„Fałszywe wiadomości o Mariupolu”. Studenci w Wielkiej Brytanii oskarżają profesora o rozpowszechnianie kłamstw na temat wojny na Ukrainie

„Fałszywe wiadomości o Mariupolu”. Studenci w Wielkiej Brytanii oskarżają profesora o rozpowszechnianie kłamstw na temat wojny na Ukrainie

01.06.2022 0 przez admin

Aplikacja BBC News Russian Service jest dostępna na iOS i Androida . Możesz także zasubskrybować nasz kanał Telegram .

Uniwersytet w Edynburgu

prawa autorskie do zdjęćGetty Images

podpis pod zdjęciem,

Uniwersytet w Edynburgu jest uważany za jeden z najbardziej prestiżowych w Wielkiej Brytanii. Co jednak wcale nie oznacza, że między uczniami a nauczycielami zawsze panuje pokój.

Studenci Uniwersytetu w Edynburgu oskarżyli profesora o szerzenie podczas wykładów rosyjskiej propagandy o wojnie na Ukrainie. Profesor odpowiedział, że uczy ich myślenia i nieprzyjmowania niczyich słów za pewnik.

Studentka Uniwersytetu w Edynburgu, 21-letnia Mariangela Alejandro, nie mogła się doczekać rozpoczęcia nowego semestru. Studiowała historię i socjologię, kochała swoje przedmioty i słyszała najbardziej pochlebne recenzje o jednym z nowych profesorów, Timie Hayward.

Ale po kilku tygodniach rozpoczęcia kursu zaczęła zauważać, że wykłady Hayward brzmiały coraz dziwniej.

„Od mówienia o globalnych rynkach finansowych i biedzie zaczął przechodzić do pewnych teorii spiskowych na temat Baszara al-Assada i Rosji” – powiedziała BBC.

podpis pod zdjęciem,

Mariangela Alejandro przyjechała na studia do Edynburga z Meksyku

W wykładzie, którego nagranie jest dostępne dla BBC, profesor Hayward twierdził, że Białe Hełmy (lub Syryjska Obrona Cywilna), pozarządowa organizacja syryjska, której celem jest pomoc cywilom rannym podczas działań wojennych, rzekomo pomogły przeprowadzić atak chemiczny. w Syrii. Rosja właśnie wtedy oświadczyła, że atak został zainscenizowany.

Stało się to po tym, jak w marcu brytyjscy parlamentarzyści oskarżyli samego Haywarda i wielu jego kolegów akademickich o szerzenie dezinformacji na temat wojny na Ukrainie.

Według ministra edukacji Nadhima Zahaviego rząd nie zamierza tego tolerować i podejmie twarde środki.

Hayward w wywiadzie dla BBC powiedziała, że ważne jest, aby „wysłuchać obu stron” o wojnie na Ukrainie.

prawa autorskie do zdjęćAgencja Anadolu za pośrednictwem Getty Images

podpis pod zdjęciem,

40 zabitych w rzekomym ataku chemicznym w Douma

Wykład profesora Haywarda na temat Syrii dotyczył ataku chemicznego w Douma, na przedmieściach Damaszku, w którym zginęło 40 osób. Po rocznym dochodzeniu Międzynarodowa Organizacja ds. Zakazu Broni Chemicznej stwierdziła, że istnieją wystarczające podstawy, by sądzić, że w Doumie użyto gazowego chloru .

Profesor Hayward powiedział swoim studentom, że według jednej wersji Białe Hełmy pomagały ratować ofiary, zbierały dowody i zeznawały o ataku chemicznym na Dumę 7 kwietnia 2018 roku. Jednak według innego Białe Hełmy rzekomo zorganizowały lub pomogły zorganizować atak, aby zmusić Zachód do podjęcia działań przeciwko rządowi syryjskiemu.

„Właściwie to wciąż trwa debata na ten temat” – powiedział.

To wszystko to stanowisko tzw. Syrian Propaganda and Media Working Group (WGSPM), której jest członkiem.

Potem Mariangela opuściła salę wykładową, wierząc, że wszystko, co usłyszała, może być prawdą. Mogłaby pozostać przy tej opinii, gdyby nie rozmawiała z koleżanką z Syrii.

„Hayward w zasadzie mówi, że jego grupa zadaniowa mówi prawdę, ale nikt nie słucha” – powiedziała.

Profesor Hayward powiedział BBC, że na jego kursie pyta się studentów, czy jakiekolwiek roszczenia powinny być przyjmowane na wiarę tylko na podstawie czyjegoś autorytetu. Dodał, że dla jego uczniów było jasne, że słowa ich nauczyciela również mogą i powinny być kwestionowane.

Dodał też, że tematem wykładu wcale nie była Syria i że po prostu posłużył się tym znanym mu przykładem.

Ale nie był to jedyny przypadek, kiedy słowa profesora Haywarda wywołały przynajmniej zdumienie.

prawa autorskie do zdjęćKvitka Perehinets

podpis pod zdjęciem,

Kvitka Peregynets uważa, że agresorowi nie należy dawać tej samej platformy, co ofiara agresji

Kvitka Peregynets, studentka Uniwersytetu w Edynburgu z Ukrainy, z bólem i niepokojem śledzi wojnę w swoim rodzinnym kraju. Większość jej rodziny nadal przebywa na Ukrainie, a część z nich walczy na frontach. Powiedziała BBC, że była bardzo zdenerwowana ostatnimi tweetami profesora Haywarda.

Kilka dni po zamachu bombowym na szpital położniczy w Mariupolu profesor Hayward przesłała dalej przedstawiciela ONZ Rosji, nazywając atak „fałszywymi wiadomościami”. W tweecie stwierdzono, że szpital był kontrolowany przez ukraińskie wojsko i nie było tam pacjentów.

Podczas gdy jeden ze szpitali położniczych w Mariupolu przestał działać wraz z wybuchem wojny, zbombardowany szpital był zupełnie inną instytucją i zawierał kobiety w ciąży i inne pacjentki. Dowiedziawszy się o tym, profesor Hayward zredagował swoje przesłanie, ale nie wycofał całkowicie swojego poprzedniego oświadczenia.

„Popieram oświadczenie, które załączyłem do tego tweeta, że powinniśmy starać się wysłuchać obu stron” – powiedział w odpowiedzi na pytanie BBC.

prawa autorskie do zdjęćObraz satelitarny (c) 2022 Maxar Technologies .

podpis pod zdjęciem,

Szpital w Mariupolu przed ostrzałem wojsk rosyjskich

Zaznaczył również, że wątpi, czy szpital został zniszczony w wyniku nalotu.

„Pozyskiwanie wiedzy obejmuje badania, badania i rozumowanie” – dodał. „Jeśli odtąd jakiekolwiek wątpliwości zostaną uznane za dezinformację, to może nas popchnąć na niebezpieczną ścieżkę”.

Ale Kvitka uważa, że koncepcja dwóch równych stron nie ma zastosowania w ukraińskim konflikcie.

Podpis wideo,

Ostrzał szpitala położniczego i dziecięcego w Mariupolu. Wideo

„W momencie, gdy zaczniemy w pewnym sensie wyrównywać obie strony w tej historii, tracimy człowieczeństwo” – powiedziała. „Opresyjnemu, w tym przypadku Rosji, nie można dać tej samej platformy co uciskani”.

Kvitka poinformowała urzędników uniwersyteckich o tweetach profesor Hayward, ale nie otrzymała odpowiedzi.

Dr Nader Hashemi, dyrektor Centrum Studiów Bliskiego Wschodu na Uniwersytecie w Denver i profesor wizytujący na Uniwersytecie w Cambridge, powiedział BBC, że był przerażony treścią wykładu profesora Haywarda na temat Syrii.

„Wykłada rzekomo z punktu widzenia globalnej sprawiedliwości, udając obiektywność” – powiedział. „Myślę, że w rzeczywistości oferuje swoim studentom wysoce zniekształcone fakty”.

„Wolność akademicka”

Uniwersytet w Edynburgu twierdzi, że program wykładów Hayward został zatwierdzony przez radę akademicką.

Jego oświadczenie mówi, że profesor jest zwolennikiem „wolności akademickiej”, ale zajmuje zdecydowane stanowisko przeciwko rozpowszechnianiu dezinformacji i zachęca studentów do zgłaszania wszelkich obaw.

Zarówno uniwersytet, jak i Hayward nadal upierają się, że jego tweety, a także jego udział w grupie zadaniowej, nie mają nic wspólnego z jego pracą naukową.

Sprawę dodatkowo komplikuje fakt, że w Szkocji, w przeciwieństwie do Anglii, nie ma specjalnego działu do spraw studenckich, który regulowałby uniwersytety, na przykład poprzez śledzenie skarg studentów.

Szkocki minister szkolnictwa wyższego i dalszej edukacji Jamie Hepburn powiedział BBC, że jakakolwiek próba powtórzenia rosyjskiej dezinformacji na temat Ukrainy jest niedopuszczalna, ale same uniwersytety ponoszą wyłączną odpowiedzialność za sprawy wewnętrzne.

Edukacja Anglia zauważyła, że uniwersytety powinny zachować ostrożność, biorąc pod uwagę możliwe zagrożenia dla reputacji i bezpieczeństwa, do których mogą prowadzić fałszywe oświadczenia, i że studenci nie powinni być wprowadzani w błąd przez świadomie fałszywe oświadczenia.

Ambasador Wielkiej Brytanii przy ONZ James Roscoe uważa, że naukowcy, którzy rozpowszechniają dezinformację o wojnie na Ukrainie, są przydatni dla Rosji, ponieważ nadają moskiewskim przesłaniom szacunek.

„Rosyjscy dyplomaci mogą następnie je retweetować, albo zostaną wychwyceni przez rosyjskie media państwowe” – powiedział BBC James Roscoe.

prawa autorskie do zdjęćAlamy

podpis pod zdjęciem,

Dr Justin Schlosberg z Birkbeck University

BBC rozmawiało również z dr Justinem Schlosbergiem, który specjalizuje się w mediach i dziennikarstwie na Uniwersytecie Birkbeck w Londynie. Skrytykowano go również za ponowne opublikowanie doniesień rosyjskich mediów państwowych o tym, co wydarzyło się w ukraińskim mieście Bucha.

Od czasu wycofania wojsk rosyjskich z Kijowa pod koniec marca, w rejonie Bucza znaleziono ciała ponad tysiąca cywilów. Na zdjęciach i zdjęciach satelitarnych widać ciała leżące na ulicy.

Dr Schlosberg zamieścił na swoim koncie nagranie wideo z przemówieniem burmistrza Buczy, ale nie wspomniał o zabójstwach ludności cywilnej, które miały tam miejsce. Rosyjskie media podały, że to kolejny dowód na to, że ciała pojawiły się na ulicach po opuszczeniu miasta przez wojska rosyjskie.

Zapytany przez BBC, co według niego wydarzyło się w Bucha, dr Schlossberg powiedział: „Nie mam pojęcia. Jedyne, co rozumiem, to to, że nikt tak naprawdę nie wie, co dokładnie się tam wydarzyło. Prawie na pewno są to okrucieństwa, z których zdecydowana większość była popełnione przez Rosję”.

Dr Schlosberg powiedział, że obawia się również dezinformacji, która czasami może pochodzić od rządów zachodnich.

Mówi, że krytyka na Twitterze ma posmak autorytaryzmu, porównując go do amerykańskiego maccarthyzmu z lat 50., kiedy komunistów lub podejrzanych sympatyków komunistów oskarżano o próbę obalenia rządu.

Urzędnicy Birkbeck University powiedzieli, że nie mają dowodów na to, że dr Schlosberg wpływał na studentów lub dostarczał im informacji z naruszeniem polityki wolności słowa na uniwersytecie, a na uniwersytecie zachęca się do otwartej debaty.

Profesorowie rozpowszechniający rosyjską dezinformację mogą mieć niebezpieczny wpływ na młodych ludzi, mówi dr Hashemi. Jednak zapytany, czy należy im zabronić wyrażania swoich osobistych poglądów na wykładach, powiedział, że wszelkie ograniczenia wolności akademickiej byłyby katastrofalne.

„Nie możemy pozwolić na cenzurę w salach uniwersyteckich” – dodał.

Aby otrzymywać wiadomości BBC, zasubskrybuj nasze kanały:

Pobierz naszą aplikację: