„Ukraińcy powiedzieli, że rozpoczęli wojnę. Donbas został bardzo ranny”. Jak żyje Donieck i co myślą o wojnie

„Ukraińcy powiedzieli, że rozpoczęli wojnę. Donbas został bardzo ranny”. Jak żyje Donieck i co myślą o wojnie

30.06.2022 0 przez admin
  • Olga Prosvirova, Olga Ivshina
  • Rosyjski serwis BBC

Aplikacja BBC News Russian Service jest dostępna na iOS i Androida . Możesz także zasubskrybować nasz kanał Telegram .

prawa autorskie do zdjęćYegor Aleyev/TASS

Dla mieszkańców Doniecka 24 lutego oznaczał nowy etap znanej już wojny. Zauważają, że ostrzał stał się bardziej masywny i dłuższy, ale czują się urażeni, gdy ludzie wyśmiewają „słynne powiedzenie o ośmiu latach”. Ci, którzy popierają Ukrainę, wolą już o tym nie mówić; zwolennicy Rosji obwiniają lokalne władze separatystyczne i zazdroszczą Mariupolowi, któremu teraz poświęca się „całą uwagę”.

Wszędzie niebezpieczne

Dziewięcioletnia Lyosha * patrzy na okna pokryte papierem. „Mamo, może musisz coś kupić w sklepie?”

W sklepie niczego nie potrzebujesz. Dopiero niedawno uspokoiła się na ulicy, a matka Leshy – Liza* – początkowo ignoruje pytania. Lesha nie odpuszcza: „No cóż, obiecałeś, tam już jest cicho”. Lisa wzdycha: „Nie, synu, nie możesz. Obiecałeś mi zamiast tego przeczytać książkę”.

Przez następne pół godziny Lisa słucha, jak Lesha czyta kilka linijek w sąsiednim pokoju, potem ciężko wzdycha, potem wściekle płacze, rzuca zabawkami, ale wkrótce uspokaja się i zaczyna mamrotać coś pod nosem.

„W naszej rodzinie działa formuła „spokojna mama – spokojne dziecko” – mówi Lisa. „Uczę mojego syna poprawnie spadać z różnymi dźwiękami. Przed wyjściem z domu powtarzamy zasady bezpieczeństwa, zapamiętujemy, co zrobić, jeśli mama ” straciłem przytomność” „Dla moich przyjaciół, którzy mieszkają w innych krajach, brzmi to okropnie. Ale to jest nasze bezpieczeństwo”.

prawa autorskie do zdjęćVladimir Gerdo/TASS

Lisa mieszka z synem w dzielnicy Kijowskiej w Doniecku, która jest dość bezpieczna jak na lokalne standardy. Siedem lat temu aktywne działania wojenne w Donbasie przekształciły się w tlący się konflikt, częstotliwość ostrzałów spadła, ale od czasu do czasu pociski wciąż napływały.

Przez cały ten czas Rosja odmawiała uznania się za stronę konfliktu, powołując się na wolę ludzi, którzy proklamowali „republiki ludowe” w ukraińskich regionach. Liczne zeznania wskazywały, że Moskwa bezpośrednio wspierała, szkoliła i uzbrajała separatystów.

24 lutego 2022 r. Rosja rozpoczęła na pełną skalę inwazję na Ukrainę.

„Wyłączyłem telewizor w domu w 2014 roku. A kiedy 24 lutego przyszedłem do pracy, zastałem kolegów siedzących przy ekranach. Co czułem? Empatia. „Zgromadziliśmy dużo doświadczenia. Do 24 lutego , w mieście były „strefy bezpieczne”, do których nie docierały pociski. Teraz takich miejsc nie ma. Pociski spadają w pobliżu sąsiednich domów. Wszędzie jest niebezpiecznie: na ulicach, w mieszkaniach, w piwnicach” – mówi Lisa.

Pod koniec czerwca Lisa i Lesha wróciły do ​​domu pod ostrzałem – bliżej domów, między domami, biegając od domu do domu, od wejścia do wejścia. Dotarliśmy tam. Pociski eksplodowały bardzo blisko domu. Lisa początkowo pomyślała, żeby usiąść na korytarzu przy ścianie nośnej, ale głód zwyciężył.

prawa autorskie do zdjęćValentin Sprinchak/TASS

Pod hukiem za oknem Lisa i Lesha ugniatały ciasto na ciasto – z tego, co znaleźli w lodówce. Spaliśmy na kanapie w salonie – bliżej korytarza. Lecieli całą noc. Liza i Lyosha schowali głowy pod kołdrę i spali dalej.

Lisa nie lubi monitorować wiadomości w sieciach społecznościowych ani słuchać odgłosów ostrzału. Koncentruje się na życiu codziennym: mieszkanie nie jest posprzątane, ściany w kuchni nie są zamalowane, kupiona dawno temu tkanina czeka, aż Lisa dotrze do maszyny do szycia.

Liza prawie nie zwraca uwagi na spadające muszle, mówi o nich zdawkowo, jako o integralnej części życia. „Jeśli wcześniej, przez około osiem godzin, wszystko latało i eksplodowało, dom się trząsł, meble skakały, to pojedynczy przyjazd jakoś nie przeszkadza”.

Przede wszystkim Lisa martwi się o swojego syna. „To, co się dzieje, nie może nie wpływać na stan psychiczny dzieci, ich zdrowie, rozwój, postrzeganie świata jako całości. Widziałem napady złości, nietrzymanie moczu i utratę przytomności – wszelkiego rodzaju reakcje, które powodują zimną krew. Ja zrozum, że konsekwencje tego, co się dzieje, wciąż są, wypijmy łyk”.

„Nie mogę sobie poradzić”

Wraz z rozpoczęciem wojny na pełną skalę Rosja miała przewagę w Donbasie – jednostki wojskowe poruszały się jednocześnie z kilku kierunków: jeden – ze wschodu, drugi – z północy na południe, z Doniecka, trzeci – z Krymu. Siły te zbliżały się do siebie i próbowały zamknąć. Na południu się udało – tak zabrali Mariupol. Teraz rosyjskie wojsko i separatyści ruszają na północ – najcięższe walki toczą się w rejonie Bachmuta – miasto położone jest 110 kilometrów od Doniecka. Eksperci wojskowi przewidują, że wkrótce armia rosyjska skoncentruje swoje główne wysiłki na zdobyciu Słowiańska i Kramatorska – głównych miast obwodu donieckiego, niekontrolowanych przez Rosję.

W połowie maja ośmioletni Sasha * poszedł do szkoły – wziął pracę domową. Poranek był spokojny i słoneczny. Samoloty wojskowe pojawiły się znikąd. Rozpoczął się ostrzał.

Sasha upadł na ziemię i nie mógł się ruszyć. Od tego czasu prawie nie mówi.

Kiedy w 2014 roku w obwodzie donieckim toczyły się aktywne działania wojenne, Sasza była jeszcze mała. A w kolejnych latach jego teren nie był ostrzeliwany.

17-letnia siostra Saszy, Ksyusha*, opiekuje się nim i jego dwiema siostrami, podczas gdy jego matka pracuje w sklepie. Ksyusha cieszy się, że ich mały prywatny dom na obrzeżach Doniecka ma piwnicę – od lutego tego roku Ksyusha zabiera tam resztę dzieci i uspokajając je odrabia lekcje.

„To nie jest dla mnie dobre. Nie radzę sobie” – mówi Ksyusha.

