„Próżnia mocy”: co wiadomo o walkach na granicy Armenii i Azerbejdżanu i jak to wpłynie na Karabach

„Próżnia mocy”: co wiadomo o walkach na granicy Armenii i Azerbejdżanu i jak to wpłynie na Karabach

13.09.2022 0 przez admin

Zapisz się do naszego newslettera „ Kontekst ”: pomoże Ci zrozumieć wydarzenia.

Armeńskie wojsko w Karabachu

prawa autorskie do zdjęćARIS MESSINIS / AFP przez Getty Images

W nocy 13 września wojska azerbejdżańskie otworzyły ogień na terytorium sąsiedniej Armenii. To nie pierwsza eskalacja w regionie w ostatnich miesiącach, ale z pewnością bezprecedensowa: pod ostrzałem znalazły się nie tylko miasta przygraniczne, ale także ormiański kurort Jermuk. Rosja pozostaje gwarantem bezpieczeństwa w regionie, ale jest zbyt zajęta wojną na Ukrainie, a burzliwa sytuacja w Górskim Karabachu nie działa na korzyść Moskwy. BBC opowiada, co wiadomo o starciach i czy mogą one doprowadzić do nowej wielkiej wojny.

Łuskanie Armenii

W nocy Armenia oświadczyła, że Azerbejdżan rozpoczął działania wojenne na granicy obu krajów. Armeńskie Ministerstwo Obrony twierdzi, że Baku używa artylerii, moździerzy, dronów i broni strzeleckiej dużego kalibru.

Według Erewania atakowane były osady Vardenis, Sotk, Artanish, Ishkhanasar, Goris i Kapan. Należy zauważyć, że wszystkie te wsie i miasta znajdują się na terytorium Armenii i nie są związane z Górskim Karabachem, który tradycyjnie jest przedmiotem sporu między dwoma krajami.

Ponadto kilka mediów donosi, że w ormiańskim kurorcie Jermuk słychać było odgłosy eksplozji. Według Sputnika Armenia wjazd pojazdów do miasta jest ograniczony – mogą przejechać tylko lokalni mieszkańcy oraz te samochody, które dowożą mieszkańców sąsiadujących z Jermukiem wiosek w bezpieczniejsze rejony.

Samochody jeżdżą także do Martuni, miasta w pobliżu jeziora Sevan, gdzie przywieziono kilku rannych. Kilka kolejnych ofiar musiało zostać dostarczonych do Erewania – potrzebują poważniejszej pomocy medycznej.

Premier Armenii Nikol Paszynian poinformował, że podczas nocnych walk zginęło 49 żołnierzy tego kraju. Ministerstwo Zdrowia dodaje, że rannych zostało trzech cywilów.

Ministerstwo Obrony Azerbejdżanu podało, że w wyniku działań wojennych w nocy 13 września zginęło co najmniej 50 azerbejdżańskich żołnierzy, w tym ośmiu funkcjonariuszy straży granicznej.

Baku zapewnia , że ostrzał jest odpowiedzią na „prowokacje na dużą skalę” Armenii. Azerbejdżan twierdzi, że Armenia zaminowała tereny między pozycjami jednostek armii azerbejdżańskiej a drogą zaopatrzeniową. Podobno w odpowiedzi na te działania Baku podjęło „pilne środki”, które doprowadziły do starć.

To, co dzieje się dzisiaj, można nazwać najpoważniejszą eskalacją od zakończenia drugiej wojny karabaskiej.

Ekspert Tigran Grigoryan zauważa, że nawet podczas tej wojny strona azerbejdżańska nie ostrzeliwała z artylerii miast ormiańskich. „To jest wiadomość w naszym kontekście. Ale wyjaśniam sam fakt eskalacji próżni władzy, która teraz istnieje w strefie konfliktu i w całym naszym regionie z powodu wojny rosyjsko-ukraińskiej” – mówi ekspert.

Bezczynność Rosji

Azerbejdżański ekspert wojskowy Azad Isazade broni stanowiska kierownictwa swojego kraju w sprawie „prowokacji” Armenii.

prawa autorskie do zdjęćKAREN MINASYAN / AFP przez Getty Images

„Nadal będziemy mieli do czynienia z podobnymi sytuacjami w czasie, gdy obie strony zbliżają się do zawarcia traktatu pokojowego” – powiedział, przypominając, że starcia miały już miejsce w ostatnich miesiącach. „Musimy zrozumieć, że zaostrzenia prawdopodobnie będą trwać przez całą zimę i na początku przyszłego roku, a armia azerbejdżańska jest w pogotowiu”.

W odpowiedzi na pytanie o ostrzał terytorium Armenii przez Azerbejdżan Isazade mówi, że nie widzi wystarczających dowodów: „Takim oskarżeniom muszą towarzyszyć dowody, a w czasach nowożytnych, kiedy każdy ma telefon w kieszeni, można to sfilmować, a jeśli zostanie zaprezentowane, możemy już dyskutować, co to było, kto to zrobił i dlaczego.”

W tym samym czasie w sieci pojawiło się już wideo, w którym słychać odgłosy eksplozji w ormiańskim kurorcie Jermuk.

Historyk konfliktu karabaskiego Arif Yunus jest pewien, że Azerbejdżan zadał cios, wykorzystując ten moment. Eskalację łączy z nieudanymi rozmowami na niedawnym spotkaniu w Brukseli premiera Nikola Paszyniana z prezydentem Ilhamem Alijewem. Yunus zauważa, że Azerbejdżan żąda od Armenii wypełnienia publicznie ogłoszonych pięciu tez.

Plan pięciopunktowy zaproponowany przez Azerbejdżan

  • wzajemne uznanie suwerenności, integralności terytorialnej
  • wzajemne potwierdzenie braku roszczeń terytorialnych
  • odmowa użycia gróźb i siły
  • wytyczenie i wytyczenie granicy państwowej
  • otwarcie komunikacji transportowej

– A Paszynin deklaruje, że te żądania nie są nie do przyjęcia, ale kwestia Karabachu pozostaje i nie jest to kwestia integralności terytorialnej, ale praw człowieka – mówi historyk. Zdaniem eksperta mogłoby to zirytować Alijewa.

„Było jasne, że Azerbejdżan uderzy, wykorzystując ten moment”, powiedział, zauważając, że świat jest teraz zajęty wojną na Ukrainie, a armia armeńska jest słaba.

prawa autorskie do zdjęćKAREN MINASYAN / AFP przez Getty Images

Rosja jest głównym mediatorem między Armenią a Azerbejdżanem. Tak było przed wojną 2020 roku, ale po niej Moskwa stała się głównym gwarantem bezpieczeństwa w regionie – rosyjscy żołnierze sił pokojowych wciąż znajdują się w strefie konfliktu o Górski Karabach.

Armenia zwróciła się już do Rosji, państw członkowskich OUBZ i Rady Bezpieczeństwa ONZ. Armenia prosi Rosję o aktywację Traktatu o Przyjaźni, Współpracy i Pomocy Wzajemnej między krajami.

„Ale Rosja jest teraz bardzo zajęta tym, co dzieje się na Ukrainie. A Rosji jest nieopłacalne, żeby teraz rozpoczął się kolejny konflikt, czy, jak mówią, „drugiego frontu”. W rezultacie widzimy faktyczną bezczynność Rosji. Jeśli wcześniej wystarczyło jej wykonanie kilku telefonów, teraz widzimy, że Rosja miesiącami nie jest w stanie powstrzymać działań wojennych w strefie konfliktu. Tak więc zatrudnienie w Rosji ma duże znaczenie tutaj, na ziemi”, mówi Olesya Vartanyan, starszy pracownik naukowy Międzynarodowej Grupy Kryzysowej na Południowym Kaukazie.

prawa autorskie do zdjęćKAREN MINASYAN / AFP przez Getty Images

Ale nawet przed inwazją na Ukrainę Moskwa nie miała ochoty aktywnie interweniować w konflikcie między Azerbejdżanem a Armenią, uważa politolog Tigran Grigoryan. „Status pośrednika między Armenią a Azerbejdżanem jest ważny dla Rosji. Ale w ciągu ostatnich miesięcy znaczenie Azerbejdżanu dla Moskwy znacznie wzrosło – mówi Grigoryan.

Kilka dni temu w Baku przedstawiciele Rosji i Azerbejdżanu podpisali deklarację w sprawie rozwoju międzynarodowego korytarza transportowego „Północ – Południe”. „To bardzo ważny szlak transportowy dla Rosji, a także przebiega przez terytorium Azerbejdżanu. Baku może pomóc Moskwie w dywersyfikacji infrastruktury transportowej i zmniejszeniu zależności od eksportu do Europy, mówi ekspert. – Zwiększona rola Azerbejdżanu dla Rosji praktycznie uniemożliwia aktywną rosyjską interwencję w tym konflikcie. Rosja nie ma ani chęci, ani możliwości powstrzymania Azerbejdżanu. Widzimy, jaka jest sytuacja na Ukrainie, jakie porażki ma strona rosyjska. I jasne jest, że Kaukaz Południowy nie jest teraz priorytetem dla Moskwy”.

Walczyć o „strefę buforową”?

Półtora roku po zakończeniu ostatniej wielkiej wojny w regionie to czas bez pokoju i bez wojny. Lokalne zaostrzenia zdarzają się regularnie, a za eskalację obwinia się głównie Azerbejdżan, który w marcu tego roku przejął nawet kontrolę nad kolejną osadą i szczytem w strefie konfliktu.

prawa autorskie do zdjęćResul Rehimov/Anadolu Agency przez Getty Images

podpis pod zdjęciem,

1 września 2022 r. rosyjscy żołnierze sił pokojowych i ludność ormiańska opuścili osady wzdłuż terytoriów znanych jako korytarz Lachin

Ale pod koniec lipca sytuacja w Karabachu jeszcze się skomplikowała.

Najpierw władze nieuznawanej Republiki Górskiego Karabachu poinformowały, że Azerbejdżanie próbują przekroczyć linię kontaktu. Następnie rosyjscy żołnierze sił pokojowych donieśli o „trzech naruszeniach reżimu zawieszenia broni” przez Azerbejdżan. Potem strony zaczęły oskarżać się nawzajem o ostrzał.

W rozmowie z BBC eksperci zauważyli, że w ten sposób prezydent Azerbejdżanu Ilham Alijew najprawdopodobniej chce nakłonić Erewan do jak najszybszego rozwiązania sporów.

Ekspert Olesya Vartanyan uważa, że celem eskalacji w ostatnich miesiącach dla Azerbejdżanu było zdobycie kilku strategicznych szczytów górskich, co zostało zrobione.

prawa autorskie do zdjęćResul Rehimov/Anadolu Agency przez Getty Images

„Eksperci wojskowi wyjaśniają nam, że teraz ziemia, na której znajdują się Górski Karabach i rosyjscy żołnierze sił pokojowych, znajduje się pod praktycznie całkowitym nadzorem wojsk azerbejdżańskich. Tak więc Azerbejdżanie mogą zobaczyć, co dzieje się w tej strefie, gdzie stacjonują siły pokojowe. Ponadto przedstawiciele Karabachu powiedzieli, że czują się otoczeni i wierzą, że Azerbejdżan wzmocnił swoją pozycję, aby w przyszłości, jeśli dojdzie do nowej eskalacji militarnej, łatwiej byłoby zająć nowe terytoria – wyjaśnia Vartanyan.

Latem główną kwestią sporną był korytarz Lachin, sześciokilometrowa górska droga, która podczas wojny znalazła się pod kontrolą Azerów, ale nadal odgrywała kluczową rolę w nierozpoznanym Górskim Karabachu, łącząc ją z Armenią. Pod koniec sierpnia rosyjscy żołnierze sił pokojowych, regulujący ruch w korytarzu Lachin, przekazali kontrolę nad drogą do Azerbejdżanu i wyjechali na nowe pozycje.

Według ormiańskiego politologa Tigrana Grigoryana możemy teraz mówić o tzw. korytarzu Zangezur, który ma łączyć Azerbejdżan z Autonomiczną Republiką Nachiczewan przez region Syunik w Armenii. Wczesnym latem prezydent Azerbejdżanu Ilham Alijew ogłosił, że korytarz Zangezur „już staje się rzeczywistością”. W rzeczywistości Erewan sprzeciwia się pomysłowi ułożenia korytarza transportowego z zachodnich regionów Azerbejdżanu do Nachiczewanu przez terytorium Armenii.

Ponadto, mówi Grigoryan, możemy rozmawiać o programie traktatu pokojowego między Armenią a Azerbejdżanem. „W tej chwili, w procesie eskalacji, pojawiają się nowe narracje. Na przykład źródła zbliżone do Ministerstwa Obrony Azerbejdżanu mówią o potrzebie stworzenia pewnego rodzaju strefy buforowej między Armenią a Azerbejdżanem. Oczywiste jest, że teraz Azerbejdżan jest próbując osiągnąć te cele polityczne, których nie da się osiągnąć siłą nacisku przy stole negocjacyjnym – uważa ekspert.

Ma nadzieję, że jedynym istotnym czynnikiem w tej sytuacji może być tylko ostra reakcja krajów zachodnich – choć niepubliczna. We wtorek okazało się, że w Baku wylądował doradca sekretarza stanu USA ds. Kaukazu Philip Reeker. A wysłannik szefa UE na Kaukazie Toivu Klaar również jest w drodze do regionu.

Aby otrzymywać wiadomości BBC, zasubskrybuj nasze kanały: