Jelenowka: co tak naprawdę wydarzyło się w kolonii z bojownikami Azowa i dlaczego nie można ufać rosyjskiej wersji

Jelenowka: co tak naprawdę wydarzyło się w kolonii z bojownikami Azowa i dlaczego nie można ufać rosyjskiej wersji

03.09.2022 0 przez admin
  • Zhanna Bezpyatchuk i Paul Adams
  • wiadomości BBC

Zapisz się do naszego newslettera „ Kontekst ”: pomoże Ci zrozumieć wydarzenia.

prawa autorskie do zdjęćReuters

W wyniku eksplozji, która grzmiała w nocy 29 lipca w kolonii poprawczej nr 120 w Jelenowce pod Donieckiem, zginęło ponad 50 ukraińskich jeńców wojennych. Kijów i Moskwa jak zwykle obwiniają się nawzajem za to, co się stało. Kryminolodzy i eksperci od broni, z którymi rozmawiali korespondenci BBC, wyjaśniali, dlaczego rosyjska wersja okoliczności tragedii nie jest prawdziwa.

Uwaga, artykuł zawiera szczegóły, które mogą szokować.

Materiał filmowy nagrany w miejscu eksplozji jest przerażający. Pokazują zwęglone ciała leżące wśród stosu metalowych piętrowych łóżek. Na zewnątrz, na betonowej płycie, ciał jest jeszcze więcej.

Tragedia, która wstrząsnęła całą Ukrainą i wywołała masowe protesty w wielu krajach świata, pochłonęła życie co najmniej 50 ukraińskich żołnierzy, którzy się poddali. Kolejne 73 osoby zostały ranne. Wszystko to wydarzyło się na terenie samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej: wieś Jelenowka znajduje się pod kontrolą sił prorosyjskich od 2014 roku, kiedy wybuchła wojna na wschodzie kraju.

Po uważnym przejrzeniu zdjęć ze źródeł rosyjskich rozmawialiśmy z ekspertami w dziedzinie balistyki i medycyny sądowej, aby dowiedzieć się, co dokładnie wydarzyło się – a co na pewno się nie wydarzyło – w kolonii karnej nr 120.

Przeprowadziliśmy również wywiady z siedmioma byłymi jeńcami wojennymi, którzy zostali zwolnieni zaledwie kilka tygodni przed atakiem. Opisują ponury obraz życia w Jeleniewce na krótko przed tragedią.

Ponadto BBC poprosiło rosyjskie Ministerstwo Obrony o komentarz, ale nie było odpowiedzi.

Zakład karny w Jelenowce jest oficjalnie znany jako Kolonia Karna nr 120 Wołnowacha. Pod tą nazwą działał od 1999 r. do 2014 r., kiedy został przejęty przez siły prorosyjskie.

Teraz kolonia zawiera tysiące więźniów – od cywilnych ochotników po ukraińskie wojsko. Wszystkie zostały schwytane na południu i wschodzie kraju – albo przez prorosyjskie siły tzw. „DNR”, albo bezpośrednio przez wojska rosyjskie.

Wśród przetrzymywanych jeńców wojennych są setki bojowników pułku azowskiego. Został utworzony w 2014 roku jako batalion ochotniczy i początkowo miał charakter ultraprawicowy, ale później został zreorganizowany i stał się częścią Gwardii Narodowej Ukrainy

Po długiej i desperackiej obronie Mariupola, która zakończyła się w apokaliptycznych ruinach hutniczego giganta Azovstal, pracownicy Azowa wyrobili sobie opinię najbardziej nieustraszonych bojowników na Ukrainie.

Z oświadczeń władz ukraińskich oraz opublikowanej przez władze rosyjskie listy zabitych można wywnioskować, że większość zabitych i rannych pochodziła z Azowa.

