"Poczekajmy do września." Jak rosyjska propaganda przygotowuje mieszkańców Ługańska do „referendum”

"Poczekajmy do września." Jak rosyjska propaganda przygotowuje mieszkańców Ługańska do „referendum”

17.08.2022 0 przez admin
  • Jana Wiktorowa
  • Dla Sił Powietrznych Ukrainy, Ługańsk

Zapisz się do naszego newslettera „ Kontekst ”: pomoże Ci zrozumieć wydarzenia.

prawa autorskie do zdjęć Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej

podpis pod zdjęciem,

W obwodzie ługańskim wszędzie zaszczepia się pozytywny wizerunek Rosji, aby ludzie zaczęli wierzyć w wiadomości

Każdego ranka zaczynam w ten sam sposób – czytam najnowsze wiadomości o nas. Co więcej, czytam je zarówno w lokalnych źródłach informacyjnych, jak i ogólnoukraińskich. Wiadomość jest taka sama, ale prezentacja, niczym pod sosem wprawnego szefa kuchni, jest radykalnie inna.

Według lokalnych mediów ługańskich jesteśmy zalewani rosyjską pomocą humanitarną. Codziennie wysyłają tony.

Nasza rodzina, a co tam, rodziny dosłownie wszystkich moich przyjaciół mieszkają, prawdopodobnie na jakiejś innej planecie. Nie widzimy i nie otrzymujemy tych ton pomocy. Nawet nie wiemy, dokąd idą.

Jeśli mówimy o szpitalu, to każda hospitalizacja mojego dziecka jest opłacana z własnej kieszeni. Jeśli chodzi o szkołę, to nie ma podręczników, a także sami kupujemy telewizor do klasy i środki antyseptyczne. Tak, a sekcja sportowa „państwowa” kosztuje nas 500 rubli miesięcznie.

Może nasze życie po prostu nie ma tego, co obejmuje pomoc humanitarna? Generalnie nasze prawdziwe życie i życie, które jest pokazywane w lokalnych prorosyjskich wiadomościach, jest tak różne, że wygląda bardziej jak jakieś oddzielne planety, czarno-białe, prawdziwe i zwierciadlane.

Wideo na lokalnym kanale telewizyjnym pokazuje, że nasi ługańscy „wojownicy” przez całe życie tylko marzyli o walce. Nawet tracąc ręce i nogi, wracają do służby.

W rzeczywistości kobieta obok mnie w autobusie skarży się komuś przez telefon: „Mój mąż został dziś wezwany na spotkanie planistyczne – ich firma nie wywiązała się z planu mobilizacyjnego”.

Według rosyjskich wiadomości po „LNR-DNR” pozostały tylko ruiny. Wyobraź sobie moje zdziwienie, gdy zobaczyłem autobus „Donieck-Jałta”, w którym ludzie po prostu poszli odpocząć i wcale nie uciekali przed ostrzałem.

A sam Ługańsk nie jest teraz zbyt spójny z błyszczącym obrazem rosyjskich wiadomości. Coś w mieście jest naprawiane, ale nie tak masowo, jak pokazują nam wiadomości. Szkoły zniszczone w 2014 roku wciąż popadają w ruinę.

prawa autorskie do zdjęćYana Viktorova

podpis pod zdjęciem,

Mieszkańcy Ługańska w parku świętują 9 maja

A ta „przerwa w schemacie” jest przygnębiająca – nasi znajomi w Rosji uważają, że rozpieszcza nas pomoc humanitarna, a w niedalekiej przyszłości Ługańsk stanie się kolejnym Groznym – miastem luksusu i przepychu, zachwycającym najnowszymi technologiami budowlanymi.

To prawda, że ci sami rosyjscy przyjaciele narzekają, że to wszystko dzieje się dla ich podatków i mówią, daj nam wszystko tylko lepiej. „Nawet pomoc humanitarna jest akceptowana tylko z nową” – mówią. I te dialogi znów wracają do niemal retorycznych pytań: „Gdzie to wszystko?”

