„Straciliśmy wszystko, co zarobiliśmy ciężką pracą”. Rosja eksportuje z Ukrainy nie tylko zboże, ale także słonecznik

„Straciliśmy wszystko, co zarobiliśmy ciężką pracą”. Rosja eksportuje z Ukrainy nie tylko zboże, ale także słonecznik

28.07.2022 0 przez admin
  • Andrey Zacharov, Maria Korenyuk
  • BBC

Zapisz się do naszego newslettera „ Kontekst ”: pomoże Ci zrozumieć wydarzenia.

prawa autorskie do zdjęćGetty Images

Rosja eksportuje z okupowanych regionów Ukrainy nie tylko pszenicę, ale także słonecznik. W 2021 roku oba kraje były światowymi liderami w eksporcie oleju słonecznikowego, ale teraz olej jest produkowany z ukraińskich nasion w Rosji. BBC zorientowało się, kto i jak usuwa jeden z symboli ukraińskiego rolnictwa.

W połowie lipca przedstawiciele rosyjskich urzędników spotkali się z miejscowymi rolnikami w okupowanym Melitopolu. Andriej Siguta, który nazywa siebie „szefem wojskowo-cywilnej administracji obwodu melitopolskiego”, a przed wybuchem wojny pracował jako zastępca rady okręgu melitopolskiego z prorosyjskiej Platformy Opozycyjnej, rozmawiał z rolnikiem. producentów. Prokuratura ukraińska oskarżyła go o zdradę stanu i kolaborację.

„Stworzyliśmy Państwową Firmę Zbożową, która na razie wprowadziła orientacyjne ceny [produktów] zboża, a w przyszłości [wprowadzi] również [produkty] nasion oleistych”, powiedział Siguta, patrząc ostrożnie na rolników. Jakie państwo stworzyło całą „spółkę zbożową”, która ustala zalecane (orientacyjne) ceny, nie określił: w ukraińskim rejestrze nie ma takiej osoby prawnej (choć kraj ma własną korporację spożywczo-zbożową, ale jest to zupełnie inną firmę), Rosja zajęła de facto południowe regiony Ukrainy, ale nie de iure.

Film z przemówieniem „szefa wojskowo-cywilnej administracji” został opublikowany w lokalnej prorosyjskiej opinii publicznej, reakcji rolników nie ma: są pokazywani tylko przez kilka sekund, w kadrze wyglądają z napięciem i zmęczeniem w Sigucie. Za nim na scenie stoją dwa główne symbole ukraińskiego rolnictwa, z którego kraj słynie na całym świecie: snop pszenicy i bukiet słoneczników.

Od wiosny władze ukraińskie oskarżają Rosję o eksport zboża z okupowanych terytoriów, wprost nazywając te działania grabieżą. Zboże z południowych regionów Ukrainy jest transportowane na anektowany Krym, skąd przynajmniej część zbiorów jest eksportowana do Syrii i Turcji.

Jednak, jak dowiedziała się BBC, Rosja eksportuje z Ukrainy nie tylko zboże, ale także słonecznik. Przed wojną oba kraje były głównymi rywalami w nieformalnej walce o przywództwo w światowym eksporcie oleju słonecznikowego. Tak więc w 2021 r. Ukraina sprzedała za granicę 5,1 mln ton ropy (85% wyprodukowanego wolumenu), a Rosja – 3,1 mln ton.

Teraz olej jest produkowany z ukraińskich nasion w Rosji.

Skąd pochodzą ukraińskie słoneczniki?

„Seed. Czernigowka (region Zaporoski). Rostów nad Donem. Noś dużo, samochody za kółko” – to ogłoszenie w zamkniętym czacie WhatsApp dla 500 uczestników, w którym składane są zamówienia na eksport różnych produktów rolnych uprawy z okupowanej części Ukrainy do Rosji.

To ogłoszenie zostało opublikowane 18 lipca. Tego samego dnia na czacie szukano tych, którzy chcieli przewieźć słonecznik ze wsi Bunchukovka w samozwańczej LPR do obwodu biełgorodzkiego. „Zapewniamy eskortę transportu. Nie ma walk ani przelotów, jest spokojnie. Wszędzie są rosyjskie punkty kontrolne. Samochody są wszędzie na greenie” – podano w nim (zrzuty ekranu z BBC dostarczył jeden z uczestników czatu).

Podany w ogłoszeniu numer kontaktowy należy do biznesmena z Krymu, który specjalizuje się w transporcie ładunków. Wśród uczestników czatu są właściciele numerów rosyjskich i ukraińskich. BBC sprawdziło kilkanaście numerów w różnych usługach publicznych, w tym GetContact, który pokazuje, w jaki sposób telefon danej osoby znajduje się na listach kontaktów innych osób. Sądząc po nich, czat składa się z kierowców ciężarówek i przewoźników zboża lub właścicieli małej firmy związanej z transportem ładunków.

Ogłoszeniom na czacie w zabawny sposób towarzyszą emoji – na przykład słonecznik lub flagi Rosji i Ukrainy. Rano administratorzy publikują pozdrowienia: „Dzień dobry, uczestnicy „ruchu zbożowego”.

Jeśli karty nie są widoczne, spróbuj otworzyć artykuł w innej przeglądarce

Przewoźników na eksport ukraińskich słoneczników szukamy nie tylko w zamkniętych, ale i otwartych czatach telegramowych w celu wyszukania przewoźników zboża. Korespondent BBC wzywał do publikowania ogłoszeń, przedstawiając się jako właściciel kilku ciężarówek.

„[Ziarno] nie jest skradzione, to [nasiono] kontrolowane przez administrację wojskowo-cywilną. To są czyste transakcje, nic takiego nie ma. Oficjalnie zakupione ziarno”, na przykład dyspozytor z Terytorium Krasnodaru Elena zapewniła w Telegramie. Poszukiwała ciężarówek do transportu plonów z Tokmaku na Zaporożu do regionu Rostowa w Rosji.

W obwodzie zaporoskim administracja okupacyjna faktycznie „nacjonalizowała” produkty rolne ukraińskich przedsiębiorstw państwowych, a rezerwę strategiczną uzupełniano na wypadek wojny. Najprawdopodobniej to właśnie te produkty Elena nazywa „czystymi”.

Kolumna utworzona przez Elenę musi zawierać dziesięć nośników ziarna. Miała ona transportować ziarno nie przez anektowany Krym, ale przez południe okupowanego Donbasu – Mariupol i Nowoazowsk. Zleceniodawca ładunku, według niej, obiecał dostarczyć listy pojazdów do granicy między samozwańczą DRL a Rosją. To prawda, że pierwsza kolumna stała tam przez kilka godzin wcześniej. „Moja przyjechała w nocy, a lista przyszła dopiero rano. Musieli spędzić noc na odprawie celnej. Jak zawsze nasza rosyjska nieostrożność. Trochę leniwa” – narzekała.

Wcześniej pojazdy z ukraińskimi produktami rolnymi przyjeżdżały z eskortą wojskową, ale teraz „nie jest to potrzebne”, będą tylko specjalne przepustki – dodała.

Ukraiński słonecznik eksportowany jest nie tylko z południowych regionów Ukrainy, ale także z okupowanej części obwodu charkowskiego. „Punkt załadunku – Kupyansk, Ukraina, rozładunek – obwód Woroneż. Pilne! Załadunek jutro” – mówi na przykład jedno z ogłoszeń znalezionych przez korespondenta BBC. Opublikowany przez przedsiębiorcę z obwodu biełgorodskiego Viktor również zaczął zapewniać, że jest to „oficjalnie” zakupione ziarno.

„Według faktur oczywiście wszystko jest załatwione. Masz pełną paczkę dokumentów” – powiedział dziennikarzowi, który przedstawił się jako właściciel wozów zbożowych. Nie sprecyzował, o jakich dokumentach mówi.

Jednak warunków, w jakich ukraińscy rolnicy zmuszeni są sprzedawać swoje plony, nie można nazwać warunkami rynkowymi.

Na jakich warunkach sprzedawane jest ziarno

„W bazie pozostało nam 1200 ton słonecznika i 860 ton pszenicy. I wszystko splądrowali. Było też 240 ton grochu, ale nie wiem, co się z nim stało” – opowiada duży rolnik z regionu Zaporoża. BBC.

Sam opuścił tereny okupowane, ale jego pracownicy tam pozostali, poprosił więc o anonimowość.

Według niego, pod koniec maja do jego przedsiębiorstwa zaczęło przybywać rosyjskie wojsko i wywoływać plony. „Na początku tak czule próbowali powiedzieć strażnikowi, mówią, że to nie my, to rozkaz wydany przez dowódcę. I nie jest jasne, gdzie jest dowódca. Chcieli wyglądać dobrze. Ale ktoś ich wysłał i załadowali wszystko i wyjął. Nie zaoferowali żadnych pieniędzy, nie zamierzali płacić. A strażnik, co mógł zrobić? On też go pobili – mówi.

Ciężarówki ze zbożem, na które załadowano zboże i słonecznik, miały numery anektowanego Krymu – wspomina rolnik. Według jego obliczeń łączna wartość eksportowanych produktów wynosi 23 mln hrywien (820 tys. dolarów według kursu przedwojennego i 620 tys. dolarów według nowego kursu). Stracił też swój sprzęt – o około 1,8 mln dolarów według kursu z początku roku.

prawa autorskie do zdjęćGetty Images

„Udało nam się schować na podwórkach trochę sprzętu. Ale trochę ukradli – samochody, przyczepy. Jeden kombajn rozstrzelali, dlaczego – nie wiem, był żółty, im się nie podobał” – ukraiński rolnik narzeka.

Jeśli rolnik nie chce współpracować z władzami okupacyjnymi, to po prostu zabiera mu się nasiona i inne plony – potwierdza szefowa stowarzyszenia rolników regionu zaporoskiego Waleria Matwijenko (wyjechała z okupowanych terytoriów). Według niej, aby sprzedawać jakiekolwiek produkty rolne na okupowanych terytoriach, należy zarejestrować się w „administracji wojskowo-cywilnej”.

Andrij Siguta, szef okupacyjnej „administracji cywilno-wojskowej” obwodu melitopolskiego, mówił o potrzebie rejestracji ukraińskich rolników, stojąc na tle snopa pszenicy i bukietu słoneczników. „Rozmieszczamy również rejestratorów w terenie, aby przyspieszyć ten proces. Staramy się go zorganizować przy minimalnych trudnościach dla Ciebie” – mówi w filmie opublikowanym w jednej z prorosyjskich witryn publicznych, po czym kamera ponownie pokazuje napięte twarze samych producentów rolnych.

„Wielu rolników nie chciało się rejestrować, przez jakiś czas trzymali ziarno w swoich magazynach. I tak było dalej: jeśli to jest duże przedsiębiorstwo i nie zostało zarejestrowane, to wszystko mu odebrano. Weszliśmy do magazynów, do hangarów, załadowali wszystko i wyjęli „Wyjęli sprzęt i nasiona. Nie oferowali żadnych pieniędzy. Po prostu przyszli i zabrali wszystko. Przynieśli pismo, że „twoje przedsiębiorstwo zostało znacjonalizowane na rzecz Federacji Rosyjskiej” – mówi Matwienko.

prawa autorskie do zdjęćALEXEI KONOVALOV/TASS

podpis pod zdjęciem,

Rosyjskie wojsko w pobliżu windy w okupowanym Melitopolu

Mali i średni przedsiębiorcy, którzy nie wyjechali na część Ukrainy wolną od wojsk rosyjskich, zmuszeni są sprzedawać nasiona po obniżonej cenie: według Matwienki mówimy o 150 USD za tonę, podczas gdy przed wojną kosztował 600 USD- 700. Sprzedają na własną szkodę, aby uzupełnić kapitał obrotowy na zakup oleju napędowego i nawozów – mówi szef stowarzyszenia rolniczego obwodu zaporoskiego. Ponadto słonecznik, w przeciwieństwie do zbóż, jest bardziej kapryśny w przechowywaniu, dlatego producenci zawsze starają się jak najszybciej sprzedać go za olej.

