Czy Rosja ma siłę na nową kampanię wojskową na Ukrainie?

Czy Rosja ma siłę na nową kampanię wojskową na Ukrainie?

14.07.2022 0 przez admin
  • Pavel Aksenov, Grigor Atanesyan, Ilya Abishev
  • BBC

Zapisz się do naszego newslettera „ Kontekst ”: pomoże Ci zrozumieć wydarzenia.

prawa autorskie do zdjęćStanislav Krasilnikov/TASS

podpis pod zdjęciem,

Rosyjski tankowiec na Ukrainie

Armia rosyjska zrobiła przerwę operacyjną, po której rozpocznie walkę w pełnej sile. Taki wniosek można wysnuć z wypowiedzi rosyjskiego Ministerstwa Obrony i prezydenta Władimira Putina, złożonych w zeszłym tygodniu. Kiedy i jak zakończy się ta przerwa i czy rosyjskie wojsko ma wystarczające środki na nowy etap konfliktu?

Wypowiedzi prezydenta Rosji można uznać za polityczne, ale błędem byłoby nie traktować ich poważnie.

Aż do ostatnich dni przed inwazją na Ukrainę przywódcy rosyjscy przekonywali, że akumulacja sił na granicach jest tylko ćwiczeniem na dużą skalę. Dlatego byłoby nielogiczne wątpić w jego determinację do walki teraz.

Niemniej jednak obecna sytuacja na froncie zasadniczo różni się od tej, która rozwinęła się w lutym w pobliżu granic Ukrainy. W tamtych czasach Rosja zgromadziła potężną siłę militarną, a w odpowiedzi na wszystkie wyrzuty i ostrzeżenia z Zachodu Kreml upierał się, że to tylko główne ćwiczenia.

Teraz Putin otwarcie mówi o operacjach wojskowych w pełnej sile, ale faktem jest, że tak masowe ugrupowanie na froncie – przynajmniej sądząc po otwartych źródłach – nie jest obserwowane.

„Żadna ze stron nie chce teraz negocjować. I dopóki jedna ze stron będzie wierzyć, że ma przewagę, wojna będzie trwała” – powiedział Rob Lee, starszy pracownik Instytutu Polityki Zagranicznej w Waszyngtonie. Ponadto zauważa, że wojna jest nadal dość popularna w Rosji.

Czy armia rosyjska może wykonać rozkaz polityczny prezydenta Rosji i rozpocząć nową kampanię na Ukrainie?

To duże i złożone pytanie, na które składa się kilka mniejszych. Rosyjski serwis BBC próbował znaleźć na nie odpowiedzi.

Jaka może być nowa kampania?

24 lutego Rosja rozpoczęła inwazję na Ukrainę, mając na granicach, według różnych szacunków, od 150 do 200 tysięcy ludzi, w tym siły własne, a także formacje zbrojne kontrolowanych przez nią „republik ludowych” – DNR i LNR.

prawa autorskie do zdjęćReuters

podpis pod zdjęciem,

Rosyjski czołg zdobyty na Ukrainie na placu w Pradze

Początkowo Rosja oczywiście zamierzała przeprowadzić zupełnie inną kampanię niż ta, którą można było zaobserwować w maju-lipcu.

W pierwszych tygodniach inwazji wojska rosyjskie szybkimi i potężnymi ciosami próbowały przebić się do Kijowa z północy i północnego wschodu oraz dokonać głębokich przebić w Donbasie i na południu od Krymu.

Strategia szybkiego i miażdżącego strajku nigdzie nie została oficjalnie ogłoszona – trzeba to oceniać na podstawie działań wojsk rosyjskich.

Tak potężne uderzenie wymaga zbudowania sił, aby wykorzystać ten potencjał do zadania miażdżącej i całkowitej klęski wrogowi. Celem takiego uderzenia mogą być siły zbrojne, ośrodki przemysłowe lub polityczne (np. stolica).

W amerykańskiej doktrynie taktyka ta nazywana jest „szok i przerażenie” i obejmuje nie tylko operacje wojskowe, ale także zakrojoną na szeroką skalę kampanię informacyjną i propagandową skierowaną do ludności.

Ten element był także obecny w rosyjskiej inwazji – np. Putin wezwał ukraińskie wojsko do „przejęcia władzy we własne ręce”.

prawa autorskie do zdjęć Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej/TASS

podpis pod zdjęciem,

Artylerzysta Sił Powietrznych Federacji Rosyjskiej na Ukrainie

Jednak na początku konfliktu nie udało się zadać takiej porażki. Po tym, jak wojska ugrzęzły w walkach pod Kijowem, Rosja wycofała je z obwodów Kijowa, Czernihowa i Sumy, koncentrując się na walkach w Donbasie.

22 kwietnia zastępca dowódcy Rosyjskiego Centralnego Okręgu Wojskowego Rustam Minnekaev ogłosił, że rozpoczyna się druga faza konfliktu, której celem będzie „ustanowienie pełnej kontroli nad Donbasem i południową Ukrainą”.

Ta druga faza, zdaniem wielu, różniła się od pierwszej zasadniczej zmiany strategii: konflikt z ulotnego, obliczonego na szybkie i miażdżące zwycięstwo, przekształcił się w tzw. wojnę na wyczerpanie, która nie ma jednego celu militarnego .

Jego głównym zadaniem jest zmniejszenie zasobów wroga, osłabienie gospodarki i armii. Taki konflikt nie wyklucza wyznaczania celów czysto wojskowych, po prostu stają się mniej ambitne.

W przypadku, gdy rosyjskie dowództwo wybierze na przyszłą (po przerwie operacyjnej) kampanię nową strategię miażdżącego ciosu, będzie musiało osiągnąć miażdżącą przewagę, zebrać zgrupowanie wielokrotnie przewyższające siły ukraińskie na tym odcinku z przodu.

Jest to dość trudne, bo po pierwsze konflikt trwa od kilku miesięcy, mechanizm militarny Ukrainy został uruchomiony i nabiera tempa.

Po drugie, dzięki rozpoznaniu, przede wszystkim satelitarnemu, Kijów będzie mógł z góry określić miejsca koncentracji sił rosyjskich gromadzonych do nowego uderzenia. Wraz z pojawieniem się broni dalekiego zasięgu i wysokiej precyzji obszary te mogą stać się celem ataków wojsk ukraińskich.

Druga opcja to konflikt zorientowany na wyniszczenie. Nie oznacza to wojny pozycyjnej, w jej trakcie przeprowadzane są również ofensywy. Cele takich ofensyw mogą mieć różny charakter – np. okrążenie wrogiego ugrupowania, wyparcie z jakiegoś terytorium, zajęcie ośrodka przemysłowego.

Różnica między obiema strategiami polega na tym, że w pierwszym przypadku konieczne jest zgromadzenie jak największej liczby sił przed rozpoczęciem strajku, w drugim, aby zapewnić stałe i nieprzerwane dostawy broni, sprzętu wojskowego i personel podczas prowadzenia działań wojennych w celu odrobienia strat.

Z ekonomicznego punktu widzenia w pierwszym przypadku należałoby oczekiwać dużych zamówień obronnych i ścisłej kontroli nad ich wykonaniem. Druga taktyka przewiduje środki stabilizujące i wspierające gospodarkę oraz kompleks wojskowo-przemysłowy.

Gdzie możesz spodziewać się ataku?

Bardzo dużo napisano o potrzebie jednego potężnego strajku przez różnych prorosyjskich komentatorów na portalach społecznościowych.

Krytykują działania Kremla, który nazywa konflikt operacją specjalną, oskarżają go o niezdecydowanie i podzielają ideę oficjalnego rozpoczęcia oficjalnej wojny na pełną skalę z Ukrainą, ogłoszenia stanu wojennego i ogólnej mobilizacji, bez której według im zwycięstwo militarne w konflikcie z Ukrainą jest niemożliwe.

prawa autorskie do zdjęć Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej/TASS

podpis pod zdjęciem,

Wojsko rosyjskie (załoga kompleksu walki elektronicznej Krasucha) na Ukrainie

Eksperci wojskowi poproszeni przez rosyjski serwis BBC o komentarz na temat prawdopodobnych teatrów działań w nadchodzącej kampanii nie brali pod uwagę scenariusza nowego niszczycielskiego ciosu dużym celem wojskowym, takiego jak ten, który Rosja próbowała na samym początku inwazji.

„Jest bardzo mało prawdopodobne, że Rosja zdoła zdobyć Kijów lub inne duże miasto – Charków, Zaporoż czy Odessę” – powiedział Rob Lee z Instytutu Polityki Zagranicznej w Waszyngtonie.

Ale oczywiście będą miały miejsce operacje wojskowe o mniej ambitnych zadaniach. Według izraelskiego eksperta wojskowego Davida Gendelmana kilka kierunków można jednocześnie uznać za prawdopodobne teatry.

„Charków i Chersoń to strefy szczególnej uwagi. W kierunku Charkowa obserwujemy wzmocnienie zgrupowania Sił Zbrojnych FR, nie wystarczy szturm czy zdobycie Charkowa, ale wystarczy przygwoździć duże zgrupowanie Siły Zbrojne Ukrainy posuwają się w kierunku miasta w wydzielonych obszarach i wzmacniają jego ostrzał artylerią rakietową i armatnią. W kierunku Chersoniu obserwujemy także wzmocnienie zgrupowania rosyjskiego, m.in. poprzez przerzut sił z kierunku Zaporoża, powiedział.

Inny ekspert z Rosji, który poprosił o zachowanie anonimowości, powiedział, że południe może być bardziej logicznym celem dla Rosji, bez dokładnego określenia, gdzie może się rozpocząć ofensywa. Uważa, że cel polityczny jest wyraźnie widoczny na południu – odcięcie Ukrainy od morza.

Z drugiej strony Ukraińcy zapowiedzieli, że przeprowadzą kontrofensywę na południu. I w związku z tym mam też pytania: czy naprawdę zamierzają tam przeprowadzić kontrofensywę, skoro tak otwarcie to zadeklarują? w każdym razie południe wygląda bardziej obiecująco, bo tam można osiągnąć nie tylko cele militarne, ale i polityczne” – podsumował.

David Gendelman wyjaśnia, że pozycja wojsk rosyjskich pod Chersoniem jest skomplikowana: „Jest to słaby punkt rosyjskiej obrony ze względów geograficznych, ze względu na ograniczone możliwości dostaw przez dwa mosty na Dnieprze. Wzmocnij zgrupowanie, aby nie stracić Chersoń i mieć okazję do działań ofensywnych.

prawa autorskie do zdjęć Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej/TASS

podpis pod zdjęciem,

Rosyjskie haubice „Msta-S” na Ukrainie

„Ogólnie rzecz biorąc, cały południowy front Sił Zbrojnych FR ma mniejszą gęstość operacyjną, ponieważ większość sił jest skoncentrowana w Donbasie, więc Siły Zbrojne Ukrainy mają tam więcej możliwości ataku, a zatem Zbrojne Siły Zbrojne FR Siły powinny to uwzględniać i w miarę możliwości wzmacniać sektory – dodał ekspert.

Do niedawna najbardziej zaciekłe bitwy toczyły się w Donbasie. David Gendelman mówi, że Donbas może pozostać głównym celem, ponieważ jako cel ogłoszono już zdobycie całego regionu donieckiego.

Rob Lee zgadza się z nim – wierzy, że rosyjska ofensywa na dużą skalę poza Donbasem jest bardzo mało prawdopodobna.

Wskazuje, że wymaga to dużej liczby dobrze wyposażonych jednostek, podczas gdy rosyjskie wojska są obecnie uzupełniane głównie ludźmi, którzy zawarli krótkoterminowy kontrakt.

„Problemem są zasoby ludzkie. Nie mają wielu jednostek, które mogą skutecznie prowadzić operacje ofensywne. Ich najlepsze oddziały są w Donbasie, co oznacza, że jest mało prawdopodobne, aby byli zdolni do wielu innych zadań” – podkreśla Li.

Gdzie mogę otrzymać uzupełnienie?

Zasoby ludzkie, o których mówi amerykański analityk, są naprawdę dużym problemem zarówno dla Rosji, jak i dla Ukrainy.

„Obejmuje to rekrutację więźniów z rosyjskich więzień dla prywatnej firmy wojskowej Wagner. Jeśli to prawda, taki ruch najprawdopodobniej wskazuje na trudności w odrobieniu znacznych strat poniesionych przez armię rosyjską” – podała w podsumowaniu brytyjska agencja wywiadowcza. działy.

prawa autorskie do zdjęćValentin Sprinchak/TASS

podpis pod zdjęciem,

Pocisków starczy na nową kampanię Rosji, jedyną trudnością jest dostarczenie ich na front

Rosja i tak będzie potrzebować ludzi, bez względu na to, jaką w rezultacie wybierze strategię. Zwolennicy „miażdżącego zwycięstwa nad Kijowem” twierdzą, że takie zwycięstwo jest niemożliwe bez ogólnej mobilizacji.

„Wojna na wyczerpanie” wymaga mniej zasobów i, jak wskazuje Rob Lee, do tej pory było wystarczająco dużo ludzi.

„Pamiętam, że w maju wiele osób zadało pytanie: czy ta kampania może być kontynuowana bez ogólnej mobilizacji. Czyli nie było, a wojna przyniosła sukces Rosji. Ale pozostaje pytanie: czy za kilka miesięcy będą mieli dość ludzi? ” – mówi ekspert.

Według Davida Gendelmana nie ma już wystarczającej liczby ludzi do osiągnięcia większych celów militarnych w długim konflikcie.

„Idealnie, w sensie czysto wojskowym, masowa mobilizacja, nawet jeśli nie ogólna, jest potrzebna przez długi czas, ponieważ dostępne zasoby są w najlepszym razie wystarczające do powolnego postępu w wąskich obszarach. Ale, jak już zostało powiedziane nie raz, masowa mobilizacja w Rosji to ostry krok polityczny, którego starają się z całych sił unikać i zarządzać zasobami w postaci ochotników wszelkiego rodzaju, mobilizacji na terenie LDNR i skompletowania dodatkowych BTG z armii personalnej” on mówi.

Do politycznego problemu powszechnej mobilizacji, o którym mówi Gendelman, dochodzi jeszcze problem organizacyjny. Mówił o tym rosyjski ekspert.

„Obecnie nie mamy mechanizmu, który pozwalałby nam szybko wezwać dużą liczbę poborowych z rezerwy, szybko ich szkolić i nosić pod bronią. Istnieje możliwość ograniczonej mobilizacji, ale o ile możemy sądzić , to się dzieje. W zasadzie wiadomo, że wielu, także tym, którzy przeszli na emeryturę, oferuje się kontrakty krótkoterminowe. Dzwonią do ludzi z wojskowych urzędów meldunkowych i zaciągowych, piszą listy, ktoś się zgadza. Dotyczy to prawie wszystkich oddziałów sił zbrojnych, od sił lądowych po pilotów” – powiedział.

Czy Rosja będzie miała dość amunicji?

Ekspert wojskowy Wiktor Murachowski w swoim kanale telegramowym wskazuje, że jeden batalion strzelców zmotoryzowanych na BMP-3 zużywa średnio amunicję na dzień bitwy , podczas gdy jego amunicja przenośna/przenośna wynosi ponad 80 ton.

Zmniejszenie zużycia pocisków przy dotychczasowej taktyce jest praktycznie niemożliwe. Według Davida Gendelmana „ogólnie rzecz biorąc, postęp Sił Zbrojnych RF na froncie wynika z przewagi siły ognia, która bezpośrednio zależy od dostaw i zużycia dużej ilości amunicji”.

Według niego te zapasy wystarczą Rosji w najbliższej przyszłości, ale istnieje problem z dostawą do wojsk: „Ponieważ teleportacja nie została jeszcze wynaleziona, amunicja jest przechowywana w bliskiej i dalekiej strefie frontowej po dostawie transportem kolejowym i drogowym i jest dostarczany do jednostek transportem drogowym z tych magazynów”.

Główną słabością rosyjskiej artylerii jest „obciążenie logistyczne”, jak wynika z raportu Royal United Defense Research Institute (RUSI) w Londynie.

Sama amunicja, zgodnie z dokumentem, wytrzyma Rosję przez długi czas: „Oprócz ogromnych zapasów pozostawionych po Związku Radzieckim, które nie zostały jeszcze zużyte – według niektórych szacunków wystarczą one na kilka kolejnych lat – rosyjski przemysł obronny ma duże możliwości produkcji pocisków artyleryjskich”.

Ale problemy zaczynają się, gdy zostają zabrani na miejsce działań wojennych. „Składy amunicji polowej na poziomie dywizji i brygady pozostają duże i łatwe do wykrycia, trudne do ukrycia lub zabezpieczenia, a przemieszczenie zajmuje dużo czasu” – mówią brytyjscy eksperci.

Problem z magazynem

Przy tak dużym wydatku pocisków, przed rozpoczęciem nowej wielkiej kampanii, armia rosyjska będzie zmuszona rozwiązać poważny problem, z którym borykała się w ostatnich tygodniach.

Po otrzymaniu i opanowaniu zachodniej artylerii dalekiego zasięgu Ukraińcy zaczęli zadawać konkretne ataki na bazy wojskowe, centra dowodzenia, składy paliwa i amunicji głęboko w rosyjskiej obronie.

Według BBC News Ukraine co najmniej 15 dużych zapleczy rosyjskich sił zbrojnych zostało zniszczonych w wyniku ostrzału w ciągu ostatnich dwóch tygodni.

Rosja może mieć kilka opcji rozwiązania tego problemu:

  • Wzmocnienie obrony powietrznej i przeciwrakietowej, elektroniczne środki zaradcze.
  • Rozpocznij walkę przeciwbateryjną, użyj lotnictwa oraz grup sabotażowych i rozpoznawczych, aby zniszczyć broń dalekiego zasięgu wroga.
  • Zniszczyć lub odciąć trasy dostaw amunicji do ukraińskich systemów.
  • Korzystaj z podziemnych magazynów, używaj kamuflażu.
  • Przenieś duże obiekty wojskowe, głównie składy amunicji, na jeszcze głębsze tyły, gdzie ukraińska artyleria nie może dotrzeć.

Ale w obecnej sytuacji żadna z tych metod sama w sobie nie gwarantuje rozwiązania problemu.

Nasycenie obroną powietrzną / przeciwrakietową / wojną elektroniczną armii rosyjskiej na Ukrainie jest już dość wysokie. Ale skuteczność tych środków rodzi pytania – amerykańskie HIMARS, jak pokazuje praktyka, pokonują rosyjską obronę powietrzną.

prawa autorskie do zdjęćrosyjski MOD/TASS

podpis pod zdjęciem,

Rozłożenie magazynów będzie wymagało większej liczby ciężarówek

Ponadto do dyspozycji sił zbrojnych Ukrainy są nie tylko broń rakietowa, ale także precyzyjne pociski dalekiego zasięgu.

8 lipca okazało się, że kolejna transza amerykańskiej pomocy wojskowej dla Ukrainy obejmie około 155-milimetrowej precyzyjnej amunicji. Które nie są oficjalnie zgłoszone, jednak prasa uznała, że mogą to być pociski M982 Excalibur o zwiększonej celności i zasięgu zwiększonym z 40 do 57 kilometrów.

Możliwe, że nie będą w stanie strzelać z haubic M777 – materiał filmowy z tymi amerykańskimi haubicami, rozpowszechniany przez oficjalne i nieoficjalne źródła ukraińskie, przedstawia broń bez specjalnych bloków, które zapewniają amunicję o wysokiej precyzji. Nie ma jednak potwierdzenia braku takiej broni również na Ukrainie.

Ale nawet zwykłe 155-milimetrowe pociski mogą trafić 40 km, a nawet dalej od niektórych systemów artyleryjskich. Zestrzelenie pocisku artyleryjskiego z konwencjonalną obroną przeciwlotniczą jest prawie niemożliwe, zwłaszcza gdy ostrzał jest prowadzony przez całą baterię.

Aby zorganizować walkę przeciwbateryjną z takimi stanowiskami działa, konieczne jest posiadanie broni co najmniej tak samo dobrych pod względem zasięgu i celności.

A to nie wystarczy – potrzebujemy zwiadu, środków wyznaczania celów i regulacji ognia. Ani M142 HIMARS, ani M270 MLRS, wykorzystujący pociski taktyczne, ani żadna haubica lub działo samobieżne, które trafią w Excalibura, nie pozostaną w miejscu – odda strzał i natychmiast odejdzie.

Lotnictwo mogło skutecznie stłumić każdą artylerię wroga, ale przy braku środków zaradczych obrony przeciwlotniczej – i tak jest. Zniszczenie armaty przez utratę samolotu to zły zawód. I z daleka wejdź w to.

Możliwe jest wykorzystanie grup dywersyjnych i rozpoznawczych do polowania na zabłąkane wyrzutnie rakiet, ale na szczęście. „Hajmary” i inny potężny sprzęt nie podróżują bez strażników bojowych, a ukraińskie jednostki kontrdywersyjne nigdzie nie zniknęły.

Odcięcie linii dostaw broni jest logicznym pomysłem, jeśli da się go zrealizować. Terytorium Ukrainy jest ogromne, dróg jest bardzo dużo. W opinii prokremlowskiej i nacjonalistycznej pojawiają się propozycje zbombardowania mostów na Dnieprze w celu odcięcia linii zaopatrzenia i pozostawienia armii ukraińskiej w Donbasie na głodowej racji żywnościowej.

Mosty nie są najłatwiejszym celem. Nawet duży most nie ma zbyt dużej szerokości. Jest to dość solidna konstrukcja i aby ją zniszczyć, musisz wydać dużo amunicji. Jednocześnie tak ważne obiekty strategiczne są zwykle objęte obroną powietrzną.

Operacja zniszczenia mostów byłaby pracochłonna, kosztowna i bez gwarancji powodzenia, gdyby została wystrzelona z daleka z Iskanders i Calibre. I niezwykle ryzykowne, jeśli spróbujesz użyć bombowców – bardzo prawdopodobne, że samoloty zostaną zestrzelone.

Środki kamuflażu w sprawach wojskowych są świętością świętych. Jednak w przypadku dużych stacjonarnych obiektów wojskowych armii rosyjskiej warto było zawczasu zadbać o ich przebranie – teraz ich lokalizacja nie jest dla ukraińskiego dowództwa tajemnicą, a artyleria trafia na znane już współrzędne.

Aranżacja podziemnych magazynów mogłaby być akceptowalnym rozwiązaniem problemu. Ale po pierwsze takie podziemne magazyny muszą znajdować się w pobliżu linii zasilających, a po drugie muszą spełniać wymogi bezpieczeństwa i być wystarczająco duże. Po trzecie, nadal trudno jest ukryć ich lokalizację – prędzej czy później wróg albo zauważy plac budowy, albo śledzi ruch uliczny.

Możesz oczywiście nie wkładać wszystkich jajek do jednego koszyka i próbować rozbijać duże magazyny na wiele mniejszych. Ale wtedy konieczne będzie znaczne zwiększenie personelu ochrony i obsługi, a ryzyko uderzenia nadal pozostaje – nie należy liczyć na to, że wróg będzie pogardzał atakiem na mały cel.

Na koniec możesz po prostu przenieść magazyny sprzętu, amunicji, paliwa i innych materiałów w głąb kontrolowanego terytorium – 90-100 km od linii frontu. Oczywiste rozwiązanie, które jednak stwarza ogromne problemy logistyczne.

Według Davida Gendelmana bardzo trudno jest rozwiązać te problemy w czasie wojny: „Nie jest faktem, że w istniejących warunkach można radykalnie zwiększyć liczbę pojazdów, ale rozproszenie i zabezpieczenie magazynów jest pracochłonne i długotrwałe. w czasie wojny, zawsze lepiej zrobić to z wyprzedzeniem, dlatego przynajmniej w najbliższej przyszłości słabym punktem rosyjskiego koncernu pozostanie słabość składów amunicji oraz paliw i smarów, a poprawa, nawet przy odpowiednim wysiłku, będzie zabierać czas.

Logistyczny łańcuch dostaw wygląda mniej więcej tak: z centralnych magazynów znajdujących się w głębi Rosji amunicja jest ładowana na wagony i dostarczana koleją do tylnych magazynów znajdujących się na Ukrainie lub w sąsiednich terytoriach. Stamtąd są transportowane drogą do magazynów frontowych.

Jeśli, gdy magazyn jest oddalony od linii frontu o 30-40 km, jedna ciężarówka może wykonać dwie lub trzy przejazdy dziennie, to na 90-100 km – nie więcej niż jeden. W konsekwencji konieczne będzie potrojenie liczby zarówno maszyn, jak i personelu konserwacyjnego.

Zdaniem rosyjskiego eksperta, który preferował anonimowość, armia rosyjska jest w stanie poradzić sobie z problemem rozproszenia centrów i węzłów logistycznych czysto ilościowo.

„Musimy użyć więcej ciężarówek, więcej kierowców wojskowych. To, nawiasem mówiąc, jest to jedna z najbardziej deficytowych specjalizacji. Jeśli pamiętamy, poborowi, którzy zostali schwytani na początku wojny, byli również kierowcami. Wtedy było za mało żołnierze kontraktowi, przecież wszyscy wykonawcy wolą być wysyłani na trudniejsze stanowiska.

„W związku z tym ten problem trzeba będzie jakoś rozwiązać. Można go rozwiązać, ponieważ podaż samochodów nie jest nawet bliska wyczerpania. A są miejsca, w których można zdobyć kierowców, ale jest to środek organizacyjny, który jest obecnie podejmowany, ” powiedział.

Pozostaje jednak kwestia organizacji.

Ponieważ liczba pojazdów i ich czas podróży wzrośnie, takie kolumny staną się bardziej podatne zarówno na ataki z powietrza, jak i na tę samą artylerię i dywersantów. Oznacza to, że konieczne będzie rozwiązanie kwestii ochrony konwojów.

Rozproszenie magazynów będzie wymagało bardziej złożonego systemu księgowania i rozmieszczania różnego rodzaju ładunków, wymiany informacji i komunikacji. Wreszcie potrzebnych będzie więcej specjalistów od logistyki.

Zmiana sztabu dowodzenia

Rosyjska kampania na Ukrainie, która na samym początku nie osiągnęła głównego, jak się uważa, strategicznego celu – zdobycia Kijowa i klęski Sił Zbrojnych Ukrainy, mogła już doprowadzić do zmian w dowództwie.

Brytyjskie Ministerstwo Obrony, powołując się na informacje wywiadowcze, napisało na oficjalnym Twitterze 25 czerwca, że od początku czerwca kilku rosyjskich generałów zostało zwolnionych ze stanowisk dowodzenia . Wśród nich, według brytyjskiego wywiadu, dowódca Sił Powietrznych, generał pułkownik Andriej Sierdiukow i dowódca Południowego Okręgu Wojskowego, generał armii Aleksander Dwornikow.

W środę okazało się, że wicepremier Jurij Borysow, który nadzorował kompleks wojskowo-przemysłowy, prawdopodobnie ustąpi. Od 2018 roku organizuje produkcję broni i sprzętu wojskowego w Rosji, ale od końca lat 90. jest bezpośrednio związany z przemysłem obronnym.

Według rosyjskiego eksperta wojskowego, rosyjskie kierownictwo już próbuje zmienić sztab dowodzenia, próbując znaleźć bardziej kompetentnych dowódców.

„Nasza armia cierpi na negatywną selekcję. A im wyżej wspinamy się po szczeblach drabiny, zwłaszcza w linii tego generała, tym bardziej prawdopodobne jest, że spotkamy osobę nie najbardziej kompetentną, która przerosła swoje kompetencje i wzrosła w lojalności. Ale jednak, zawsze jest pewna liczba tych, którzy pracują i na których wszystko się opiera. My wybieramy spośród nich – mówi.

Według niego, w kręgach wojskowych krążą pogłoski o zastąpieniach w dowództwie wojsk, ale nie wiadomo, ile i kto dokładnie został zastąpiony.

Izraelski ekspert wojskowy David Gendelman uważa, że taka zmiana personelu dowodzenia raczej nie przyniesie pozytywnych rezultatów.

„Choć widzieliśmy zmianę dowódców grup w kierunkach, na niższym poziomie formacji i jednostek, to podobno też częściowo się dzieje, m.in. z powodu strat, ale na tym poziomie nie jest faktem, że takie przetasowanie da coś średnio – to co mamy, a musimy pracować z tym, co mamy.

„Ogólnie rzecz biorąc, problemy Sił Zbrojnych FR w tej wojnie nie wynikają z konkretnych nieodpowiednich dowódców jednostek, ale ze względu na ogólny plan, ogólny przebieg wojny i ogólne przygotowanie do niej armii nie można tego rozwiązać zastępując go na dole” – podkreśla izraelski ekspert wojskowy.

I według Roba Lee, choć błędy dowodzenia są dla specjalistów dość oczywiste, to decyzja o zmianie dowódców jednostek i formacji często pojawia się, ponieważ politycy często wyładowują na wykonawcach frustrację za własne błędy.

Aby otrzymywać wiadomości BBC, zasubskrybuj nasze kanały:

Pobierz naszą aplikację: