„Przyjaciele umierali w moich ramionach”: historia studenta, który został żołnierzem

„Przyjaciele umierali w moich ramionach”: historia studenta, który został żołnierzem

01.06.2022 0 przez admin
  • Jeremy Bowen
  • BBC, Bachmut

Aplikacja BBC News Russian Service jest dostępna na iOS i Androida . Możesz także zasubskrybować nasz kanał Telegram .

prawa autorskie do zdjęćBBC /Jeremy Bowen

podpis pod zdjęciem,

Od trzech miesięcy były student Maxim Lutsik walczy o wolność swojej ojczyzny

Teraz Maxim Lutsik wygląda znacznie starzej i poważniej, a żartuje znacznie mniej niż wtedy, gdy spotkaliśmy się po raz pierwszy – kilka miesięcy temu, niedługo po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Wtedy ten 19-letni student właśnie przerwał studia, aby iść na wojnę jako ochotnik.

W zeszłym tygodniu musiał przejść trudną podróż, wracając z linii frontu w Donbasie. Musiałem poruszać się głównie nocą – żeby nie wpaść pod ostrzał artylerii i zaopatrzyć się w niezbędne zapasy dla mojej jednostki.

Maxim opowiedział mi, jak to jest walczyć z Rosjanami.

Spotkaliśmy się w Bachmut, małym miasteczku znajdującym się w zasięgu rosyjskiej artylerii. W związku z tym część budynków została tu zniszczona, a większość mieszkańców uciekła z miasta, aby nie paść pod ostrzałem.

Maxim i jego towarzysze przez trzy tygodnie utrzymywali obronę na pozycji zwanej Cerberus – po tym, jak pies zabrał tam bojowników. Stanowisko znajdowało się na terenie zniszczonego budynku dawnej fabryki w Rubiżnoje, mieście, które ostatecznie musiało zostać przekazane wojskom rosyjskim.

„To było piekło: nie prawdziwe fortyfikacje obronne, ale okopy, schrony z czasów sowieckich i remiza strażacka” – wspomina Maxim.

Czołgi jego jednostki strzelały raz na godzinę – czasem trochę częściej. W rezultacie, mówi Maxim, jeden z jego przyjaciół zginął, a co najmniej tuzin innych facetów zostało poważnie rannych.

Od studentów do rekrutów

Teraz, gdy na Ukrainę prawie nadeszło lato, a żyzna czarna ziemia kwitnie życiem, w Donbasie toczą się najcięższe walki. Rosyjscy generałowie uczą się na błędach popełnionych podczas natarcia na Kijów i Charków.

Seria porażek w marcu zmusiła armię rosyjską do przejścia na ugruntowaną taktykę w kwietniu i maju. Moskwa skoncentrowała wszystkie swoje siły i znaczną siłę ognia na wąskim sektorze we wschodniej Ukrainie. I jest bliska wypchnięcia sił ukraińskich z obwodu ługańskiego, samozwańczego LNR, uznanego przez Kreml.

W obwodzie donieckim ukraińskie pozycje trzymają się lepiej, ale Rosja kontynuuje niemal ciągły ostrzał.

Z Maximem – wówczas jeszcze studentem Wydziału Biologii – spotkałem się na początku marca. Rosyjska inwazja trwała od kilku tygodni, a Maxim wraz ze swoim przyjacielem, studentem ekonomii Dmitrijem Kisilenko, przybyli, aby zapisać się jako ochotnik na front.

prawa autorskie do zdjęćBBC /Jeremy Bowen

podpis pod zdjęciem,

Na zdjęciu Maxim (po lewej) i Dmitry (po prawej), 4 marca 2022 r.

Podczas gdy razem z innymi podobnymi facetami stali na zimnie, czekając, aż autobusy zabiorą ich do ośrodka szkolenia wojskowego, wtedy – gdyby nie sfatygowane karabiny szturmowe Kałasznikowa, które właśnie wydano, wyglądaliby, jakby jechali na jakiś festiwal lub wycieczkę na kemping.

Patrząc na tych 18-19-latków – przepełnionych, jak to często w tym wieku bywa, poczuciem własnej niezwyciężoności, idących na europejską wojnę, jak to już miało miejsce w najkrwawszych latach XX wieku – odczuwasz raczej mieszane uczucia: jednocześnie czułość, smutek i troskę. Już samym swoim wyglądem przypomnieli, że zbliża się naprawdę wielka wojna.

W marcu Makizm i Dmitrij, jak wszyscy Ukraińcy, zrobili to, co ludzie zwykle robią w takich warunkach – przystosowali się do życia w nowych warunkach.

Po pierwszym szoku stare nawyki zaczęły ustępować miejsca nowym, pochłaniającym wszystko realiom życia.

Podczas ich krótkiego szkolenia wojskowego w marcu rozmawialiśmy o tym, jak bardzo zmieniło się życie od początku wojny. I nawet wtedy Maxim brzmiał dojrzale ponad swoje lata.

„Nie możemy żyć z naszymi żonami, dziewczynami, dziećmi, nie możemy po prostu zajmować się naszymi sprawami, tak jak robiliśmy to przed inwazją. Wszyscy rozumieją, że teraz mamy o wiele ważniejsze zadanie. I nadal będziemy robić interesy , wychowuj dzieci, kiedyś pocałujemy żony i koleżanki, ale to wszystko – po wojnie.

Życie wszystkich Ukraińców zmieniło się radykalnie, gdy 24 lutego Rosjanie najechali ich kraj. Jednak zmieniło się również życie ludzi, którzy są daleko od Ukrainy.

Mimo trwającej ofensywy wojsk rosyjskich Maxim jest zdeterminowany do dalszej walki. Jego przyjaciel Dmitrij, który bronił Kijowa, pozostał w stolicy. Studentom zobowiązanym do odbywania służby wojskowej przysługuje odroczenie, więc służba w Donbasie jest sprawą wyłącznie dobrowolną.

prawa autorskie do zdjęćBBC /Jeremy Bowen

podpis pod zdjęciem,

Wojna rozdzieliła drogi Maxima i Dmitrija

„Dopóki będziemy musieli się trzymać, będziemy zamarzać i stać w okopach na tak długo. Jesteśmy nawet gotowi umrzeć, tylko po to, by zyskać na czasie, aby cały cywilizowany świat pokonał Rosję środkami niemilitarnymi”.

Nie chce słuchać ludzi, którzy nazywają siebie sojusznikami Ukrainy – a jednocześnie proponują Moskwie oddanie części ukraińskiego terytorium w zamian za ustępstwa Kremla.

„Uważam, że z Putinem nie da się negocjować. On rozumie tylko język kul, krwi, zbrodni wojennych i czegoś innego. Nie da się powiedzieć: zabierz to terytorium, a wojna się skończy”.

Zapytałem Maxima, jak zmieniła go wojna. Jeszcze na początku roku organizował koncerty i angażował się w politykę młodzieżową.

„Nie mogę jeszcze udzielić dokładnej odpowiedzi, ponieważ nadal nie mogę sobie uświadomić, że kilku moich przyjaciół zginęło w moich ramionach. Bardzo trudno z tym żyć. A kiedy opuściliśmy Rubiżne, trudno było uwierzyć, że przegraliśmy bitwa o tę fabrykę i jedno z kluczowych miast obwodu ługańskiego”.

„Wojna światła i ciemności”

W marcu Maxim żartował, że tak naprawdę nie wyjaśnił rodzicom, dlaczego założył mundur wojskowy.

„Ale dzisiaj moi rodzice rozumieją mnie w 100%. Staram się do nich dzwonić za każdym razem, gdy mam szansę. Mama nawet przysłała mi mundurki”.

Ojciec Maxima chciał wstąpić do Wojsk Obrony Terytorialnej w ich rodzinnym mieście Sumy.

„Ale ma już 65 lat, jest za stary, żeby walczyć. Więc kiedy mu odmówiono, zadzwonił do mnie i zapytał: Maxim, czy mogę dołączyć do twojego oddziału?”

„Więc tak, w pełni mnie rozumieją i wspierają – zarówno moralnie, jak i finansowo”.

W Donbasie wiele wskazuje na to, że wojska ukraińskie wciąż przygotowują się do czasowego oddania wrogiej części terytorium. Z tyłu pojawiły się nowe okopy, kolumny dużych i drogich traktorów ruszają na zachód. Tak, potężna nowoczesna broń potrzebna do odparcia armii rosyjskiej, a nawet zwycięstwa, wciąż przybywa, ale nie na tyle szybko, aby zmusić najeźdźców do odwrotu.

Student Maxim zamienił się w wojownika na linii frontu – zajęty, jak sam uważa, dziełem całego życia.

„Walczymy o wolność całego świata, całego cywilizowanego świata. A jeśli ktoś myśli, że ta wojna toczy się tylko między Rosją a Ukrainą, to się myli. To jest wojna między światłem a ciemnością. Między Rosją a całym światem ”.