Walka na tle blokady i głodu. Dlaczego wojna domowa wybucha w Etiopii z nową energią?

Walka na tle blokady i głodu. Dlaczego wojna domowa wybucha w Etiopii z nową energią?

01.09.2022 0 przez admin
  • Alex de Waal
  • Analityk ds. Afryki

Zapisz się do naszego newslettera „ Kontekst ”: pomoże Ci zrozumieć wydarzenia.

prawa autorskie do zdjęćGetty Images

Wojna w Etiopii między rządem federalnym a Ludowym Frontem Wyzwolenia Tigray (TPLF) została wznowiona z pełną mocą. Nadal nie wiadomo, czy uda się wznowić negocjacje i jak się one zakończą.

Obie strony przyznają, że pierwsze strzały nowej fazy konfliktu padły we wczesnych godzinach 24 sierpnia na południowych granicach Tigray w mieście Kobo, gdzie graniczy z sąsiednim stanem Amhara. A obie strony obwiniają się nawzajem o rozpoczęcie działań wojennych.

Zachodni dyplomaci donoszą, że Etiopskie Siły Obrony Narodowej i ich sojusznicza milicja amharska, znana jako Fano, zmobilizowała ogromne siły na tym obszarze w ostatnich tygodniach.

W tym samym czasie masowy pobór do TPLF powiększył swoje szeregi, a organizacja poświęciła większość swoich zasobów na szkolenie i ponowne wyposażanie nowych rekrutów. Front zaprzecza zarzutom przymusowej rekrutacji. W zeszłorocznych walkach NPFT przejęła ogromny arsenał broni od armii federalnej i podobno kupowała także nową broń z zagranicy.

Napięcie między stronami rosło. Ale jeszcze kilka tygodni temu byli optymiści, którzy wierzyli, że rozmowy pokojowe są możliwe.

Premier Etiopii Abiy Ahmed mianował swojego zastępcę, Demeke Mekonnena, przewodniczącym komitetu pokojowego, który rozpoczął pracę w lipcu. Wcześniej Abiy podobno wysłał wysokich rangą urzędników na tajne spotkanie z TPLF.

Podczas spotkań na Seszelach i Dżibuti osiągnięto porozumienie, zgodnie z którym siły etiopskie zniosą blokadę Tigray, Erytrea wycofa wojska, które wysłała w celu wsparcia rządu centralnego, a obie strony rozpoczną pełne negocjacje. Mogłyby odbyć się w stolicy Kenii, Nairobi, pod przewodnictwem prezydenta tego kraju Uhuru Kenyatty. Pierwszym punktem porządku obrad miało być trwałe zawieszenie broni.

Za kulisami Stany Zjednoczone wspierały te negocjacje i współpracowały z Kenią, aby zapewnić ich realizację.

prawa autorskie do zdjęćGetty Images

podpis pod zdjęciem,

Prawie pięć milionów ludzi potrzebuje pomocy w Tigray

Odwiedzając stolicę Tigray, Mekele, 2 sierpnia, specjalny wysłannik USA Mike Hammer, wraz z przedstawicielami Unii Europejskiej i ONZ, wezwał do „szybkiego przywrócenia elektryczności, telekomunikacji, bankowości i innych podstawowych usług” oraz „nieograniczonego dostępu humanitarnego”, sugerując, że Abiy już wyraził zgodę.

Jednak przedstawiciel Unii Afrykańskiej, generał Olusegun Obasanjo, powiedział wysłannikom USA, UE i ONZ, że jest jedynym mediatorem między stronami, i bardzo je zdziwił, proponując zaproszenie do rozmów Erytrei, sojusznika Etiopii.

TPLF oskarża rząd centralny Etiopii o niezgodność z przepisami. Władze na ogół nie przyznają się otwarcie do odbywania jakichkolwiek spotkań. Wysłannicy międzynarodowi nie mówią też o przyczynach zerwania negocjacji.

W lipcu i sierpniu Addis Abeba w dużej mierze utrzymywała blokadę, pozwalając jedynie na przedostawanie się do Tigray niewielkiej ilości żywności, lekarstw i nawozów na tegoroczne uprawy.

Nie wystarczy, że TPLF otrzymuje komplementy od organizacji międzynarodowych za pięciomiesięczny „humanitarny rozejm”, który umożliwił wznowienie pracy Światowego Programu Żywnościowego ONZ w Tigray, choć na ograniczoną skalę. Funkcjonariusze frontu twierdzą, że trwająca blokada Tigray przez armię etiopską jest równoznaczna z użyciem głodu jako broni wojennej i że operacje pomocowe były bardziej niż skromne.

Światowy Program Żywnościowy twierdzi, że dostarczył pomoc dziesiątkom tysięcy ludzi. To dużo, ale daleko od 4,8 mln mieszkańców, którzy potrzebują tej pomocy.

W liście otwartym do międzynarodowych przywódców w przededniu wznowienia działań wojennych lider TPLF Debreción Gebremikael powiedział: „Szybko zbliżamy się do momentu, w którym śmierć czeka na nas, gdziekolwiek spojrzymy. prawa i nasza godność.”

Masowy głód zabija mieszkańców Tigray. Nikt nie wie na pewno, ilu z nich zmarło, ale pewne wnioski można wyciągnąć z badania przeprowadzonego na początku tego roku przez zespół naukowców kierowany przez Belgię. Według nich od listopada 2020 roku, kiedy rozpoczęła się wojna, w regionie z głodu i związanych z nim przyczyn zmarło nawet pół miliona osób.

Odkąd TPLF odzyskała kontrolę nad znaczną częścią regionu w czerwcu 2021 r., w Tigray nie było ani jednego zagranicznego korespondenta. Jedynym wyjątkiem była francuska ekipa filmowa z kanału ARTE.

Kilku pracowników organizacji humanitarnych, którym pozwolono odwiedzić Tigray, nie było w stanie zebrać wystarczających danych na temat śmiertelności dzieci, a urzędnik Światowego Programu Żywnościowego przyznał, że „po prostu nie wiemy”, czy był głód.

W krótkim okresie katastrofa humanitarna może się tylko pogorszyć. Nawet skromne akcje humanitarne są obecnie wstrzymane. Pierwsze skromne żniwa zostaną zebrane dopiero miesiąc później, a walki doprowadzą do dalszych zniszczeń.

Co się dzieje na froncie

Etiopskie Siły Powietrzne zbombardowały Mekele w zeszłym tygodniu. Uszkodzone zostało przedszkole, w którym według personelu medycznego zginęło siedem osób, w tym troje dzieci. Rząd zaprzeczył tym doniesieniom i twierdzi, że atakuje tylko cele wojskowe. We wtorek wieczorem pojawiły się doniesienia o drugim nalocie na Mekal.

prawa autorskie do zdjęćTigrai TV/Reuters

podpis pod zdjęciem,

Miejscowi twierdzą, że nalot spowodował ofiary wśród ludności cywilnej

Tigray z kolei zarekwirował 12 cystern z paliwem od ONZ, wywołując gniewne potępienie ze strony wysokich rangą urzędników humanitarnych.

TPLF powiedziało, że kilka miesięcy temu negocjowało paliwo z ONZ i dopiero teraz je odebrało, ale czas i metody, które wybrali, sugerują, że paliwo nie spełniało potrzeb humanitarnych.

Etiopskie Siły Powietrzne twierdziły, że zestrzeliły samolot dostarczający broń do Tigray przez przestrzeń powietrzną Sudanu, czemu TPLF zaprzeczyła.

