Seria wybuchowa. Jak i dlaczego składy broni zaczęły latać w powietrze na tyłach wojsk rosyjskich?

Seria wybuchowa. Jak i dlaczego składy broni zaczęły latać w powietrze na tyłach wojsk rosyjskich?

11.07.2022 0 przez admin
  • Oleg Czernysz
  • Wiadomości BBC Ukraina

Zapisz się do naszego newslettera „ Kontekst ”: pomoże Ci zrozumieć wydarzenia.

prawa autorskie do zdjęćReuters

podpis pod zdjęciem,

Pożar w Doniecku

W ciągu ostatnich kilku tygodni na okupowanych przez Rosję terytoriach ukraińskich wybuchły składy wojskowe. Wydawałoby się – nic dziwnego, jest wojna na pełną skalę. Ale faktem jest, że te arsenały znajdują się głęboko na tyłach wojsk rosyjskich i do niedawna były nieosiągalnym celem Sił Zbrojnych Ukrainy.

„Wybuchowa seria” na tyłach rosyjskich rozpoczęła się pod koniec czerwca. Wcześniej wojska ukraińskie również co jakiś czas uderzały w magazyny wroga i stanowiska dowodzenia, ale zwykle robiły to bezpośrednio na linii frontu lub w wyniku sabotażu.

Kolosalna przewaga w systemach artyleryjskich i rakietowych pozwoliła Rosji nie zwracać większej uwagi na te „ugryzienia”. Taktyka zaporowa i praktycznie nieograniczona amunicja pozwalają wojskom rosyjskim na stopniowe przesuwanie się naprzód i wypychanie sił ukraińskich ze swoich pozycji, zwłaszcza na obszarach priorytetowych Kremla, jak miało to miejsce w przypadku Siewierodoniecka i Łysiczańska.

Jednak tylko systematyczne, a nie celne uderzenia Ukraińców na tyły baz wojsk rosyjskich mogą przełamać ofensywny zapał Kremla. Przynajmniej będzie musiał szybko przywrócić i odbudować szlaki zaopatrzenia dla swoich wojsk na Ukrainie.

Udana passa

W ciągu ostatnich dwóch tygodni (od końca czerwca do początku lipca) korespondenci BBC News Ukraine doliczyli się kilkunastu precyzyjnych uderzeń w składy amunicji i bazy wojskowe wojsk rosyjskich na okupowanych terytoriach ukraińskich.

Należy zauważyć, że ani Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy, ani rosyjskie Ministerstwo Obrony oficjalnie nie zgłaszały takich przypadków. Naoczni świadkowie wybuchów, dziennikarze wojskowi i blogerzy po obu stronach, a także lokalni urzędnicy rozpowszechniali informacje i dowody wideo na portalach społecznościowych. Niektóre przypadki potwierdził również Departament Komunikacji Strategicznej (StratCom) Sił Zbrojnych Ukrainy.

28 czerwca dowiedział się o wybuchach w mieście Nowaja Kachowka (obwód chersoński). Jest to strategicznie ważne miasto dla sił rosyjskich na południu Ukrainy, które zdobyli pierwszego dnia inwazji. Obok znajduje się elektrownia wodna Kachowskaja (HPP) i budowle wodne Kanału Północnokrymskiego, który dostarcza wodę Dniepru na Krym.

Wojska rosyjskie wykorzystują miasto jako zaplecze zaplecza i centrum logistyczne. Linia frontu jest stąd co najmniej 40-50 km.

„Według relacji lokalnych patriotów przez około trzy godziny obserwowany był pożar i wybuchy. Pożar nadal trwa, choć z mniejszą intensywnością. O tej sprawie opowiadał Stratcom Sił Zbrojnych Ukrainy.

Tego samego dnia dowiedział się o eksplozji w rosyjskiej bazie w Perewalsku w obwodzie ługańskim. Miasto to zamieszkiwane od 2014 roku przez oddziały tzw. „LPR” znajduje się obecnie 45-50 km od frontu. Incydent został zgłoszony w mediach społecznościowych przez lokalnych mieszkańców.

2 lipca w regionie Popasnaja Ługańsk zagrzmiała niezwykle potężna eksplozja. Wojska rosyjskie zdobyły to miasto na początku maja i umieściły tam arsenał, aby zaopatrywać siły uderzeniowe w amunicję w kierunku Ługańska.

Następnego dnia – 3 lipca – już płonął w Melitopolu. Wojska rosyjskie przejęły kontrolę nad tym miastem w Zaporożu na początku marca i utworzyły tu tylną bazę w miejscowym miasteczku lotniczym. Wczesnym rankiem przeprowadzono na nią serię ataków rakietowych, powiedział burmistrz Iwan Fiodorow. Później uderzono w inną bazę, we wsi Mirnoje koło Melitopola. To głęboki tył, 65-75 km do linii frontu.

Kolejny atak na składy amunicji rosyjskich sił zbrojnych nastąpił 4 lipca w miejscowości Sniżne w obwodzie donieckim, prawie 70 km od linii demarkacyjnej. Miasto zostało zajęte w 2014 roku.

„W Sniżnym w obwodzie donieckim płoną Raszystowskie składy amunicji. Uwierzcie w Siły Zbrojne Ukrainy!” – tak informował o tym wydarzeniu StratCom Sił Zbrojnych Ukrainy.

Prawa autorskie do zdjęć, Ramka z wideo. Stratcom ZSU

podpis pod zdjęciem,

Atak na skład amunicji w Sniżnym

Następnego dnia w Doniecku (teren Centrum Kamaz, północna część miasta) i Kadievce (około 35-40 km od linii frontu w obwodzie ługańskim) odnotowano potężne eksplozje w rosyjskich bazach.

6 lipca płonęły tylne bazy armii rosyjskiej w mieście Veliky Burluk w obwodzie charkowskim (30-35 km od frontu), w Chersoniu i Makiejewce (obwód doniecki, 20-25 km od linii frontu).

Już 7 i 8 lipca pojawiły się informacje o wybuchu składu ropy w Doniecku i pożarze składu amunicji w Szachtersku, a także wybuchu składu amunicji w Nowej Kachowce.

Przedstawiciel odeskiej administracji regionalnej Siergiej Braczuk naliczył 16 ataków na tylne bazy i arsenały wojsk rosyjskich (za okres od 28 czerwca do 6 lipca).

Analityk wojskowy, koordynator grupy Information Resistance Konstantin Mashovets odnotowuje z kolei 13 udanych ataków, z których 9 miało miejsce w Donbasie.

Co to daje?

Oprócz efektu psychologicznego, gdy wojska rosyjskie nie mogą czuć się bezpiecznie na tyłach, „seria uderzeń” ma również praktyczny wpływ na stan rzeczy na froncie.

„To jest absolutnie poprawna logika Sił Zbrojnych Ukrainy z tak całkowitą przewagą rosyjskiej artylerii. Jej skuteczność zależy od dostępności amunicji – jeśli jej nie ma, to po co to żelazo?” – mówi emerytowany pułkownik Sił Zbrojnych Ukrainy i były zastępca kierownika wydziału wojsk rakietowych i artylerii Akademii Wojsk Lądowych Piotr Piatakow.

prawa autorskie do zdjęćReuters

podpis pod zdjęciem,

Wybuchy rosyjskich magazynów i baz wojskowych spowalniają postęp wojsk

Oczywiście na pierwszej linii frontu znajduje się pewna ilość amunicji z wojsk rosyjskich, mówi. Ale ze względu na intensywność walk szybko to wyczerpią. – Wtedy przejdą na „głodową rację żywnościową”. W związku z tym ukraińskiej piechocie będzie łatwiej bronić się i pokonać wroga – tłumaczy ekspert.

Rzeczywiście na terytorium Rosji są bardzo duże zapasy amunicji, mówi Piatakow, ale nadal trzeba je dostarczać żołnierzom na froncie ukraińskim, najpierw koleją, a następnie transportować ciężarówkami do jednostek bojowych. APU właśnie pracuje nad zniszczeniem tego łańcucha.

„Widzimy, że po zniszczeniu składów amunicji rozpoczęły się już strajki na rosyjskich bazach paliw i smarów, na kolei, na mostach” – zauważa ekspert. „I to słuszne, bo utrudnia to wrogowi przynieś nową amunicję.”

Zniszczenie infrastruktury kolejowej na okupowanym terytorium poinformowali urzędnicy z obwodu zaporoskiego. Tak więc 3 lipca mer Melitopola Iwan Fiodorow mówił o zniszczeniu mostu kolejowego w pobliżu Lubimówki (kierunek Melitopol-Tokmak), a szef administracji regionalnej Aleksander Starukh ogłosił 7 lipca o zniszczeniu kolejny most w tym samym kierunku w pobliżu wsi Nowobogdanowka i Troickoje.

„Rosyjskie składy logistyczne (LTO) zawsze znajdują się w pobliżu linii kolejowych, ponieważ rosyjskie wojsko doświadcza poważnego niedoboru jednostek logistycznych, zwłaszcza transportowych” – powiedział włoski analityk wojskowy Thomas Teiner.

Opisuje schemat dostaw amunicji dla wojsk rosyjskich na froncie w następujący sposób: na terytorium Federacji Rosyjskiej ładowane są 2-4 tys. linie frontu. W związku z tym teraz, aby chronić swoje magazyny przed ukraińskimi pociskami, wojska rosyjskie będą zmuszone odsunąć je dalej od linii frontu – na odległość 90-100 km. Oznacza to, że transport amunicji, paliwa i żywności na wysunięte pozycje zajmie więcej czasu i wysiłku.

Ponadto to właśnie takie konwoje ciężarówek ciągnięte na dziesiątki kilometrów będą pożądanym celem dla Sił Zbrojnych Ukrainy. Jak można je zaatakować, widać było w lutym-marcu podczas walk w obwodach kijowskim, czernihowskim i sumskim.

Rosyjskie Ministerstwo Obrony nie skomentowało doniesień o atakach na jego magazyny.

prawa autorskie do zdjęćGetty Images

podpis pod zdjęciem,

System rakietowy HIMARS. Stany Zjednoczone przekazały w czerwcu 4 takie instalacje wojskom ukraińskim

Co zostało trafione?

„Nasi obrońcy zadają bardzo namacalne ciosy w pociągi i inne punkty ważne dla logistyki najeźdźców. A to znacznie zmniejsza potencjał ofensywny armii rosyjskiej” – powiedział ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenski.

Wskazuje też wprost, że tak udane akcje wiążą się z tym, że „zachodnia artyleria wreszcie zaczęła działać bardzo potężnie”. Mówimy o broni, którą Ukraina otrzymała od zachodnich partnerów.

23 czerwca ukraiński minister obrony Ołeksij Reznikow poinformował, że długo oczekiwane systemy rakiet wielokrotnego startu HIMARS przybyły ze Stanów Zjednoczonych na front ukraiński.

Te mobilne wyrzutnie rakiet mogą trafić w cel z odległości około 70-80 km. W określonych warunkach i przy użyciu określonego rodzaju pocisków – i do 300-400 km. Ale takich rakiet nie przekazano Ukrainie.

Waszyngton w czerwcu ogłosił przeniesienie czterech instalacji HIMARS na Ukrainę.

Ale Ołeksij Daniłow, sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy, w wywiadzie dla Wall Street Journal na początku lipca doniósł o dziewięciu HIMARS i „podobnych systemach wielokrotnego startu rakiet dostarczonych przez Stany Zjednoczone i ich sojuszników” (oczywiście odnosi się również do brytyjskich instalacji MLRS M270), które obecnie działają na Ukrainie ze śmiertelnym skutkiem. Według niego wojska rosyjskie są „bezbronne przed nimi” i „bardzo się tym martwią”.

Specjalista od artylerii Petr Piatakow wskazuje, że Ukraina miała również systemy radzieckie, które mogły trafić na taką głębokość za liniami wroga. Mówimy o operacyjno-taktycznych systemach rakietowych „Tochka-U” i systemach rakietowych wielokrotnego startu „Smerch”.

„Ale było ich bardzo mało. Dlatego były już używane w takich „ekstremalnych” przypadkach. Dodatkowo są pewne problemy techniczne z tymi samymi Tornadami. Mają mniejszą celność, nie trafisz w cel jednym pociskiem, to znaczy, że musisz dać tam „pakiet” „(muszle)”, wyjaśnia.

Celność i jakość trafień w rosyjskie magazyny i bazy wskazuje właśnie na pracę broni zachodniej. Na przykład pocisk HIMARS jest naprowadzany przez GPS i może celnie i silnie uderzać w małe cele, takie jak kwatera główna wroga lub głębokie stanowisko dowodzenia. „To jak Zhiguli i Mercedes”, specjalista porównuje radzieckie i amerykańskie systemy rakietowe.

prawa autorskie do wizerunku, Sztab Generalny ZSU

podpis pod zdjęciem,

HIMARS pracuje na Ukrainie

Nic dziwnego, że to właśnie HIMARS stały się niemal głównym celem rosyjskiej „broni precyzyjnej”. Rosyjskie Ministerstwo Obrony ogłosiło już, że 5 lipca zniszczyło dwie takie instalacje w obwodzie donieckim. Ukraiński Sztab Generalny nazwał to fałszerstwem.

„Systemy HIMARS i ich odpowiedniki niszczą wroga i uderzają w rosyjskie cele, które wcześniej były nieosiągalne. Jednak jeszcze więcej takich broni jest potrzebnych do poważnej kontrofensywy” – zauważa Aleksiej Daniłow.