Ładunek 300. Gdzie ewakuowano wojska rosyjskie ranne podczas wojny na Ukrainie i jak są traktowani?

Ładunek 300. Gdzie ewakuowano wojska rosyjskie ranne podczas wojny na Ukrainie i jak są traktowani?

30.05.2022 0 przez admin

Aplikacja BBC News Russian Service jest dostępna na iOS i Androida . Możesz także zasubskrybować nasz kanał Telegram .

Korpus Morski Piotra Wielkiego

prawa autorskie do zdjęć, Marine Corps of Peter the Great/vk.com

podpis pod zdjęciem,

Ranni w szpitalu marynarki wojennej w Petersburgu

Od końca marca władze rosyjskie nie zgłosiły żadnych ofiar wojny na Ukrainie. Medycy ratują ocalałych na mocy umowy o zachowaniu poufności. W Rosji jest ponad 140 szpitali wojskowych, ale ranni trafiają również do szpitali cywilnych, a lekarze z całego kraju wysyłani są na tereny przygraniczne. BBC znalazło 50 szpitali, do których trafiają ranni. Żołnierze w ciężkim stanie są ewakuowani do szpitali centralnych, gdzie nie każdego można uratować.

Na początku marca na kanale Telegramu „Look for Your Own” pojawił się kolejny film z rosyjskim więźniem. Mężczyzna z zabandażowaną twarzą zwrócił się do obywateli Rosji i swoich kolegów, wzywając ich do zmiany zdania i zaprzestania wojny. Powiedział, że umierają kobiety i dzieci, które nie są niczego winne. To przemówienie zostało mu wygłoszone z trudem – z nagrania wideo wynika, że był w ciężkim stanie.

Projekt „Poszukaj swojego” powstał na Ukrainie trzeciego dnia wojny. Kanał telegramowy publikuje posty z pojmanymi żołnierzami rosyjskimi oraz zdjęciami danych osobowych zmarłych. Nie można ustalić, czy apel rannych do Rosjan był szczery, czy też więzień wypowiedział go pod presją.

Mężczyzna na filmie nazwał się kapitanem pilota-nawigatora Mi-8 Vadim Alaev. Sądząc po bazach ukraińskich, 30-letni Alaev służył na Krymie – w jednostce wojskowej nr 46453 w Dżankoj. Od 2014 roku stacjonuje tam 39 Pułk Śmigłowców. Powstał po aneksji Krymu przez Rosję.

Apel rannego Alaeva pojawił się w „Poszukajcie swojego” na początku marca. W kwietniu został wymieniony z innymi jeńcami wojennymi i wywieziony do Rosji.

Półtora miesiąca po opublikowaniu nagrania ze schwytanym Alaevem na Odnoklassnikach i VKontakte pojawiły się wiadomości o zbieraniu pieniędzy dla oficera, który wrócił z Ukrainy. Pieniądze zebrał ojciec Vadima Alaeva, także pilot. Jego prośba została rozesłana na portalach społecznościowych, m.in. przez absolwenta Wojskowej Szkoły Lotnictwa Syzran, gdzie studiowali obaj Alaevowie. Posty wskazywały, że Vadim Alaev był przetrzymywany w niewoli na Ukrainie, a obecnie jest leczony w Petersburgu.

Alaev został przewieziony do Wojskowej Akademii Medycznej w Petersburgu (WMA) imienia S.M. Kirow. Według ojca Vadim był w ciężkim stanie, „prawie nieprzytomny”. Alaev senior zebrał pieniądze na dalszą rehabilitację syna.

„Państwo przeznaczy pieniądze do pewnego czasu, a potem mają być zapewnione protezy itp. itd. Mogą oferować jeden rodzaj protezy, ale chcieliby inną, bardziej zmodyfikowaną”, powiedział Alaev BBC. Udało nam się zebrać wymaganą kwotę – pomogli koledzy z klasy, także piloci wojskowi.

Alaev odmówił rozmowy o tym, jak i kiedy jego syn wyjechał na Ukrainę i został wzięty do niewoli. „To nie jest jeszcze jawna informacja, władze będą tam nadal pracować, dowiedzieć się, w jakich okolicznościach ludzie są schwytani” – powiedział, dodając, że będzie mógł porozmawiać bardziej szczegółowo, gdy stan jego syna się ustabilizuje.

Ale 20 maja okazało się, że Alaeva nie można uratować – został pochowany w rodzinnym Saratowie.

