„Jej Wysokość jest fajną dziewczyną”. Jak brytyjscy muzycy rockowi żartowali, wyśmiewali, a nawet grozili swojej królowej

„Jej Wysokość jest fajną dziewczyną”. Jak brytyjscy muzycy rockowi żartowali, wyśmiewali, a nawet grozili swojej królowej

29.05.2022 0 przez admin
  • Aleksander Kan
  • publicysta kulturalny

Aplikacja BBC News Russian Service jest dostępna na iOS i Androida . Możesz także zasubskrybować nasz kanał Telegram .

prawa autorskie do zdjęćW Pictures Ltd./Corbis przez Getty Images

podpis pod zdjęciem,

Rozwiązanie graficzne artysty Jamiego Reeda, zaczerpnięte przez Sex Pstiols na okładce ich singla God Save the Queen, stało się ucieleśnieniem buntowniczego, lekceważącego stosunku muzyków rockowych do brytyjskiej królowej, a jednocześnie najbardziej uderzające wizualne obrazy kultury drugiej połowy XX wieku

W związku ze zbliżającą się 70. Platynową Rocznicą zasiadania na tronie królowej Elżbiety II, postanowiliśmy przypomnieć piosenki dedykowane jej przez muzyków rockowych. Rockerzy to z definicji odważni i wyzywający ludzie, a te piosenki często brzmią raczej bezstronnie w stosunku do królowej. Jednak królowa w nich najczęściej nie jest osobą, nie konkretną kobietą, a wylana w jej przemówieniu krytyka, a nawet gniew, to nic innego jak wyraz społecznego i politycznego protestu przeciwko niesprawiedliwemu społeczeństwu.

Uwaga, tekst zawiera mocne wyrażenia.

Platynowa Rocznica to niezwykle ważne wydarzenie dla Wielkiej Brytanii. Zdecydowana większość ludności kraju przez całe życie żyła pod panowaniem obecnej królowej i nie zna innego monarchy. Stosunek do niej w prawie wszystkich grupach ludności jest niewiarygodnie pełen szacunku i szacunku. Nawet zagorzali republikanie, którzy w zasadzie sprzeciwiają się monarchii, nigdy nie powiedzą ani jednego złego słowa o osobowości obecnej królowej.

Ale muzycy rockowi to w większości ludzie lekceważący. W stosunku do establishmentu zawsze mają w kieszeni figę, która często wyskakuje z kieszeni w śmiałym, wyzywającym, lekceważącym, a nawet wprost obraźliwym geście.

Tak, w historii związków muzyki rockowej z monarchią są przykłady szczerej miłości i pełnej szacunku wdzięczności. Najjaśniejszym i najbardziej pamiętnym takim wydarzeniem było wykonanie przez dwadzieścia lat temu gitarzysty Queen Briana Maya hymnu narodowego „God Save the Queen” na dachu Pałacu Buckingham z okazji Złotego Jubileuszu – 50. rocznicy panowania Królowej na tronie .

May otworzył w ten sposób koncert galowy pod Pałacem Buckingham, w którym wzięli udział jego liczni koledzy z warsztatu rockowego: Paul McCartney, Elton John, Tom Jones, Phil Collins, Queen, Eric Clapton, Ray Davis, Rod Stewart, Annie Lennox i inni nie mniej znane gwiazdy. Przed jubileuszowym koncertem wpuszczono nawet szalonego awanturnika Ozzy’ego Osbourne’a, który już wtedy uległ.

Teraz, w przeddzień Platynowej Rocznicy, 4 czerwca na placu przed Pałacem Buckingham zapowiedziano nie mniej reprezentacyjny koncert. Queen po raz kolejny będzie główną gwiazdą, a Brian May obiecuje kolejną niespodziankę z hymnem. Wśród uczestników są Diana Ross, Duran Duran, Rod Stewart, Andrea Bocelli i inne gwiazdy.

Ale 45 lat temu, w maju 1977, w przeddzień kolejnego Srebrnego Jubileuszu, 25-lecia Królowej na tronie, punkowi buntownicy Sex Pistols wydali prawdopodobnie najsłynniejszą „królewską” piosenkę rockową „God Save the Queen”, kpiąco powtarzając nazwę hymnu urzędowego.

