VTsIOM: większość Rosjan popiera zakaz adopcji dzieci przez cudzoziemców. Czy dzieci są lepsze?

VTsIOM: większość Rosjan popiera zakaz adopcji dzieci przez cudzoziemców. Czy dzieci są lepsze?

17.08.2022 0 przez admin

Zapisz się do naszego newslettera „ Kontekst ”: pomoże Ci zrozumieć wydarzenia.

Rysunki dzieci

prawa autorskie do zdjęćMichaił Japaridze/TASS

Ponad połowa Rosjan uważa, że obcokrajowcom nie powinno się pozwalać na adopcję rosyjskich dzieci, nawet jeśli muszą być wychowywane w sierocińcach, wynika z sondażu Ogólnorosyjskiego Centrum Badania Opinii Publicznej (VTsIOM).

Ze stwierdzeniem, że sieroty powinny pozostać w Rosji, zgadza się 60% ankietowanych przez państwową służbę socjalną. Przeciwny punkt widzenia podziela 32% uczestników badania.

Wśród argumentów, które wymieniają przeciwnicy zakazu, „rodzina jest lepsza niż sierociniec”, „złe warunki w domach dziecka”, „mało nas adoptuje” (30% badanych), „dzieci nie powinny być zaangażowany w politykę” (9%), „szansa na lepsze życie” i „nie powinno być krajów nieprzyjaznych” (po 8%).

Adopcję przez cudzoziemców popierają głównie osoby młode (18-24 lata) – 76%. Rosjanie powyżej 45. roku życia są w większości przeciw takim praktykom (67-81%), a w grupie 25-44 lata opinie są podzielone mniej więcej równo – zauważają autorzy badania.

Dwa kolejne kryteria zróżnicowania to poziom urbanizacji i poziom wykształcenia. Mieszkańcy Moskwy i Petersburga częściej popierają adopcję międzynarodową (53% wobec 16% wśród mieszkańców wsi). Rosjanie z wyższym wykształceniem są dwukrotnie bardziej skłonni do faworyzowania (40% w porównaniu z 21% w grupie z niepełnym wykształceniem średnim).

VTsIOM to rosyjska państwowa służba socjologiczna, która może wpływać na bezstronność i jakość pytań zadawanych respondentom. Jednak w tym przypadku można założyć, że liczby te są bliskie rzeczywistości.

Na przykład z tego samego badania wynika, że w ciągu prawie 10 lat, które minęły od uchwalenia tzw. ustawy Dimy Jakowlewa, która zabrania adopcji rosyjskich sierot obywatelom Stanów Zjednoczonych i krajów, w których są małżeństwa osób tej samej płci. zalegalizowana, stosunek Rosjan do niej praktycznie się nie zmienił.

W 2014 roku 64% respondentów zaaprobowało jego przyjęcie, w październiku 2015 roku – 76%, w 2017 roku – 70%. Teraz, według VTsIOM, popiera go 67% Rosjan.

„Prawo Dimy Jakowlewa” – teraz dla wszystkich „nieprzyjaznych”

Przyjęte w 2012 roku poprawki do ustawy, które wyglądały jak rosyjska odpowiedź na amerykańską „listę Magnickiego”, zostały nazwane przez rosyjską propagandę „prawem Dimy Jakowlewa” (od nazwiska dziecka, które rzekomo zmarło z winy amerykańskich rodziców adopcyjnych). .

Opozycjonista Aleksiej Nawalny zasugerował wówczas nazwanie ustawy „prawem łajdaków”, oskarżając władze o przedkładanie interesów propagandowych ponad interesy sierot, które mogłyby znaleźć nowy dom (i otrzymać leczenie) za granicą. Jednocześnie hashtag #lawbadboys szybko zyskał popularność na Twitterze.

Na początku sierpnia 2022 r. grupa posłów złożyła do Dumy Państwowej projekt ustawy, która faktycznie rozszerza „ustawę Dimy Jakowlewa”. Proponuje zakazanie adopcji i opieki nad rosyjskimi sierotami przez obywateli z „nieprzyjaznych” krajów.

Jednocześnie przez lata „prawa Dimy Jakowlewa” międzynarodowa adopcja rosyjskich dzieci zmniejszyła się już dziesięciokrotnie. W 2021 r. udział zagranicznych adopcji rosyjskich dzieci wyniósł 3% całości.

Specjalna Korespondentka BBC Russian Service Anastasia Lotareva : Dla ortów nie ma znaczenia, jakie obywatelstwo ma ich potencjalna siódemka i

W ciągu ostatnich 10 lat od uchwalenia „prawa o łajdakach” wiele się zmieniło.

Na ostatniej liście do adopcji przez Amerykanów wtedy, w 2012 roku, było 256 dzieci. Część z nich została przyjęta pod opiekę w Rosji, część pozostała w sierocińcu, a następnie trafiła do internatu psychoneurologicznego – miejsca, z którego dawne sieroty prawie nigdy nie wracają do normalnego świata.

prawa autorskie do zdjęćITAR -TASS/Anton Novoderezhkin

podpis pod zdjęciem,

Pikieta w rocznicę uchwalenia „Prawa Dimy Jakowlewa” w 2013 roku

W grudniu 2012 roku Amerykanka Catherine Morris spotkała małą Lerę w Peterhofie. Rodzice krwi pozostawili dziewczynkę z zespołem Downa w szpitalu położniczym, za nią nie było kolejki rosyjskich rodziców adopcyjnych.

Zebrano wszystkie dokumenty do adopcji, a proces miał się odbyć w styczniu 2013 r. – „Prawo Dimy Jakowlewa” weszło w życie pierwszego dnia i na zawsze zamknęło Lerze możliwość wyjazdu do miasta San Diego.

Katrin i jej rodzina stanęli w pikietach, odwołali się do władz rosyjskich i amerykańskich, pozwali Federację Rosyjską do Europejskiego Trybunału (wygrali, ale otrzymali tylko odszkodowanie pieniężne). Ciągle komunikowali się z Leroyem – Katrin mówi, że nie wyobrażała sobie, by dziewczyna pomyślała, że została zdradzona i zapomniana.

Co roku rodzina Morrisów podarowała Lerze odświętną sukienkę na jej urodziny. Personel sierocińca powiedział, że nieudanej matce nigdy nie pomyliła się wielkość.

24 lutego Rosja rozpoczęła wojnę z Ukrainą, co oprócz wielu globalnych konsekwencji oznaczało, że rosyjskie dzieci już nigdy nie zostaną adoptowane przez obcokrajowców.

Odpowiednia ustawa została zgłoszona nieco później i nie została jeszcze uchwalona – ale praktyka pokazuje, że zostanie przyjęta bezbłędnie. Dzieci są cennym zasobem dla Federacji Rosyjskiej: na przykład Władimir Putin podpisał dekret o nadaniu obywatelstwa sierotom z okupowanych terytoriów ukraińskich.

24 lutego dziewczyna Leroux została zabrana do rosyjskiej rodziny. Przybranych rodziców z odpowiednim obywatelstwem znalazła dla niej sama Catherine Morris.

Dla Amerykanki było jasne, że sieroty nie obchodziło obywatelstwo jej przyszłej rodziny. Jak zrozumiałby każdy dobry specjalista od sierocińca. Ale najwyraźniej „ponad połowa Rosjan” nie rozumie.