Rosyjski Sztab Generalny dwukrotnie podawał liczbę rannych żołnierzy na Ukrainie: 2 marca według oficjalnych danych było ich 1597, a 25 marca 3825. Za każdym razem, według szacunków władz rosyjskich, okazało się, że było trzy razy więcej rannych niż zabitych.

Taki stosunek strat – jeden do trzech – był w czasie II wojny światowej i podczas wojny w Afganistanie. Służy do prognoz i analityków wojskowych.

Rosyjska służba BBC, na podstawie raportów władz i krewnych wojskowych, do 30 maja ustaliła dane o 3052 zabitych. Na początku maja analityk Conflict Intelligence Team (CIT) Kirill Michajłow oszacował straty wojskowe Rosji na 6000 zabitych. Najnowsze dane Sztabu Generalnego Ukrainy to ok. 30 tys. Na podstawie tych szacunków rosyjskie szpitale mogły przyjąć od 7 do 90 tysięcy rannych.

Jak w Rosji szukali krwi dla rannych

W pierwszych tygodniach wojny władze nie mówiły o „cargo 300” (kodeks wojskowy do przewożenia rannych), a administracja szpitala wzięła od lekarzy, którzy leczą uczestników „operacji specjalnej”, abonament za nieujawnianie informacji. na Ukrainie. BBC ma kopię tego dokumentu.

Wiadomości o problemach rannych zaczęły pojawiać się na portalach społecznościowych w marcu w związku z masowymi wezwaniami do oddawania krwi. Przeszukiwano dawców w całym kraju – zarówno pod kątem konkretnych osób, jak i konkretnych szpitali.

Kilka wpisów o poszukiwaniach dawców opublikowali w marcu mieszkańcy Krymu na prośbę rodziny 28-letniego Dmitrija Drożekina. „Krew jest potrzebna, aby uratować żołnierza, który został dostarczony w ciężkim stanie do klinicznego szpitala wojskowego im. Wiszniewskiego”, napisała Swietłana Łucenko, mieszkanka Symferopola. Szpital Vishnevsky znajduje się w regionie moskiewskim.

Drozhevkin został tam przywieziony z „poważnymi ranami”, które otrzymał „w operacji specjalnej Federacji Rosyjskiej na terytorium Ukrainy”, wyjaśnił Łucenko. W tym czasie Dmitry był w ciężkim stanie i potrzebował transfuzji krwi. – Jest patriotą Rosji, krewnym na Krymie – dodał Łucenko. W rozmowie z BBC żona Drozhevkina Alla powiedziała, że w szpitalu jest wystarczająco dużo krwi. „Zbieramy krew, aby mieć zapas, ponieważ „3-” to bardzo rzadka grupa krwi” – wyjaśniła kobieta.

Lekarze szpitala Vishnevsky’ego nie mogli uratować Drozhevkina. 9 kwietnia został pochowany na Krymie.

prawa autorskie do zdjęć , vk.com

W marcu na portalach społecznościowych pojawiły się posty wzywające do oddawania krwi w różnych regionach. Użytkownicy „VKontakte” opublikowali komunikaty o pobraniu krwi dla rannych, którzy są leczeni w obwodzie białoruskim. Pod koniec marca w centrum informacyjnym Centrum Krwi Obwodu Biełgorodskiego korespondentowi BBC powiedziano, że „w centrum nie ma ostrych niedoborów, wszyscy są zaopatrzeni” i nazwali doniesienia o braku krwi fałszywymi .

Darczyńców poszukiwano także w Petersburskiej Wojskowej Akademii Medycznej (WMA). Na VKontakte aktywiści otwarcie informowali, że uczestnicy operacji wojskowej potrzebowali krwi, a także zamieścili dane kontaktowe stacji transfuzji krwi akademii.

Centrum Dawców Pierwszego Uniwersytetu Medycznego wezwało również do „oddawania krwi”: „W klinice VMA są ranni. Aby przeżyć, pilnie potrzebują krwi do transfuzji”. Brakowało krwi wszystkich grup o ujemnym Rh.

Pod koniec marca w VMA pobrano również krew. Korespondentowi BBC powiedziano w stacji transfuzji krwi VMA, że wszystkie „składniki zostały przygotowane” i że nie przyjmą tam dawców przez 2-3 tygodnie. „Fontanka” w Wojskowej Akademii Medycznej potwierdziła , że brakuje krwi, ale na zapowiedzi odpowiedziało wielu dawców. Pod koniec maja VMA ponownie przyjmuje krew. „Jest wielu rannych, potrzebna jest krew” – napisał jeden z darczyńców po oddaniu krwi VKontakte.

Gdzie są brane najcięższe?

