38 migrantów spędziło miesiąc na nienazwanej małej wyspie między Turcją a Grecją

38 migrantów spędziło miesiąc na nienazwanej małej wyspie między Turcją a Grecją

16.08.2022 0 przez admin

Zapisz się do naszego newslettera „ Kontekst ”: pomoże Ci zrozumieć wydarzenia.

Grupa migrantów

prawa autorskie do zdjęćBaida

podpis pod zdjęciem,

Grupa migrantów została przetransportowana z wyspy w pobliżu miasta Lavara na kontynent grecki

Na nienazwanej wyspie w pobliżu greckiego miasta Lavara znaleziono grupę 38 migrantów, w tym kobietę w ciąży w późnym terminie. Wysepka znajduje się na rzece Maritsa (Evros) na granicy Grecji i Turcji. Jak powiedzieli, migranci spędzili na wyspie miesiąc, zanim zostali odkryci w poniedziałek.

Grupa składająca się z 22 mężczyzn, dziewięciu kobiet i siedmiorga dzieci została wykryta przez policję i przetransportowana do głównej części Grecji. Według greckiego ministra imigracji wszyscy mają się znakomicie, a ciężarną kobietę zabrano do szpitala na obserwację.

Migranci, którzy nazywają siebie Syryjczykami, twierdzą, że są na wyspie od połowy lipca.

Według obrońców praw człowieka podczas pobytu grupy na wyspie zginęło jedno dziecko. Pięcioletnia dziewczynka podobno zmarła po ukąszeniu przez skorpiona. Nie ma potwierdzenia tych informacji od władz greckich.

Od jakiegoś czasu trwa debata między Grecją i Turcją, który z tych dwóch krajów powinien dalej dbać o migrantów, ponieważ nie było jasne, na czyim terytorium zostali znalezieni.

„Piłka nożna”

Początkowo władze greckie stwierdziły, że zgodnie z otrzymanymi raportami grupa była widziana w Turcji. Ale w poniedziałek wieczorem grecka policja poinformowała, że migrantów znaleziono cztery kilometry na południe od określonych współrzędnych, już na terytorium Grecji.

Według greckiego ministra ds. imigracji i azylu Notis Mitarakis, grupa nielegalnych migrantów wkroczyła na terytorium Grecji 14 sierpnia, ukryła się przez jeden dzień, a potem wyszli ludzie, po czym zostali wykryci przez grecką policję.

Migranci powiedzieli, że czują się jak „piłka nożna między dwoma stronami” – Turcją i Grecją.

„Nikt nas nie potrzebuje. Nikt nas nie słyszy. Nikt nie chce nam pomóc” – narzekała jedna z kobiet w grupie, która przedstawiła się jako Baida.

W ostatnich latach aktywiści często krytykowali Ateny za ich politykę wobec imigrantów przybywających nielegalnie z Turcji. Według organizacji praw człowieka, tysiące ludzi, którzy próbowali dostać się do Europy Zachodniej przez Grecję, zostały wyparte z jej terytorium, zanim zdążyli poprosić o azyl.

Niektórzy migranci powiedzieli, że zostali przymusowo zawróceni na wody tureckie.

To spowodowało tarcia w UE – wysoki rangą urzędnik UE powiedział nawet w zeszłym roku, że Grecja narusza podstawowe prawa europejskie. Greckie władze z kolei twierdzą, że kraje Europy Zachodniej nie zapewniają im odpowiedniej pomocy w rozwiązaniu problemu nielegalnej migracji, pozostawiając je w spokoju z napływem azylantów przybywających z sąsiedniej Turcji.

Według dyrektor greckiego oddziału Międzynarodowego Komitetu Ratunkowego, Dimitry Kalogeropoulou, incydent na Maricy ilustruje okrucieństwo polityki wypychania migrantów z kraju.

Grecja obwinia Turcję za to, co się stało.

„Bardzo ważnym punktem, który wynika z ich oświadczeń, jest to, że przybyli z tureckiej strony rzeki i zostali zepchnięci na wysepkę przez władze tureckie” – powiedział Notis Mitarakis. „Oficjalnie tureckie władze zatrzymały tych migrantów w Turcji. Ale zamiast dać im prawo do ubiegania się o ochronę międzynarodową, jak wymaga tego prawo międzynarodowe, turecka żandarmeria sprowadziła ich nad brzeg rzeki Ewros i grożąc przemocą zmusiła do przeniesienia się do Grecji.

Według ONZ 232 Syryjczyków wjechało do Grecji nielegalnie drogą morską w ciągu pierwszych sześciu miesięcy tego roku.