„Ta sama maszynka do mięsa, która była w Czeczenii”. Lana Estemirova o inwazji na Ukrainę i wojnach czeczeńskich

„Ta sama maszynka do mięsa, która była w Czeczenii”. Lana Estemirova o inwazji na Ukrainę i wojnach czeczeńskich

03.09.2022 0 przez admin
  • Anastasia Soroka, Grigor Atanesjan
  • BBC

Zapisz się do naszego newslettera „ Kontekst ”: pomoże Ci zrozumieć wydarzenia.

Wojna na Ukrainie jest często porównywana do działań armii rosyjskiej w Czeczenii. Bombardowanie Mariupola, które praktycznie zmiotło miasto z powierzchni ziemi, przypomina przeciwnikom wojnę bombardowania Groznego.

Analogię tę posługują się również władze rosyjskie, deklarując, że odbudują Mariupol, tak jak wcześniej odbudowywały Grozny.

Rosyjski serwis BBC rozmawiał o tym z człowiekiem, który zna z pierwszej ręki rosyjskie zbrodnie wojenne w Czeczenii.

Działaczka Lana Estemirova urodziła się i wychowała w Czeczenii. Jej matka, pracownica Groznego „Memoriału” Natalia Estemirowa, była znaną działaczką na rzecz praw człowieka i jedną z głównych kronikarzy wojen czeczeńskich. Jej uprowadzenie, a następnie morderstwo w 2009 roku pozostaje nierozwiązane do dziś .

BBC BBC: The Guardian opublikował artykuł, w którym porównujesz rosyjskie zbrodnie wojenne w Czeczenii i na Ukrainie – i znajdujesz między nimi wiele wspólnego. Co to za podobieństwo?

Lana Estemirova: Z każdym dniem tej wojny nabieram coraz większego przekonania, że te wojny mają ze sobą wiele wspólnego.

W pierwszych dniach wojny, kiedy na Ukrainie nie było takich zniszczeń jak teraz, wielu Czeczenów – zarówno mi znanych, jak i nieznanych – zaczęło publikować [na portalach społecznościowych] zdjęcia zniszczonego Groznego, oczyszczenia, ciała z Czeczenii … Myślę, że to na tle tego, co jest uniwersalne PTSD (zespół stresu pourazowego – BBC ).

Wiele z tych zdjęć nigdy nie widziałem. Urodziłem się w 1994 roku, w tym samym roku, w którym zaczęła się wojna. Wiele z tych zdjęć to dla mnie nowość. A po pewnym czasie, gdy przeglądałem Twittera i Facebooka, zdjęcia z Czeczenii zaczęły być zastępowane zdjęciami z Mariupola. Z Kijowa…

I wtedy nagle zdałem sobie sprawę, że wszystko się pomieszało. Że dosłownie za dwa, trzy miesiące można po prostu całkowicie zniszczyć miasto. Do samego fundamentu. Zniszcz tysiące ludzkich istnień. Na tych zdjęciach z Ukrainy była ta sama maszynka do mięsa, która była podczas wojny w Czeczenii.

podpis pod zdjęciem,

Groznego. Zdjęcie z osobistego archiwum Lany Estemirowej

To, co mnie chyba najbardziej uderzyło – nawet to nie uderzyło, a raczej przykuło moją uwagę – to absolutna obojętność na ludzkie cierpienie. Nie tylko na cierpienie „wrogów”, czyli Ukraińców – a oni oczywiście [dla wielu Rosjan] zamienili się w coś innego , w innego – we wroga, w nazistę. Ale także na cierpienie własnych żołnierzy, których generałowie po raz kolejny – jak to miało miejsce w czasie wojen czeczeńskich – są wysyłani na front bez żadnego sprzętu, a nawet żywności. To po prostu absolutny cynizm i potworna nieludzkość.

Jeszcze wczoraj słuchałem podcastu BBC Russian Service o okupowanym Chersoniu io tym, jak mężczyźni są tam porywani i torturowani , próbując nawiązać kontakt z jednostkami obronnymi. I znowu jest to dokładnie ten sam scenariusz [jak w wojskowej Czeczenii] – nie tylko sam fakt, że są torturowani, ale nawet metody tortur są takie same – śruba w kolanie. Dawno, dawno temu rosyjscy żołnierze zaczęli w ten sposób torturować czeczeńskich „separatystów” – a ludzie Kadyrowa przejęli od nich tę metodę …

BBC: Poza tymi operacyjnymi podobieństwami, czy uważasz, że istnieje jakiś logiczny związek między kampaniami w Czeczenii i na Ukrainie? Innymi słowy, czy można Twoim zdaniem stwierdzić, że obecna wojna jest w pewnym sensie kontynuacją wojen w Czeczenii?

L.E.: Absolutnie. Uważam, że Czeczenia była dla Rosji rodzajem poligonu, poligonu, na którym można było, z grubsza rzecz biorąc, przetestować zdolność jej armii do ujarzmienia, niszczenia jednego krnąbrnego ludu na stosunkowo niewielkim obszarze.

Ponadto jest to oczywiście kontynuacja polityki kolonialnej. To jest prawdziwa wojna imperialistyczna. Jej ideologia opiera się na pragnieniu ujarzmienia krnąbrnego, złamania i zniszczenia kultury. To znaczy, na Ukrainie, rozważmy, rosyjskie wojsko działa dokładnie według tego samego podręcznika szkoleniowego, który miał w Czeczenii.

BBC BBC: Czyli obie te kampanie – iw Czeczenii i na Ukrainie – Twoim zdaniem ogniwa tego samego łańcucha?

L.E.: Co więcej, obie kampanie uważam za historyczną kontynuację wojen kolonialnych, które Rosja prowadziła i prowadzi od czasu, gdy stała się imperium.

Po rewolucji Związek Radziecki nadal im przewodził, czego wielu historyków nie uważało za imperium – ale my, Czeczeni, oczywiście tak robiliśmy. I wielu Ukraińców na pewno uwierzyło. Wszystko to jest ten sam łańcuch i ta sama technika.

Filozof i psychiatra Franz Fanon bardzo ciekawie opisuje to zjawisko w swoim antykolonialnym manifeście. Napisał bardzo ważną dla ruchu antykolonialnego książkę „Przeklęta tej ziemi” (tytuł tłumaczony jest zwykle na rosyjski jako „Cały świat głodnych i niewolników” – BBC ).

Jego główną tezą jest to, że potęga każdego imperium opiera się na tych samych podstawowych zasadach. To jest dehumanizacja (dehumanizacja) i niszczenie kultury. Zarówno na Ukrainie, jak iw Czeczenii widzimy – w takim czy innym stopniu – kontynuację tej polityki.

Te kampanie mają również wiele wspólnego ideologicznie. Jest więc między nimi wiele podobieństw.

BBC BBC: Zainteresowanie wojnami czeczeńskimi wzrosło bardzo mocno od początku lutego. W sieciach społecznościowych wielu opublikowało wywiad z Dżokharem Dudajewem, w którym przepowiada on wojnę między Rosją a Ukrainą. Czy uważasz, że to normalne?

LE: To bardzo interesujące. Nie spodziewałem się takiego zainteresowania. Ale po pierwsze, ten związek między Ukrainą a Czeczenią istnieje i rozpoczął się przed inwazją. Już w 2014 roku były dwa bataliony czeczeńskie z Iczkerii, które walczyły z Rosją po stronie Ukrainy.

BBC BBC: Co wiadomo o Kadyrowitach na Ukrainie? Z jednej strony są żarty o żołnierzach tik-tok . Z drugiej strony są ślady ich obecności w Buczy i innych miejscach, gdzie ginęli cywile. Co o tym wiesz?

L.E.: Kadyrowici robią na Ukrainie to samo, co w Czeczenii. Nie mają dużego doświadczenia w otwartej walce. Wielu Kadyrowitów jest teraz prawdopodobnie w tym samym wieku co ja, albo są trochę starsi. Nie ma ich na linii frontu, nie prowadzą wojsk. Najczęściej sprzątają gdzieś z tyłu lub porządkują na okupowanych terytoriach. […] To absolutni mordercy, nie lepsi i nie gorsi od innych oddziałów walczących po stronie Rosji. Ale głównym zadaniem nie jest robienie postępów, ale wykonywanie, z grubsza, brudnej roboty.

Istnieją doniesienia, że zabili rosyjskich dezerterów. Nie wiem, na ile są potwierdzeni, ale widziałem w kilku źródłach, że tak, zabili tam kilku rosyjskich żołnierzy, którzy próbowali dezercji. Oznacza to, że są takimi padlinożercami, ich funkcją jest wykonywanie brudnej roboty. Ponieważ wiedzą, jak to zrobić najlepiej.

„Bez kultury społeczeństwo rozpada się jak domek z kart”

L.E.: Celowe niszczenie kultury czeczeńskiej rozpoczęło się 23 lutego 1944 r., kiedy Czeczeni i Ingusze zostali zesłani do Kazachstanu pod sfingowanymi zarzutami kolaboracji z nazistami.

Nawet wtedy palili książki z Biblioteki Narodowej, rękopisy, które teraz na zawsze zaginęły. Wykopywano z ziemi święte dla Czeczenów pomniki, nagrobki i układano nimi drogi. Po prostu położyli je na chodniku jako bruk.

Oczywiście przed upadkiem Związku Radzieckiego nie wolno było wspominać o deportacji.

A w latach 90., kiedy wybuchła wojna, to niszczenie kultury wkroczyło w nową fazę. Kiedy bombardowano nasze muzea narodowe, nasze górskie wieże, zbudowane w średniowieczu, są po prostu niesamowitym dziedzictwem architektonicznym. Kiedy rosyjscy żołnierze po prostu wbiegli i zabrali ze sobą starożytne miecze i sztylety – albo zrabowali, albo po prostu na pamiątki.

Wiele można jakoś odtworzyć. Można wskrzesić nowe pokolenie, zbudować nowe domy, ale nie da się przywrócić kultury przekazywanej z pokolenia na pokolenie.

To samo dzieje się teraz na Ukrainie. Co więcej, robi się to bardzo celowo, ponieważ jest to próba całkowitego zniszczenia tożsamości ludzi. A kultura i język są fundamentem, na którym zbudowane jest społeczeństwo. Bez tego fundamentu społeczeństwo rozpada się jak domek z kart.

A na terytoriach okupowanych pierwotną kulturę zastępuje hybryda, jakaś brzydka chimera. I tak było w Czeczenii. To, co Rosja wnosi teraz na terytoria okupowane, nie jest kulturą. To parodia kultury, której celem jest ujarzmianie i poniżanie.

BBC BBC: A w Czeczenii było tak samo? Czy możesz wyjaśnić, jakim rodzajem chimery jest dzisiejsza kultura w Czeczenii?

L.E.: Oczywiście sytuacja tam różni się od Ukrainy tym, że Czeczenia jest pod okupacją od dwóch dekad. Ramzan Kadyrow jest wicekrólem Putina. Etnicznie jest Czeczenem, ale sposób, w jaki się zachowuje, sposób, w jaki traktuje swój naród – nie mieści się w absolutnie żadnych ramach.

Nie bez powodu wspomniałem o wysiedleniu 23 lutego 1944 r. Kilka lat temu Kadyrow wziął i zakazał tej pamiętnej randki. A ludziom, którzy mimo zakazu przyszli pod pomnik i próbowali coś tam celebrować, umawiali się na wspólną modlitwę, zaczęto im grozić więzieniem.

W 2004 roku, jeśli się nie mylę, podjęto pierwsze próby przeniesienia pomnika poświęconego ofiarom deportacji, wzniesionego za [prezydenta samozwańczej Iczkerii Dżokhara] Dudajewa.

podpis pod zdjęciem,

Pomnik ofiar deportacji 1944 r. w Groznym. Zdjęcie z osobistego archiwum Lany Estemirowej

Był to bardzo mocny pomnik niedaleko centrum Groznego – ręka ze sztyletem wystająca z fragmentów nagrobków i płyt, które ludzie skrupulatnie wyciągali z chodników i układali w stos.

Sztylet otaczały groby i nagrobki, a na odwrocie widniał napis w języku czeczeńskim: „Nie zapomnimy, nie wybaczymy” (cytat „Nie złamiemy! Nie będziemy szlochać! Nie będziemy szlochać! zapomnieć!” przypisuje się Dzhokhar Dudayev – BBC ).

Oczywiście dla Kadyrowa ten pomnik był jak cierń w oku, ponieważ jest bezpośrednim przypomnieniem władz Iczkerów, a dla ludzi jest ważnym symbolem kulturowym i duchowym. A w 2004 roku biuro burmistrza próbowało przenieść go w inne miejsce.

A moja matka była nie tylko działaczką na rzecz praw człowieka, ale także historykiem – i wydaje się, że z jakiegoś powodu bolało ją serce. Jej wykształcenie ma charakter historyczny, pracowała nawet jako nauczycielka historii – dlatego wzięła to wszystko bardzo sobie do serca. I specjalnie pojechała do miejsca, w którym miał zostać przeniesiony pomnik.

To było poza Groznym. I pamiętam, jak wracając stamtąd, trzęsła się ze złości. Powiedziała, że jest tam jakieś wysypisko i śmieci. Że wciąż czuje smród, który tam stoi. I to oczywiście jest szczytem cynizmu.

Staraniem matki chwilowo wstrzymano przenoszenie pomnika. Ale po jej śmierci, niedługo po morderstwie, zabroniono zaznaczania daty deportacji – iw ogóle jej pamiętania.

podpis pod zdjęciem,

Prawnik i obrońca praw człowieka Stanislav Markelov i Natalia Estemirova. Zdjęcie z osobistego archiwum Lany Estemirowej

Teraz Dzień Smutku uważany jest za dzień zabójstwa ukochanego ojca Kadyrowa, Achmata-Khadzhiego. A pomnik został przeniesiony w inne miejsce – i zamieniony w rodzaj ogólnego pomnika deportacji i ofiar terroryzmu (oficjalna nazwa to „Pomnik pamięci poległych w walce z terroryzmem” – BBC ). To znaczy, jest to właśnie takie zbezczeszczenie tego, co święte dla tak wielu Czeczenów. Aby to zrobić, człowiek musi naprawdę nienawidzić swojego pochodzenia.

Jednym z nielicznych szlachciców, którzy próbowali wypowiedzieć się przeciwko temu wszystkiemu, był Rusłan Kutajew, historyk, który zorganizował konferencję upamiętniającą deportację. Następnie został aresztowany pod sfabrykowanymi zarzutami i przez kilka lat torturowany .

To stary człowiek. Był torturowany. Został pobity. I wreszcie zwolniony. Teraz [mieszka] poza Czeczenią i nadal otwarcie krytykuje władze i mówi o dziedzictwie kulturowym Czeczenów, pomimo tych wszystkich tortur.

„Sadystyczny eksperyment społeczny”

BBC BBC: Czy możesz mówić o zastępowaniu tradycji? Retoryka samego Kadyrowa polega na tym, że przestrzega on wszystkich tradycji czeczeńskich, że jest ich głównym kustoszem.

L.E.: Nawet nie wiem od czego zacząć… Wydaje się, że jest agentem Kremla. Jakiś potwór, który powstał w laboratorium, aby maksymalnie upokorzyć zarówno samych Czeczenów, jak i ich kulturę. Rozumiem, dlaczego wiele osób mówi, że „on nie jest Czeczenem”. Bo dla wielu Czeczenów to zachowanie jest całkowicie dzikie.

W 2007 roku, jeszcze za życia matki, postanowił rozpocząć islamizację Czeczenii – w swoim własnym stylu. Wydano nieoficjalny nakaz noszenia chust przez wszystkie kobiety w urzędach państwowych.

Tak, mamy bardzo tradycyjne, patriarchalne społeczeństwo. Ale człowiek z zewnątrz zdecydowanie nie ma prawa mówić kobiecie, jak się ubrać, w co się ubrać. No chyba, że są z tego samego teipu (rodzaj, klan – BBC ).

A moja mama mówiła o tym w swoich wywiadach: skąd słychać, że z ekranów telewizorów mężczyzna mówi kobietom, jak mają się zachowywać?

Właściwie jest wiele przykładów. Cała ta tradycja przeprosin jest straszną i upokarzającą tradycją Czeczenii Kadyrowa. Co jeśli jakoś schrzaniłeś… Cóż, jak „spieprzyłeś”? Na przykład nagrał wideo, w którym powiedział, że odebrano ci całą pensję. Albo że piąty dzień byłeś bez wody. Albo że padły jakieś nieprzyzwoite uwagi pod adresem twojej żony.

Ogólnie rzecz biorąc, jest fakt – powiedziałeś o tym, wszyscy się o tym dowiedzieli – i ktoś ci donosił. A tutaj stoisz w ogólnokrajowej telewizji i jesteś zmuszony przeprosić. A twoi rodzice są zmuszeni cię porzucić.

Wszystko to jest sprzeczne z kulturą czeczeńską, jakimś niewypowiedzianym prawem – szacunku dla starszych nie należy deptać… Czasem naprawdę trudno uwierzyć, że w ciągu ostatniej dekady można tak bardzo obrażać kulturę i tak ją upokarzać.

To nazwałem od razu dwoma lub trzema przykładami. W rzeczywistości jest ich znacznie więcej. Nazywam to sadystycznym eksperymentem społeczno-politycznym. Są genialni artyści, są genialni reżyserzy czy szefowie kuchni i są genialni sadyści. Dla nich najważniejsze i jedyne zainteresowanie życiem polega na znalezieniu nowych sposobów zastraszania innych. A to jest Czeczenia Kadyrowa.

Dlatego bardzo ważne jest dla mnie, aby o tym mówić i przypominać o tym ludziom – przede wszystkim w Rosji. Ukraińcy mają teraz swoją walkę i nie są za nas odpowiedzialni – choć i za nas walczą.

Bo tym żyjemy na co dzień. To jest terror, któremu poddawani są zwykli Czeczeni. Żyją albo w przemocy, albo w ciągłym strachu przed przemocą. I nie wyobrażam sobie, jak to powinno wpłynąć na ludzką psychikę – kiedy żyjesz w ciągłym strachu. Nawet nie dla siebie, ale dla swoich bliskich.

BBC : Lana, nie boisz się o tym rozmawiać?

L.E.: Szczerze mówiąc, nawet o tym nie myślę. Co mogą zrobić – wzniecić grób mojej matki czy grób ojca? Zabili wszystkich, którym mogli już zagrozić. Zniszczyli mi dom, w Czeczenii nic mi nie zostało. Nie mam dokąd wrócić. Moi krewni są poza Czeczenią. Mieszkam w UK.

Uważam, że wręcz przeciwnie, jestem w takiej sytuacji, że nie jestem już tak bardzo związany z Czeczenią, więc moim obowiązkiem jest mówić o tym, co się tam dzieje. Nigdy nie porównuję się do mojej mamy, bo była po prostu niesamowitą osobą. Nie staram się być moją mamą, mam własną ścieżkę.

podpis pod zdjęciem,

Lana Estemirova z Natalią Estemirową. Zdjęcie z archiwum osobistego

„Cztery razy zniszczeni ludzie”

BBC: Oficjalna historia w Rosji brzmi teraz mniej więcej tak: „Czeczenia i Rosja nie żałowały – potem przyszli diabły, terroryści i z pomocą Zachodu zaczęli kołysać łodzią, ale Kadyrow i Putin stłumili to wszystko razem , a Rosja i Czeczenia znów żyją długo i szczęśliwie”.

Z drugiej strony istnieje pogląd liberalny. Zniszczyliśmy naród czeczeński cztery razy , powiedziała Valeria Ilyinichna Novodvorskaya. Jak widzisz tę historię? Jak pokrótce opisałbyś historię stosunków Rosji z Czeczenią?

L.E.: Nowodworska miała absolutną rację. Wydaje mi się, że wielu jest teraz o tym przekonanych – po wielu latach wyśmiewali się z niej, prawda?

Oczywiście pierwsza wersja jest całkowicie nieprawdziwa i nie bez powodu Czeczenia zawsze była nazywana najbardziej krnąbrnym, najbardziej zbuntowanym regionem Rosji. Bo ta republika, ten region zawsze walczył o swoją niepodległość coraz częściej niż inne. Było to miejsce, które nie uznawało przywódców, nie uznawało żadnego władcy, w którym zawsze było takie surowe prawo i swoista, surowa górska demokracja i kult wojownika. Dlatego też, gdy gdzieś w połowie XVIII wieku rozpoczął się podbój Kaukazu Północnego, Czeczeni po prostu rzucili się na walkę z tym reżimem. […] A nawet kiedy Czeczenia została podbita, ciągle powstawały tam powstania…

BBC BBC: Dopóki wszystko nie skończyło się deportacją.

L.E.: Tak. Nie tylko dla Czeczenów, ale także dla Inguszy, dla Kabardyno-Bałkańczyków, dla Niemców, dla wielu innych mniejszości etnicznych. Łącznie z Tatarami krymskimi.

„Nikt nie ma prawa narzucać swojej przyjaźni Ukraińcom”

BBC BBC: Ukraińcy w sieciach społecznościowych aktywnie dyskutują teraz o kwestii – czy warto prowadzić dialog z Rosjanami i wyjaśniać im, że ta wojna nie zaczęła się teraz, ale w 2014 roku? Wielu uważa, że nie trzeba tego tłumaczyć rosyjskim liberałom, że nie trzeba mówić po rosyjsku ani korzystać z kultury rosyjskiej.

Mówimy teraz po rosyjsku. Czy masz konflikt wewnętrzny?

L.E.: Szczerze mówiąc, ciężko mi całkowicie odwrócić się od wszystkiego, co rosyjskie, bo moja babcia (ze strony mamy) była Rosjanką. Prosty robotnik z Uralu.

Rosyjski jest moim pierwszym językiem, ponieważ moja mama nie mówiła dobrze po czeczeńsku. Mówię po czeczeńsku, ale to nie jest mój pierwszy język. Najpierw mówiłem po rosyjsku.

Mam 25% krwi rosyjskiej – co, szczerze mówiąc, było mi bardzo trudno zaakceptować, gdy byłam mała. W kulturze czeczeńskiej przyjmuje się, że jesteś Czeczenem, jeśli twój ojciec był Czeczenem. Tak więc, zgodnie z czeczeńskim prawem, jestem Czeczenem.

W ostatnim roku przed morderstwem moja matka wysłała mnie latem do ciotki na Ural – ponieważ pobyt w Czeczenii był bardzo niebezpieczny. Nie mogła dalej pracować, kiedy byłem w niebezpieczeństwie.

I wtedy w wieku 14 lat po raz pierwszy odkryłem uroki internetu. Poszedłem na fora o wojnach czeczeńskich i zobaczyłem tam wiele komentarzy typu „wszyscy jesteście terrorystami, powinniście byli wyciąć wszystkich was [Czeczenów]”.

I tak mnie to zszokowało, że napisałem maila do mamy, mówią, czytam te wszystkie komentarze – nienawidzą nas, a ja też ich nienawidzę… Co się dzieje – zabili nas, a oni nadal nas nienawidzą ?

Ogólnie napisałem do mamy taki wściekły e-mail, a ona odpowiedziała mi w bardzo typowy dla siebie sposób. Po pierwsze, jeśli czujesz w sobie agresję, musisz zrobić coś produktywnego. Idź uprawiać sport, wściekanie się nie ma sensu.

I napisała: to źle, że niektórzy Rosjanie uważają wszystkich Czeczenów za terrorystów i źle jest uogólniać wszystkich Rosjan: „pamiętaj, ilu mamy rosyjskich przyjaciół, którzy zajmują się Czeczenią, którzy podróżują do Czeczenii i pomagają nam”.

Wiem, że sytuacja na Ukrainie jest jeszcze inna i wierzę, że nawet jeśli Ukraińcy chcą dosłownie budować przez wieki mur między Rosją a Ukrainą, to mają do tego prawo.

Nikt nie ma prawa im nic powiedzieć. I narzucić swoją przyjaźń i dobroczynność Ukraińcom.