Podobna sytuacja jest w okupowanym regionie Chersoniu, mówi Aleksander Gordienko, szef lokalnego stowarzyszenia rolników. „Rolnicy sprzedają [nasiona], ponieważ potrzebne są pieniądze, ludzie muszą jakoś zostać zatrzymani. Ale jeśli nadal będą oferować taką cenę, nie ma sensu pracować w przyszłym sezonie! „- stwierdza Gordienko.

Co Rosja robi z ukraińskim słonecznikiem

Głównym produktem wytwarzanym z nasion jest olej słonecznikowy. We wszystkich ogłoszeniach o poszukiwaniach ciężarówek na eksport ukraińskiego słonecznika ten czy inny zakład wydobycia oleju okazywał się ostatecznym miejscem docelowym w Rosji.

„Natychmiast transportujemy do fabryk, nie rozładowujemy w magazynach”, powiedział na przykład korespondentowi BBC przewoźnik o imieniu Viktor, który szukał ciężarówek do dostarczania nasion z okupowanego regionu Charkowa.

W jednej z jego reklam ostatecznym celem była Verkhnyaya Khava, wieś w regionie Woroneża, w której działa zakład wydobycia ropy naftowej, należący do grupy Blago. Wśród innych lokalizacji z ogłoszeń o wynajęciu przewoźników zboża jest wieś Gigant w powiecie salskim w obwodzie rostowskim, gdzie znajduje się również olejarnia, a także „ulica Ługowaja, dom 9” w samym Rostowie nad Donem. Pod tym adresem znajduje się biuro jednej z największych grup rolno-przemysłowych w Rosji – „Południe Rosji”. Same przedsiębiorstwa nie odpowiadały na pytania BBC.

Nie jest jasne, o jakie tomy chodzi. W jednym z zapowiedzi wskazano, że przewoźnicy zboża mieli wynieść 5 tys. ton, w innym – 3 tys. Dla porównania: duży rolnik z Zaporoże, który opuścił okupowane terytoria, stracił 1,2 tys. ton.

prawa autorskie do zdjęćGetty Images

W maju i czerwcu rosyjski rynek – w profilowych czatach i na internetowych tablicach ogłoszeniowych – miał „zauważalną liczbę ofert niezrozumiałego słonecznika”, głównie w południowych regionach Rosji lub na Krymie, mówi Andrey Sizov, dyrektor ds. Rolnictwa SovEcon agencja badania rynku. Według jego obserwacji chodziło o małe partie od kilkudziesięciu do kilkuset ton, płatne gotówką i po cenie poniżej rynku: zamiast 25-27 tysięcy rubli – około 20 tysięcy rubli (około 350 dolarów według oficjalnego kursu Banku Centralnego).

„Przede wszystkim można założyć, że była to oferta jakiegoś ukraińskiego słonecznika.

Jednocześnie Rosja ma już dość własnego słonecznika: w 2021 r. zbiory były rekordowe i przekroczyły 15,5 mln ton (wobec 13,3 mln ton w 2020 r.). Nie idzie na eksport: aby w pełni zaopatrzyć rynek krajowy w surowce i zapobiec wzrostowi jego cen, władze rosyjskie zaczęły sztucznie ograniczać eksport nasion słonecznika. Odbyło się to kosztem ceł eksportowych – od początku 2021 r. stały się one de facto zaporowe. Z tego powodu odnotowuje się rekordowe rezerwy – według różnych szacunków ich wielkość może wahać się od kilkuset tysięcy do miliona ton. Formalnie możliwy jest również eksport ropy za granicę, ale eksport regulowany jest kontyngentami i tymi samymi cłami.

Innym możliwym powodem, dla którego ukraińskie nasiona nie są eksportowane do Rosji w takich ilościach jak zboże, jest logistyka. „Na świecie nikt nie eksportuje słonecznika w czystej postaci, jest on o 30% lżejszy od zboża, a transport słonecznika jest jak transport powietrza” – wyjaśnia dyrektor generalny stowarzyszenia Ukroliyaprom (Ukrmasloprom) Stepan Kapshuk.

„Po co przynosić łuskę, skoro można zrobić masło?” – dodaje ukraiński rolnik. „Oni [władze okupacyjne] postawili na przetwórstwo nasion. Gotowy olej eksportują przez Krym i dalej do Rosji” – potwierdza szefowa Stowarzyszenia Rolników Obwodu Zaporoskiego Waleria Matwijenko.

prawa autorskie do zdjęćErik Romanenko/TASS

podpis pod zdjęciem,

Bardziej opłaca się przerabiać słonecznik na olej niż eksportować go w postaci surowej.

Tylko w okupowanej części regionu Zaporoża znajdują się dwa zakłady wydobycia ropy naftowej – w Melitopolu i Pologi. W maju, według służby prasowej Sił Zbrojnych Ukrainy, do zakładu w Połoch przybyli rosyjscy wojskowi i wywieźli przechowywaną tam ropę. Miejscowy rolnik powiedział BBC, że zakład został częściowo zniszczony i nie działa: na początku czerwca znalazł się pod ostrzałem armii ukraińskiej, ponieważ według strony ukraińskiej Rosjanie wyposażyli na jej terenie magazyn amunicji i paliwa .

Ale najwyraźniej zakład w Melitopolu działa. „Przetwarzanie jest w toku i możesz to usłyszeć. Uwierz mi, jest tam taki przyjemny aromat, że można go nawet usłyszeć z odległości trzech kilometrów” – powiedział BBC lokalny rolnik. O tym, że zakład nadal działa, usłyszał również szef stowarzyszenia rolników regionu Chersoniu Aleksander Gordienko.

To prawda, właściciel Zakładu Wydobycia Ropy Melitopol, Siergiej Żelew, powiedział BBC, że w rzeczywistości przedsiębiorstwo nie funkcjonuje. Słysząc przymiotnik „zajęty” w pytaniu dziennikarza, Żelew, który pozostał w Melitopolu, szybko wyłączył rozmowę. Ukraińskie media pisały wcześniej, że Zhelev jest blisko związany z Jewhenem Balickim, lokalnym biznesmenem i byłym deputowanym do Rady Najwyższej Ukrainy z prorosyjskiej „Partii Regionów”, który kieruje okupacyjną „administracją wojskowo-cywilną” obwodu zaporoskiego. Podobną strukturą w samym Melitopolu kieruje Galina Danilchenko, była księgowa jednego z przedsiębiorstw Balickiego.

Ukraina oskarża zarówno o zdradę, jak i kolaborację.

Starszy rolnik z regionu Zaporoża opowiada BBC, że miał „bardzo dobre zbiory” słoneczników w 2021 roku. 23 lutego, dzień przed wojną, zgodził się sprzedać do elewatora Melitopol 80 ton nasion po cenie 20 tysięcy hrywien za tonę – 700 dolarów po kursie przedwojennym.

„Chciałem tam pojechać 27 lutego, wszystko załatwić. Pomyślałem [z dochodami], aby wziąć kombajn, tylko tyle na pierwszą ratę. Ale 24. wybuchła wojna i wszystko się zawaliło. I po prostu nie „Nie wiem, co się teraz dzieje z moimi żniwami. Straciliśmy wszystko, co zarobiliśmy w ciągu 29 lat ciężkiej pracy”.

8 października 2021 r. władze rosyjskie wpisały korespondenta BBC Andrieja Zacharowa do rejestru mediów działających jako agent zagraniczny. 17 stycznia 2022 r. status ten został zawieszony decyzją sądu do czasu zakończenia procesu w sprawie z powództwa Andreya.