VMA stał się jednym z głównych szpitali, które przyjmują rosyjskie wojsko ze strefy walk. Akademia otrzymała wielu rannych w pierwszych dniach wojny, poinformowało BBC kilka źródeł medycznych. Wraz z rozpoczęciem „operacji specjalnej” zaczęto pilnie wypisywać pacjentów cywilnych, a call center akademii tłumaczyło tym, którzy dzwonili, że hospitalizacja w szpitalach została zawieszona „ze względu na sytuację w kraju”.

Kiedy akademia zaczęła operować na rannych, okazało się, że sprzęt medyczny nie odpowiada potrzebom – najwyraźniej nikt nie spodziewał się takich strat – zauważył rozmówca BBC. Na przykład na oddziale intensywnej terapii, według niego, w pierwszych trzech tygodniach nie było wystarczającej ilości roztworów do zakraplaczy, pokarmu do karmienia przez rurkę i jednorazowych cewników.

Bardzo szybko kliniki VMA, zaprojektowane według niego na 2,5 tys. łóżek, zostały przytłoczone. Pod koniec kwietnia, kiedy kolejny samolot wojskowy z „ładunkiem 300” dostarczył ponad stu rannych z Ukrainy do Petersburga, akademia nie miała dość karetek, by od razu odebrać ich z lotniska. Ranni musieli czekać w samolocie, aż wrócą po nich karetki, podczas gdy na oddziale intensywnej terapii WAM na 9 zwykłych łóżek znajdowało się 11 pacjentów, jak podaje źródło BBC. I dodaje, że takie przypadki zdarzały się wielokrotnie.

prawa autorskie do zdjęćIC Rosja

podpis pod zdjęciem,

Szef IC Aleksander Bastrykin odwiedził Wojskową Akademię Medyczną w Petersburgu w kwietniu

Ministerstwo Obrony w całej Rosji ma około 130 szpitali wojskowych plus Wojskową Akademię Medyczną – obejmuje 14 chirurgicznych i tyle samo klinik o innych profilach, jak wynika ze strony internetowej akademii. Gwardia rosyjska ma również osiem szpitali, FSB, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Ministerstwo Sytuacji Nadzwyczajnych mają kilka szpitali.

Jednocześnie „cargo 300” w Rosji jest przyjmowany zarówno przez szpitale wojskowe, jak i szpitale cywilne. Na przykład personel wojskowy został po operacjach ewakuowany do oddziału neurochirurgii Wojskowej Akademii Medycznej, w tym w szpitalu wojskowym rozmieszczonym na bazie szpitala miejskiego nr 2 w Biełgorodzie (miasto znajduje się 30 km od granicy z regionem charkowskim Ukrainy), dowiedziała się BBC.

Sądząc po zaświadczeniu tego szpitala (BBC ma kopię), przebywający tam personel wojskowy, z których część została później przetransportowana do Wojskowej Akademii Medycznej, znajdował się na oddziale intensywnej terapii na respiratorach w stanie „poważnym” i „niezwykle poważnym”. stan. W diagnozach liczne rany odłamkowe i postrzałowe, w tym głowy, wymagające kraniotomii w celu usunięcia krwiaków.

Takie operacje wykonywali neurochirurdzy w szpitalu w Biełgorodzie i prawie codziennie w Wojskowej Akademii Medycznej, podało źródło BBC pod warunkiem zachowania anonimowości.

Powikłania dość często rozwijają się u pacjentów poddawanych leczeniu w MMA z ciężkimi urazami wymagającymi leczenia neurochirurgicznego – wtórne pourazowe uszkodzenia mózgu (udar niedokrwienny, powtarzające się krwotoki itp.), resuscytacja jest przytłoczona – wyjaśnia znane źródło. Według niego z Ukrainy do neurochirurgii przywożono głównie młodych wojskowych – od 22 do 28 lat, ale wśród pacjentów byli też 18-letni żołnierz i 45-letni oficer.

Jednocześnie, jeśli osoba, która walczyła na Ukrainie, została przywieziona do szpitala nieprzytomna i była przez długi czas w stanie krytycznym, nikt oficjalnie nie szukał krewnych takich rannych. Czasami jeden z personelu medycznego robi to z własnej inicjatywy. W VMA zdarzył się przypadek, kiedy pielęgniarka wytropiła żonę pacjenta z poważnym urazem głowy na respiratorze – okazało się, że będąc na wojnie miał syna, przykład podaje źródło BBC.

Kto leczy rannych w przygranicznych szpitalach?

Ranni z Ukrainy trafiają najpierw do przygranicznych szpitali, w tym cywilnych, nie tylko w Rosji i na Krymie, ale także na Białorusi. Są to punkty orientacyjne dla przewoźnego personelu wojskowego przed wysłaniem go do głównych szpitali wojskowych.

Ochotnicy z Rosji są ewakuowani wraz z rannymi z personelu armii rosyjskiej i gwardii rosyjskiej, którzy podobnie jak osiem lat temu walczą na Ukrainie. Ranny w kwietniu szef „Cesarskiego Legionu” rosyjskich nacjonalistów Denis Gariev, o którym niedawno donosił niemiecki wywiad, powiedział w kanale telegramu, że był operowany w szkolnej sali gimnastycznej, a następnie przewieziony ciężarówką Ural na lądowisko dla helikopterów , dostarczony śmigłowcem Mi-8 przez granicę do szpitala polowego. Stamtąd ranni są wywożeni na lotnisko i samolotami Ił-76 wysyłani do szpitali w całej Rosji.

18-letni Denis Yaroslavtsev, który służył w poborze w jednostce wojskowej nr 34670 w mieście Waluiki w obwodzie białogrodzkim i brał udział w „operacji specjalnej”, rodzina rozpoczęła poszukiwania po tym, jak władze obiecały wycofać poborowych z strefa walki. 31 marca krewni poinformowali , że ich nieprzytomny syn z raną głowy został przewieziony z powrotem do Valuiki do miejscowego szpitala, a następnie wysłany do Moskwy, ale nie mogli go znaleźć telefonicznie w moskiewskich szpitalach. Po skontaktowaniu się z prokuraturą od rodziców pobrano DNA i znaleziono ciało Denisa. Gdzie dokładnie – nie podano. 14 kwietnia został pochowany w swojej rodzinnej wiosce w Baszkirii.

Szpitale w regionach graniczących z Ukrainą, które jako pierwsze odniosły cios, wkrótce po wybuchu wojny zaczęły dodawać personel medyczny. Świadczą o tym doniesienia rosyjskiego FMBA, które już w lutym organizowało dla swoich pracowników wyjazdy służbowe do przygranicznych szpitali – pierwsi lekarze wyjechali do obwodu białorgodzkiego czwartego dnia wojny.

Lekarze z obnińskiego szpitala FMBA pracowali w szpitalu rejonowym Szebekino. Miasto Szebekino znajduje się 7 km od granicy z Ukrainą. Odległość do Charkowa stamtąd wynosi około 100 km. Jeszcze przed wojną na terenie Centralnego Szpitala Okręgowego Szebekinskaja rozlokowano szpital polowy, pisali o tym analitycy z Zespołu Wywiadu Konfliktów 21 lutego.

Jeśli mapa nie jest widoczna, spróbuj otworzyć artykuł w innej przeglądarce

Na stronie obnińskiego szpitala na VKontakte mówi się , że w Szebekinie lekarze udzielali pomocy żołnierzom rosyjskiego Ministerstwa Obrony, Gwardii Narodowej, SOBR, miejscowej ludności i uchodźcom, a także udali się do szpitali Biełgorod i Wałujska operacje.

W marcu chirurdzy i resuscytatorzy z Moskiewskiego Szpitala Klinicznego nr 85 udali się do tych samych dzielnic obwodu biełgorodskiego. Pracownicy jednostki medycznej nr 59 z regionu Penza pracują w tym samym regionie od 1 marca. Wysyła się ich w sześcioosobowych zmianach do miasta Grayvoron i wsi Bolshetroitskoye. Medycy „często musieli podróżować ponad 400 kilometrów dziennie, aby dostarczyć ciężko ranną osobę na lotnisko w celu dalszej ewakuacji”, mówi strona instytucji medycznej na VKontakte. Miasto Grayvoron znajduje się na zachód od Szebekina, bliżej regionu Sumy na Ukrainie.

FMBA wysłało swoich lekarzy do regionu Kurska. Na początku marca zespół lekarzy z różnych regionów udał się do Kurczatowa, Rylska i Głuszkowa – znajdują się w pobliżu granicy regionów Kursk i Sumy.

Lekarz z jednej z moskiewskich poliklinik powiedział gazecie „Ważne historie” (uznawanej w Rosji za zagranicznego agenta i niepożądaną organizację), że większość personelu medycznego z FMBA i A.V. Moskiewskiego Centrum Chirurgii poszła do pracy z rannymi . Wiszniewski. Takie wyjazdy do lekarzy są wydawane jako wyjazdy służbowe – za nie przysługuje niewielkie odszkodowanie.

Kto ratuje wojsko na froncie?

