„Bardziej boję się nowego nauczyciela niż rakiet”. Jak walcząca Ukraina obchodzi Dzień Wiedzy

„Bardziej boję się nowego nauczyciela niż rakiet”. Jak walcząca Ukraina obchodzi Dzień Wiedzy

01.09.2022 0 przez admin
  • Diana Kuryszko, Światosław Chomenko
  • BBC

Zapisz się do naszego newslettera „ Kontekst ”: pomoże Ci zrozumieć wydarzenia.

prawa autorskie do zdjęćAFP /Wladyslav Musienko

Zazwyczaj w przeddzień pierwszej rozmowy z rodzicami na czacie roi się od kłótni o to, jaki kolor powinny mieć nowe zasłony w klasie, ile powinny kosztować i czy w ogóle należy je zmienić. Ale w tym roku dyskusje przedszkolne na Ukrainie dotyczą czegoś zupełnie innego. Na przykład o tym, czy warto wyposażać miejsca do spania dla najmłodszych uczniów w schroniskach pod szkołami. Albo jak założyć małą bransoletkę, którą dziecko będzie musiało nosić w szkole, a także jego imię i informacje o rodzicach. I grupa krwi. W razie czego.

Ten rok akademicki będzie najtrudniejszy w historii Ukrainy. Na początku wojny w kraju działało ok. 14 tys. szkół. Do tej pory, według Ministerstwa Edukacji, 269 z nich zostało całkowicie zniszczonych w wyniku działań wojennych, ponad dwa tysiące zostało zniszczonych w różnym stopniu, a około 1300 trafiło na okupowane terytorium. I nawet to, że dana szkoła przetrwała, nic nie znaczy: codziennie nad ukraińskimi miastami i wsiami słychać syreny nalotów i nikt nie może zagwarantować, że placówka edukacyjna nie stanie się kolejnym celem rosyjskich bomb i rakiet.

„Dziś ważne jest, aby rodzice wierzyli, że teren edukacyjny jest obszarem bezpieczeństwa” – powiedział niedawno ukraiński minister edukacji Serhij Szkarlet.

prawa autorskie do zdjęćReuters

podpis pod zdjęciem,

Szkoła w Irpen. Na początku wojny miasto było mocno ostrzeliwane

Ale sama wiara nie wystarczy. Dla wielu Ukraińców względy bezpieczeństwa dzieci są głównym czynnikiem wpływającym na ich decyzje. Nawet takie jak powrót do domu na Ukrainę.

Grupa krwi na bransoletce

Według Ministerstwa Edukacji dziś co siódmy uczeń spośród tych, którzy przed wojną uczyli się w ukraińskich szkołach, trafił poza zachodnią granicę Ukrainy, przede wszystkim do krajów UE. W wartościach bezwzględnych jest to ponad 640 tys. dzieci.

Władze UE po prostu odpowiadają na pytanie, co zrobić z dziećmi, które znalazły się na jej terytorium. „Ukraińcy, którzy zdecydują się zostać w kraju UE, muszą chodzić do szkoły w tym kraju. Tak, w niektórych krajach nie jest to łatwe. W niektórych regionach będzie wielu nowych uczniów… Inną opcją jest konieczność wrócić do domu na Ukrainę i pójść do szkoły na Ukrainie” – powiedziała Ylva Johansson, europejska komisarz do spraw wewnętrznych w wywiadzie dla Evropeyskiej Prawdy na początku sierpnia.

prawa autorskie do zdjęćVVS

podpis pod zdjęciem,

Rodzice wybierają takie bransoletki dla dzieci

Jednak państwo ukraińskie ma inny pogląd na rozwiązanie tej kwestii. „Jeżeli szkoła, w której uczyły się dzieci na Ukrainie, zorganizowała kształcenie na odległość, należy zachęcać uczniów do łączenia się z nią” – czytamy w specjalnym tekście dla uczniów, którzy wylądowali za granicą na stronie internetowej Ministerstwa Edukacji. Oddzielnie ministerstwo zapewnia: nikt nie zmusi ich do jednoczesnego studiowania w dwóch szkołach – ukraińskiej i zagranicznej, wybór należy do rodziców.

A rodzice bardzo często dokonują tego wyboru na korzyść bezpieczeństwa. Jej poziom, cokolwiek by powiedzieć, jest wyższy za granicą.

Daria, matka piątoklasisty Maxima, opowiada BBC, że ich „rodzima” szkoła w Bojarce pod Kijowem również wyposażyła schronienie, a część klasy będzie się uczyć w pełnym wymiarze godzin, ale z Łotwy jeszcze nie wróci do domu. Wyłącznie z powodu obaw o bezpieczeństwo dziecka.

„Widziałem na czacie naszych rodziców, jak rozmawiają o silikonowych bransoletkach z danymi dziecka, które będzie musiało nosić w szkole. jeśli cierpi na ostrzał. Sama możliwość czegoś takiego jest bardzo przerażająca. Dlatego podczas lotu pocisków , będziemy tutaj – mówi Daria.

Oksana z Kijowa zaaranżowała swoją córkę Katię w ósmej klasie warszawskiej szkoły – wszak dziecko musi porozumiewać się z rówieśnikami – i zostawiła ją na „zdalnie” w dziewiątej klasie w kijowskiej szkole – licząc na szybki powrót do domu . „Jeśli jest duży ładunek, prawdopodobnie odmówimy jednej ze szkół” – mówi BBC.

„Wybieram okładkę”

Rodzice dzieci na Ukrainie mają swoje własne problemy. Faktem jest, że Ministerstwo Edukacji określiło tylko podstawowe kryteria, w których szkoły na pewno nie będą mogły otworzyć się na edukację stacjonarną. Zamknięte pozostaną na przykład placówki edukacyjne położone bliżej niż 40 kilometrów od strefy działań wojennych, a zwłaszcza od granicy z Rosją i Białorusią.

W stosunkowo „spokojnym” terenie każda szkoła, która fizycznie otwiera drzwi dla uczniów, musi być wyposażona w schron z dwoma wyjściami, elektrycznością, wentylacją i kanalizacją, które muszą być zatwierdzone przez specjalistów z Państwowego Pogotowia Ratunkowego (SSChS). Takie schronisko nie może znajdować się dalej niż 500 metrów od szkoły. W każdym razie, według ministra edukacji Siergieja Szkarleta, droga z klasy do schronienia dziecka nie powinna zająć więcej niż dziesięć minut.

prawa autorskie do zdjęć Administracja Kijowa

podpis pod zdjęciem,

Schronisko w jednej ze szkół w Kijowie

Według Państwowego Pogotowia Ratunkowego 59% skontrolowanych przez wydział ukraińskich szkół może się dziś pochwalić takimi schroniskami.

Często jednak, nawet tam, gdzie władze dały „zielono” na otwarcie szkół, nie ma na to ostatecznej zgody ze strony rodziców miejscowej młodzieży szkolnej. „Na naszym czacie kłótnię o to, czy dzieci mogą chodzić do szkoły, czy nie, można porównać tylko z walkami zwolenników i przeciwników szczepień przeciwko koronawirusowi” – uśmiecha się smutno ojciec dwójki lwowskich uczniów w rozmowie z BBC.

Niektórzy rodzice nalegali: nauka na odległość to tylko pozory nauki, dziecko potrzebuje prawdziwej komunikacji z nauczycielem i rówieśnikami. Inni zapewniali, że Rosjanie celują konkretnie w szkoły, więc wysyłanie tam dzieci jest niezwykle niebezpieczne.

podpis pod zdjęciem,

Szkoła w Charkowie. Miasto jest stale ostrzeliwane, więc szkolenia tutaj będą odbywać się wyłącznie online.

Dla Eleny i jej dzieci, ośmioletniej Ulyany i jedenastoletniego Andreya, ten dylemat nie istnieje. Pierwsze sześć miesięcy wojny przeczekali poza Kijowem, a teraz wracają do stolicy specjalnie po to, by dzieci trafiły do znanej im już szkoły.

„Rosjanie już tak wiele od nas zabrali. Nie chcemy im też dawać edukacji naszych dzieci. Nauka na odległość jest tak, jakbyśmy musieli się gdzieś ukrywać ze strachu. Nie można się cały czas bać! , szkoła i budynek mieszkalny to te same cele” – mówi.

prawa autorskie do zdjęćVVS

podpis pod zdjęciem,

11-letni Andrei mówi, że nie boi się rakiet, ale trochę się boi, bo w jego klasie pojawi się nowy nauczyciel

A jej syn dodaje: „Bardziej boję się, że będę miała nowego nauczyciela, i to nie z powodu wojny. Pierwsze trzy miesiące były straszne, ale teraz nie”.

Jednak każdy musi zdobyć wykształcenie, a nie tylko ci, którzy odważyli się posłać swoje dziecko do szkoły. Tak więc ukraińskie szkoły rozwinęły kilka form edukacji:

  • Zwykły pełny etat;
  • Zdalna synchroniczna – wtedy niektóre dzieci są w klasie, a niektóre oglądają lekcję w transmisji wideo, a nauczyciel może zadzwonić zarówno do jednego, jak i do drugiego;
  • Zdalny asynchroniczny – zaprojektowany specjalnie dla dzieci zapisanych do zagranicznych szkół: rano pójdą do nowych szkół, a wieczorem otrzymają prezentacje i nagrania wideo z lekcji z Ukrainy i będą musiały tylko ukończyć pracę końcową z ukraińskimi kolegami z klasy;
  • Rodzina – kiedy rodzice sami powinni uczyć dziecko w domu, a nauczyciele tylko od czasu do czasu będą sprawdzać jego wiedzę;
  • Studia zewnętrzne – gdy dziecko praktycznie nie uczęszcza na zajęcia, ale zda wszystkie testy w szkole.

„Niech Bóg błogosławi nauczycieli dobrym zdrowiem i silnymi nerwami. Nie wyobrażam sobie, jak w tym roku szkolnym zgarną jednocześnie cztery różne formy edukacji. Gdybym był nauczycielem, nie dożyłbym końca rok” – mówi Maria, matka drugiej klasy kijowskiego liceum.

Ona sama nie waha się wysłać syna na edukację w pełnym wymiarze godzin. „Nasza szkoła ma schron, nawet zaprosili nas tam na wycieczkę, jest jasno i pięknie. Ale w pobliżu mojego domu nie ma schronu, podczas alarmów siedzimy na korytarzu. Wybieram między korytarzem a schronem szkolnym, wybieram schronienie – mówi.

„Nasz dyrektor mówi: zacznijmy [szkolenie], a potem się zorientujemy. Najważniejsze jest to, że nie jest gorzej niż teraz. Ponieważ nadal można studiować tak, jak jest teraz. Jeden alarm dzień, maksymalnie dwa., usiadłem. Światła gasną – wstaliśmy i kontynuujemy naukę – powiedziała na spotkaniu rodziców nauczycielka ze szkoły Marii.

prawa autorskie do zdjęć Administracja Kijowa

podpis pod zdjęciem,

W niektórych szkołach lekcje będą odbywać się w piwnicach

Poza Kijowem, zwłaszcza na wsiach, sytuacja jest maksymalnie uproszczona.

Matka dwóch uczennic, Natalia, wyjechała z Kijowa do obwodu chmielnickiego. W jej wiosce w szkole nie ma schronienia, ale z drugiej strony nie słychać tu też alarmów przeciwlotniczych: we wsi nie ma systemu ostrzegania. Dlatego dzieci tutaj będą uczyć się przez Internet, ale pierwszoklasiści mieli przychodzić do szkoły kilka razy w tygodniu – w przeciwnym razie jak oni w ogóle zrozumieją, czym jest nauka szkolna.

A Valentina, nauczycielka w wiejskiej szkole w jednym z regionów centralnej Ukrainy, szczerze przyznaje: w wiosce z niestabilnym Internetem i niskim poziomem zainteresowania rodziców osiągnięciami uczniów po prostu nie ma możliwości zorganizowania pełnoprawnej edukacji online .

W jej szkole jest schronisko. Dlatego do ostatniego – nawet po 1 września – nauczyciele będą przekonywać rodziców do pisania aplikacji na studia stacjonarne. A „pracownicy na odległość” będą zachęcani w każdy możliwy sposób do przychodzenia do szkoły przynajmniej kilka razy w tygodniu – być może nawet z pomocą sołtysa.

„Powiedzmy, że wrzesień to jedyna szansa dla dzieci na pójście do szkoły. Wtedy zacznie się covid, a my i tak będziemy zamknięci” – mówi Valentina. Do tej pory udało się zebrać większość głosów rodziców na edukację w pełnym wymiarze godzin – to pozwoliłoby otworzyć drzwi do klasy dla uczniów – tylko w dwóch klasach na jedenaście, ale walka Walentyny i jej kolegów trwa.

image copyrightPAŃSTWA EMERGENCY SERVICE OF UKRAINA

podpis pod zdjęciem,

Szkoła w Marganets (obwód dniepropietrowski) po ostrzale

„Mam nadzieję, że dzieci znów przyjdą”

Stanisław Fiodorow, dyrektor Liceum nr 3 w Irpen, miasteczku pod Kijowem, które bardzo ucierpiało w pierwszych tygodniach wojny, mógł i chętnie wybierałby dla swoich uczniów między nauką stacjonarną a na odległość. Ale jego liceum znalazło się pod ostrzałem na samym początku inwazji. Spłonął dach budynku, wyleciały okna. I nawet po tym liceum nadal służyło jako schronienie dla kilku tysięcy mieszkańców okolicznych domów.

Od 1 września liceum otworzy rok akademicki, ale tylko w zdalnych i rodzinnych formach kształcenia: nauczyciele będą prowadzić lekcje w domu. Chociaż, dodaje Fiodorow, wielu nauczycieli po prostu nie ma domów. W końcu, kontynuuje, tylko połowa licealistów wróciła do Irpen: reszta – w innych regionach Ukrainy lub za granicą.

prawa autorskie do zdjęć , Facebook Lyceum №3 w Irpin

podpis pod zdjęciem,

Dyrektor liceum ma nadzieję, że szkoła zostanie wyremontowana i dzieci znów będą się tu uczyć

„Mam nadzieję, że pewnego dnia dzieci znów przyjdą do mojej szkoły” – mówi Fiodorow. „Ostatecznie budynek liceum nie został krytycznie uszkodzony. Największym problemem jest spalony dach. Deszcz zrobił nawet więcej niż wojna. Ale to wszystko można przywrócić. Szukamy tylko pieniędzy na naprawy. Jeśli są fundusze, możemy to zrobić w ciągu roku”.

„Czekam na zwycięstwo i brak negatywności”

W międzyczasie rankiem 1 września wszystkie szkoły na Ukrainie zorganizowały dla swoich uczniów, gdziekolwiek byli i w jakiej formie uczyli się, pierwszą lekcję, która w tym roku nosiła tytuł „Jesteśmy Ukraińcami: cześć i chwała niezniszczalnym ”.

prawa autorskie do wizerunku, urząd prezydenta

podpis pod zdjęciem,

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski poszedł do szkoły w Irpinie 1 września

„Ważne, żeby zaczął się rok szkolny. Ważne, żeby edukacja była kontynuowana i żeby wiedza o Ukrainie nie była przerywana, bo ta wiedza daje nam siłę. Ta wiedza stała się naszą bronią. „Poznać” i „chronić” zawsze idą Aby poznać ponad tysiącletnią historię naszej państwowości i bronić jej, gdy ktoś mówi, że Ukraina nie istniała” – powiedział Wołodymyr Zełenskij w specjalnie nagranym porannym pozdrowieniu w Dzień Wiedzy.

„Wszyscy wiemy, że będzie zwycięstwo. Wszyscy wiecie, że będzie zwycięstwo. Część twojego dzieciństwa, część twojej młodości została ci skradziona… Ale jesteś wolny. Zawsze będziesz. Więc bądź godny swojej wolność i nasza Ukraina!” .

Na samej lekcji nie zabrakło też patosu: przecież w ciągu czterdziestu minut nauczyciele musieli opowiedzieć uczniom o bogactwie ukraińskiej przyrody, o odwiecznych tradycjach Ukrainy, a także o rakietowych zestawach przeciwlotniczych, którymi ukraińskie wojsko broni swojej ziemi.

Jednak w trzeciej klasie jednej z kijowskich szkół – w stolicy Ukrainy wszystkie pierwsze lekcje odbywały się online – dzieci spędziły początek lekcji dzieląc się wrażeniami na temat tego, gdzie są teraz i jak przetrwały to trudne lato.

„Przez pierwsze kilka tygodni mieszkaliśmy w Kijowie w metrze. Spaliśmy na podłodze. Było dużo ludzi, ale to nie było straszne. Ale teraz to ogólnie normalne” – powiedziała jedna dziewczyna.

„Jesteśmy teraz w Polsce. Chcę wrócić do domu, ale tak naprawdę nie chodzę do szkoły” – powiedziała koleżanka z klasy do śmiechu przyjaciół.

„Przepraszam, zostanę z tobą przez 15 minut, a potem pójdę na lekcję do holenderskiej szkoły” – usprawiedliwiał się inny chłopak.

A potem w końcu z ekranów Zoom zabrzmiało nagranie szkolnego dzwonka: oficjalnie rozpoczął się rok szkolny. Za dziećmi, w oknach rozmów, widoczne były twarze ich rodziców, którzy wydawali się być bardziej zaniepokojeni niż sami uczniowie.

„Wszystko będzie dobrze. Czekamy na zwycięstwo. Ci, którzy chodzą do szkoły offline – prawidłowo odbieramy dziecko. I bez negatywności, we wszystkim trzeba szukać pozytywów” – pożegnał się z nimi nauczyciel i zaczął pierwsza lekcja w tym roku akademickim.

Na ich prośbę zmieniono imiona niektórych bohaterów materiału .

Aby otrzymywać wiadomości BBC, zasubskrybuj nasze kanały: