Pięć lat na rosyjską flagę: jak i dlaczego łotewscy Rosjanie opuszczają „rosyjski świat”

Pięć lat na rosyjską flagę: jak i dlaczego łotewscy Rosjanie opuszczają „rosyjski świat”

15.08.2022 0 przez admin
  • Oksana Antonenko
  • Rosyjski serwis BBC, Ryga

Zapisz się do naszego newslettera „ Kontekst ”: pomoże Ci zrozumieć wydarzenia.

Takich turbulencji, jakie wywołała wojna na Ukrainie, Łotwa nie widziała od barykad z 1991 roku. NATO wysyła tysiące żołnierzy, rosyjskie media są zablokowane, a za wspieranie rosyjskiej agresji można dostać prawdziwy wyrok więzienia. Wszystko to wygląda jak przygotowanie do hipotetycznej wojny z Rosją, a rosyjskojęzyczni (prawie 40% populacji) stają przed wyborem: uwierzyć w 30-letnie doświadczenie oglądania rosyjskiej telewizji lub obiektywną rzeczywistość.

„Dorastałem w rosyjskojęzycznej rodzinie, sam jestem Rosjaninem z narodowości, ale w żaden sposób nie kojarzę się z Federacją Rosyjską ani światem rosyjskim” – mówi BBC Anatolij Deriugin, major Narodowych Sił Zbrojnych Łotwy. .

Jest jednym z tych, którzy są gotowi walczyć z każdym agresorem, nawet jeśli na linii frontu są Rosjanie tacy jak on.

„Jeśli złodziej lub morderca przyjdzie do naszego domu, bez względu na narodowość, rosyjskojęzyczną lub nie, to ten, kto będzie bronił swojego domu, nie zrozumie, kto jest jakiej narodowości. Gdyby miał czelność przyjść i zniszczyć twoją dom i zabić lub zranić swoich bliskich, wtedy nie jest już bratem i przyjacielem ”- mówi Anatolij.

Takich jak Anatolij Deriugin jest coraz więcej – łotewscy Rosjanie masowo opuszczają „rosyjski świat”, a najbardziej oczywistym wskaźnikiem tego procesu są sondaże socjologiczne na temat wojny na Ukrainie.

Według badania przeprowadzonego przez SKDS, Rosja jest popierana przez 12% rosyjskojęzycznych na Łotwie, a tylko 5% popiera „zdecydowanie”. W marcu wsparcie było prawie dwukrotnie wyższe – do 22%. Jednocześnie 40% rosyjskojęzycznych popiera Ukrainę, aw marcu było to 22%.

Tylko język

Szef SKDS Arnis Kaktyns łączy to m.in. z zamknięciem rosyjskiej telewizji, która tradycyjnie zajmowała pierwsze linie oglądalności na Łotwie. Od początku wojny na Ukrainie lokalny regulator zablokował 131 rosyjskich stron internetowych i wszystkie rosyjskie kanały telewizyjne, w tym rozrywkowe.

Jest kilka powodów, dla których wyjście z rosyjskiej przestrzeni informacyjnej zadziałało tak szybko.

Po pierwsze, wielu łotewskich rosyjskojęzycznych tak naprawdę nie ma nic wspólnego z Rosją poza językiem.

„Fakt, że rosyjski jest rodzimy, nie sprawia, że w żaden sposób angażuję się w naród rosyjski, podobnie jak Australijczyk, którego ojczysty angielski nie jest Brytyjczykiem” – powiedział rosyjskiej BBC Boris Tsilevich, członek łotewskiego parlamentu.

Tsilevicha trudno nazwać politykiem z gruntu antyrosyjskim: jego partia Zgoda zawsze skupiała się na rosyjskojęzycznym wyborcy, a do 2014 roku miała nawet umowę o współpracy z Jedną Rosją.

Po drugie, osoby mówiące po rosyjsku bałtyckim w większości są zadowoleni z życia, jakie mają na Łotwie iw Unii Europejskiej ze wszystkimi jego zaletami. „Sentymenty za tym, by Łotwa stała się częścią Rosji lub ktoś z Rosji przyjechał, by ją wyzwolić, jest znacznie niższa niż na przykład na Ukrainie” – mówi politolog Philip Raevsky.

W rezultacie Rosjanie nie tylko wspierają Ukrainę w sondażach. Są gotowi walczyć po stronie NATO przeciwko Rosji, jeśli o to chodzi.

„Jestem gotowy do walki”

Anatolij Deriugin rozpoczął karierę wojskową w Straży Krajowej – ochotniczej formacji armii łotewskiej. Następnie przeszedł do służby zawodowej, a obecnie pełni obowiązki dowódcy 34. batalionu piechoty Straży Krajowej.

Między innymi rekrutuje wolontariuszy i robi to w najbardziej rosyjskojęzycznym regionie kraju. Jeśli ogólnie na Łotwie język rosyjski jest językiem ojczystym dla 37% populacji, to w Dyneburgu rosyjskojęzyczni – 90%.

Według majora Deryugina od początku wojny napływ rekrutów wzrósł od półtora do dwóch razy, a trzeci to rosyjskojęzyczni.

„Myślę, że patriotyzm i postawa w obronie własnego państwa nie są związane z językiem, którym się posługujesz” – kontynuuje – „Ludzie już przyjeżdżają specjalnie nie po to, by się wykazać, ale by bronić swojego kraju”.

A w tym przypadku są to ludzie, którzy mieszkają kilkadziesiąt kilometrów od wschodniej granicy, czyli w przypadku hipotetycznej agresji ze strony Rosji, od razu znajdą się na linii frontu. I bardzo dobrze to rozumieją.

„Gdyby to było przerażające, nie byłoby mnie tutaj, ale jestem tutaj i jestem gotów bronić ojczyzny” – mówi Vadim. „Jestem patriotą swojego kraju, złożyłem przysięgę państwu łotewskiemu. Z jakąkolwiek agresją które mogą wpłynąć na nasz kraj, tak, jestem gotowy do walki.

Vadim jest cywilem, na co dzień pracuje jako inżynier, aw weekendy uczestniczy w ćwiczeniach Straży Krajowej. On również mówi po rosyjsku, a także mieszka w głównie rosyjskojęzycznym Daugavpils.

Dowódca brygady piechoty zmechanizowanej Sandris Gaugers jest w armii zawodowej od 30 lat.

„Są rosyjskojęzyczni i po prostu Rosjanie, którzy byli częścią armii przez te wszystkie lata, są Rosjanie, z którymi służyłem przez całą moją karierę. Nie ma wątpliwości, że są bardziej lojalni niż niektórzy Łotysze – zarówno do pracy, jak i do kraju”, mówi do BBC.

Naszą intencją jest zostać i walczyć

Gotowość do walki i poczucie zbliżającej się wojny stały się normalną częścią życia łotewskiego społeczeństwa. Zwłaszcza po tym, jak wielu europejskich i światowych polityków otwarcie powiedziało, że Łotwa może znaleźć się na pierwszej linii frontu.

„Jeśli Ukraina nie wytrzyma, to nie daj Boże, Łotwa, Litwa, Estonia będą następne. Zaufaj mi” – powiedział prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.

„Jego ambicje nie ograniczają się do Ukrainy, jego ambicje to odbudowa ZSRR” – mówił o planach Putina na samym początku wojny prezydent USA Joe Biden.

Społeczeństwo zareagowało na groźbę wojny masowym wkroczeniem do Straży Krajowej. Od początku wojny na Ukrainie liczba podań potroiła się: w ubiegłym roku do jednostek ochotniczych dołączyło 639 osób, w ciągu siedmiu miesięcy bieżącego roku wpłynęło 3000 podań (ok. 20% jest zwykle odrzucanych ze względów zdrowotnych). Są ludzie w każdym wieku i w każdym zawodzie.

Armando, 54 lata, jest trenerem sztuk walki, DJ-em i fotografem.

„Aby mój syn nie musiał walczyć o swój kraj, lepiej to zrobię, wciąż ma przez co przejść” – mówi BBC. „Myślę, że pierwszy był w 2014 roku, kiedy był pierwsza myśl. gorzej z wydarzeniami na Ukrainie.”

Obecnie armia łotewska ma 9600 zemessargów, kolejnych 6700 żołnierzy zawodowych i 36 000 rezerwistów. Plus trzy tysiące personelu wojskowego innych krajów NATO stacjonujących w kraju. Przed wojną było ich półtora tysiąca.

W dającej się przewidzieć przyszłości wojsko stanie się jeszcze większe. Na szczycie NATO w Madrycie każdy z krajów bałtyckich poprosił o zwiększenie obecności wojskowej do wielkości dywizji – do 20 tys. osób. Postanowiono zwiększyć do brygady.

„Kanada obiecała stworzyć bazę dla brygady. Brygada będzie liczyła od czterech do pięciu tysięcy ludzi, ale biorąc pod uwagę specyfikę operacji międzynarodowej, wszystko, co dadzą inne kraje, wpłynie na ostateczną liczbę” – mówi pułkownik BBC Jes. van Eyck, dowódca grupy bojowej wzmocnionej wysuniętej obecności NATO na Łotwie.

Często określane jako „bataliony NATO”, te grupy bojowe zostały rozmieszczone w krajach bałtyckich i Polsce w 2017 roku i każda liczyła mniej niż tysiąc.

Według pułkownika van Eycka w łotewskiej brygadzie zmechanizowanej znajdą się przedstawiciele 14 krajów, 10 w grupie bojowej. „Nie znam żadnego przypadku, aby tak wiele krajów zjednoczyło się w tak obiektywnie małej jednostce, jaką jest grupa bojowa” – kontynuuje – „Naszą intencją jest zostać i, jeśli to konieczne, walczyć, po to grupa bojowa jest tutaj. , nie wyjedziemy.”

Ale też to, zdaniem łotewskich polityków, nie wystarczy. Koalicja w łotewskim parlamencie zgodziła się już na przywrócenie zniesionej w latach 90. służby wojskowej kraju. Co więcej, politycy poważnie dyskutują o możliwości przymusowego poboru do wojska, w tym kobiet. Wszystko to da kolejne 20 000 żołnierzy w pierwszym etapie.

„Jeśli uda nam się zwiększyć tę liczbę z 20 000 do 50 000 w ciągu pięciu lub sześciu lat, to nie będzie możliwy atak z zaskoczenia ze strony Rosji” – powiedział minister obrony Artis Pabriks.

Rosyjska flaga jako powód zatrzymania

Jednak żołnierze i czołgi nie wystarczą, by odstraszyć potencjalnego wroga. Potrzebna jest także gotowość ludności cywilnej do pomocy wojsku.

Samo zablokowanie dostępu do rosyjskiej telewizji nie wystarczyło, łotewskie organy ścigania zaczęły monitorować portale społecznościowe i zachęcać mieszkańców kraju do zgłaszania przypadków publicznego poparcia dla Rosji.

Na Łotwie grozi za to odpowiedzialność karna, organy ścigania prowadzą już ponad 20 spraw karnych.

„Tak, rosyjska flaga tam była i moim zdaniem jest symbolem jedności. I ogólnie uważam 9 maja za dzień jedności” – mówi Alexander Dubyako do rosyjskiego serwisu BBC.

Ma 19 lat, jest rosyjskim obywatelem Łotwy i grozi mu pięć lat więzienia z powodu sprawy karnej na podstawie artykułu o usprawiedliwianiu ludobójstwa, zbrodni przeciwko ludzkości i zbrodni wojennych.

Został zatrzymany 10 maja w Rydze w pobliżu pomnika wyzwolicieli po tym, jak Aleksander rozwinął rosyjską flagę i wygłosił przemówienie o pamięci, przodkach i wydarzeniach z 45 lat.

„Szczerze mówiąc, byłem bardzo zagubiony, było absolutne nieporozumienie, co się dzieje, dlaczego tak się dzieje” – mówi. „Moim zdaniem nic takiego nie zrobiłem, nie miałem żadnych wezwań do agresji. ”

Prawnik Alexandra Imma Jansone również nie rozumie, dlaczego przeciwko niemu wszczęto postępowanie karne. Mówi, że w materiałach otrzymanych od organów ścigania wśród aktów wymieniona jest tylko flaga rosyjska.

„Ponieważ rosyjska flaga nie jest zakazanym symbolem ani tutaj, ani nigdzie w Europie, nie wierzył, że popełnił jakiekolwiek przestępstwo. Ale jest specjalnie oskarżony o rosyjską flagę. Są one związane z faktem, że uzasadnia konflikt na Ukrainie, że rzekomo jest po stronie Rosji – mówi Imma Jansone.

„To naprawdę dla nas wakacje”

Wszystko zaczęło się od tego, że 9 maja, jak co roku w Dzień Zwycięstwa, Aleksander z matką przyszli pod pomnik wyzwolicieli, aby złożyć kwiaty.

„Dla nas to naprawdę święto, bo mój dziadek przeszedł wojnę (…), moja ciotka (…) przeszła okupację, ona jest dzieckiem wojny, wszystko mu powiedziała w Wierzymy, że jest to pamięć, którą trzeba szanować i szanować” – mówi Swietłana, matka Aleksandra.

Imprezy 9 maja w Rydze zostały zakazane.

„Na Łotwie, jako demokratycznym kraju, niedopuszczalne są wydarzenia, podczas których reżimy lub ideologie popełniające zbrodnie wojenne, zbrodnie przeciwko pokojowi i ludzkości są usprawiedliwiane lub chwalone” – powiedział prezydent Edgars Levits. 9.”

Samodzielne składanie kwiatów nie było zabronione, w związku z czym do wieczora 9 maja teren wokół Pomnika Wyzwolicieli zapełnił się kwiatami. Wczesnym rankiem, na rozkaz Rady Miasta Rygi, usunięto je buldożerem.

Strzały buldożera wywołały falę protestów zarówno w środowisku rosyjskojęzycznym, jak i wśród elity politycznej. Minister obrony Artis Pabriks nazwał to błędem.

„Będę wspierał wszelkie działania zmierzające do zerowej tolerancji dla wszystkich Putinistów, także tych, którzy nie wiedzą, jak się zachowywać i przeklinać na ulicy. Ale metodami prawnymi” – powiedział podczas konferencji prasowej.

10 maja pod pomnik ponownie przybyły tysiące Riganów, wśród nich Aleksander i jego matka. Pod pomnikiem Aleksander rozwinął rosyjską flagę i wygłosił przemówienie.

„Była po prostu niesamowita atmosfera, wiesz, poczucie jedności, którego dawno nie widziałem na Łotwie” – mówi Alexander.

Aleksander mówi, że najpierw podeszła do niego policja i powiedziała, że trzyma zakazany symbol. Aleksander poprosił o odniesienie się do artykułu, zgodnie z którym flaga rosyjska jest zabroniona. Policja nic nie wspomniała, rozmowa się skończyła.

Pół godziny później wsadzili go do radiowozu. Na posterunku policji Aleksandrowi powiedziano, że wszczęto przeciwko niemu sprawę karną na podstawie artykułu o usprawiedliwianiu ludobójstwa i zbrodni wojennych.

9 maja – jako symbol niezgody

To, jak rosyjska flaga 9 maja została zrównana z uzasadnieniem zbrodni wojennych, to inna historia. Po pierwsze, na poziomie politycznym poparcie Łotwy dla Ukrainy jest jednym z najsilniejszych w Europie, po drugie Rosja jest następcą ZSRR, a po trzecie 9 maja dla Łotwy to początek drugiej okupacji sowieckiej, a nie tylko koniec wojny.

„Jeszcze przed 9 maja mówiono ludziom: pójście pod ten pomnik w tym dniu oznaczałoby brak szacunku dla tych, którzy oddają za nas życie na Ukrainie, nie odchodźcie” – napisał na portalach społecznościowych burmistrz Rygi Martynsh Stakis. że będzie to postrzegane jako wsparcie dla wojny rosyjskiej w sąsiednim kraju”.

„Brak szacunku dla łotewskiej państwowości, doświadczeń historycznych i ofiar wojny na Ukrainie jest niedopuszczalny” – napisał premier Krisjanis Karins po spontanicznej akcji 10 maja.

Prawnik Alexandra Imma Jansone nadal twierdzi, że jej klient niczego nie naruszył i przygotowuje skargę do ETPC. Aleksander spędził dwa miesiące w więzieniu, teraz jest w areszcie domowym i pod nadzorem policji. Nikt nie wie, kiedy odbędzie się jego proces.

Rodzina Aleksandra w pełni go popiera i twierdzi, że rosyjska flaga jest symbolem tożsamości narodowej.

„Nie ma w tym nic wstydliwego, strasznego. Wprawiają nas w zakłopotanie, boimy się, że jesteśmy Rosjanami, ale to też jest złe” – mówi Swietłana w rosyjskiej służbie BBC. „Rosjan, jak każda inna narodowość, nie może być zatrzymany odpowiedzialny za czyjeś decyzje, nie potępiamy wszystkich Amerykanów za działania rządu amerykańskiego w Jugosławii czy Iraku”.

Ci rosyjskojęzyczni, którzy uważają 9 maja za święto, stanowią większość na Łotwie. Według najnowszego sondażu firmy socjologicznej SKDS, przeprowadzonego na zlecenie łotewskiego nadawcy publicznego LSM, 76% rosyjskojęzycznych sprzeciwia się zburzeniu Pomnika Wyzwolicieli Rygi (decyzja o jego zburzeniu została już podjęta), podczas gdy wśród Łotyszy prawie trzy -kwartalne (72%), wręcz przeciwnie, popierają rozbiórkę.

Prawie dwie trzecie (62%) rosyjskojęzycznych odczuwa pozytywne emocje około 9 maja, podczas gdy wśród Łotyszy wręcz przeciwnie, prawie dwie trzecie (60%) odczuwa raczej negatywne emocje.

Jeśli podążymy logiką wielu łotewskich polityków, ktoś musi albo poprzeć rozbiórkę pomnika (czyli być lojalnym wobec Łotwy), albo stanąć po stronie Rosji. Ale sondaże mówią, że to nie takie proste: podczas gdy 76% rosyjskojęzycznych sprzeciwia się wyburzeniu pomnika, tylko 12% popiera Rosję (a 40% popiera Ukrainę). Oznacza to, że jedna i ta sama osoba może być zarówno za pomnikiem, jak i za Ukrainę.

Język Puszkina i Putina

Okazuje się, że łotewscy politycy zrażają ogromną część społeczeństwa przez to, co ludzie uważają za część swojej tożsamości – język, święta, kulturę.

„Putin mówi, że wszyscy Rosjanie, którzy chcą zachować swoją tożsamość, należą do Rosji. Nie, oczywiście wierzę, że Putin nie sprywatyzował ani języka rosyjskiego, ani kultury rosyjskiej, możesz być lojalnym obywatelem Łotwy zachowując swoją tożsamość. ” Bi- Zastępca BBC Boris Tsilevich.

Według niego idea wykorzenienia wszystkiego, co Rosjanie, żyła na Łotwie od zawsze, ale jeśli wcześniej była marginalna, teraz staje się głównym nurtem. W rezultacie okazuje się, że sam Kreml, rozpoczynając wojnę, postawił wielki krzyż na idei „rosyjskiego świata”.

Polityk przyznaje, że sam był kiedyś fanem idei „rosyjskiego świata” – zanim zdał sobie sprawę, że nie chodzi o kulturę, ale o „wstawanie z kolan” i „możemy to powtórzyć”. Rozczarowanie przyszło wraz z aneksją Krymu, a wraz z nową wojną przerodziło się w obrzydzenie.

„To absolutny odpowiednik polityki nazistowskich Niemiec, jedyną szansą na normalizację jest militarna porażka Rosji. Uważam, że wszystkie demokratyczne państwa powinny zrobić wszystko, aby przybliżyć zwycięstwo Ukrainy” – mówi BBC Boris Tsilevich.

Ale nie zamierza też rezygnować z języka czy kultury, tak jak jego wyborcy: „Trudno oczekiwać, jeśli chodzi o bezpieczeństwo, że będzie subtelnie odróżniać język Putina od języka Puszkina. to język Putina, nie zgadzam się z tym, walczę z tym, ale nie mam złudzeń.”