„Prawie religijne przeżycie”. Jak David Bowie i jego kosmita Ziggy Stardust zrewolucjonizowali kulturę popularną pół wieku temu

„Prawie religijne przeżycie”. Jak David Bowie i jego kosmita Ziggy Stardust zrewolucjonizowali kulturę popularną pół wieku temu

09.07.2022 0 przez admin
  • Aleksander Kan
  • publicysta kulturalny

Zapisz się do naszego newslettera „ Kontekst ”: pomoże Ci zrozumieć wydarzenia.

prawa autorskie do zdjęćMichael Ochs Archives//Getty Images

podpis pod zdjęciem,

David Bowie jako Ziggy Stardust

6 lipca 1972 roku David Bowie wykonał swoją piosenkę Starman z nowo wydanego albumu Ziggy Stardust and the Spiders from Mars w super popularnym programie telewizyjnym BBC Tops of the Pops.

Na pierwszy rzut oka zwykłe wydarzenie, które nie zapowiadało radykalnych przemian, stało się prawdziwą rewolucją w kulturze popularnej i zdeterminowało rozwój muzyki rockowej, mody, kultury wizualnej, a nawet relacji płci w kolejnych dekadach.

„To jeden z punktów zwrotnych we współczesnej muzyce, a jeśli nie w muzyce, to przynajmniej w showbiznesie. Podjęcie takiego kroku wymagało niesamowitej odwagi i ogromnej wiary w siebie. zwyczajny – żeby nic nie powiedzieć – przyszły wówczas 15-letni prezenter New Romantic, Gary Newman, przypomniał później swoje wrażenia z tego programu telewizyjnego.

Nawet cieszący się już dużym powodzeniem zawodowiec Elton John nie krył zachwytu: „To było coś zupełnie nowego. WOW! Nikt jeszcze czegoś takiego nie widział!”

„David Bowie jest najważniejszym, niedocenianym innowatorem współczesnej brytyjskiej muzyki popularnej, a jeśli ta płyta nie zostanie zauważona, będzie to tylko tragedia” – powiedział DJ BBC, który cieszył się już niekwestionowanym autorytetem piosenki Starmana i telewizyjnego występu Bowiego. -si John Peel.

Aby zrozumieć przyczyny takiego jednomyślnego entuzjazmu i ocenić konsekwencje rewolucji popełnionej przez Bowiego, należy prześledzić nie tylko drogę do sukcesu samego artysty, ale także ocenić ogólny kontekst kulturowy, społeczny Wielkiej Brytanii na początku Lata 70.

Kontekst

Dziś trudno to sobie wyobrazić, ale w 1972 roku w Wielkiej Brytanii istniały tylko trzy kanały telewizyjne.

BBC Radio – tuba tradycyjnego konserwatywnego establishmentu – zaledwie pięć lat wcześniej, w 1967 roku, kiedy brytyjski rock już prawie królował w światowym showbiznesie i na falach radiowych niemal całego świata, ulegając presji pirackich stacji radiowych, które otoczył wyspę, utworzył specjalny kanał poświęcony muzyce pop Radio 1.

Telewizja, mimo niedostatku kanałów, okazała się pod tym względem znacznie szybsza.

Już w styczniu 1964 roku Top of the Pops, cotygodniowy muzyczny program rozrywkowy, zaczął być emitowany w jednym z dwóch kanałów telewizyjnych BBC. Sama nazwa sugerowała, że widzowie w telewizji zobaczą liderów ogólnokrajowych parad przebojów – najpopularniejszej, a zatem i najistotniejszej, jaka jest obecnie w brytyjskiej muzyce pop.

podpis pod zdjęciem,

Godło cotygodniowego programu telewizyjnego BBC Top of the Pops, w którym David Bowie zaszokował naród 6 lipca 1972 r. swoim występem z piosenką Starman

Nic dziwnego, biorąc pod uwagę ogólny niedostatek informacji o muzyce popularnej, nastolatki i młodzi ludzie w całym kraju w każdy czwartek, odwołując wszystkie swoje sprawy, trzymali się ekranów telewizyjnych.