Istnieją doniesienia o przemieszczeniu się w Erytrei dużych jednostek – zarówno erytrejskich, jak i etiopskich – na pozycje w pobliżu granicy z Tigray. Rząd Erytrei nie skomentował tych raportów. W środę otrzymano informację o walkach w zachodniej części Tigray w kierunku granicy z Sudanem.

Poprzez „mgłę wojny” zobacz wieści o wielkiej bitwie o miasto Kobo. Źródła Tigray donoszą o decydującym zwycięstwie nad dużymi siłami rządowymi złożonymi z 20 dywizji i zdobyciu ogromnego arsenału. Nie ma na to niezależnego potwierdzenia.

Rząd etiopski zaprzecza jakimkolwiek stratom. Poinstruował także państwowe media, aby „uważnie monitorowały swoje relacje i dostęp do informacji w czasie kryzysu, aby kierować się narodowymi interesami kraju”.

Rząd powiedział również, że Kobo został ewakuowany, a raporty z miasta Woldia, 50 kilometrów na południe, sugerowały, że nie było tam etiopskiego wojska.

Jak dotąd TPLF nie przerzuciło swoich sił na południe, mówiąc, że nie ma zamiaru powtarzać zeszłorocznej ofensywy, która utknęła 200 kilometrów od stolicy Etiopii. Przedstawiciel Frontu ogólnie zdementował doniesienia o zdobyciu Wołdii.

Oficjalne stanowisko TPLF to żądanie natychmiastowych rozmów pokojowych. Chociaż Front ma formalną koalicję z Armią Wyzwolenia Oromo, która toczy zaciekłą wojnę z rządem federalnym w południowej i zachodniej Etiopii, TPLF nie ma sojuszników do rządzenia krajem.

Większość mieszkańców Tigray uważa, że powinni walczyć tylko o swoje ziemie.

Jak dotąd negocjacje nie odniosły sukcesu. Niektórzy dyplomaci afrykańscy i zachodni uważają stanowisko generała Obasanjo, który rok temu został mianowany ambasadorem Unii Afrykańskiej, za nie do utrzymania, chociaż zachowuje on poparcie rządu etiopskiego.

Ale alternatywna amerykańsko-kenijska inicjatywa pokojowa utknęła w martwym punkcie w połowie sierpnia z powodu wewnętrznych problemów politycznych w Kenii, kiedy William Ruto ogłosił zwycięzcę wyborów w kraju, pokonując kandydata popieranego przez prezydenta Kenyattę. Amerykański plan opierał się w szczególności na osobistym zaangażowaniu Kenyatty – i chociaż jest całkowicie możliwe, że Ruto mógłby powierzyć Kenyattę koordynację rozmów pokojowych, w kenijskiej polityce jest wiele nieprzewidywalnych momentów.

Wydaje się, że Amerykanie nie mieli planu awaryjnego.

Sekretarz stanu Anthony Blinken wezwał do powrotu do rozmów „bez żadnych warunków wstępnych”. Jest jednak mało prawdopodobne, aby walczące strony posłuchały jego słów.

Abiy nie będzie chciała okazywać słabości, siadając do stołu negocjacyjnego po ciężkich stratach na polu bitwy. Oficjalny Addis Abeba powrócił do języka potępiającego TPLF jako „terrorystów”.

TPLF wymaga zniesienia oblężenia, które nazywają zbrodnią wojenną, jako warunek wstępny wszelkich negocjacji.

Front nalega również, aby rząd federalny nie mógł wycofywać się z już podjętych zobowiązań.

Wydarzenia minionego tygodnia po raz kolejny udowodniły, co mieszkańcy Etiopii i społeczność międzynarodowa powinni byli już zrozumieć: militarne rozwiązanie wojny w Tigray jest niemożliwe.

Alex de Waal jest dyrektorem wykonawczym Fundacji Pokoju Światowego w Fletcher School of Law and Diplomacy na Uniwersytecie Tufts w Stanach Zjednoczonych.

Aby otrzymywać wiadomości BBC, zasubskrybuj nasze kanały: