Dokąd płyną statki z ukraińskim zbożem?

Dokąd płyną statki z ukraińskim zbożem?

05.09.2022 0 przez admin
  • Paul Adams
  • Korespondent dyplomatyczny BBC

Zapisz się do naszego newslettera „ Kontekst ”: pomoże Ci zrozumieć wydarzenia.

prawa autorskie do zdjęćGetty Images

Sekretarz generalny ONZ nazwał porozumienie między Rosją a Ukrainą w sprawie eksportu ukraińskiego zboża „umową dla całego świata”.

Przemawiając w Stambule 22 lipca, António Guterres powiedział, że Inicjatywa Zbożowa z Morza Czarnego przyniesie ulgę „najbardziej bezbronnym ludziom na krawędzi głodu”.

Umowa, wynegocjowana z Rosją i Ukrainą w lipcu, pozwoliła statkom przewożącym bardzo potrzebną ukraińską żywność opuścić porty czarnomorskie tego kraju po raz pierwszy od początku wojny.

Miesiąc później ponad 50 statków opuściło ukraińskie porty, pomagając wyeksportować ponad 1,2 mln ton zboża i innych produktów spożywczych.

Trwająca w sąsiedztwie wojna nie wpłynęła jeszcze na operacje eksportowe, a bierze w niej udział coraz więcej statków.

Ale gdzie idzie to jedzenie?

ONZ argumentowała, że porozumienie było konieczne, aby zapobiec głodowi milionów ludzi. Jednak do tej pory jego aspekt humanitarny pozostaje bardzo skromny.

Pierwszy statek pomocy żywnościowej Światowego Programu Żywnościowego (WFP) właśnie dotarł do celu.

Masowiec Brave Commander przewozi 23 000 ton pszenicy przeznaczonej dla biednych społeczności w południowej Etiopii. 16 sierpnia opuścił ukraiński port Jużnyj i właśnie zacumował w Dżibuti.

WFP wyposażyła drugi statek MV Karteria. Jest załadowany i gotowy do dostarczenia 37 000 ton pszenicy do Jemenu, gdzie jest bardzo potrzebna.

Urzędnicy Agencji mają nadzieję, że pojawi się więcej.

Ale to całkiem sporo. W 2021 r. WFP rozdało 4,4 mln ton pomocy żywnościowej na całym świecie. Dwie trzecie z nich pochodziło z Ukrainy.

Urzędnicy ONZ przyznają, że początek jest skromny, ale oferują szerszy obraz sytuacji.

„Nie myl tego, co robimy z ogólnym otwarciem portów i zalewaniem rynku tą niezwykłą ilością zboża” – mówi Greg Barrow, wysoki rangą urzędnik w Światowym Programie Żywnościowym ONZ.

Oczywiście powrót ukraińskiego zboża na rynek międzynarodowy przyniósł światu znaczną ulgę.

„To dobra wiadomość dla irlandzkiego rolnictwa”, mówi John Bergin, dyrektor handlowy R&H Hall, wiodącego irlandzkiego importera zbóż na paszę dla zwierząt.

Niecierpliwie oczekiwano tu statku Navi Star, który niedawno przybył do portu Foynes na zachodnim wybrzeżu Irlandii z 33 000 ton kukurydzy na pokładzie.

24 lutego, w dniu rozpoczęcia rosyjskiej inwazji, statek był ładowany na Ukrainie.

„Rano, kiedy wybuchła wojna, ten statek miał 28 000 ton ładunku” – wspomina Bergin. „Nasz dostawca nigdy nie wypłynął statku na morze. Potem port był zaminowany i wszystko się zacięło”.

Ukraiński eksport osiąga szczyt zwykle między grudniem a kwietniem. Wojna zredukowała go prawie do zera. Ceny zbóż, które już gwałtownie rosną z powodu pandemii koronawirusa i suszy w innych krajach, gwałtownie wzrosły, ale ostatnio ponownie spadły.

„Przed konfliktem średnie ceny eksportowe były o około 30-40% wyższe” – mówi Aleksander Karawajcew, starszy ekonomista Międzynarodowej Rady Zbożowej. „Teraz są tylko o 8% wyższe, więc możemy powiedzieć, że znacznie spadły”.

Częściowo spadek cen jest spowodowany czynnikami sezonowymi, gdy plony półkuli północnej, ale psychologiczna reakcja na odblokowanie dostaw od jednego z największych światowych producentów zbóż jest niemała. „Daje to rynkowi pewną stabilność” – mówi Bergin.

Ponieważ silosy zbożowe są puste, a wcześniej porwane statki wypływają w morze, źródła branżowe zaczynają mieć nadzieję, że sytuacja będzie się nadal poprawiać.

„Narasta optymizm, że przepływ towarów rolnych będzie kontynuowany” – mówi rzecznik Viterry, eksportera zbóż i nasion oleistych, który ma znaczącą obecność na Ukrainie. „Właściciele statków są gotowi wejść do ukraińskich portów, jeśli przejścia będą nadal bezpieczne”.

Pomimo lipcowego porozumienia w Stambule, koszt czarteru statków wciąż jest prawie dwukrotnie wyższy niż przed wojną – armatorzy obawiają się potencjalnych niebezpieczeństw związanych z wysyłaniem statków do strefy działań wojennych.

Ta nerwowość prawdopodobnie uniemożliwi Ukrainie osiągnięcie poziomu dochodów z eksportu, niezbędnego dla jej zrujnowanej gospodarki.

„Ukraińcy chcą eksportować 5 milionów ton miesięcznie”, mówi Brigitte Diakun, analityk danych w Lloyd’s List, „To dość ambitny scenariusz”.

Na razie mniejsze firmy żeglugowe, w większości tureckie, wydają się skłonne do podjęcia ryzyka. Ale wielu głównych światowych graczy wciąż czeka na swój czas.

„Chcą uczynić bezpieczeństwo statków i załogi swoim najwyższym priorytetem” – mówi Nidaa Bakhsh, starszy reporter ds. rynku w Lloyd’s List. „I nie mogą zagwarantować, że statki i załogi będą bezpieczne”.

Czas ucieka. Umowa, za pośrednictwem ONZ i Turcji, jest ważna tylko 120 dni. W zasadzie w połowie listopada można ją przedłużyć – ale tylko za obopólną zgodą Ukrainy i Rosji.

Dla Organizacji Narodów Zjednoczonych, które przywiązywały tak dużą wagę do powodzenia umowy, jej zerwanie w ciągu zaledwie czterech miesięcy byłoby katastrofalne. „Świat będzie miał trudności, jeśli ten rynek ponownie się zamknie”, mówi Greg Barrow z WFP.

Transakcje zbożowe zawierane są zazwyczaj na okres od 18 miesięcy do dwóch lat z góry. Ponieważ nikt nie jest w stanie przewidzieć stanu ukraińskiej gospodarki w latach 2023-24, minie trochę czasu, zanim ten poziom zaufania powróci.

prawa autorskie do zdjęćReuters

podpis pod zdjęciem,

Razoni na Morzu Czarnym w pobliżu Stambułu w sierpniu

Na liście kontrolnej ONZ miejscem docelowym statku jest nadal „TBD” (do ustalenia). Innymi słowy, 26 tysięcy ton kukurydzy na pokładzie nigdy nie dotarło do Trypolisu, gdzie statek pierwotnie zmierzał.

Kiedy kupujący odrzucił przesyłkę, najwyraźniej powołując się na problemy z jakością, Razoni kontynuował podróż na wschodnim Morzu Śródziemnym, większość drogi z wyłączonym transponderem – to znaczy wyraźnie nie chcąc, aby jego trasa była śledzona.

W rezultacie większość ładunku wyładował w syryjskim porcie Tartus.

Nie ma nic nielegalnego w dostarczaniu żywności do Syrii i nie ma nic niezwykłego w zmianie trasy statku. Jednak potajemna podróż Razoniego jasno pokazuje, że w świecie handlu zbożem nie zawsze można mieć pewność, dokąd trafi dana przesyłka.