Niemal zawsze w odpowiedzi na nasze pytania słyszymy tajemnicze zdanie: „Poczekamy na wrzesień”.

Mówimy o tak zwanym „referendum”, które planuje Rosja. Wszyscy rozumieją, że będzie to formalne, ale mimo to z niepokojem czekają na zmiany – ceny nieruchomości, kolejność wypłat emerytur i świadczeń, standard życia itp.

Nikt nie myśli, że „referendum” może mieć jakiś inny skutek lub że się nie odbędzie.

I właśnie dla „referendum” otwierane są niektóre ośrodki dziecięce, które mają bardzo fikcyjną treść, ale jasną formę – bardzo pompatyczne relacje w mediach.

W mieście jest dużo billboardów, dużo reklam z tym samym przesłaniem: Rosja jest dobra.

Ludzie mówią o nadchodzącym „referendum” jakby przy okazji, jakby o nadchodzącym sezonie. Jak o coś, co będzie niezależnie od Twojego pragnienia czy nastroju.

Specjalną kartą nowego życia jest ekshumacja poległych w wyniku „agresji ukraińskiej” i ponowne pochowanie szczątków zmarłych.

Podpis wideo,

„Mimo to jest mi łatwiej”: jak są pochowani w okupowanym Rubiżnym

Nie jest jasne, w jaki sposób po ośmiu latach wojny w szczątkach znajdują się ślady ukraińskiej agresji, ale regularnie informują o tym media. Odkopują spontaniczne pochówki i próbują ustalić przyczynę śmierci.

Każda zidentyfikowana osoba otrzymuje status ofiary zbrodniczych działań Ukrainy. Ci, których tożsamość nie została ustalona, otrzymują na nowych cmentarzach numerowane krzyże.

Moja przyjaciółka straciła męża w 2014 roku. To była dobra rodzina, której wszystkie plany zniszczyła wojna. Żona od pięciu lat szuka mężczyzny, nie tracąc nadziei.

I dopiero po pewnym czasie w masowym grobie dzięki analizie DNA udało jej się znaleźć jego szczątki. Powiedzieć, że te pięć lat nadziei i poszukiwań było dla kobiety katastrofą, to nic nie mówić.

prawa autorskie do zdjęćAgencja Anadolu

podpis pod zdjęciem,

Ekshumacja szczątków w Rubiżnem, 12 sierpnia 2022 r.

Wraz z powszechną reklamą Rosji powstaje niezwykle negatywny wizerunek Ukrainy. Gdyby na mapie można było zaznaczyć zło, to według wydawanych komunikatów byłaby to prawdopodobnie Ukraina.

Wszystkie ataki, zgony, przestępstwa, czyny niemoralne i absurdalne decyzje przypisuje się Ukrainie. Ale robią to tak przekonująco i metodycznie, że zaczynasz w to wierzyć, bo od rana do wieczora jesteś przekonany w wiadomościach, że wszystkie problemy pochodzą z Ukrainy.

Oczywiście na tym tle wszystko, co dotyczy Rosji, wygląda dobrze. Rosjanie bezinteresownie rzucają się pod czołgi, potępiają homoseksualizm i kochają swój kraj.

I z jakiegoś powodu, nawet zdając sobie sprawę, że jesteś manipulowany, zaczynasz w to wierzyć. Wierzyć i bać się Ukrainy.

Życie tutaj jest teraz tak dziwne i nie do opanowania, że czasami wydaje się, że kupiłeś bilet na pociąg, z którego nie możesz wysiąść do ostatniego przystanku. I możesz tylko patrzeć przez okno na to, co się dzieje, coraz bardziej się zastanawiając.

Notatka. Autor artykułu posługuje się pseudonimem dla celów bezpieczeństwa osobistego.