Strona rosyjska twierdzi, że Siły Zbrojne Ukrainy ostrzelały kolonię z wyrzutni rakietowych HIMARS, które Stany Zjednoczone dostarczyły Kijowowi.

prawa autorskie do zdjęćReuters

podpis pod zdjęciem,

Zniszczony zakład „Azovstal”

„Wszelka odpowiedzialność polityczna, karna i moralna za masakrę Ukraińców ponosi osobiście [Prezydent Ukrainy Wołodymyr] Zełenski, jego zbrodniczy reżim i popierający ich Waszyngton” – powiedział rzecznik rosyjskiego Ministerstwa Obrony, generał porucznik Igor Konashenkov.

Władze rosyjskie pokazały również fragmenty amunicji HIMARS, które rzekomo znaleziono na miejscu zdarzenia.

Przywódca tzw. „DRL” Denis Pushilin powiedział, że Siły Zbrojne Ukrainy celowo uderzyły w Jelenowkę, aby ukryć zbrodnie wojenne i zniszczyć ich bojowników, którzy zaczęli zeznawać. W szczególności o atakach na ludność cywilną, które według Pushilina zostały przeprowadzone na osobisty rozkaz Zełenskiego.

„Dowodami były zeznania więźniów”, powiedział Pushilin w wywiadzie dla rosyjskiej telewizji, „Kijów postanowił zniszczyć dowody”.

Zdjęcie satelitarne wykonane dzień po ataku pokazuje jeden budynek mocno uszkodzony przez eksplozję.

Byli więźniowie twierdzą, że budynek ten znajdował się na terenie przemysłowym, z dala od głównych baraków, w których byli przetrzymywani.

BBC rozmawiało z sześcioma ekspertami od broni i medycyny sądowej, aby zbadać dowody – zdjęcia satelitarne i wideo zniszczonego budynku – i przyjrzeć się bliżej twierdzeniom Rosji, że Ukraina rzekomo wystrzeliła pociski w kierunku więźniów.

Wnioski ekspertów były zaskakująco jednoznaczne.

„Nie ma mowy, aby [wielokrotne wyrzutnie rakiet] były przyczyną uszkodzeń” – powiedział Bob Seddon, były główny technik ds. amunicji w armii brytyjskiej. Według niego zniszczenia widoczne na zdjęciu są zbyt zlokalizowane.

Podpis wideo,

Konsekwencje strajku w kolonii w Jeleniewce. Bez komentarza

Jednocześnie, mimo straszliwych skutków wybuchu wewnątrz budynku, sam przetrwał i nie został nawet zbytnio zniszczony. Zdaniem eksperta, MLRS typu HIMARS powoduje znacznie poważniejsze uszkodzenia.

Ponadto ciała wewnątrz budynku, widoczne w rosyjskich materiałach medialnych, były nienaruszone, nierozbite na osobne fragmenty, powiedział dr Shehan Hettiarachi, główny chirurg i główny traumatolog w Imperial College London.

Podobno w tym przypadku zastosowano jakąś metodę palenia – powiedział inny ekspert – Saleiha Ahsan, brytyjska lekarka z dużym doświadczeniem w strefach konfliktu.

Pete Norton, specjalista od materiałów wybuchowych i bezpieczeństwa w Brytyjskiej Akademii Obrony w Shrivenham, wnioskuje z bardzo ograniczonych dostępnych informacji, że „ładunek wybuchowy, prawdopodobnie wzmocniony paliwem”, został umieszczony wewnątrz budynku.

Strona internetowa CAT-UXO, która specjalizuje się w rozpowszechnianiu informacji o materiałach wybuchowych, stwierdza: „Takie urządzenie może zostać użyte do spowodowania szkód pożarowych lub zniszczenia dowodów do badań kryminalistycznych”.

Jednym z najbardziej wątpliwych dowodów, którego nie udało nam się znaleźć niezależnego potwierdzenia, była rozmowa telefoniczna rzekomo przechwycona przez ukraińskie służby specjalne.

prawa autorskie do zdjęćReuters

podpis pod zdjęciem,

Od tragedii minął miesiąc. Nie mając dostępu ani do kolonii, ani do ciał zmarłych, ich rodziny twierdzą, że nie wierzą listom opublikowanym przez Rosję.

Nagranie audio zostało upublicznione przez władze ukraińskie kilka godzin po tym, jak Moskwa oskarżyła ukraińskie siły zbrojne o ostrzał kolonii. Pokazuje dwóch niezidentyfikowanych mężczyzn dyskutujących o tym, jak zaledwie dwa dni przed wybuchem 200 myśliwców Azov zostało rzekomo przeniesionych z baraku do odizolowanego hangaru przemysłowego.

Jeden z mężczyzn mówi, że pociski z rosyjskich Gradów zostały wystrzelone w powietrze, aby zagłuszyć odgłos eksplozji wewnątrz budynku, i że „najprawdopodobniej ładunek wybuchowy został podłożony wcześniej”.

BBC poprosiło władze ukraińskie o bardziej szczegółowe informacje na temat przechwyconego nagrania, ale urzędnik Kijów odmówił komentarza.

Bez dostępu do miejsca zbrodni nie można dokładnie powiedzieć, co wydarzyło się tej strasznej nocy. Ale już po wyglądzie budynku widać, że więźniowie byli przetrzymywani w kiepskich warunkach.

Eksperci z McKenzie Intelligence Services, firmy analitycznej badającej obrażenia wojenne, uważają, że niektóre osoby, których ciała są widoczne na nagraniu zrobionym w pobliżu hangaru, mogły zostać spalone po śmierci.

Podkreślając, że ich odkrycia opierają się tylko na jednym filmie, eksperci twierdzą, że niektóre ciała wydają się „wycieńczone i niedożywione”. A to, według nich, świadczy o wyjątkowo niskim poziomie traktowania jeńców wojennych w areszcie śledczym im. Jelenowskiego

Analitycy z SOAR, firmy zajmującej się mapami satelitarnymi, wskazują na inny dowód, który był obecny przed wybuchem: wykopaną ziemię.

Ukraińscy urzędnicy powiedzieli dziennikarzom, że zdjęcia satelitarne pokazują ślady wykopanych grobów i że więzienie przygotowuje się do pochówku zmarłych. Jednak same te obrazy nie wystarczą do potwierdzenia jakichkolwiek pochówków lub zamiaru ich wykonania.

Rozmawialiśmy też z siedmioma byłymi więźniami kolonii Jelenowska. Zostali zwolnieni na kilka tygodni przed wybuchem i żaden z nich nie wie, dlaczego nagle zostali zwolnieni wraz z dziesiątkami innych.

Niezależnie od siebie wszyscy opisują ten sam obraz: przepełnione baraki, złe warunki sanitarne i nękanie przez strażników. Wszyscy twierdzą też, że najtrudniejsze były pierwsze tygodnie, podczas których więźniowie byli przesłuchiwani i przygotowywani do przeniesienia do stałych baraków.

prawa autorskie do zdjęćReuters

podpis pod zdjęciem,

Protest przeciwko zabijaniu ukraińskich żołnierzy w Jelenowce

„Cały czas słychać było, jak bito jednego z więźniów. Jednocześnie w tle włączano głośną muzykę, aby zagłuszyć krzyki bitych ludzi” – powiedział kierowca-ochotnik Konstantin Velichko, który został zatrzymany podczas pomagał wyprowadzać ludzi z Mariupola.

Wszyscy mówili, że po przeniesieniu do zwykłych baraków warunki życia uległy poprawie. Ale trwały strach przed złapaniem przez strażników pod gorącą ręką nie zniknął.

„Kierownik więzienia powiedział mi zwykłym tekstem, że jesteśmy jego niewolnikami” – wspomina inżynier Rusłan, który spędził w kolonii ponad trzy miesiące za pomoc Ukraińcom w ucieczce przed ostrzałem Mariupola.

Od początku inwazji na pełną skalę Rosja i kontrolowani przez nią separatyści zatrzymywali coraz więcej Ukraińców, zarówno wojskowych, jak i tych, którzy nie przeszli przez filtr. Stworzono całą sieć więzienną, aby przetrzymywać ich na okupowanych terytoriach Ukrainy, powiedziała BBC aktywistka praw człowieka Tatiana Katrichenko, koordynatorka Inicjatywy Medialnej na rzecz Praw Człowieka.

Przed przeniesieniem do Jelenowki, Rusłan i inni byli więźniowie, z którymi rozmawiała BBC, byli przetrzymywani w innych zakładach karnych w samozwańczym „DNR” – gdzie według nich warunki były równie przerażające.

Brakowało jedzenia, wspominają byli więźniowie, średnio na dietę składało się pół butelki wody, kawałek chleba i kilka łyżek owsianki.

Ale bojownicy Azowa mieli najgorsze, mówią byli więźniowie.

Policjant Victor opowiada, jak stanął w kolejce do lekarza. Obok niego na przyjęcie czekał 20-letni „Azov”.

„Człowiek Azowa został pobity po przybyciu. Tak dotkliwie, że nie mógł wstać z kolan” – mówi Wiktor (jego nazwisko zostało zmienione ze względów bezpieczeństwa). „Potem jeden ze strażników krzyknął: „Patrz, przynieśli nowe mięso !” I zmusili go do zagarniania go toaletą gołymi rękami”.

Miesiąc później do więzienia trafiło kilkuset kolejnych bojowników Azowa, wspomina Victor.

W dniach 16-17 kwietnia wielu obrońców Mariupola „Azowstal” zostało dostarczonych do kolonii Jelenowska nr 120, która poddała się na rozkaz władz kijowskich, które miały nadzieję później wymienić ich na wziętych do niewoli Rosjan. Według Wiktora zostali oni umieszczeni w osobnym baraku, z dala od innych więźniów.

W połowie maja w więzieniu Jelenowskaja było więcej rosyjskiego personelu. Następnie podniesiono nad nim rosyjską flagę. Opowiedział o tym BBC Witalij Sytnikow, były więzień cywilny 120. kolonii. Pochodzi z Mariupola i został zatrzymany w mieście, kiedy przybył tam, aby ewakuować ludzi przed ostrzałem.

Inni rozmówcy wspominają o tych samych zmianach w kolonii.

„Azow” strzegł nawet przed nami, innymi więźniami. Rosjanie bardzo się ich bali – mówi Witalij.

Znęcanie się nad „Azowicami” było bezlitosne, zeznają wszyscy byli więźniowie. „Tak bardzo ich nienawidzili!” Rusłan wspomina.

W wywiadzie, którego udzieliliśmy po wybuchu, Rusłan twierdzi nawet, że słyszał, jak planowano atak: „Wielokrotnie słyszałem, jak rosyjscy strażnicy wojskowi i donieccy dyskutowali, co jeśli zebraliśmy wszystkich Azowitów w jednym baraku i odpalili ich rakiety. ”.

18 maja Międzynarodowy Czerwony Komitet Czerwonego Krzyża odwiedził kolonię w celu „oceny potrzeb” jeńców wojennych. Ale członkom delegacji nie pozwolono rozmawiać z więźniami twarzą w twarz, członkowie misji powiedzieli BBC.

Od tragedii minął ponad miesiąc. Nie mogąc wejść do kolonii ani odebrać ciał zmarłych więźniów, ich rodziny twierdzą, że nie wierzą listom wydanym przez Rosję.

Ukraina domaga się, aby ONZ uzyskała dostęp do śledztwa w sprawie zamachu bombowego, które prezydent Zełenski nazwał „umyślną zbrodnią wojenną”.

Gotowość pomocy ukraińskim obrońcom, którzy zostali ranni w wybuchu w Jeleniewce, ogłosił Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża.

„Teraz naszym priorytetem jest zapewnienie rannym żywotnego leczenia, a ciał zmarłych – godne traktowanie” – czytamy w oświadczeniu zamieszczonym na stronie internetowej organizacji.