Modliłeś się, trenerze, po meczu? Dlaczego Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych pozwolił nauczycielowi rozmawiać z Bogiem?

Modliłeś się, trenerze, po meczu? Dlaczego Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych pozwolił nauczycielowi rozmawiać z Bogiem?

28.06.2022 0 przez admin

Aplikacja BBC News Russian Service jest dostępna na iOS i Androida . Możesz także zasubskrybować nasz kanał Telegram .

Joseph Kennedy

prawa autorskie do zdjęćGetty Images

podpis pod zdjęciem,

Joseph Kennedy przed Sądem Najwyższym Stanów Zjednoczonych

Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych orzekł, że amerykańska szkoła się myliła, gdy ukarała swojego trenera piłki nożnej za publiczne modlenie się na boisku po meczu na szkolnym stadionie w obecności wielu widzów i zawodników. Ale jak to się stało, że sąd najwyższy w Stanach Zjednoczonych, który zwykle zajmuje się rozstrzyganiem najważniejszych kwestii prawnych, zwrócił uwagę na tak pozornie drobną sprawę?

Kierownictwo szkoły w małym miasteczku Bermenton niedaleko Seattle w stanie Waszyngton uważało, że publiczna modlitwa Josepha Kennedy’ego może być postrzegana przez uczniów innych wyznań jako skłonność do obcych im przekonań religijnych za zgodą szkoły. Sędziowie Sądu Najwyższego większością głosów (sześć do trzech) uznali jednak, że wolność wyznania jest gwarantowana przez samą konstytucję, a szkoła nie ma prawa jej zakazywać.

Sprawa była przełomowym sprawdzianem zasady rozdziału kościoła i państwa w Stanach Zjednoczonych. A dla obecnego Sądu Najwyższego jest to druga ważna decyzja związana z religią: zaledwie trzy dni temu zniosła konstytucyjne prawo do aborcji , którego od lat domagają się zwolennicy amerykańskich organizacji ewangelickich.

Dlaczego się modlił?

Pomysł modlitwy po meczu przyszedł do Kennedy’ego po obejrzeniu filmu, w którym trener futbolu amerykańskiego w małej szkole religijnej wyprowadził swoją drużynę na poziom mistrzostw stanowych, ponieważ dużo się modlił i zaszczepiał w piłkarzach wartości chrześcijańskie.

Sam Kennedy nie był zawodowym graczem – lubił piłkę nożną, kiedy służył w Marine Corps, i za te wcześniejsze zasługi w rzeczywistości zabrali go do Bremerton School. Chętnie podjął tę pracę i przez siedem lat pełnienia funkcji trenera żarliwie modlił się na boisku po meczu. Zrobił to sam lub ze swoimi zawodnikami, a to nie wywołało żadnych skarg.

Wszystko jednak zmieniło się, gdy we wrześniu 2015 roku trener drużyny przeciwnej (historia milczy o tym, czy przegrali mecz, czy nie) poinformował administrację szkoły, że Kennedy wbrew przepisom modli się na boisku.

Dyrektor szkoły w Bremerton natychmiast powiedział trenerowi, że jego modlitwy mogą zostać zinterpretowane jako popieranie religii przez szkołę, co jest sprzeczne z licznymi orzeczeniami Sądu Najwyższego USA, które ograniczają aktywność religijną w instytucjach publicznych.

Kennedy nie posłuchał nawoływań dyrektora i w październiku tego samego roku, kiedy po głośnym zwycięstwie swojej drużyny, otoczony całą rzeszą fanów, ponownie ofiarował niebo polu modlitwy, szkoła wysłała go dalej. długie wakacje.

Pod koniec sezonu Kennedy postanowił nie przedłużać kontraktu z Bremertonem i natychmiast złożył pozew przeciwko szkole w Sądzie Najwyższym Stanów Zjednoczonych, oskarżając ją o naruszenie wolności religijnej.

Podczas trwającej sześć lat batalii prawnej sędziowie musieli rozstrzygnąć poważny konflikt tkwiący w Pierwszej Poprawce do Konstytucji, która z jednej strony chroni wolność słowa i wyznania, z drugiej zaś zakazuje państwu narzucania swoich wyznań. dogmat na każdego.

Uczucia czy przymus?

Podczas debaty prawnik Kennedy’ego przekonywał, że jego klient był zwykłym obywatelem, który postanowił wyrazić swoje osobiste uczucia religijne po zakończeniu swoich obowiązków trenerskich. A szkoła Bremerton, łamiąc prawa przyznane mu przez konstytucję, karze go za wyrażanie tych uczuć.

prawa autorskie do zdjęćGetty Images

podpis pod zdjęciem,

Zwolennicy Kennedy’ego poza Sądem Najwyższym USA

Z kolei prawnik Bremerton School twierdził, że nie była to tylko indywidualna modlitwa, ale coś znacznie więcej – grupowa akcja religijna prowadzona na terenie szkoły, którą uczniowie i sportowcy o innych poglądach religijnych mogliby postrzegać jako przymus.

W rezultacie Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych, obecnie zdominowany przez konserwatystów, stanął po stronie Josepha Kennedy’ego. Sędziowie uznali, że szkoła naruszyła jego prawo do kultu, opierając się na błędnym założeniu, że jej obowiązkiem jest zapobieganie takiemu kultowi w miejscach publicznych, chociaż pozwoliłoby mu to na wygłoszenie świeckiego przemówienia w podobnych okolicznościach.

„Konstytucja nie zezwala i nie daje prawa do tego rodzaju dyskryminacji” – powiedział w ostatecznym orzeczeniu sędzia Neil Gorsuch.

„Wolność religijna nie jest prawem, które siedzi cicho w kącie” – powiedziała z kolei Laurie Wyndham, starszy doradca Fundacji Becketa na rzecz Wolności Religijnej. „To prawo, które wnosi najgłębszą i najważniejszą prawdę w sferę życia publicznego ”.

… I inne sądy: od prawa ofiar do pozwu przeciwko Wszechmogącemu

Sprawa Kennedy’ego jest daleka od pierwszego przykładu niezwykłego tematu, którym musi się zająć Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych. I chociaż niektórzy powodowie mają uzasadnione skargi, inni po prostu chcą skorzystać z systemu sądowego, aby udowodnić swoją rację.

Oto kilka godnych uwagi przypadków w historii amerykańskiego sądownictwa:

Kościół Lukumi Babalu Aye na tle miasta Hilia

W tym przypadku wszystko było dziwne – od nazwy po przedmiot roszczenia: kościół Lukumi Babalu Aye, założony w latach 70. przez imigrantów z Kuby i praktykujących Santeria, religię opartą na tradycji afrykańskiej i katolickiej, pozwał miasto Hilia na Florydzie, która zabroniła składania ofiar ze zwierząt w celach rytualnych lub religijnych.

Kościół upierał się, że zakaz narusza jego prawa: według niektórych obrzędów kapłani (lub księża) musieli składać w ofierze różne zwierzęta świętym i półbogom. W rezultacie Sąd Najwyższy orzekł, że Pierwsza Poprawka, która przyznaje wolność wyznania, daje Kościołowi prawo do składania takich ofiar.

USA kontra 95 (około) beczek octu jabłkowego

Z punktu widzenia historii amerykańskiego prawoznawstwa epoka prohibicji na początku XX wieku była jedną z najciekawszych. Kwitła korupcja, mafia i podejrzane firmy. Na tym tle sztuczki firmy spożywczej Douglas Packing Company wyglądały jak dziecinna bełkot: po prostu uszło jej to na sucho, że zamiast świeżych jabłek jeździł, nie, nawet nie bimber, tylko ocet z suszonych owoców namoczonych wcześniej w wodzie. Ale rząd USA zorganizował efektowną chłostę – i ostatecznie zmusił firmę do wyrzucenia octu (wszystkie około 95 beczek) do kanalizacji. Zakaz już dawno minął, a nazwa sprawy jest mocno zakorzeniona w annałach historii (wraz z kilkoma szalonymi zasadami, które wciąż obowiązują w przypadku produktów spożywczych).

Komnaty kontra Bóg

W 2007 roku senator z Nebraski Ernie Chambers, samozwańczy agnostyk, pozwał Wszechmogącego, oskarżając go o „śmierć, zniszczenie i strach przed milionami mieszkańców Ziemi”. Senator chciał więc pokazać, jak ważne jest, aby każdy obywatel USA miał prawo do wniesienia pozwu do sądu. Sąd oddalił pozew uzasadniając, że Bóg nie ma znanego adresu i nie można doręczyć mu wezwania.

Aby otrzymywać wiadomości BBC, zasubskrybuj nasze kanały:

Pobierz naszą aplikację: