Między boa dusicielem a żmiją. Co dzieje się z rosyjską gospodarką podczas wojny?

Między boa dusicielem a żmiją. Co dzieje się z rosyjską gospodarką podczas wojny?

22.08.2022 0 przez admin
  • Olga Shamina, Wiktoria Safronowa
  • Rosyjski serwis BBC

Zapisz się do naszego newslettera „ Kontekst ”: pomoże Ci zrozumieć wydarzenia.

prawa autorskie do zdjęćGetty Images

W tym tygodniu mija sześć miesięcy od rosyjskiego ataku na Ukrainę. Już na samym początku wojny, po wprowadzeniu pierwszych zachodnich sankcji, pojawiły się ponure prognozy tego, co czeka rosyjską gospodarkę: gwałtowny spadek PKB, dolar na poziomie 200 rubli, hiperinflacja, niedobór towarów i wiele więcej . Jednak najbardziej pesymistyczne prognozy się nie sprawdziły, a gospodarka na pierwszy rzut oka jest w dobrej kondycji. Czy tak jest?

Latem 2022 roku, w kulminacyjnym momencie wojny, rosyjska gospodarka, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka, nie jest w najgorszym stanie.

PKB w drugim, ogólnowojskowym kwartale spadł tylko o 4% – silny spadek, który mógłby cofnąć gospodarkę o kilka lat, ale bynajmniej nie katastrofalny.

Rubel jest wart do dolara i euro na moskiewskiej giełdzie mniej więcej tyle samo, co na początku 2018 r. – wtedy tak surowych sankcji nie nałożono na Rosję, zagraniczne firmy i inwestorzy nie wyjechali z kraju, a oni nie mówić poważnie o wojnie. Od początku kwietnia 2022 r. dolar i euro spadły o ponad 27%.

Panika konsumencka, która ogarnęła Rosjan pod koniec lutego i na początku marca, ustąpiła. A wraz z nim inflacja zaczęła spadać: w ujęciu rocznym dynamika cen zwalnia, a z miesiąca na miesiąc generalnie spada.

Nawet nastroje w biznesie wydają się nieco odradzać – przynajmniej widać to w sektorze usług. Indeks PMI – opiera się na badaniach firm i jest uważany za wiarygodny wskaźnik stanu gospodarki – w lipcu dla sektora usług wzrósł do 54,7 pkt (powyżej 50 oznacza wzrost produkcji sektora lub gospodarki cały). Firmy z sektora usługowego w lipcu odnotowały wzrost popytu w kraju.

To prawda, że według badania firmy przemysłowe nie są tak optymistyczne: ograniczają produkcję, narzekają na brak niektórych rodzajów surowców i niski popyt na ich produkty.

Nawet dochody ludności, które miały spaść po wojnie na tle wysokiej inflacji i dewaluacji rubla w marcu, w drugim kwartale według Rosstatu nie spadły szczególnie mocno – tylko o 0,8% ( mówimy o realnym dochodzie do dyspozycji, który uwzględnia inflację i opłaty obowiązkowe).

Niektóre dane pokazują, że popyt konsumpcyjny zaczął stopniowo odradzać się.

Ogólnie rzecz biorąc, ten obraz pozwala władzom rosyjskim stwierdzić, że gospodarka kraju stabilizuje się i wychodzi z kryzysu.

„Gospodarczy blitzkrieg przeciwko Rosji początkowo nie miał szans powodzenia” – tak prezydent Władimir Putin określił wpływ sankcji na petersburskim Forum Ekonomicznym.

Większość swojego wystąpienia poświęcił temu, jak rosyjska gospodarka radzi sobie z kryzysem i jak kraje zachodnie w ogóle nie radzą sobie. Tę samą retorykę podchwyciła rosyjska propaganda.

Jednak ekonomiści myślą inaczej: rosyjska gospodarka jest w kryzysie, to nie tylko szybki i gwałtowny upadek, ale powolny i stopniowy skurcz, który potrwa kilka lat.

„Gdyby okazało się, że spotkałeś się nie z żmiją, ale z boa dusicielem, nie zawsze jest to dobra wiadomość” – obrazowo opisuje sytuację w kraju Ruben Jenikolopow, rektor Rosyjskiej Szkoły Ekonomicznej.

upadający upadek

„Ci, którzy myśleli, że gospodarka jest jak światło – po prostu je wyłączasz, nie wiedzą, jak działa gospodarka. Nawet podczas bardzo poważnego kryzysu lat 90. życie zmieniło się niepostrzeżenie w ciągu dwóch lat. kryzys przychodzi natychmiast” – wyjaśnia profesor Uniwersytetu w Chicago Konstantin Sonin.

W marcu i kwietniu wielu naprawdę spodziewało się, że światła „wyłączą się” przynajmniej na chwilę. Sonin wspomina najgorszą prognozę Banku Rozrachunków Międzynarodowych, jaką widział – spadek PKB o 15-20%.

Jednak wiosną rosyjscy urzędnicy byli również dość pesymistyczni. Na przykład w kwietniu szef Izby Obrachunkowej Aleksiej Kudrin powiedział, że według oficjalnej prognozy Ministerstwa Rozwoju Gospodarczego PKB Rosji w 2022 r. spadnie o około 10%.

W maju Ministerstwo Rozwoju spodziewało się spadku już o 7,8%, aw zeszłym tygodniu w mediach pojawiły się nowe prognozy resortu – w tym roku spadek o 4,2%.

prawa autorskie do zdjęćGetty Images

podpis pod zdjęciem,

W Rosji ustawiają się kolejki do zachodnich sieci handlowych, które opuszczają kraj

Bank centralny również znacząco poprawił swoją prognozę. Na koniec kwietnia Bank Centralny oczekiwał spadku PKB o 8-10% do końca 2022 roku i inflacji do końca roku na poziomie 18-23%. W obecnej prognozie wszystko jest bardziej optymistyczne: spadek PKB o 4-6% w 2022 roku i inflacja na poziomie 12-15% na koniec roku.

„Gospodarka rynkowa bardzo elastycznie dostosowuje się do zmieniających się okoliczności – to z mojego punktu widzenia w dużej mierze wyjaśnia, dlaczego rosyjska gospodarka, pomimo tak bezprecedensowej presji, nie dała tak katastrofalnego skurczu, jak wielu się spodziewało” – powiedział Enikolopow.

Podaje inne powody, dla których „światło się nie zgasło”. Tym samym Europa nie ograniczała i nie ograniczała zakupów rosyjskich surowców energetycznych tak szybko, jak wielu się spodziewało.

Ponadto rosyjskie firmy były mniej lub bardziej przygotowane na taki kryzys ze względu na doświadczenia pandemii koronawirusa: zaopatrywały się w magazyny w oczekiwaniu na zakłócenia w łańcuchach dostaw.

„Przygotowywali się na to, że logistyka poleci ze względu na to, że część Szanghaju zostanie zamknięta. Były sankcje – i efekt jest taki sam: dostawy zatrzymują się, żyjesz na rezerwie” – uważa ekonomista.

Enikolopov tłumaczy obecne ożywienie gospodarcze faktem, że Rosjanie „pogodzili się z sytuacją”. Ludzie zazwyczaj reagują na gwałtowny wzrost niepewności w następujący sposób: „zamrażają i przestają wydawać, zaczynają zwiększać oszczędności”.

Teraz „rosyjscy konsumenci uspokoili się, więc widać pewne oznaki ożywienia”, wyjaśnia ekonomista.

Enikolopov uważa, że kryzys nie zniknął. Prognozy na 2022 rzeczywiście zmieniają się na lepsze, ale niektóre cięcia są przenoszone na 2023.

Potwierdzają to oficjalne prognozy. Bank Centralny pogorszył swoje prognozy na przyszły rok do spadku o 1-4%. Ministerstwo Rozwoju, według publikacji w mediach, spodziewa się spadku o 2,7%.