Dziś zamieszki Sex Pistols stały się integralną częścią historii nie tylko muzyki rockowej, ale także historii królewskiej, a zatem integralną częścią Platynowego Jubileuszu. 31 maja nagrodzony Oscarem reżyser Danny Boyle wydaje swój sześcioodcinkowy film Pistol poświęcony zespołowi, a sama piosenka zostaje uhonorowana rocznicowym wznowieniem.

Być może od niego rozpoczniemy opowieść o „królewskich” piosenkach w historii brytyjskiej muzyki rockowej.

„Boże chroń królową”. Seks pistolety. 1977

„Nie napisaliśmy piosenki specjalnie na rocznicę królowej. Nawet o tym nie wiedzieliśmy i na pewno o tym nie myśleliśmy. Chcieliśmy tylko zaszokować wszystkich. „God Save the Queen” nie został napisany nienawiść do Anglii. Wręcz przeciwnie, została napisana z miłości do niej i ze złości na sposób traktowania jej ludzi „- tak autor piosenek i wokalista grupy Johnny Lydon, o pseudonimie Rotten (czyli Zgniłe), wyjaśnił piosenkę. Według niego jego celem było wzbudzenie sympatii dla klasy robotniczej Anglii i wyrażenie niezadowolenia z monarchii. „Ale nigdy nie sądziliśmy, że zostanie to odebrane jako wypowiedzenie wojny domowej” – dodał.

Ale w rzeczywistości trudno było inaczej. Sędzia dla siebie:

Boże chroń królową

I jej faszystowski reżim

Robią z ciebie głupca

I mięso armatnie

Boże chroń królową

Tak, ona nie jest człowiekiem.

I nie mamy przyszłości

Wśród snów Anglii

Boże chroń królową

Turyści przynoszą pieniądze

A nasza głowa państwa

Wcale nie to, na co wygląda

A kiedy nie ma przyszłości

To nie jest grzech

Jesteśmy kwiatami na śmietniku

Jesteśmy trucizną w twoim ludzkim młynku

Boże chroń królową

Tak, to właśnie chcemy powiedzieć

Kochamy naszą królową

Nie ma dla ciebie przyszłości

Pomysł na piosenkę zrodził się w Rotten na długo przed rocznicą. „God Save the Queen” tkwiło w mojej głowie od miesięcy, zanim jeszcze powstało Sex Pistols. Powiedział, że jej główną ideą był gniew i wściekłość. – Gniew na obojętność królowej wobec ludzi, arogancką obojętność na to, jak żyje kraj. Pracowałem w budownictwie, żeby zarobić na studia, bo chciałem zdobyć wykształcenie, a mimo to byłem opodatkowany jak kij. Dlaczego, do diabła, mam płacić za tę głupią krowę, która mnie nie obchodzi? Cóż, jak już pojawili się Pistols, napisałem to za jednym posiedzeniem przy śniadaniu w kuchni, obok mamy i taty.

10 marca 1977 roku Pistols podpisali nowy kontrakt z amerykańską firmą A&M Records. Podpisanie odbyło się na placu przed Pałacem Buckingham – jasne i jednoznaczne wyzwanie dla establishmentu. A&M zamierzało natychmiast wydać singiel „God Save The Queen”, a nawet wypuścił 25 000 kopii płyty.

prawa autorskie do zdjęćBill Rowntree/Mirrorpix/Getty Images

podpis pod zdjęciem,

Sex Pistols podpisują kontrakt z A&M przed Pałacem Buckingham. 10 marca 1977

Na cześć podpisania kontraktu Sex Pistols wystawili straszny alkohol w biurze A&M, co zaowocowało prawdziwą masakrą z rzekami wódki i krwi – i wezwaniem policji.

Przerażeni szefowie firmy natychmiast rozwiązali umowę. Większość z 25 000 egzemplarzy „God Save The Queen” została zniszczona. Nieliczne zachowane egzemplarze należą dziś do najdroższych płyt na rynku kolekcjonerskim.

Jednak Sex Pistols nie pozostało długo bez etykiety. 18 maja przyszły właściciel Virgin Records, miliarder Richard Branson, podpisał z nimi kontrakt. Pospiesznie – w sam raz na rocznicę królowej – przedrukował „God Save The Queen”. Pierwszego dnia sprzedano 150 000 egzemplarzy.

BBC – ze względu na treść utworu i grafikę na okładce, na której oczy i usta królowej Elżbiety II zostały zaklejone nazwą piosenki i nazwą zespołu – odmówiło wyemitowania go.

W weekend „God Save The Queen” osiągnął drugie miejsce na brytyjskich listach przebojów, nie pokonując „I Don’t Want to Talk About It” Roda Stewarta. The Pistols i ich menedżer Malcolm McLaren podejrzewali oszustwo i oskarżyli biznes muzyczny o spisek mający na celu powstrzymanie wywrotowej piosenki z czołówki.

Na 9 czerwca zaplanowano uroczystą rocznicową paradę wodną, podczas której królowa i członkowie jej rodziny mieli przepłynąć wzdłuż Tamizy obok triumfujących poddanych w pełnym odświętnym stroju. Dwa dni wcześniej, 7 czerwca, Branson wynajął łódź wycieczkową o symbolicznej nazwie „Queen Elizabeth”, na pokładzie której Sex Pistols zorganizowali głośny koncert, którego kulminacją był „God Save The Queen” w chwili, gdy płynęli obok Pałacu Westminsterskiego, gdzie zasiadają brytyjski parlament. Kiedy łódź w końcu wylądowała na brzegu, wszyscy uczestnicy punkowej uroczystości zostali aresztowani.

prawa autorskie do zdjęćBrian Cooke

podpis pod zdjęciem,

Sex Pistols na pokładzie Queen Elizabeth podczas rejsu po Tamizie 7 czerwca 1977 roku. Johnny Rotten stoi pośrodku w białej kurtce.

Publiczne oburzenie większości dosłownie wylało się w powietrze – i muzycy dość wyraźnie to odczuli. „Gdyby natychmiast powieszono nas przy Bramie Zdrajców [w Wieży], wówczas wszystkie 56 milionów mieszkańców kraju radośnie biłoby brawo… Nieświadomie wypowiedzieliśmy wojnę Anglii” — wspominał te dni John Lydon-Rotten.

Jednak nie zostali powieszeni, co więcej, swoim śmiałym, bezczelnym, wyzywającym gestem Sex Pistols zrewolucjonizowali i przeszli do historii.

Magazyn Sounds dwukrotnie nazwał piosenką roku „God Save the Queen”, w 1977 i 1989 roku. Znajduje się na wszystkich listach tworzonych przez wydawnictwa muzyczne i encyklopedie najważniejszych piosenek wszech czasów. Nawet magazyn polityczny New Statesman umieścił go wśród 20 najważniejszych piosenek politycznych.

Zaprojektowana przez artystę Jamiego Reida, okładka singla – portret królowej na tle brytyjskiej flagi z tytułem piosenki „God Save the Queen” przyklejonym do jej oczu i nazwą Sex Pistols w ustach – stał się jednym z najważniejszych projektów XX wieku, wpływającym na całą kulturę wizualną naszych czasów.

W 2012 roku na Igrzyska Olimpijskie w Londynie, które otworzyła Jej Królewska Mość Królowa, reżyser ceremonii Danny Boyle przygotował dwuminutowy film „Podróż w dół Tamizy”. Gdy statek płynie obok Pałacu Westminsterskiego, słyszymy poza ekranem „God Save the Queen” – nie, nie hymn narodowy, ale Sex Pistols.

W listopadzie 2016 r. konserwatywny deputowany Andrew Rosindell przedstawił w parlamencie projekt ustawy, zgodnie z którą dla upamiętnienia zwycięstwa brexitowców w referendum oraz zbliżającego się wyjścia kraju z Unii Europejskiej, BBC zakończy swoją codzienną transmisję telewizyjną transmisją hymn narodowy „God Save the Queen”. Prezenterka flagowego programu informacyjnego BBC Newsnight, Kirsty Walk, pożegnała się z widzami o inicjatywie tego polityka i mówiąc: „Z przyjemnością spełniamy tę prośbę”, uruchomiła „God Save the Queen”… Sex Pistols.

„Jej wysokość”. Beatlesi. 1969

Kiedy królowa Elżbieta II wstąpiła na tron w 1952 roku, rock and roll był jeszcze w powijakach, nie było na to nawet określenia, nie mówiąc już o rockowych piosenkach o królowej. Muzycy rockowi potrzebowali ponad półtorej dekady, aby w jakiś sposób odzwierciedlić istnienie królowej w swojej twórczości. Tutaj, podobnie jak w wielu innych przedsięwzięciach rockowych, liderem są Beatlesi.

Mówiąc zwykle o związkach głównego brytyjskiego zespołu rockowego z Jej Wysokością, pamiętają tylko następujący fakt: 26 października 1965 r. Order Imperium Brytyjskiego został wręczony całej czwórce podczas ceremonii w Pałacu Buckingham z rąk Królowa Elżbieta II. Był to krok bezprecedensowy – wcześniej takie rozkazy otrzymywały weterany wojenne i zasłużone postacie imperium. Oficjalne sformułowanie brzmiało: „Dla zwiększenia dochodów z eksportu”. Pieniądze zarobione na sprzedaży płyt zespołu na całym świecie bardzo pomogły brytyjskiej gospodarce.

Cztery lata później, w listopadzie 1969 roku, John Lennon zwrócił otrzymany rozkaz, towarzysząc swojemu demonstracyjnemu gestowi listem do królowej, w którym w charakterystycznym dla siebie paradoksalnym i absurdalnym duchu uzasadnił swoją decyzję „oznaką protestu przeciwko zaangażowaniu Wielkiej Brytanii”. w konflikcie w Nigerii wspierać amerykańską wojnę w Wietnamie i spadek popularności singla Cold Turkey na listach przebojów”.

Jednak na ostatniej płycie nagranej przez Beatlesów, Abbey Road, która ukazała się dwa miesiące wcześniej, na samym jej końcu pojawiła się krótka 23-sekundowa winieta zatytułowana „Her Majesty” (Her Majesty).

Jej Wysokość jest fajną dziewczyną

Ale ona ma niewiele do powiedzenia

Jej Wysokość jest fajną dziewczyną

Ale zmienia się z dnia na dzień

Chcę jej powiedzieć, że tak bardzo ją kocham

Ale mój brzuch jest pełen wina

Pewnego dnia będzie moja, o tak!

To nie jest nawet piosenka, ale jej krótki fragment, fragment, który ma być częścią suity, która dopełnia drugą stronę Abbey Road. Jednak McCartney, autorowi i jedynemu wykonawcy, nie spodobał się ten film i zasugerował, aby go po prostu wyrzucić. Jednak zgodnie z najsurowszym nakazem producenta George’a Martina, aby nigdy nie wyrzucać żadnego z nagrań Beatlesów, inżynier dźwięku John Kerlander uratował taśmę i dodał ten krótki fragment na sam koniec ukończonego albumu. McCartney nazwał następnie umieszczenie utworu na albumie „czystym zbiegiem okoliczności” – do tego stopnia, że na pierwszych wydaniach nie znalazł się on nawet na okładce płyty i został uznany za „ukryty utwór”.

Pomimo nieco frywolnego tonu, „Her Majesty”, w przeciwieństwie do większości piosenek z naszej listy, tchnie życzliwym, dobrodusznym, choć żartobliwym stosunkiem do królowej. Z czasem, jak niemal wszystko, co stworzyli Beatlesi, weszła do kanonu brytyjskiej kultury popularnej, a na wspomnianym już koncercie w Pałacu Buckingham na cześć Złotego Jubileuszu Królowej McCartney wykonał „Jej Wysokość” w obecności Jej Królewskiej Mości.

prawa autorskie do zdjęćTim Graham Photo Library za pośrednictwem Getty Images

podpis pod zdjęciem,

Paul McCartney na koncercie z okazji Złotego Jubileuszu Królowej Elżbiety II w Buckingham Palace Gardens. 3 czerwca 2002

„Na Jej Srebrny Jubileusz”. Leona Rosselsona. 1977

Jeśli Sex Pistols ze swoim „God Save the Queen” wywołali ogromny skandal w królestwie, zagrzmiał na całym świecie i zwiastował narodziny punk rocka, to piosenka ludowego trubadura i autora, poświęcona temu samemu Srebrnemu Jubileuszowi znacznie mniej zauważono książki Leona Rosselsona zatytułowane „O jej srebrnym jubileuszu”. Rosselson wykonał go po raz pierwszy 19 czerwca 1977 r. podczas tzw. „Jubileuszu Ludowego” zorganizowanego przez Komunistyczną Partię Wielkiej Brytanii w słynnym Alexandra Palace w północnym Londynie.

Rosselson jest starszy niż wszyscy autorzy z naszej listy piosenek. W chwili koronacji Elżbiety II miał już 18 lat, dobrze pamięta uroczystość i w sześciominutowej balladzie przemierza całą królewską drogę, znajdując słowa – krytyczne, ale nie złośliwe – dla każdego z kluczowych momentów ćwierćwiecznej historii.

Pieśń jest rodzajem katalogu pretensji do królowej: o „monumentalną nudę” koronacji i niewolniczy kult jej ; za „Potemkinowskie wioski slumsów malowanych przez koronację” i „pompę, by zatuszować dekadencję”; za „pustkę w jej oczach” .

„Pamiętam rok 1956, rozłam między Wschodem a Zachodem: brytyjscy spadochroniarze w Suezie, rosyjskie czołgi w Budapeszcie ”, śpiewa Rosselson i kontynuuje: „I kryzys kubański, przed którym królowa ukryła się w przytulnym podziemnym bunkrze, i kamienne wyrażenie na jej twarzy, za którą nie można było zrozumieć, co czuła i czy w ogóle coś czuła. „Nie tłoczy się w autobusach w godzinach szczytu, nie jeździ na rowerze wzdłuż Strandu, nie kupuje tanich artykułów spożywczych ani nie stoi w kolejce po zasiłek”; „nie zgłasza podatków i otrzymuje zapłatę za nicnierobienie”.

prawa autorskie do zdjęćBrian Shuel/Redfern/Getty Images

podpis pod zdjęciem,

Poeta i piosenkarz Leon Rosselson. 1968

„Piosenka nie była atakiem na królową jako osobę” – wyjaśnił Rosselson. „W rzeczywistości jest pełna współczucia dla kobiety, która nie miała innego wyboru, jak tylko odegrać rolę, która była dla niej przeznaczona od dzieciństwa. Jest zbudowana. podobnie jak historia mojego ćwierćwiecza związku z królową jest kontynuacją godnej tradycji satyry politycznej, ale nie sądzę, aby zwiększyła moje szanse na rycerstwo.”

Zasada bez powodu. Billy’ego Bragga. 1997

prawa autorskie do zdjęć Hayley Madden/Redferns/Getty Images

podpis pod zdjęciem,

Punkowy bard Billy Bragg

Punkbard Billy Bragg, w swoich przekonaniach politycznych, jest lewicowcem nie gorszym niż Leon Rosselson. Jego piosenki z reguły pełne są społeczno-politycznego patosu donosów. Ale, podobnie jak ballada Rosselsona, jego „Rule No Reason” jest przepełnione nie tyle gniewem, ile smutną, melancholijną sympatią dla samotnej postaci monarchy, słuchającego nagrań swojej ulubionej piosenkarki Shirley Bessie w swoim pałacu Buckingham. Piosenka przeradza się w rozpaczliwy, pełen beznadziei dialog między piosenkarką a królową.

królowa na tronie

Kiedy zostawisz się sam

Spinning rekordy Shirley Bessie

Wygląda przez okno i płacze

Co powinienem zrobić?

Zdrap wszystkie tatuaże?

Zapomniałeś imiona wszystkich swoich dziewczyn?

Ale nie pozwolisz mi tego zrobić, prawda?

I oboje musimy to przyznać

Żeby nie było gorzej

I że nasza miłość do siebie

Nie uznaje ani rządu, ani rozumu

I że już nic więcej nie będzie

I nasza miłość do siebie

Nie uznaje ani rządu, ani rozumu

„Elizabeth Moja droga”. Kamienne Róże. 1989

The Stone Roses to jeden z kluczowych zespołów sceny indie w Manchesterze, nazwany Madchester, co można przetłumaczyć jako „Mad Manchester”. Ich debiutancki album, wydany w 1989 roku, według krytyków, zasadniczo wymyślił Madchester i położył podwaliny pod ruch Britpop, który zdefiniował brytyjską muzykę rockową na początku lat 90. XX wieku.

W 2000 roku magazyn New Musical Express ogłosił Stone Roses „albumem wszechczasów”. Wśród piosenek na albumie, z których wiele stało się hitami, zaginęła krótka, niecała minuta poświęcona królowej Elżbiecie II, miniatura „Elizabeth, My Dear” (Elizabeth, my dear). Brzmiała jak melodia starej angielskiej piosenki ludowej Scarborough Fair, wprowadzonej do rocka i rozsławionej w latach 60. przez amerykański duet Simon & Garfunkel.

Słowa piosenki, mimo czułego tytułu i idylliczno-pasterskiego brzmienia, były jednak niczym innym jak szczerym, nieskrywanym, jeśli nie złośliwym atakiem na królową:

Rozerwij mnie, zespawaj moje kości

Nie spocznę, dopóki ona nie straci tronu

Mój cel jest prawdziwy, moje słowa są proste

Skończyłaś, Elżbieto, moja droga!

prawa autorskie do zdjęćBrian Rasic/Getty Images

podpis pod zdjęciem,

Stone Roses ze swojego debiutanckiego albumu z piosenką „Elizabeth, My Dear”. Na pierwszym planie lider grupy i autor wszystkich jej piosenek, Ian Brown. 1989

Autor tekstu, przywódca Kamiennych Róż, Ian Brown określa swoje polityczne credo jako anarchizm. Mimo całej agresywności krótkiego tekstu piosenki, znowu nie należy jej uważać za przejaw złośliwości wobec królowej Elżbiety II osobiście. Jego znaczenie doskonale wpisuje się w ideologię republikańską, która sięga czasów Cromwella, rewolucji angielskiej z 1648 r. i trwa do dziś, nalegając na zniszczenie monarchii. W przeciwieństwie do Cromwella Brown nie chce ścinać monarchy głowy, chce tylko usunąć ją z tronu.

„Królewski” Wykorzystywany. 1981

Powstała na przełomie lat 70. i 80., w dużej mierze pod wpływem Sex Pistols, szkocka grupa The Exploited należy do drugiej fali brytyjskiego punk rocka. Pod względem szorstkości i agresywności muzyki oraz jawnej furii tekstów znacznie przewyższyli swoich poprzedników. Jeśli dla Johnny’ego Rottena w „God Save the Queen” królowa była tylko ucieleśnieniem „faszystowskiego reżimu”, uosobieniem kraju, w którym „nie ma przyszłości”, a sama piosenka była wyrazem frustracji pokolenie, które uważa się za „mięso armatnie” i „kwiaty na śmieciach”, to piosenka „Royalty” (Royalty) Exploited z debiutanckiego albumu o programowej nazwie „Punk’s Not Dead” (Punk nie umarł) oddycha po prostu nienawiścią i nieukrywaną gniew, bezpośrednie obsceniczne obelgi i groźby pod adresem samej królowej.

Pokaż mi zdjęcie królowej

Brudna [ *** ] (stworzenie ) , [ *** ] ( cholera ) mała krowa

Kto tego potrzebuje?

Klasa robotnicza ją wyrucha

Co oznacza dzisiaj tantiema?

Sprzedajmy to Arabom

A potem po prostu damy jej kopa

prawa autorskie do zdjęćSteve Rapport/Getty Images

podpis pod zdjęciem,

Wattie Buchan, wokalista i autor tekstów The Exploited. 1981

The Exploited są uważani za jeden z kluczowych zespołów w narodzinach najbardziej radykalnych stylów punk rocka: hardcore punk, speed metal, thrash metal, anarcho-punk. Grupa istnieje do dziś, ale oczywiście nie zostanie zaproszona na obchody Platynowego Jubileuszu Królowej w Pałacu Buckingham.

„Powtarzać”. Manic Street Kaznodzieje. 1992

Walijska grupa Manic Street Preachers, która powstała na przełomie lat 80. i 90., uważana jest za założyciela ruchu Cool Cymru (Cool Wales), który rozwinął się przez analogię i jako przeciwwagę dla ruchu Cool Britannia, na czele który stał z grupami Britpop Oasis, Blur, Pulp i artystami modowymi, takimi jak Tracey Emin, Damien Hirst i bracia Chapman.

Ideologem, liderem i główną siłą twórczą Manic Street Preachers był gitarzysta, wokalista i główny autor piosenek Richie Edwards. 1 lutego 1995 r. Ritchie zniknął, a jego tajemnicze zniknięcie w fatalnym wieku 27 lat, wciąż nierozwiązane, uczyniło z niego kultową, legendarną, niemal mityczną postać w historii brytyjskiego rocka.

prawa autorskie do zdjęćMartyn Goodacre/Getty Images

podpis pod zdjęciem,

Manic Street Preachers przed rezydencją królowej, którą przeklinają – Pałac Buckingham. Od lewej do prawej: Nicky Wire, Richie Edwards, James Dean Bradfield i Sean Moore. Zdjęcie zostało zrobione w lutym 1992 roku zaraz po wydaniu albumu Generation Terrorists z „anty-królewską” piosenką Repeat.

Edwards jest punkowym intelektualistą alkoholikiem i anorektyczką, anarchistą i urodzonym buntownikiem. Na jego estetykę wpłynęła nie tylko muzyka rockowa i punk rock, ale także literatura egzystencjalna: Dostojewski, Rimbaud, Camus, Mishima. Przed zniknięciem podarował swojej dziewczynie „Romans z kokainą” – powieść wydaną w 1934 roku w Paryżu w języku rosyjskim przez pisarza ukrywającego się pod pseudonimem M. Ageev.

Piosenka „Repeat” znalazła się na debiutanckim albumie Manic Street Preachers pod wymownym tytułem Generation Terrorists (co można przetłumaczyć jako „pokolenie terrorystów”). Przesiąknięty jest nie tylko charakterystycznym duchem młodzieńczej rozpaczy i wyobcowania, ale także mocno upolitycznioną krytyką kapitalizmu i własnego kraju.

A w „Repeat” – najbardziej prymitywnej muzycznie, ale najbardziej upolitycznionej piosence z albumu, napisanej pod bezpośrednim wpływem radykalnych amerykańskich raperów Public Enemy, Edwards w pełni wylał swój gniew zarówno na królową, jak i na całą instytucję monarchii. , nawet porównując go z nieludzkim reżimem Czerwonych Khmerów w Kambodży Pol Pota.

Londyn, Anglia – zostałeś ostrzeżony

Powtarzaj za mną

Na [***] ( kurwa ) królowej i kraju

Powtarzaj za mną

Wyrok śmierci na ich spuściznę

Powtarzaj za mną

Pałac Obozu Zagłady

Bezsensowne pokolenia

Głupie szumowiny chowające się za flagą

Królewski Czerwony Khmer

Półbogowie zabawek

Teledysk zrealizowany specjalnie na potrzeby wydania singla usuwa jednak wszelką polityczną konkretność historyczną. Tak, jest pełen groteski, grany i filmowany z rażącą kpiną z postaci w przesadnych królewskich strojach na tle powiewających brytyjskich flag. Ale te postacie to ci sami półbogowie-zabawki, a krytyka pod ich adresem to nie tyle poważny atak polityczny, co wybuch młodzieńczej energii i gniewu muzyków rozczarowanych sobą i życiem.

„Królowa nie żyje”. Kowale. 1986

Podsumowując, jest to najgłębsza i najpoważniejsza piosenka na naszej liście, piosenka, która sprawia, że nawet naładowany analizą społeczną wybuch Sex Pistols wydaje się w porównaniu z nim powierzchownym i nonszalanckim gadaniem.

The Smiths to najważniejszy ze wszystkich brytyjskich zespołów rockowych, które wyłoniły się z dwóch kluczowych dekad lat 60. i 70. XX wieku. Podobnie jak tytani przeszłości (The Beatles, Rolling Stones, Led Zeppelin), opiera się na nierozerwalnym połączeniu talentów dwóch liderów – autora większości muzyki, gitarzysty Johnny’ego Marra oraz autora wszystkich tekstów i wokalista Stephen Morrissey, który szybko porzucił swoje imię i przeszedł do historii, podobnie jak Morrissey.

prawa autorskie do zdjęćClare Muller/Redferns/Getty Images

podpis pod zdjęciem,

Kreatywny rdzeń The Smiths to gitarzysta i sam muzyk Johnny Marr (po lewej) oraz wokalista i sam autor tekstów Morrissey. 1983

Odrzucając sztuczne elektroniczne brzmienie synthpopu, które dominowało na początku lat 80., Smithowie byli w stanie płynnie połączyć w swojej pracy autentyczną „angielskość” swoich poprzedników z lat 60. (The Kinks and The Who) i protopunkowy minimalizm, który miał Świetny wpływ na wpływy Marr. z zespołów rocka garażowego Velvet Undergound, The Stooges i Detroit.

Pochodzący z robotniczej rodziny irlandzkich imigrantów w Manchesterze Morrissey nie otrzymał żadnego specjalnego wykształcenia, ale od dzieciństwa chłonął teksty Boba Dylana, Leonarda Cohena, Scotta Walkera, przesiąknięte poczuciem emocjonalnej izolacji, czarnym humorem i anty- postawa establishmentowa, która pozwoliła mu stać się jednym z najważniejszych poetów rockowych swoich czasów.

Za tytułem piosenki („The Queen is Dead”) kryje się poetycka świadomość i odzwierciedlenie umierającego, bezpowrotnie zanikającego świata starej, dobrej Anglii. Ona, ta stara Anglia, została jednoznacznie określona w krótkim prologu – cytatem ze starej piosenki „Take Me Back To Dear Old Blighty”, niezwykle popularnej w czasie I wojny światowej.

Jednak w przeciwieństwie do The Kinks, którzy oddają się romantycznej nostalgii w swoich „angielskich” piosenkach, Morrissey maluje obrazy, które nie pozostawiają wątpliwości w ostrym kontraście między jego patriotyzmem wobec kraju a odrzuceniem jego monarchii i obecnego stanu.

Wizualny obraz wizji Smithów został zawarty w specjalnie stworzonym teledysku do piosenki, nawet nie teledysku, ale całym filmie awangardowego filmowca Dereka Jarmana. Jego 13-minutowy film to filmowy tryptyk trzech piosenek zespołu: „Królowa nie żyje”, „Jest światło, które nigdy nie gaśnie” i „Panika”.

Ale zarówno muzyka Marra, jak i postrzępione wizualizacje upadku Anglii Jarmana są oparte na poetyckiej wizji Morrisseya.

Pożegnanie bezradnych bagien kraju

Jak dzik ściśnięty przez myśliwych

Jej podłość wisi z głową w pętli

Przepraszam, ale wygląda świetnie.

„Jej Niższość” jest tutaj antytezą wspólnego zwracania się do królowej i członków rodziny królewskiej „Jej Wysokość” (Jej Wysokość).

I idzie do następcy tronu:

Charles, śniłeś przez całe życie

Pochwal się na pierwszej stronie Daily Mail

W weselnym welonie mojej mamy

Karol i, jak widać, nie tylko on, ale cały kraj, z bezwładu czepiają się spódnicy matki (fartuchu matki) – freudowskiego obrazu, który uosabia dziecięcą niezdolność do dorosłości, usamodzielnienia się, porzucenia anachronicznego nierozerwalnego przywiązania do matka, która już dawno stała się bezsensowna – obrończynią.

Stary porządek jest strzeżony przez cały system struktur społecznych i państwowych, który rozwinął się przez wieki: „puby, które wysysają twoje ciało” i „kościół, który wypompowuje z ciebie pieniądze”.

A symbolem tego wszystkiego jest straszny i smutny obraz konkluzji: „Królowa nie żyje”.

„Nie chciałem rzucać się na monarchię jak zwykły pijak w pubie” – powiedział Morrissey wkrótce po ukazaniu się piosenki w wywiadzie dla magazynu New Musical Express – „Ale widzę, jak przez lata to szczęście, które kojarzyliśmy wraz z nim odchodzi i zostaje zastąpiony szarym, tępym smutkiem. Sama idea Królowej jest nam narzucana i starają się przedstawić ją jako coś znacznie ważniejszego i potrzebnego niż jest w rzeczywistości. Wszystko zamienia się w farsę. Straszną i pozbawioną smaku farsę.

Jednak w samej piosence Morrissey pozostawia miejsce na wątpliwości: „Co to jest – świat się zmienił, czy ja się zmieniłem?

Aby otrzymywać wiadomości BBC, zasubskrybuj nasze kanały:

Pobierz naszą aplikację: