„W więzieniu i dołach”. Członkowie Rady Praw Człowieka za Putina ogłosili nielegalne przetrzymywanie wojskowych odmawiających służby wojskowej ze względu na sumienie w Donbasie

„W więzieniu i dołach”. Członkowie Rady Praw Człowieka za Putina ogłosili nielegalne przetrzymywanie wojskowych odmawiających służby wojskowej ze względu na sumienie w Donbasie

29.07.2022 0 przez admin

Zapisz się do naszego newslettera „ Kontekst ”: pomoże Ci zrozumieć wydarzenia.

Region Chersoń, rosyjskie wojsko

prawa autorskie do zdjęćSergey Bobylev/TASS

Pięciu członków Prezydenckiej Rady Praw Człowieka (HRC) odwołało się do Naczelnej Prokuratury Wojskowej Rosji i Rzecznik Praw Obywatelskich Federacji Rosyjskiej Tatiany Moskalkowej w związku z naruszeniem praw rosyjskiego personelu wojskowego, który uczestniczył w działaniach wojennych na Ukrainie, ale w lipcu złożyli raporty o odmowie służby wojskowej. W liście czytamy, że są „nielegalnie przetrzymywani przez dowództwo”. Według obrońców praw człowieka, niektórzy odmówcy są zmuszani lub pod presją powrotu na front.

List podpisali szef komisji praw politycznych KPCz, dziennikarz Nikołaj Svanidze, prof. Rada Praw Człowieka w Petersburgu Natalia Evdokimova i reżyser Aleksander Sokurow.

Członkowie Rady Praw Człowieka cytują w apelu (BBC ma kopię) listy od sześciu kobiet – że ich krewni, którzy walczyli na Ukrainie, którzy pisali raporty o przedterminowym rozwiązaniu umów i odmowie kontynuowania służby wojskowej, są nielegalnie przetrzymywani w Obwód Ługański. Jedna z nich donosi, że jej 22-letni mąż jest przetrzymywany w Popasnej. W tym samym miejscu, według innej kobiety, jest jej syn (wiek nieokreślony).

Matki dwóch kolejnych żołnierzy, urodzonych w 2000 i 2001 roku, informują, że ich synowie są rzekomo przetrzymywani w Ałczewsku, albo w Stachanowie (Kadiewka) albo w Krasnym Łuczu. Według trzeciej skarżącej jej 19-letni syn również przebywa w Krasnym Łuczu.

Najstarszy wojskowy – urodzony w 1998 – według żony „przetrzymywany jest na linii frontu w okręgu Svetlodar”.

Jako członkini RPC Natalia Evdokimova powiedziała BBC, że otrzymała te listy i wysłała je członkom rady. Według Yevdokimovej listy zawierają nazwiska 20 żołnierzy, a według krewnych w różnych miejscach przetrzymywanych jest około 100 osób. „Postanowili rozwiązać umowę, pisali raporty. W rezultacie zostali umieszczeni – ktoś w piwnicy, ktoś w areszcie śledczym, ktoś w dole” – cytuje apele.

Co wiadomo o zatrzymywaniu „odmów”

Sergey Krivenko, dyrektor organizacji praw człowieka Obywatel Armia Prawo (organizacja pozarządowa jest wpisana do rejestru „zagranicznych agentów” w Rosji) powiedział BBC o apelach krewnych personelu wojskowego do innych organizacji praw człowieka.

Takich apeli jest znacznie więcej, niż wskazuje pismo HRC, mówi Krivenko. Według niego, wiosną również próbowali zastraszyć tych samych odmów, ale w końcu zostali wysłani na miejsce stałego rozmieszczenia swoich jednostek w Rosji i rozwiązali kontrakty. Takie przypadki są znane BBC, donosiły o nich inne media.

Ale na początku lipca pojawiły się doniesienia o „trudniejszych wydarzeniach” przeciwko odmowom, potwierdził Krivenko.

Apele, według niego, przyjmują obrońcy praw człowieka z nazwami i numerami jednostek wojskowych. Obrońcom praw człowieka udało się skontaktować z niektórymi adresatami i potwierdzić wysłanie tych listów. BBC skontaktowało się z matką jednego z zatrzymanych żołnierzy, ale odmówiła omówienia historii swojego syna, mówiąc: „Wszystko, co mówimy, obraża naszych synów, a ich warunki się pogarszają”.

W szczególności siostra wykonawcy, według Krivenko, powiedziała, że po trzech miesiącach udziału w działaniach wojennych jej brat i jego koledzy przeżyli w ostatnich tygodniach bez jedzenia i wody. W rezultacie sami dotarli na Krym i złożyli zawiadomienia do prokuratury wojskowej o rozwiązaniu kontraktów. Powiedziano im, że zostaną zabrani do jednostki w miejscu rozmieszczenia. Ale przyleciał helikopter i zabrał ich do regionu Ługańska. Podobną historię opowiedzieli obrońcom praw człowieka inne osoby – ich bliscy zostali w marcu wysłani na Ukrainę.

7 lipca napisali raporty odmawiające udziału w działaniach wojennych. Raport przyjął oficer Stepanov Pavel Valerievich. W rezultacie zostali przetrzymywani w Bryance. Byli strzeżeni przez wojsko samozwańczego LNR. 11 lipca przyszedł do nich inny oficer w stopniu pułkownika i przestraszył ich, że trafią do aresztu śledczego. Według krewnych, z którymi udało się niektórym żołnierzom się dodzwonić, przetrzymywali w barakach odmowy, wywierając presję psychiczną, niektórych poddawano przemocy fizycznej, niektórych wywożono w nieznanym kierunku.

Niektórzy odmówcy, po takich rozmowach pod presją, podpisali porozumienie o kontynuowaniu działań wojennych, mówi Krivenko.

Ci, którym udało się skontaktować z bliskimi, powiedzieli, że mają depresję psychiczną – po trzech miesiącach zaciekłych walk byli w areszcie i maltretowani – mówi.

Powiedział, że w nocy 24 lipca zostali przewiezieni pod strażą do Ałczewska, Stachanowa i Krasnego Łucza. Część z nich została umieszczona w dawnym więzieniu Czerwonego Promienia. Pod apelem bliskich z tej okazji do obrońców praw człowieka znajduje się ponad 30 podpisów.

O tym, że w kolonii nr 19 w Krasnym Łuczu jest przetrzymywanych co najmniej 14 osób, które odmówiły walki na Ukrainie, poinformowała 26 lipca gazeta Nestka . Z materiału wynikało, że wcześniej byli przetrzymywani przez kilka tygodni w „specjalnym ośrodku” dla „odpadów” w mieście Bryanka. Nestka przedstawiła listę 14 wojskowych w wieku od 20 do 33 lat. Jak wynika z publikacji, rodzice niektórych z nich złożyli wnioski do prokuratury wojskowej w sprawie nielegalnego przetrzymywania ich dzieci. Ale wydział zaprzeczył, jakoby żołnierze byli w kolonii karnej w Krasnym Łuczu.

prawa autorskie do zdjęćMichaił Klimentiew/TASS

podpis pod zdjęciem,

Działacz na rzecz praw człowieka Siergiej Krivenko (na zdjęciu po lewej) mówi, że niektórzy wojskowi odmawiający służby wojskowej ze względu na sumienie zostali zmuszeni do powrotu do strefy wojny pod presją

Krivenko mówi, że według miejscowych żołnierzy, dziesiątki odmowy były początkowo skoncentrowane w Ługańsku, gdzie również byli przetrzymywani w dołach – rzekomo strzeżonych przez pracowników prywatnej firmy wojskowej. „Nielegalne zatrzymanie, aresztowanie personelu wojskowego to przestępstwo, jest to możliwe tylko na mocy decyzji sądu” – mówi Krivenko.

Powiedział, że niektórzy rodzice, których dzieci w końcu się ze sobą skontaktowały, pojechały tam i próbują wydostać swoje dzieci, jak miało to miejsce podczas wojny czeczeńskiej.

Jewdokimowa mówi, że zgłoszone przez ich krewnych odmowy są teraz przenoszone grupami bez ich zgody do 57. brygady, która walczy na Ukrainie. Według niej jednemu z odmowców udało się uciec, napisał już oświadczenie do prokuratury wojskowej w Rostowie, a teraz pomagają mu prawnicy i rodzice innych odmów.

„Nielegalnie izolowano dziesiątki personelu wojskowego”

29 lipca Rada Obrońców Praw Człowieka Rosji (nieformalne stowarzyszenie bez osobowości prawnej) opublikowała otwarty apel do kierownictwa Ministerstwa Obrony, Głównej Prokuratury Wojskowej, Komitetu Śledczego Rosji i Rzecznika Praw Człowieka w Federacji Rosyjskiej „w związku z naruszeniem praw personelu wojskowego”.

Dokument mówi, że zgodnie z prawem, w przypadku wcześniejszego rozwiązania umowy o służbę wojskową z inicjatywy żołnierza, „złoży meldunek swojemu bezpośredniemu dowódcy, złoży broń, kamizelkę kuloodporną, hełm. Dowódca wysyła żołnierz, który złożył raport o rozwiązaniu kontraktu do punktów stałego rozmieszczenia jednostek wojskowych na terytorium Rosji w celu rozpatrzenia swojego raportu”.

Żołnierze i ich krewni zgłaszają jednak przypadki presji psychicznej wywieranej na żołnierzy oraz przypadki pobicia. „Dziesiątki żołnierzy zostało nielegalnie odizolowanych (pozbawionych wolności), wielu umieszczono w nielegalnych miejscach pozbawienia wolności na terenie obwodu ługańskiego, na przykład w areszcie śledczym w Briance” – czytamy w liście otwartym. .

Został też skierowany do Rady Praw Człowieka, licząc na pomoc oficjalnych obrońców praw człowieka.

Jak zareagowali członkowie HRC?

Po wewnętrznej dyskusji w KPCz apelach krewnych odmów, tylko pięciu członków rady pod przewodnictwem Władimira Putina zdecydowało się odpowiedzieć na sytuację – Asmołow, Wierchowski, Jewdokimowa, Svanidze i Sokurow. Jak stwierdzono w liście do Generalnej Prokuratury Wojskowej oraz do Rzecznik Praw Człowieka Federacji Rosyjskiej Tatiany Moskalkowej, żołnierze żądają, aby przyjęli złożone już raporty o odmowie służby wojskowej, a sami zostali skierowani do punktów stałe rozmieszczenie jednostek wojskowych na terytorium Rosji w celu rozpatrzenia tych raportów. Ta procedura jest przewidziana przez prawo, podkreślają obrońcy praw człowieka.

Jednak według nich dowództwo wojskowe odmawia przyjęcia i rozpatrzenia raportów żołnierzy.

„Żołnierze i ich krewni zgłaszają fakty presji psychicznej i pobicia żołnierzy. Kilkudziesięciu żołnierzy zostało nielegalnie odizolowanych (uwięzionych), wielu zostało umieszczonych w nielegalnych miejscach przetrzymywania na terenie obwodu ługańskiego” – piszą członkowie KPC.

Uzyskane dane, ich zdaniem, świadczą o popełnieniu zbrodni przeciwko personelowi wojskowemu – „nielegalnego więzienia, tortur i nieludzkiego traktowania”.

Członkowie Rady Praw Człowieka przypominają również, że zgodnie z rosyjskim prawem dowódcy nie mają uprawnień do pociągania personelu wojskowego do odpowiedzialności za odmowę udziału w specjalnej operacji wojskowej. Zgłoszenia o wcześniejszym zwolnieniu ze służby wojskowej na podstawie kontraktu muszą być brane pod uwagę i należy podjąć w ich sprawie decyzję w przewidziany sposób, piszą obrońcy praw człowieka. W liście czytamy, że tylko sąd wojskowy może postawić przed wymiarem sprawiedliwości personel wojskowy za odmowę wykonania rozkazu i udziału w operacji wojskowej oraz umieszczenie go w miejscach przetrzymywania.

Członkowie KPC zwracają uwagę, że zgodnie z art. 5 ustawy „O statusie personelu wojskowego” personel wojskowy znajduje się pod ochroną państwa. Zwracają się do Głównego Wojskowego Wydziału Śledczego Komitetu Śledczego Rosji o pilne sprawdzenie przekazanych przez nich informacji, a jeśli to się potwierdzi, o zapewnienie ochrony rannym żołnierzom i skierowanie ich do punktu stałego rozmieszczenia jednostek wojskowych na terytorium Rosji. Obrońcy praw człowieka proszą również o wszczęcie spraw karnych i zbadanie przestępstw popełnionych przeciwko żołnierzom.

Siergiej Kriwienko uważa, że prokuratura wojskowa i Komitet Śledczy powinny zareagować na fakt, że rosyjskie dowództwo wojskowe wzięło do niewoli rosyjskich żołnierzy, bezprawnie przetrzymuje kilkadziesiąt osób chcących złożyć doniesienia o rozwiązaniu kontraktu, wywiera presję fizyczną i psychiczną , zmuszając ich do powrotu na linię frontu.

Według Krivenko żołnierze, którzy złożyli doniesienia o rozwiązaniu kontraktu, zgodnie ze wszystkimi dokumentami regulacyjnymi, muszą zostać doprowadzeni do punktów stałego rozmieszczenia jednostek wojskowych na terytorium Rosji i tam przeprowadzić proces o ich niechęci do kontynuować służbę wojskową w ramach rosyjskiego prawa, a nie w więzieniach „LNR”.

BBC wysłało zapytania do Ministerstwa Obrony i służby prasowej Rzecznik Praw Człowieka Federacji Rosyjskiej Tatiany Moskalkowej i czeka na odpowiedź.