Pierwszym artystą na Top of the Pops była brytyjska diva pop Dusty Springfield, pierwszą grupą byli The Rolling Stones z I Wanna Be Your Man specjalnie dla nich napisanym przez starszych towarzyszy Johna Lennona i Paula McCartneya.

W marcu 1971 roku pojawienie się Marca Bolana i jego T. Rexa, ubranych w jedwab, aksamit i cekiny, zwiastowało nadejście glam rocka w całym kraju.

Pierwszy spacer kosmiczny

Bowie nie był już nowicjuszem w 1972 roku, choć nadal uważany był za artystę marginalnego o niezwykle ograniczonej, wciąż dość niszowej sławie.

Przez dekadę, z pierwszym, w 1962 roku, w wieku 15 lat, stworzonym przez The Konrads, w dużej mierze bezskutecznie próbował przebić się do wielkich lig brytyjskiego show-biznesu.

Pierwszy przełom nastąpił na trzy lata przed Starmanem, kiedy 11 lipca 1969 roku 22-latek, wówczas nieznany wówczas ostrożnie muzyk, na pięć dni przed epokowym startem statku kosmicznego Apollo 11, wydał swój „kosmiczny” singiel Space Oddity.

Dziesięć dni później statek wylądował na Księżycu, pozwalając dwóm astronautom – Neilowi Armstrongowi i Buzzowi Aldrinowi – być pierwszymi Ziemianami, którzy postawili stopę na powierzchni pozaziemskiego ciała kosmicznego. Od czasu pierwszego lotu Gagarina w kosmos nie było tak gorączkowej uwagi do wszystkiego, co kosmos na świecie. Planeta zamarła w napięciu i oczekiwaniu na historyczne wydarzenie.

Piosenka Bowiego została zainspirowana epicką Odyseją Kosmiczną Stanleya Kubricka z 2001 roku, wydaną rok wcześniej. Sugerowała to dobitnie gra słów zawarta w samym tytule, będąca echem tytułu filmu Kubricka: Odyseja kosmiczna – osobliwość kosmiczna.

Dużo później, w 2003 roku, sam Bowie przyznał to: „Kilka razy oglądałem ten film, za każdym razem naćpałem się, dosłownie oszalałem, kompletnie mnie to zszokowało. Piosenka z tego wyrosła”.

Kosmiczna piosenka – dialog, negocjacje astronauty majora Toma wyrzuconego w kosmos z Centrum Kontroli Misji, mimo tragicznego zakończenia, w pełni uzasadniły kalkulacje Bowiego.

Nieustanne kosmiczne audycje telewizyjne i radiowe podczas misji Apollo 11 bardzo potrzebowały odpowiedniego akompaniamentu muzycznego, a BBC pospiesznie przechwyciła tak dogodnie wydaną piosenkę „kosmiczną”, czyniąc z niej ścieżkę dźwiękową transmisji telewizyjnej z lądowania statku na księżyc .

„Tak się spieszyli, że nawet nie zawracali sobie głowy słuchaniem tekstu. Cóż, po prostu byłem zadowolony” – wspominał Bowie ze śmiechem w tym samym wywiadzie z 2003 roku.

Na fali kosmicznej gorączki „Space Oddity” udało się wspiąć na piąte miejsce na brytyjskich listach przebojów. W USA przeszło to w dużej mierze niezauważone. W październiku Bowie pojawił się z nią w telewizji w programie Top of the Pops, po czym zarówno sama piosenka, jak i jej autor i wykonawca ponownie niemal zniknęli w zapomnieniu na trzy długie lata.

Dla Bowiego utrwaliła się obraźliwa reputacja „cudu jednego przeboju” – tak nazywają się artyści, którzy osiągnąwszy sukces jednym utworem, znikają po nim bez śladu.

Ewolucja obrazu

Bowie nie zniknął bez śladu, dalej pisał piosenki i nagrywał albumy. Dopiero teraz nie przyniosły sukcesu.

Kontynuował poszukiwania nowego wizerunku, który, jak mu się wydawało, powinien w końcu doprowadzić do upragnionego przełomu.

Typowego hipisa z lat 60. z grzywą do ramion, który śpiewał „Space Oddity”, został zastąpiony przez ekstrawagancką drag queen o kobiecej fryzurze i w luksusowej sukience na okładce The Man Who Sold the World (1970). ) album. W USA okładkę uznano za zbyt prowokacyjną i odmówiono wydania albumu w takiej formie.

prawa autorskie do zdjęćMercury Records

podpis pod zdjęciem,

Na okładce The Man Who Sold the World (tylko wydanie brytyjskie) Bowie pojawił się w ekstrawaganckim stylu drag queen z kobiecymi włosami i kobiecą sukienką.

I w końcu pojawił się wyzywająco biseksualny androgyniczny Ziggy Stardust – hybryda dwóch jego amerykańskich przyjaciół o podobnych poglądach: zewnętrznej ekstrawagancji i aluzji imienia Iggy Pop oraz muzycznego i poetyckiego wyrafinowania Lou Reeda.

Tajemniczy kosmita z tajemniczej planety został zaprojektowany na potrzeby pokazu koncepcyjnego i albumu The Rise and Fall of Ziggy Stardust and the Spiders from Mars.

Album został wydany 16 czerwca 1972 roku. W centrum jego koncepcji i treści tematycznych znajduje się apokaliptyczna wizja Ziemi, do której przybywa dziwny kosmita, niosąc ze sobą zarówno nową seksualność, jak i nową gwiazdorstwo post-rock and rolla, co powinno dać ludziom wyzwolenie.

podpis pod zdjęciem,

The Rise and Fall of Ziggy Srardust and the Spiders z okładki albumu Mars

Album poprzedził wydany w kwietniu singiel „Starman”, w którym obcy motyw przeplatał się z kosmicznym motywem eksplorowanym trzy lata wcześniej w Space Oddity.

Obcy – „gwiezdny człowiek gdzieś na niebie” – przynosi chłopakom na Ziemi „kosmiczny rytm”, który rozsadzi ich umysły i pozwoli im „zapomnieć, nurkować i tańczyć boogie”.

Jeśli bohater Space Oddity, major Tom, nie miał własnego wyglądu, to Ziggy, nad którego wizerunkiem Bowie pracował szczególnie ostrożnie, został wezwany do przyniesienia ze sobą rewolucyjnej, radykalnie nowej treści.

Ta treść nie pojawiła się od razu.

Singiel „Starman” sprzedał się dobrze i został przychylnie przyjęty przez krytyków, ale nie zrobił sensacji. Album został odebrany w przybliżeniu w ten sam sposób, osiągając dopiero piąte miejsce na listach przebojów.

Pojawienie się Ziggy’ego ludziom

Eksplozja miała miejsce po wydaniu albumu, 6 lipca 1972 roku, kiedy Bowie i jego Spiders from Mars zostali zaproszeni do super-popularnego programu telewizyjnego BBC Top of the Pops z piosenką „Starman”.

Opinia publiczna, która przez ostatnie trzy lata nie śledziła Bowiego specjalnie z „Space Oddity”, zdołała o nim zapomnieć, a powrót piosenkarza z kolejną kosmiczną piosenką był postrzegany po prostu jako kontynuacja jego pierwszego przeboju.

Bowie wyglądał jednak zupełnie inaczej.

Po radykalnej zmianie swojego wizerunku wyszedł na scenę w przebraniu Ziggy – pomarańczowe włosy, obcisły kombinezon pomalowany na wszystkie kolory tęczy i wysokie buty astronauty. Reszta Pająków z Marsa pasowała do niego – w niebieskich, jaskrawoczerwonych i złocistych aksamitnych garniturach, których design w dużej mierze został skopiowany z strojów bohaterów Mechanicznej pomarańczy, kontynuacji Stanleya Kubricka do 2001: Odyseja kosmiczna.

Przypomnę – to rok 1972, wiele lat przed masową inwazją wideoklipów z ich wyrafinowaną oprawą wizualną, przed MTV i obfitością cyfrowych kanałów telewizyjnych. Cała brytyjska młodzież, wszyscy muzycy i marzący o świecie popu, nastolatkowie lojalnie trzymali się ekranów w każdy czwartek z nadzieją na nadejście nowego rockowego mesjasza.

Tego wieczoru ich oczekiwania były uzasadnione.

Bowie przemówił do publiczności w nowym języku, zwracając się bezpośrednio do nich. Na zdanie „Musiałem do kogoś zadzwonić, więc się czepiałem ooh ooh” („Musiałem do kogoś zadzwonić i wybrałem ciebie-a-a!”), zapraszająco patrząc w kamerę, wskazał palcem bezpośrednio na tę osobę patrząc na przeglądarkę ekranu.

„Wydawało się, że Bowie wybrał mnie, że to ja byłem tym wybranym… To było niemal religijne przeżycie” – wspominał jeden z fanów.

A potem położył dłoń na ramieniu gitarzysty Micka Ronsona i z miłością przyciągnął go do siebie, sprawiając, że młodzi ludzie, nastawieni na seksualną emancypację, sapnęli z podziwem i wzdrygnęli się z przerażenia, zupełnie nieprzygotowani na takie przejawy homoseksualnej czułości. ich rodzice.

prawa autorskie do zdjęćMichael Putland/Getty Images

podpis pod zdjęciem,

Ten pozornie niewinny, przyjacielski uścisk Davida Bowiego i jego gitarzysty Micka Ronsona, który wywołał taką burzę emocji latem 1972 roku

Kilka miesięcy wcześniej, w wywiadzie dla Melody Maker, Bowie zadeklarował swój jednoznaczny homoseksualizm: „Jestem gejem i zawsze byłem gejem, nawet gdy nazywałem się David Jones”.

Dalsze życie muzyka sugeruje, że przesadzał, delikatnie mówiąc, ale w 1972 roku, zaledwie pięć lat po ostrożnej dekryminalizacji płci jednopłciowej i w atmosferze wciąż oczywistej podejrzliwości i odrzucenia, takie demonstracyjne ujawnienie było gest rozpaczliwej odwagi, akt polityczny.

Warto pamiętać, że znacznie bardziej jednoznaczni geje Elton John i Freddie Mercury zdecydowali się na takie wyznania dopiero w połowie dekady. Jednak demonstracyjny homoerotyczny gest Bowiego w Top of the Pops niespodziewanie – lub w wyrachowaniu – znalazł się w strumieniu. Zaledwie pięć dni wcześniej w Londynie odbyła się pierwsza w historii parada gejów.

Do punka było jeszcze kilka lat, ale Bowie w pojedynkę i zdecydowanie odrzucił zarówno bezmyślny komercyjny pop, jak i hipisowską kontrkulturę, która mu się sprzeciwiała, która dominowała w muzyce przez ostatnią dekadę.

To było naprawdę jak przyjście mesjasza. Podobnie jak pierwszy koncert Sex Pistols w Lesser Free Trade Hall w Manchesterze cztery lata później, występ Bowiego w Top of the Pops był punktem zwrotnym w historii brytyjskiej muzyki popularnej.

Jest to moment, który nawrócił ich na nową wiarę, tak że liczne przyszłe gwiazdy, które tęsknie spoglądały tego wieczoru na ekran telewizora, pamiętają go: Boy George, Adam Ant, Mick Jones z Clash, Gary Kemp z Spandau Ballet, Morrissey i Johnny Marr z The Smiths, Susie Sue z Siouxsie and the Banshees, Duran Duran, Dave Gahan z Depeche Mode, Noel Gallagher z Oasis, Robert Smith z The Cure, Ian McCulloch z Echo and the Bunnymen wczoraj w Top of the Pops? pedał!” Po prostu milczałem i pomyślałem: „No cóż, jesteście idiotami” – wspominał tego dnia McCulloch).

Bez przesady można powiedzieć, że w tym momencie narodził się ruch „nowych romantyków”, który dekadę później zdominował brytyjską muzykę pop.

prawa autorskie do zdjęćLEON NEAL / AFP przez Getty Images)

podpis pod zdjęciem,

Garnitur noszony przez Bowiego do wykonania „Starmana” w Top of the Pops w lipcu 1972 roku stał się jednym z głównych punktów wystawy „David Bowie is” w Victoria and Albert Museum w Londynie wiosną 2013 roku.

Nie chodziło oczywiście o piosenkę – dość prostą i muzycznie nijaką. Chodziło o wizerunek i bezprecedensową – nawet na tle wyzywającej zuchwałości Rolling Stonesów – pewność siebie Bowiego.

„Starman” zmienił nie tylko muzykę – zmienił modę, sztukę, seks. To nie przypadek, że na monumentalnej wystawie poświęconej Bowiemu w Victoria and Albert Museum w Londynie, różne wykonania legendarnej piosenki przez Bowiego – prowadzone przez epokową piosenkę na Top of the Pops – otrzymały ogromną ścianę wyłożoną wideo monitory.

Na jednym z monitorów odtwarzano zapętlony koncert koncertowy, podczas którego Bowie klęcząc przed gitarzystą Mickiem Ronsonem imituje seks oralny swoją gitarą.

prawa autorskie do zdjęćGetty Images

podpis pod zdjęciem,

Bowie, klęcząc przed gitarzystą Mickiem Ronsonem, udaje seks oralny na swojej gitarze. Jeden z koncertów trasy Ziggy Stardust, Londyn, Earl’s Court, 12 maja 1973.

Seria obrazów i wierność przestrzeni

Oczywiście pamiętano także „Space Oddity”: „Jeśli pierwszy przebój Bowiego był opowieścią science fiction, to tutaj mamy do czynienia z pewnym triumfującym samozwaństwem nowej gwiazdy” – pisał New Musical Express.

Po tak wielkim sukcesie kosmicznego „Starmana” nieuchronnie należy się spodziewać reedycji jego poprzednika – „Space Oddity”.

Singiel, ponownie wydany w 1973 roku, trafił już na amerykańskie listy przebojów, a wraz z kolejną reedycją w 1975 roku ostatecznie znalazł się na szczycie brytyjskich list przebojów, stając się pierwszym numerem jeden w karierze artysty.

prawa autorskie do zdjęćDave M. Benett/Getty Images

podpis pod zdjęciem,

W marcu 2012 roku na ścianie budynku przy londyńskiej Haddon Street wmurowano tablicę, na której wykonano zdjęcie na okładkę filmu Ziggy Stardust i pająki z Marsa.

Ale najważniejsze nie jest nawet to. Major Tom z Space Oddity jest pierwszym z serii alter ego wymyślonych przez Bowiego.

Za nim i Ziggym Gwiezdnym pyłem podążali Aladdin Sane (A Lad Insane – „szalony facet”), Chudy Biały Książę (Wyczerpany Biały Książę), Król Goblinów w filmie „Labirynt” i wreszcie „Ślepy prorok” – umierający Bowie w teledysku do utworu „Lazarus” z albumu Blackstar nagranego przez nieuleczalnie chorego artystę i wydanego dwa dni przed jego śmiercią.

Jeśli pozostałe „osoby” Bowiego następowały po sobie i każda z nich wyznaczała pewien etap w jego artystycznej karierze, to mjr Tom towarzyszył mu przez całe życie. W przeciwieństwie do wszystkich innych jest nie tyle obrazem wizualnym, ile właściwie „alter ego” muzyka.

Czy Thomas Jerome Newton, tajemniczy kosmiczny bohater filmu Bowiego z 1976 roku „Człowiek, który spadł na ziemię” Nicholasa Roega, może być reinkarnacją majora Toma? Wydaje się to sugerować tylko zbieżność nazwy i motywu kosmicznego, ale nadal …

Major Tom pojawia się niespodziewanie w piosence „Ashes to Ashes” z albumu Scary Monsters (And Super Creeps z 1980 roku), kiedy Bowie desperacko zmagał się z uzależnieniem od kokainy i heroiny: „ Pamiętasz tego faceta ze starej piosenki? plotki z Kontroli Misji… Nawet nie chce mi się wierzyć… Z prochu w proch… Wiemy, że major Tom jest narkomanem… Raz za razem powtarzam sobie, że dzisiaj zostanę czysty, ale… .. ”.

W 1995 roku pojawiła się kolejna „kosmiczna” piosenka „Hello Spaceboy”. Chociaż oryginalna wersja na albumie Outside nie zawiera Major Toma, remiks Bowie wydany rok później z Pet Shop Boys zawiera wers z „Space Oddity” śpiewanego przez wokalistę Pet Shop Boys, Neila Tennanta.

A w teledysku do piosenki „Slow Burn” z albumu Heathen (2002) obok Bowiego pojawia się astronauta, choć nienazwany przez majora Toma.

Przestrzeń przewija się przez wszystkie prace Bowiego. Oprócz wymienionych są to także „Życie na Marsie?”, „Tańczący w kosmosie”, „Urodzony w UFO”, „Łazarz”. Co więcej, przestrzeń przeniknęła do twórczości jego syna, reżysera filmowego Duncana Jonesa. Jego debiut fabularny Luna (2009) skupia się na osobistym kryzysie astronauty, który musi opuścić swój posterunek na Księżycu i wrócić na Ziemię.

I wreszcie w teledysku do tytułowego utworu z albumu śmierci Bowiego „Blackstar” widzimy szkielet w kostiumie astronauty zamówiony przez muzyka specjalnie do sfilmowania. Muzyk nie udzielił żadnych wyjaśnień ani komentarzy do swojego pomysłu. „Czy to może być Major Tom?”, pyta reżyser filmu, Johan Renck po śmierci Bowiego. „Nie mam dokładnej odpowiedzi na to pytanie, ale z pewnością chciał, abyśmy tak myśleli. To postać, która przyniosła jego sławę, a pojawienie się go w ostatnim filmie wydaje się całkiem logiczne”.

W 2013 roku kanadyjski astronauta Chris Hadfield, przebywając na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej Mir, wysłał na Ziemię nagranie wideo własnego wykonania „Space Oddity”.

Zmienił nieco słowa: zamiast nie do końca odpowiedniej dla aktywnego astronauty opowieści o utracie łączności z Centrum Kontroli Misji i zniknięciu bez śladu w głębinach kosmosu, jego major Tom z powodzeniem kończy misję i wraca na Ziemię.

Publikację teledysku poprzedziła dedykacja: „W podziwie dla geniuszu Davida Bowiego”.

Odpowiedzią Bowiego na kosmos był tytuł innej z jego „kosmicznych” piosenek: „Hello Spaceboy!”. I nazwał występ Hadfielda najbardziej uduchowioną wersją swojej piosenki.

Klip, po przezwyciężeniu pewnych problemów związanych z prawami autorskimi (okazało się, że „Space Oddity” jest jedynym utworem Bowiego, do którego sam muzyk nie ma praw, a wbrew jego życzeniom nie ustępował właściciel praw autorskich), rozprzestrzenił się na YouTube, zdobywając 48 miliony wyświetleń.

Tym samym „kosmiczny” utwór Bowiego stał się pierwszym faktycznie wykonywanym w kosmosie, tym samym wchodząc do historii – ostatecznie i nieodwołalnie.