez komunikacji z nim postęp technologiczny jest niemożliwy. Pekin to rozumie. „Zachód jest głównym źródłem technologii i inteligentnych inwestycji. Nikt nie chce zrobić sobie krzywdy na głównych rynkach ze względu na rosyjski” – przekonuje Gabuev.

prawa autorskie do zdjęćGetty Images

podpis pod zdjęciem,

Chiny nie spieszą się z dostawami nowoczesnych technologii do Rosji

Autorzy raportu Valdaia podają dokładnie to samo wyjaśnienie: „Zależność od amerykańskiej technologii, chipów i mikroukładów stawia Chiny w trudnej sytuacji w przypadku jakiejkolwiek eskalacji napięcia”.

Co dalej? Gabuev nie spodziewa się masowej konkurencji na rosyjskim rynku wśród chińskich firm, chyba że w pewnych małych niszach. Przyznaje również, że biznes, który mimo wszystko trafia do Rosji, będzie wykorzystywał rosyjskie firmy-warstwy, aby „nie narazić się” na sankcje.

Cicha juanizacja

Rosyjskie władze od dawna marzyły o dedolaryzacji gospodarki. Po raz kolejny Władimir Putin ogłosił swoją „nieuchronność” 12 września. Wszystko byłoby w porządku, ale to nie zbliża Rosji do suwerenności finansowej: dolaryzacja zostaje natychmiast zastąpiona przez juanizację.

W sierpniu udział juana w wolumenie obrotów na moskiewskiej giełdzie zbliżył się do 20%, mimo że na początku 2022 roku nie osiągnął nawet 1%. Wszystkie inne waluty alternatywne do „nieprzyjaznych” – dolar hongkoński, tenge, lira – są bardzo dalekie od takich wskaźników wzrostu i wolumenów.

Każdy kupuje chińską walutę. Tylko w sierpniu rosyjscy „fizycy” kupili prawie 40 miliardów rubli juanów, pisze w swoim comiesięcznym przeglądzie Bank Centralny. Jednak banki nadal zapewniają główny popyt: kupiły juany za prawie 252 mld rubli.

Zainteresowany tą walutą i państwem. Minister finansów Anton Siluanov uważa , że udział juana w rosyjskich rezerwach będzie rósł. Nie jest to pierwszy rok dyskusji, ale jak dotąd nie osiągnął on nawet 3% – choć rzeczywiście ostatnio stopniowo rośnie. Rząd i Bank Centralny, według Bloomberga, zamierzają kupić juany o wartości 70 miliardów dolarów, aby osłabić rubla: im niższy, tym lepszy budżet. Wreszcie juan i rubel będą wykorzystywane w rozliczeniach z Chinami za gaz – poinformował o tym osobiście Putin w WEF. Rząd ma nadzieję , że do 2024 r. udział juana w rozliczeniach handlu zagranicznego podwoi się do 40%.

W zależności od chińskiej, a nie amerykańskiej waluty, Rosja może być bardziej wygodna politycznie. „Z grubsza mówiąc, Pekin szczerze nie dba o to, co Rosja robi ze swoimi opozycjonistami, nawet jeśli gnije – w ten sam sposób Moskwy nie obchodzi, co Pekin robi z Ujgurami”, wyjaśnia Gabuev z Carnegie Endowment.

Ale finansowo handel juanem wiąże się z zawiłościami , których nie ma dolar i euro. Głównym z nich jest to, że juan nie jest walutą swobodnie wymienialną (kurs ustalany jest przez Ludowy Bank Chin), a jego ruch jest ograniczony (juana nie można tak po prostu wywieźć za granicę).

Z tego powodu nierealne jest zaspokajanie żądań rosyjskiego juana na giełdzie. Albo będziemy musieli przejść na barter, albo poprosić Chiny o specjalne pozwolenie i specjalną linię kredytową. Jednak Pekin raczej nie podejmie się jego aktywacji: można to interpretować jako wsparcie finansowe dla Rosji i powód dodatkowych sankcji, pisze Aleksandra Prokopenko, ekspert Carnegie Endowment.

Tak czy inaczej piłka wyraźnie nie jest po stronie Rosji: istnieje niewiele alternatyw dla kraju, który jest faktycznie odcięty od głównych rynków walutowych.

Niezbyt mądra małpa?

Głównym problemem rosyjskiego „zwrotu na Wschód” nie jest nawet to, że jego skala jest kilkakrotnie mniejsza niż to konieczne. Co najgorsze, dzieje się to mimowolnie i nie pozostawia pola manewru dla Moskwy.

– W nowoczesnych warunkach stosunki z krajami azjatyckimi stają się nie wyborem, ale koniecznością – przyznaje nawet Timofei Bordachev, dyrektor programowy Valdai.

Wcześniej Rosja miała możliwość balansowania między różnymi dostawcami w poszukiwaniu optymalnej konfiguracji rynku, mówi Gabuev z Carnegie Endowment. Jako przykład podaje budowę sieci 5G w Rosji. Takie połączenie działa już w kilkudziesięciu krajach, np. w Chinach ma do niego dostęp 30% populacji. Rosjanie mogą tylko pomarzyć o superszybkim 5G.

Rok temu władze mogły wybierać między różnymi dostawcami sprzętu (w Rosji nie ma nikogo): Zachodnia Nokia, Ericsson, Cisco oraz chiński Huawei i ZTE. „Można było „oddać” północ Nokii, południe Huawei, centrum Cisco, po uzgodnieniu ze wszystkimi najkorzystniejszymi dla siebie warunkami”, przekonuje Gabuev.

prawa autorskie do zdjęćGetty Images

Ale wszyscy trzej zachodni dostawcy odeszli, a Huawei zawiesił dostawy. Teraz Rosja w najlepszym razie stanie się zależna od jednego chińskiego producenta, a w najgorszym po prostu uzna, że nie ma pieniędzy na rozwój 5G. Tak samo będzie z innymi technologiami: „bez rosnącej zależności od Chin nie da się nic zrobić, wszystkie najnowocześniejsze rozwiązania są albo amerykańskie, albo chińskie, nie ma trzeciej drogi”, mówi Gabuev.

Rosja ma bardzo korzystne położenie geograficzne dla kraju dostarczającego surowce: pomiędzy dwiema największymi gospodarkami, UE i Chinami, które naprawdę tych zasobów potrzebują. Miała okazję stać się „mądrą małpą”, która miała otrzymać „bułeczki” za neutralność w postaci dostępu do technologii i rynków z obu stron – mówi Gabuev. Ale Rosja oczywiście wybrała inną drogę.