Miejscowa mieszkanka Natalia wyjaśnia: „Nauka dzieci na odległość rozpoczęła się dwa lata temu z powodu „korony”. Ale w naszych miastach dzieci pozostają daleko. Oczywiście mają na nie wpływ działania wojenne. „Dzieci w miastach objętych ostrzałem, bawią się łuskami, budują ogrodzenia dla domów z piasku. To nie jest normalne, gdy dzieci uczą się pod muszlami. To nie jest normalne, gdy ich szkoły są bombardowane”.

prawa autorskie do zdjęćMichaił Tereszczenko/TASS

Ksyusha i Sasha nie mają wody w domu. Po krótkim podaniu wody z kranu wypływa ciemnobrązowy strumień o nieprzyjemnym zapachu.

W wielu rejonach miasta w marcu wyłączono ciepłą wodę i ogrzewanie. A zimna woda zniknęła miesiąc temu. Mieszkańcy z niepokojem czekają na jesień: jeśli dopływ wody nie zostanie naprawiony, nie będzie ogrzewania. Ksyusha mówi, że przynajmniej się tym nie martwi: w domu jest stary piec.

Woda pitna w Doniecku jest głównie kupowana. Do 24 lutego woda kosztowała półtora rubla za litr, a teraz jest to 4 ruble. Ksyusha z matką i innymi dziećmi czasami jedzie na wiosnę – jeśli nie strzelają.

„Radzimy sobie z wodą, bo nie ma harmonogramu, ale jest jeden” – mówi Anna, copywriter z Doniecka. „Ludzie zbierają wodę, kupują wodę pitną, a także chodzą do specjalnych punktów dystrybucji wody przemysłowej. Prace w toku do budowy dodatkowego wodociągu.” .

Anna uważa, że ​​Donieck jest niejednorodny: w jednym obszarze jest prąd, woda i gaz, w innym nic. „Na przykład dzielnica Pietrowski, która znajduje się na linii frontu, nie cierpi na brak żywności, ale mają ciągłe przerwy w dostawie prądu, gazu i komunikacji. Wieś kopalni Trudovskaya od dawna siedzi bez prądu, gazu, komunikacja i woda życie niosą pomoc W tym samym czasie powiat woroszyłowski otrzymuje wodę prawie przez całą dobę, mają prąd, gaz i internet.Nasze usługi działają bardzo dobrze, bez przesady, bo nawet po ostrzale natychmiast idź na miejsce i napraw to.”

„Jesteśmy cierpliwi, nie możesz powiedzieć inaczej”

Najbardziej odległa od centrum Doniecka dzielnica Pietrowski jest jedną z najbardziej niespokojnych. Na tym terenie znajduje się jednocześnie kilka kopalń: zarówno czynnych, jak i od dawna nieczynnych. Kilka fabryk. Miejscowi żyją głównie w sektorze prywatnym.

prawa autorskie do zdjęćYegor Aleyev/TASS

W oficjalnych rosyjskich wiadomościach często można usłyszeć, że ukraińskie wojsko nieustannie ostrzeliwuje Petrovkę. „Tak. Ci ludzie z DPR przychodzą i mówią: »Teraz będą do ciebie strzelać, idź się ukryć«. I sami rozmieszczają swój sprzęt wojskowy. Nic dziwnego, że do niego strzelają” – powiedział mieszkaniec, który poprosił o zachować anonimowość. Wspiera Ukrainę w tej wojnie.

Jeśli miasto jest ostrzeliwane, wielu mieszkańców uważa, że ​​ostrzeliwała ich Ukraina. Ale nie zawsze można dokładnie określić, skąd pochodzi pocisk. Po wyjeździe misji OBWE z Doniecka w mieście nie było już niezależnych ekspertów.

W kilku przypadkach ataków moździerzowych ludzie w Doniecku mówili, że słyszeli salwy moździerzowe, a po kilku sekundach – wybuchy. W szczególności w jednym ze swoich opowiadań korespondent rosyjskiej Izwiestii wielokrotnie powtarza , że ​​od dźwięku wystrzału do odgłosu wybuchu mijają około trzy sekundy.

Zasięg ostrzału moździerza to 6-7 km, tyle samo – do stanowisk armii ukraińskiej najbliższych Doniecka. Ale pocisk pokonuje tę odległość w około 12 sekund lub więcej (w zależności od trajektorii). W przypadkach, w których między strzałem a wybuchem są tylko dwie lub trzy sekundy, eksperci wątpią w oświadczenia władz DRL, że pocisk mógł dotrzeć do Doniecku z pozycji ukraińskich.

Aleksandra mieszka w dotkniętej dzielnicy Pietrowski. Potwierdza, że ​​sytuacja jest teraz znacznie gorsza niż w najbardziej burzliwym roku 2014.

„W ciągu wszystkich ośmiu lat mojego życia tutaj nigdy nie doświadczyłem takiego horroru” – mówi. „Zaczęli ostrzeliwać częściej, mocniej i bardziej bezwzględnie. Możemy tylko znieść. Jesteśmy cierpliwi – nie ma innego sposobu, aby to powiedzieć Tak, w 2014 i 2015 były ostrzały, ale nie tak masowe, nie tak długo. A od 2016 ludzie żyją w pokoju. Strzelali gdzieś daleko, ale „Nawet nie wiedziałem gdzie dokładnie. My żyliśmy jak dawniej, przed wojną. Teraz sytuacja zaostrzyła się do granic możliwości, cywile giną każdego dnia. A teraz nie ma znaczenia, czy to centrum miasta, czy obrzeża.”

prawa autorskie do zdjęćValentin Sprinchak/TASS

Aleksandra krytykuje samozwańcze władze „Donieckiej Republiki Ludowej”. Mówi, że obiecali włączyć syreny ostrzegające przed ostrzałem, ale nigdy nie słyszała syren: przez kilka lat miejscowi przyzwyczaili się do określania ze słuchu, czy to salwa nadchodząca, czy wychodząca. Aleksandra skarży się, że władze nie zadbały o dodatkowe podstacje, a także zbiorniki wody pitnej: „Gdyby władze usłyszały ludzi, wszystko byłoby inaczej. Głosu ludzi nigdy tu nie będzie słychać”.

Aleksandra, mimo niezadowolenia z DRL, zdecydowanie popiera rosyjskie wojsko. Na terenach kontrolowanych przez separatystów od dawna ukraińska telewizja nie działa, ale rosyjskie kanały telewizyjne można oglądać od rana do wieczora. Alexandra powtarza ich narrację.

„Moja ciocia mieszka na Ukrainie. Mówi: „Nie mogą strzelać do siebie” – Aleksandra rozkłada ręce. „No, wielu ma litość dla Ukraińców, bo nie znają prawdy. Gdyby tak było”. t dla Rosji ta „cicha” wojna trwałaby nie wiadomo jak długo do 24 lutego. Myślę, że Rosja nie widziała sensu w dolewaniu oliwy do ognia, a po chwili widząc, że Ukraina nie nabiera zdrowego rozsądku , nie może zgodzić się na pokój przez osiem lat , Plus , ona wciąż nas atakuje , Rosja zdecydowała : no cóż , ile może być tych bezsensownych negocjacji . Gdyby Rosja nie wstąpiła do DRL , to byłoby , ja myślę, o wiele gorzej”.

Zapytana, dlaczego uważa, że ​​Ukraina „nie może się zgodzić” i „zaatakuje”, Aleksandra nawet nie chce odpowiedzieć – wydaje się jej to oczywiste, jak powiedzieli w telewizji.

Nie wszyscy w Doniecku tak sądzą. Wielu jest zakłopotanych: dlaczego Rosja chciała „wyzwolić Donbas” i skończyła bombardowaniem Kijowa i Odessy. Wielu mężczyzn jest zmuszonych do ukrywania się przed przymusową mobilizacją – nawet ci, którzy sprzeciwiali się Ukrainie, nie chcieli iść na bój pod Mariupol.

Artem nie wychodził z domu od kilku miesięcy, po tym, jak zobaczył, jak miejscowi funkcjonariusze DRL zatrzymują minibusa, wyprowadzają pasażerów na ulicę i próbują wywieźć kierowcę na front. „Pasażerowie minibusa ledwo go odzyskali” – mówi Artem.

prawa autorskie do zdjęćVladimir Gerdo/TASS

Aleksandry nie wstydzi się jednak przymusowej mobilizacji: „Kto powinien bronić swojej ojczyzny, jeśli nie własnej. Albo umrzeć za ojczyznę, albo zostać zabitym. Dziś wielu mężczyzn dużo mówi, a mało robi. A potem piszą w społecznościach sieci, że muszą zostać uwolnione. Czy Rosjanki chcą wysłać swoich mężczyzn na wojnę, która ich nie dotyczy? Nie, oczywiście. Ale i tak Rosja przyszła na ratunek, wysłała swoje wojska, wysłała swoich ludzi, nie porzuciła nas.”

Szkolenie i wyposażenie wojska w Doniecku i Ługańsku rodzi poważne pytania. Na początku zakrojonych na szeroką skalę działań wojennych okazało się, że w wielu jednostkach – wbrew obietnicom i doniesieniom – brakuje kadr zarówno w sprzęcie, jak i ludziach. Zabrakło sprzętu nawet dla tych, którzy podpisali kontrakt na serwis przed 24 lutego. Zmobilizowani byli na ogół ubrani w hełmy z lat 60. i stare berety, a następnie po trzech lub czterech dniach przygotowań wysyłani na front.

W Doniecku krążą plotki o ogromnych stratach wśród wojskowych samozwańczych republik. Trudno jest potwierdzić lub zaprzeczyć tej informacji. Brytyjski wywiad uważa, że ​​„Milicja Ludowa DRL” straciła ponad połowę swojego pierwotnego personelu w zabitych i rannych. Przed wojną liczebność oddziałów DRL wahała się od 20 do 25 tysięcy.

Uraza i „niesprawiedliwość”

„Oczywiście jest nam żal zwykłych ludzi, którzy wpadli do tej maszynki do mięsa. Ale był taki moment po 24 lutego, który nas zszokował: Ukraińcy powiedzieli, że rozpoczęli wojnę. Zadaliśmy sobie logiczne pytanie: co było wcześniej Słynne powiedzenie „O” było wyśmiewane przez osiem lat, a śmierć ludzi tu i tam zaczęto aktywnie porównywać, mówiąc, że nie mieliśmy silnych bombardowań. Donbass bardzo żałował takiej obojętności ze strony naszych byłych współobywateli. Nie chcę już mieć nic wspólnego z tymi ludźmi” – mówi Anna.

Według władz DRL i ŁRL w 2021 roku w wyniku ostrzału na terytorium samozwańczych republik zginęło ośmiu cywilów.

prawa autorskie do zdjęćMichaił Tereszczenko/TASS

Teraz mieszkańcy Doniecka lubią porównywać swoją sytuację z sytuacją na nowych okupowanych terytoriach.

Aleksandra z obwodu Pietrowskiego jest urażona, że ​​w zdobytych przez Rosję miastach obwodów chersońskich i zaporoskich zaczęto szybko wydawać rosyjskie paszporty. Kilka lat temu sama Aleksandra otrzymała rosyjski paszport: miesiącami zbierała dokumenty, stała w długich kolejkach i wyjeżdżała do Rosji. „Ile niesprawiedliwości w tym względzie” – powiedziała.

Doniecka piekarz Oksana jest oburzona, że ​​zmobilizowani mężczyźni wyruszyli do walki w Chersoniu, Mariupolu i Charkowie, podczas gdy Donieck był atakowany. Jest pewna, że ​​siły prorosyjskie miały wszelkie szanse na przejęcie – lub, jak mówią w Rosji, „wyzwolenie” – tych terytoriów już w 2014 roku. Ale, narzeka Oksana, z jakiegoś powodu „dali Ukrainie siedem lat na przygotowanie się i kopanie”.

Zachowanie donieckich polityków budzi również pytania wśród ludzi.

„Czy Pushilin jest przykładem odwagi? Dowódcą? Gdzie on jest?”, pyta Oksana. „Dlaczego nie ma apeli od rządu republiki do mieszkańców Doniecka? Wyrównują nas z ziemią, a on strzela z armaty w Petersburg. w Dubaju . I odmawiają leczenia rannych zmobilizowanych kosztem państwa. Jeśli odejdę, stracę pracę. Samotne mieszkanie w Rosji z drugoklasistą z moim zawodem to smutna przyjemność. Rosyjska biurokracja jest legendarna – nie można dostać się do lekarza. Nie mam pieniędzy. Bardzo boję się o przyszłość”.

Alexandra wspiera: „Dlaczego życie w Mariupolu jest teraz lepsze, ale ludzie wciąż umierają w swoim rodzinnym mieście?”

Nauczycielka Natalia uważa też, że „teraz w Mariupolu jest znacznie lepiej niż w Doniecku”: „Otrzymują wszelką pomoc i uwagę. A to, że Donieck płonie, się nie liczy”.

Rosyjska telewizja regularnie opowiada o tym, jak „życie staje się lepsze” w Mariupolu. Jednocześnie miasto wciąż ma duże problemy z żywnością, wodą, lekarstwami, ogrzewaniem i elektrycznością.

Według władz ukraińskich Mariupol został zniszczony w 90% – w mieście praktycznie nie pozostało bez zniszczeń budynków mieszkalnych.

prawa autorskie do zdjęćYegor Aleyev/TASS

podpis pod zdjęciem,

Mariupol. Zdjęcie zrobione 27 czerwca

Ukraina uważa, że ​​w zniszczonym Mariupolu mieszka 100-120 tys. osób – ludność miasta zmniejszyła się pięciokrotnie. Ukraińscy urzędnicy twierdzą, że Rosja burzy wiele zniszczonych domów, które mogą zostać zasypane gruzami.

Na ulicach miasta pojawiły się telewizory mobilne, na których nadawane są wszystkie te same rosyjskie kanały. Mieszkańcy innych okupowanych miast informowali, że sprzeciw wobec nowych władz jest dotkliwie tłumiony.

„Wydaje się, że dwa miesiące piekła, jak w Mariupolu, nie mogą się z niczym porównać. Ale czy możesz sobie wyobrazić, jak to jest, gdy żyjesz w stanie wojny przez kilka lat, potem mija, przyzwyczajasz się do spokojnego życia , a potem bam – i znowu walka. I jesteśmy obrażeni, że Mariupol był słyszany we wszystkich mediach i na całym świecie, a nasz ostrzał pozostaje za kurtyną informacyjną – mówi Anna.

Zacznij od siebie

Dmitrij* mieszkał w Doniecku przez 29 lat i teraz lubi powtarzać: „Gdybym nie widział przed wojną tego, jak wyglądał Donieck, mógłbym mieć inne podejście do wszystkiego. Ale myślę, że przed 2014 rokiem był szczyt rozwój miasta W mieście było dużo przedsiębiorstw, kopalń Płace były przyzwoite Mój przyjaciel wtedy zarabiał 20 tysięcy hrywien (w 2013 roku było to 2500 dolarów – BBC ), plus emerytura już – kolejny tysiąc dolarów. generalnie nie żyli w biedzie.”

Wiosną 2014 r. tak zwana „ludowa milicja Donbasu” zaatakowała administrację regionalną, zawiesiła na dachu rosyjską flagę i zażądała referendum w sprawie niepodległości. W prezydium okazał się Pavel Gubarev, wówczas mało znany.

Dmitrij wspomina, jak zwolennicy niepodległości zebrali się na wiecu w Doniecku.

„Było kilka osób z różnymi flagami – od flagi ZSRR po kozacką „Wielka Armia Dońska. ryk!” Odwracam się do kobiety stojącej obok mnie i pytam: czy wiesz, kim jest Gubariew? odpowiedzi: „Chcesz, żeby Bandera przyszedł?” Wtedy wszystko stało się dla mnie jasne.

prawa autorskie do zdjęćYegor Aleyev/TASS

„Od upadku ZSRR Donieck cały czas mówi o tym, że wschód zasila zachodnią Ukrainę. Mówią, że ludzie z Zachodu nie chcą pracować, zawsze nas nienawidzą, a nasi dziadkowie walczyli z Banderą. pamiętam, stopień odrzucenia zachodniej Ukrainy zawsze był wysoki” – uważa Dmitrij.

Teraz Dmitry opisuje Donieck jako „nudne i szare miasto”. Wspomina, jak pewnego dnia prowadził samochód i zobaczył na skrzyżowaniu, gdzie zwykle wisiał billboard, zainstalowano czerwoną gwiazdę z flagą ZSRR. „Oni [samozwańcze władze miasta] nawet nie ukrywają swojej miłości do Związku Radzieckiego. Wszędzie są symbole, nawet pomnik Stalina został wzniesiony na terytorium separatystów”.

Rodzina Dmitrija natychmiast zareagowała negatywnie na „władze” samozwańczego „DRL”. Ale kuzyn Artema poszedł nawet walczyć za separatystów. „Powiedział, że naziści przyszli nas zabić. W tym czasie nie rozumiałem tak naprawdę polityki, ale nawet intuicyjnie domyślałem się, że coś tu jest nie tak. To zdumiewające, jak agresywnie próbował mnie przekonać, że powinienem nienawidzić Ukrainy”.

Dmitrij nic na to nie poradzi, gdy ktoś komentuje na portalach społecznościowych „osiem lat”: „Solidne tezy z podręcznika szkoleniowego. Donieck był bombardowany na miejscu, do centrum przylotów praktycznie nie było. miasto, jak krzyczeli, w blokadzie nie będzie ani drzewa noworocznego, ani koncertów Gazmanowa.

W Doniecku jest wielu ludzi proukraińskich, mówi inny mężczyzna, który prosił o zachowanie anonimowości. Ale wszyscy ci ludzie uważają, że nie jest bezpiecznie rozmawiać o swojej opinii nawet z przyjaciółmi.

prawa autorskie do zdjęćYegor Aleyev/TASS

Inni czekają na okazję, aby nadal stać się częścią Rosji. Anna mówi: „Ludzie, którzy pozostali w Doniecku, tak samo widzą swoją przyszłość: wszyscy rozumieją, że staniemy się częścią Rosji. Cieszę się, że możemy stać się Rosją, bo zdrada Ukrainy jest dla nas niewspółmierna”.

Lisa, matka Leshy, obudziła się w weekend bliżej południa – zmęczenie moralne zbiera swoje żniwo, mówi Lisa. Potem biegała po okolicy, szukając wody pitnej. Znalazłem jedną 1,5-litrową butelkę. – Jutro coś wymyślę – mówi spokojnie Lisa. Biegnąc po wodę, zauważyłem, że gotówka pojawiła się w bankomacie, na którym zwykle wisiała kartka „brak pieniędzy”.

„Dla mnie osobiście nic się nie zmieniło od 24 lutego. Nadal chodzę do pracy, wychowuję dziecko, cieszę się każdym dniem, w którym żyję, modlę się o kolejny wschód słońca, cieszę się zachodem słońca i naprawdę chcę żyć. Wierzę w dobroć i dokładnie wiem od czego zacząć Gniew, złość, nienawiść – to wszystko, co cicho i nieubłaganie niszczy człowieka od środka ”.

* Imiona bohaterów zostały zmienione na ich prośbę.