„Moja prognoza spadku PKB to od 8 do 12%. A w przyszłym roku znowu będzie spadek. A nawet jeśli w przyszłym będzie nawet minus 1, to będzie gorzej niż w latach 2008-2009. A jeśli potem w trzecim roku będzie recesja, będzie już podobna do recesji w latach 90. – przewiduje Konstantin Sonin.

prawa autorskie do zdjęćGetty Images

podpis pod zdjęciem,

Niektóre zachodnie sklepy w końcu opuściły rosyjski rynek

„Uniknęliśmy apokaliptycznych scenariuszy i wydaje się, że nie wrócimy do tego punktu”, mówi Sofia Donets, główny ekonomista Renaissance Capital. W marcu oszacowała spadek PKB w 2022 roku w „szerokim przedziale” – od 6 do 10%.

Teraz Doniec czeka, aż gospodarka skurczy się o 4,7% w tym roku i 3,5% w 2023 roku. Już jesienią tego roku rozpocznie się faktyczne zamykanie firm, co może doprowadzić do wzrostu bezrobocia, które nie zareagowało jeszcze na kryzys – wyjaśnia Doniec.

„Spodziewamy się, że 2023 może być prawie trudniejszy niż 2022” – mówi ekonomista.

Sekretny kryzys

„Istnieją pewne złudzenia – wszyscy mówią o inflacji i kursie rubla jako o wskaźniku, że wszystko jest w porządku w rosyjskiej gospodarce, ale nie, w rzeczywistości są to wskaźniki, które teraz mówią więcej o problemach” – powiedział Enikolopow.

Kurs rubla jest wysoki, bo import bardzo spadł, a dochody z ropy i gazu wciąż są wysokie, a inflacja spada, bo spada efektywny popyt ludności – tłumaczy Jenikopolow.

Jeśli w ujęciu rocznym inflacja po prostu zwalnia, to z miesiąca na miesiąc, począwszy od czerwca, ceny w Rosji spadają – proces ten nazywa się deflacją i może być oznaką poważnych problemów.

Zwykle ceny w Rosji zaczynają nieznacznie spadać w sierpniu – wtedy w sklepach i na rynkach pojawiają się nowe zbiory warzyw i owoców. Ale w tym roku spadek zaczął się kilka miesięcy wcześniej. Co więcej, w sierpniu, sądząc po statystykach Rosstatu, tanieją nie tylko owoce i warzywa, ale także niektóre części garderoby i elektronika.

Deflacja jest zjawiskiem niebezpiecznym dla gospodarki. Jeśli ludność nic nie kupuje, a ceny spadają, to biznes przestaje kupować nowe towary lub zaczyna mniej produkować – prowadzi to do załamania gospodarki.

prawa autorskie do zdjęćGetty Images

podpis pod zdjęciem,

Ceny spadają w tym roku nie tylko ze względu na tańsze owoce i warzywa

Analitycy Banku Centralnego piszą o pułapce „oczekiwania adaptacyjnego”, w której znalazła się rosyjska gospodarka. Krótko mówiąc, można to opisać w następujący sposób: biznes czeka, aż ludność zacznie kupować, a ludność czeka, aż biznes obniży ceny i rozszerzy asortyment.

Podczas gdy wszyscy czekają, gospodarka „zamarza”. Nie jest teraz jasne, czy gospodarka zaczęła wychodzić z tego stanu w obliczu pewnego ożywienia popytu.

Ponadto ekonomiści mówią o innych „ukrytych” oznakach kryzysu – przede wszystkim o stopniowym spadku jakości towarów i utracie części usług w związku z odejściem firm zachodnich i problemami z eksportem.

„Tutaj mówimy, że sprzedano telefony o wartości 1000 USD, ale zapominamy o jakości. Wszystko wydaje się być takie samo, konsumpcja jest taka sama, ale jakość towarów spadła, na co wpłynęło odejście dużych międzynarodowych firm Wygląda na to, że jedli fast food za tę samą kwotę, tylko wcześniej był to „McDonald’s”, a teraz „Smacznie – i to wszystko” – podaje przykłady Enikolopowa.

Doniec zwraca uwagę na inny czynnik kryzysu – oczekiwania ludzi. „Teraz to nietypowa sytuacja, kiedy oczekiwania odbudowują się wolniej niż obecna sytuacja. Zwykle sytuacja się poprawia, ludzie myślą, że w przyszłości będzie jeszcze lepiej. A teraz jest lepiej, ale nie ma poprawy oczekiwań, ekonomista opisuje sytuację. Populacja boi się niepewności – nagle pojawi się „druga fala lub drugie dno”.

„Już teraz konsekwencje [kryzysu] są dość namacalne. Poziom życia ludzi spadł, ale oczywiście nie tak bardzo, jak gdyby bomba spadła na ich miasto. 2009. Dla większości Rosjan to już wydaje się poważnym kryzysem gospodarczym, który nie zdarzył się od 10 lat, a przez ostatnie 30 lat zdarzył się tylko raz – dodaje Sonin.

Ruch w kierunku ubóstwa

Ekonomiści nadal widzą główne ryzyko nie w nastrojach konsumentów czy oczekiwaniach biznesu, ale w sankcjach.

Jeśli gospodarka jako całość poradziła sobie z konsekwencjami sankcji finansowych i naprawdę uniknięto głębokiego kryzysu, to odejście zachodnich firm i sankcje technologiczne doprowadzą Rosję do pozostania w tyle.

„Opóźnienie technologiczne jest już widoczne. Samochody wyprodukowane w 2022 roku w Rosji są mniej zaawansowane niż te, które wyprodukowano rok wcześniej” – podaje przykład Sonin.

Enikolopov uważa, że główne zagrożenie nie dotyczy towarów przeznaczonych do ostatecznej konsumpcji, ale środków produkcji. Jeśli możesz żyć bez nowego iPhone’a, to brak dostaw obrabiarek jest ciosem dla biznesu.

„W perspektywie średnioterminowej jest to o wiele bardziej bolesne, ponieważ tam [w środkach produkcji] występuje efekt mnożnikowy: jeśli iPhone’y nie zostały dostarczone za tysiąc dolarów, to rosyjska gospodarka straciła tysiąc dolarów, gdyby obrabiarki były nie wydana przez tysiąc dolarów, wtedy gospodarka może stracić dziesięć lub sto tysięcy” – wyjaśnia ekonomista.

prawa autorskie do zdjęćGetty Images

podpis pod zdjęciem,

Sankcje zachodnie mogą opuścić Rosję bez cennej technologii

Enikolopov uważa, że wpływ ten objawi się później – efekt jest bardzo powolny. Nie jest jasne, czy import równoległy i dostawy z Chin mogą jakoś temu zanegować.

„Chiny są oczywiście liderem technologicznym i nie ma powodu, aby tak bardzo pomagały Rosji, nie leży to w ich interesie, są bardzo pragmatyczne. Dlatego będą handlować, ale nie sprawią, że Rosja dotrzyma kroku technologicznego. – wyjaśnia ekonomista.

„Sankcje handlowe w zasadzie nie zostały jeszcze w pełni wdrożone” – przypomina Doniec. Nie jest pewna, czy część biznesu będzie w stanie „odtworzyć cykl produkcyjny” bez importowania technologii.

Kolejnym ryzykiem jest embargo na ropę, które zostanie wprowadzone od końca tego roku.

„Straciliśmy naszą reputację. To nie jest problem krótkoterminowy, ale długofalowy, na wiele lat. Rosja nie będzie w stanie w pełni zintegrować się z gospodarką światową, co oznacza, że nie będzie może rozwijać się w tym samym tempie i pozostanie w tyle za liderami technologicznymi – dodaje Enikolopov.

Zapóźnienie technologiczne doprowadzi do restrukturyzacji gospodarki – do bardziej prymitywnych technologii i towarów o niższej jakości.

„Gospodarka rosyjska jest w punkcie wyjścia w kierunku innego rozwiązania. Jeśli wcześniej istniała gospodarka rynkowa skoncentrowana na doganianiu wiodących krajów, teraz zmierza w kierunku gospodarki scentralizowanej, która będzie biedna i nie będzie się rozwijać. to dopiero początek drogi” – tak Sonin opisuje restrukturyzację.

Według jego prognozy, przy uwzględnieniu kryzysu i powolnego późniejszego wzrostu, Rosja będzie w stanie osiągnąć wskaźniki produkcji i konsumpcji sprzed wojny 2021 roku za 10 lat.