Lekarze FMBA są wysyłani w rejony przygraniczne, ale nie na miejsca działań wojennych. Chociaż nie ma też wystarczającej liczby lekarzy, w tym na terytoriach okupowanych przez Rosję. Stanislav Kiselev, anestezjolog-resuscytator z Jekaterynburga, przez dwa miesiące pracował w samozwańczej LPR. Był jedynym lekarzem w oddziale liczącym około 80 żołnierzy.

Kiselev przed wojną pracował jako resuscytator w ośrodku medycyny katastroficznej w Swierdłowsku. Dyrekcja odmówiła mu wyjazdu służbowego do Donbasu, o który prosił, więc lekarz wziął urlop i sam pojechał na wojnę.

Swoim osobistym samochodem, zabierając ze sobą lekarstwa i sprzęt, dotarł do Doniecka w obwodzie rostowskim, a stamtąd do Ługańska, gdzie został przydzielony do „oddziału zbrojnego” w jednym z dywizji sił zbrojnych „republiki”. ”. Tam zajmował się ewakuacją rannych żołnierzy z pola bitwy. Nie chce rozmawiać o tym, jak i z kim Kiselevowi udało się na to zgodzić – zgodził się omówić tylko kwestie medyczne.

Na początku lekarz pracował 7-8 km od linii frontu. W tym czasie nie było aktywnych działań wojennych w tym kierunku – wspomina lekarz. W radiu powiedziano mu, że ranni są przewożeni – lekarz i kierowca zabrali ich na pojazdy wojskowe, a następnie przeładowali do medycznego UAZ i zawieźli do Ługańska.

25 marca ukraiński Sztab Generalny poinformował, że szpital w okupowanym przez Rosję Ługańsku został przekazany szpitalowi wojskowemu dla rannych żołnierzy rosyjskich. „Część szpitala jest zarezerwowana do przechowywania zwłok, ze względu na przeciążenie lokalnych kostnic” – podało w oświadczeniu Siły Zbrojne Ukrainy.

prawa autorskie do zdjęć Stanislav Kiselev/vk.com

podpis pod zdjęciem,

Lekarz z Jekaterynburga od marca pracuje w „zbrojnym oddziale” samozwańczej LPR

Kiedy zaczęła się bardziej aktywna walka, musieli przejść bezpośrednio na linię kontaktu – aby szybciej udzielić pomocy, wspomina Kiselev. W zasadzie wojsko przyjechało z minami, odłamkami, ranami po kulach, były wstrząsy pociskami, zdarzało się, że ludzie nie docierali do szpitala. Trzeba było leczyć inne choroby niezwiązane z działaniami wojennymi, od przeziębienia po zawał serca.

Kiselev przywiózł z Jekaterynburga pulsoksymetr, sprzęt do resuscytacji (mechaniczny wentylator płuc), cewniki i bandaże. Początkowo w jego oddziale brakowało opasek uciskowych – przysyłali je ochotnicy. Lekarz nie dziwi się, że władze rosyjskie nie zapewniają wojsku wszystkiego, co niezbędne. „Od dawna jestem w medycynie. Nie dziwi mnie to od dawna. I to nie tylko na froncie” – powiedział Kiselev.

Uratował też schwytanych przez Rosję ukraińskich wojskowych. Według lekarza tak samo traktował wszystkich wojskowych: „Nie obchodzi mnie w tej chwili, kto jest winny. To jak film” Żmurki „- ani jednego pozytywnego bohatera. Wojna pozostanie wojną, nawet jeśli nazwiesz to tańcem baletnic. Widziałem naszych ludzi od środka na tych polach – w środku są absolutnie tacy sami.”

Kiselev musiał opuścić samozwańczą LPR w maju – z powodu ciężkiej pracy doznał uduszonej przepukliny. Nie planuje jeszcze powrotu do Donbasu – było to trudne fizycznie i moralnie doświadczenie. „Wokół jest cierpienie, krew i przepraszam za wyraz, gówno i smród. I naturalnie trudno jest być w takich warunkach przez cały czas” – mówi lekarz.

Do jakich ukraińskich szpitali przywożono rannych Rosjan?

W maju rosyjskie wojsko zajęło kolejny szpital w obwodzie ługańskim – w mieście Rubiżne. Czeczeńska telewizja „Grozny” pokazała, jak oddziały wojskowe sił specjalnych „Achmat” z paskami Z przeprowadzały inspekcję oddziałów. Historia mówi, że wcześniej byli częścią oddziału chorób zakaźnych Centralnego Miejskiego Szpitala Klinicznego w Rubiżnym. Szpital jest ważny, ponieważ znajduje się „praktycznie na linii frontu”.

Przywódca Czeczenii Ramzan Kadyrow twierdził , że budynek „opuszczony z powodu braku funduszy i środków” został odrestaurowany kosztem Fundacji Achmata-Khadzhiego Kadyrowa. Czeczeńskie siły specjalne znalazły tam rzekomo bezwładne lekarstwa i zabrały je dla siebie. „Bardzo wysokiej jakości leki, to nie jest jedno pudełko, nie dwa pudełka – znaleźli dużą liczbę” – mówi w historii jeden z żołnierzy.

Ale to właśnie w tym oddziale Centralnego Szpitala Klinicznego władze ukraińskie przeprowadziły w 2017 roku kapitalny remont. Kanał telegramu Kadyrowa ma nagranie z napisem na budynku szpitala – mówi, że oddział chorób zakaźnych został przywrócony dzięki ONZ i rządowi Japonii. W 2020 roku przyjmowano tam pacjentów z koronawirusem.

Wojsko trafiło również do Donieckiego Republikańskiego Centrum Traumy. Moskiewski fundusz „Gift to an Angel” zebrał pieniądze na ich leczenie w tym ośrodku. Szefowa funduszu Anastasia Prikazchikova jest córką naczelnego lekarza tego donieckiego ośrodka. Według niej w szpitalu w ogóle nie było wody – personel medyczny musiał ją czerpać z fontanny przed budynkiem.

Leczyć rosyjskich wojskowych i ukraińskich lekarzy. W lutym pracownicy szpitala wojskowego w Dnieprze ogłosili na portalach społecznościowych, że potrzebują studentów medycyny. „Szpital przyjmuje rannych przez całą dobę. To główna wojskowa placówka medyczna w mieście, do której kierowani są wszyscy ranni”. Według rozmówcy BBC znajdującego się w pobliżu szpitala w Dniepropietrowsku, rosyjscy żołnierze zostali tam również przywiezieni w marcu. SBU Ukrainy odmówiła komentarza na ten temat.

Gdzie przydały się łóżka „koronawirusa”

W 2020 roku, w szczytowym momencie pandemii, w różnych regionach pojawiło się 16 placówek medycznych MON, wybudowanych w dwa miesiące – miały one wyizolować do 1600 wojskowych zarażonych koronawirusem. Do początku wojny pandemia jeszcze się nie skończyła, ale ośrodki medyczne były przydatne dla lekko rannych w wojnie z Ukrainą.

Właśnie takie oddzielne centrum medyczne w Zatoce Omega w Sewastopolu, oparte na szpitalu wojskowym Pirogov, odwiedził gubernator Sewastopola Michaił Razvozhaev 10 dni po zatonięciu krążownika Moskwa. W ośrodku medycznym, który według niego „był kiedyś stworzony dla nosiciela”, urzędnik odnalazł ośmiu marynarzy z „Moskwa” – już „kończyli leczenie”. O tym mówi kanał telegramu „RaZVozhaev”. Na filmie ranni stali w milczeniu obok uśmiechniętego urzędnika – zostali sfilmowani tak, aby ich twarze nie były widoczne. „Każdy chce służyć, każdy kocha służbę wojskową w marynarce wojennej” – zapewniał jednocześnie za kulisami gubernator.

W tym czasie w samym szpitalu Pirogov w Skalistej Zatoce Sewastopola, według matki zmarłego marynarza Jegora Shkrebetsa, leżało około 200 rannych marynarzy. Matka innego marynarza powiedziała , że jej syn został najpierw umieszczony w szpitalu w Sewastopolu, a następnie przeniesiony do Petersburga. Według kobiety miał wiele ran odłamkowych na głowie, szyi i oparzeniach.

prawa autorskie do zdjęćRosgvardia

podpis pod zdjęciem,

Lekarze hospitalizują pacjenta w szpitalu Gwardii Rosyjskiej w Jekaterynburgu

W obwodzie kurskim pierwszego dnia wojny zaczęli opuszczać oddziały „koronawirusa” szpitala wojskowego, aby przyjąć rannych. Na wniosek MON w trybie pilnym przeprojektowano szósty szpital miejski na 120 łóżek dla krukowatych i przeniesiono tam personel wojskowy z koronawirusem.

4 marca w Kubince pod Moskwą zamknięto tymczasowe centrum medyczne „koronawirusa” Ministerstwa Obrony, w którym ponad 500 lekarzy wojskowych leczyło pacjentów cywilnych. Ich „skonsolidowany oddział” został przetransportowany wojskowym samolotem transportowym do Wojskowej Akademii Medycznej w Petersburgu, podało Ministerstwo Obrony.

Jak ranni są przygotowywani do służby

Pod koniec maja paraolimpijczycy przybyli do Centralnego Szpitala Wojskowego Wiszniewskiego w Moskwie, gdzie leczeni są ranni uczestnicy wojny na Ukrainie. Odbyli kursy mistrzowskie w sporcie dla osób niepełnosprawnych dla rannych. Sportowcy paraolimpijscy nauczyli okaleczonych wojną mężczyzn gry w hokeja na sankach, tenisa stołowego, szermierkę, jazdę na rowerze, siatkówkę na siedząco i strzelanie.

prawa autorskie do zdjęć Ministerstwo Obrony Rosji

Szkolenia odbyły się w ośrodku rehabilitacyjno-edukacyjnym, stworzonym na bazie szpitala Wiszniewskiego dla uczestników „operacji specjalnej”. MON obiecuje, że poszkodowani wojskowi będą mogli kontynuować służbę wojskową – w wojskowych urzędach meldunkowych i poborowych, jednostkach wojskowych i innych strukturach MON zostanie wprowadzone stanowisko wojskowe „dla każdego”.

W te same dni, w których okaleczeni wojskowi zapoznali się z paraolimpijczykami, Władimir Putin i Siergiej Szojgu podali sobie ręce wojsku z innymi obrażeniami – w szpitalu Mandryk w Moskwie. W mediach wszyscy wyglądali radośnie: nikt nie kłamał, żadnych bandaży, żadnych śladów obrażeń i kontuzji. Uczestnicy działań wojennych zapewniali prezydenta, że chcą dalej służyć. – Będziesz – odpowiedział Putin. Nie pytał bojowników, jak zostali ranni, ale poprosił ich o przywitanie się z rodziną.

Podpis wideo,

Spotkanie z rannymi: jak Putin i Zełenski komunikują się z ofiarami wojny

W marcu bardziej realistyczne były nagrania z wizyt Szojgu i jego zastępców, którzy przybyli do moskiewskich szpitali, by nagrodzić wojsko. Ministerstwo Obrony pokazało, jak w szpitalu Wiszniewskiego wiceminister obrony Aleksander Fomin wygłosił przemówienie do rzędu mężczyzn na wózkach inwalidzkich: ośmiu z nich miało całkowicie lub częściowo amputowane nogi.

„Nie zawiedli nas, zadanie zostało wykonane w stu procentach” – zwracał się Fomin do pacjentów szpitala, nazywając ich „następcami chwalebnych wojskowych tradycji naszych dziadków i ojców”.

prawa autorskie do zdjęć Ministerstwo Obrony Rosji

podpis pod zdjęciem,

Wiceminister obrony w Szpitalu Wiszniewskiego

Tylko jedna osoba była w stanie wstać po medal od Fomina – nogi ma nienaruszone, ale ramię zostało amputowane.

Na początku marca Shoigu był już w szpitalu Mandryk, ale bez Putina. Następnie przyznał też medale leżącym żołnierzom z zabandażowanymi nogami i kulami przy łóżkach – „za bohaterstwo, odwagę, odwagę i bezinteresowność okazane w pełnieniu służby wojskowej”.

Dowódca kompanii czołgów Anton Starostin otrzymał od Szojgu z ramieniem na temblaku gwiazdę Bohatera Rosji. Przed wojną na Ukrainie służył na Krymie w obronie wybrzeża Floty Czarnomorskiej. BBC udało się porozmawiać ze starostinem. On, podobnie jak rozmówcy Putina, powiedział, że jest na dobrej drodze i planuje wrócić do służby.

Starostin jest przekonany, że walczył w wojnie na Ukrainie z „faszystami”, a jego czołg został zestrzelony przez „Batalion Narodowy”: „Czołg został zestrzelony z pocisku przeciwpancernego, otrzymał rany odłamkami w plecy , udo i ranę odłamkową na ramieniu”.

Zszokowany tankowiec został zabrany z pola bitwy karetką pogotowia. Nie było możliwości ewakuacji go samolotem w tym czasie – zaznaczył starosta.

Nie mógł zadać innych pytań – zablokował korespondenta BBC. Na stronie Starosty na VKontakte zamiast zdjęcia widnieje wielka litera Z.

Opaski uciskowe, bandaże i kule

Czy materialne wsparcie rosyjskiej medycyny wojskowej odpowiada skali „strat sanitarnych” (tak jak ranni i chorzy są uważani w czasie wojny) na Ukrainie, informacje od wolontariuszy jasno pokazują.

W kwietniu członkowie czatu „Pomoc Z” na Viberze zbierali „indywidualne racje żywnościowe” dla rannych w 1586. wojskowym szpitalu klinicznym w Smoleńsku. „Jest wielu przykutych do łóżka facetów z oparzeniami, ranami odłamkami. Przede wszystkim potrzebne są produkty higieniczne i jedzenie, ponieważ jedzenie jest bardzo złe, a faceci tęsknią za domowym jedzeniem” – napisała Olya, uczestniczka czatu. Wolontariusze sprecyzowali, że otrzymywali prośby o leki na hemoroidy i zapalenie gruczołu krokowego. „Ogólnie nasi ludzie przeziębili się…” – relacjonowali na czacie.

Na tym czacie zbierano również leki na front – hemostatyczne (m.in. opaski uciskowe) i przeciwoparzeniowe, przeciwwirusowe, przeciwgorączkowe i przeciwhistaminowe, bandaże.

W maju wolontariusze wysłali wentylatory „na żądanie” do szpitala w obwodzie biełgordzkim i zebrali pieniądze na lodówkę. Produkty dla rannych przewieziono do szpitali Strelna i Kronstadt pod Petersburgiem. Do szpitala Gwardii Rosyjskiej Obwodu Leningradzkiego szukali kul i lasek „w prezencie”.

prawa autorskie do zdjęćViber

„Przywieziono z nami rannych facetów. Niektórzy z zabandażowaną głową, niektórzy z raną na ramieniu i bandażem na ubraniu (ręka jest zamocowana), niektórzy są kulawi, a niektórzy po prostu milczą” – napisała Irina na czacie. kto odwiedził szpital gdzie są ranni żołnierze śmiertelna cisza… na ulicy, w centrum miasta, gdzie jest dużo ludzi.Chłopcy wchodzili i wychodzili z sanitarnego pomieszczenia aby zapalić, ale byli cichy i nie zauważył nikogo w pobliżu ”.

Valenki zamiast ubezpieczenia

Na początku marca Władimir Putin podpisał dekret o dopłatach dla rannych uczestników „operacji specjalnej” (i rodzin poległych żołnierzy). Wojsko z obrażeniami, ranami i wstrząsami mózgu ma teraz prawo do 3 milionów rubli każdy. Jest to dodatkowa płatność do ryczałtowych świadczeń ustanowionych przez prawo w przypadku uznania wojskowego za niezdolnego do służby z powodu obrażeń (dla żołnierzy kontraktowych – 2,9 mln rubli) oraz miesięcznych odszkodowań (od 4,1 do 10,7 tys. rubli, w zależności w grupie osób niepełnosprawnych).

Ponadto, zgodnie z prawem , wojsko musi płacić ubezpieczenie – od 74 tys. za drobne obrażenia do 2,2 mln rubli za niepełnosprawność.

Adwokat Maxim Grebenyuk twierdzi, że zwracają się do niego weterani wojenni, którzy nie dostają odszkodowania za odniesione obrażenia, ponieważ odmawiają dalszej walki na Ukrainie, a także poborowi, których rosyjskie władze twierdzą, że nie są wysyłani na Ukrainę.

Kolejna część rannych została odcięta od odszkodowania przez Ministerstwo Obrony. 22 kwietnia departament ustalił procedurę przydzielania płatności dekretem Putina – pieniądze są należne za szczególny rodzaj urazu, który znajduje się na liście urazów zatwierdzonej przez rząd w 1998 roku. „Teraz nie zapłacą nawet za urazy tkanek miękkich kończyn (jeśli kość, nerwy i naczynia krwionośne nie są uszkodzone)”, komentuje prawnik Grebenyuk.

Na liście nie ma też np. odmrożeń. W grupie VKontakte Grebenyuka, gdzie napływają skargi i pytania ze strony wojskowych i ich bliskich, matka jednego z uczestników „operacji specjalnej” powiedziała, że jej syn wrócił do domu z wojny z odmrożeniami obu stóp II stopnia , udało mu się uzyskać zaświadczenie, ale w prowadzeniu wojska – Komisja lekarska mu odmówiła. Prawnik uważa, że ubezpieczenie nie zostanie wypłacone mężczyźnie, ponieważ warunek ten nie znajduje się na tej samej liście obrażeń.

„Na przyszłość rozdamy maksymalnie filcowe buty, ale to nie jest pewne” – ironizuje członek grupy pod wpisem o odmrożeniach.

Aby otrzymywać wiadomości BBC, zasubskrybuj nasze kanały:

Pobierz naszą aplikację: