Czy Ukraina, pomimo rosyjskiej inwazji, może pomóc wyżywić świat?

29.05.2022 0 przez admin
  • Stephanie Hegarty
  • BBC

Aplikacja BBC News Russian Service jest dostępna na iOS i Androida . Możesz także zasubskrybować nasz kanał Telegram .

prawa autorskie do zdjęćNadiya Stetsiuk

podpis pod zdjęciem,

Nie zarobiwszy na sprzedaży poprzedniej uprawy, Nadieżda Stetsyuk i jej syn nie są w stanie ponownie obsiać pól

Ukraińscy rolnicy mają 20 mln ton zboża, którego w warunkach wojny z Rosją nie mogą dostarczyć na rynki międzynarodowe – a nowy plon jest już w drodze. Co można zrobić, aby dostarczać żywność ludziom w krajach, które desperacko jej potrzebują, podczas gdy ceny żywności na całym świecie gwałtownie rosną?

Na początku lutego Nadieżda Stetsyuk nie mogła się doczekać dochodowego roku. Pogoda była dobra w 2021 roku, a na swoim małym gospodarstwie w obwodzie czerkaskim na Ukrainie Nadieżda zebrała doskonałe plony kukurydzy, pszenicy i słonecznika.

Ceny na rynku międzynarodowym rosły z dnia na dzień, więc zachowała część swoich zapasów do późniejszej sprzedaży. I wtedy zaczęła się wojna.

W obwodzie czerkaskim nie było aktywnych działań wojennych – podobnie jak 80% gruntów rolnych kraju znajduje się pod kontrolą Ukrainy. Jednak konsekwencje rosyjskiej inwazji nastąpiły natychmiast.

„Po inwazji w ogóle nie mogliśmy sprzedawać zboża. Cena tutaj jest teraz o połowę niższa niż przed wojną” – mówi Stetsyuk. „Może być kryzys żywnościowy w Europie i na świecie, ale tutaj wszystko się zatrzymało, ponieważ nie możemy dostarczać naszych produktów.” .

Minister spraw zagranicznych Ukrainy Dmytro Kuleba nazwał rosyjską propozycję zniesienia blokady ukraińskich portów Morza Czarnego w zamian za zniesienie szantażu sankcyjnego.

Ukraina jest jednym z największych eksporterów żywności. Stanowi 42% oleju słonecznikowego, 16% kukurydzy i 9% pszenicy sprzedawanej na rynku światowym.

Niektóre kraje są silnie uzależnione od ukraińskiego importu. Liban importuje 80% pszenicy z Ukrainy, Indie – 76% oleju słonecznikowego.

Światowy Program Żywnościowy ONZ, który dostarcza żywność ludziom na skraju głodu w krajach takich jak Etiopia, Jemen i Afganistan, otrzymuje 40% swojej pszenicy z Ukrainy.

Nawet przed wojną światowych dostaw żywności nie można było nazwać niezawodnymi. W ubiegłym roku susza poważnie dotknęła pszenicę i nasiona oleiste w Kanadzie oraz kukurydzę i soję w Ameryce Południowej.

Pandemia również zebrała swoje żniwo. W Indonezji i Malezji niedobory siły roboczej utrudniły zbiory oleju palmowego, a ceny oleju roślinnego na całym świecie wzrosły.

Na początku tego roku ceny wielu podstawowych produktów spożywczych na świecie osiągnęły rekordowy poziom. Liczono, że żniwa z Ukrainy pomogą zrekompensować globalny niedobór.

Ale interweniowała rosyjska inwazja. Według Ministerstwa Rolnictwa Ukrainy, w kraju utknęło obecnie 20 mln ton niesprzedanego zboża.

Przed wojną 90% ukraińskiego eksportu przechodziło przez porty dalekomorskie Morza Czarnego, gdzie ładowano statki na tyle duże, że można było popłynąć na duże odległości – do Chin lub Indii – i nadal zarabiać.

Porty te są obecnie niefunkcjonalne: Rosja zajęła większość ukraińskiego wybrzeża, a resztę blokuje flotą co najmniej 20 statków, w tym czterech okrętów podwodnych.

prawa autorskie do zdjęćGetty Images

podpis pod zdjęciem,

Ukraińskie porty czarnomorskie są lepiej wyposażone do załadunku zboża niż porty Rumunii czy Polski

Szef WFP David Beasley wezwał społeczność międzynarodową do zorganizowania konwoju w celu złamania blokady.

„Wiele może się nie udać militarnie bez zgody Rosji”, mówi Jonathan Bentham, analityk obrony morskiej w Międzynarodowym Instytucie Studiów Strategicznych. Według niego konwój będzie wymagał znacznych sił powietrznych, lądowych i morskich, a z politycznego punktu widzenia przeprowadzenie takiej operacji nie będzie łatwe.

„Idealnie, aby zmniejszyć napięcie, należałoby poprosić o to kraje mające dostęp do Morza Czarnego, na przykład Rumunię czy Bułgarię. Ale prawdopodobnie nie mają na to środków. Wtedy będą musiały pomyśleć o przyciągnięciu Członkowie NATO spoza regionu Morza Czarnego” – mówi.

A to z kolei postawi Turcję w trudnej sytuacji, która kontroluje Bosfor i Dardanele oraz wejście do Morza Czarnego. Ankara już zapowiedziała, że ograniczy wjazd do cieśniny dla okrętów wojennych.

Rosyjska oferta otwarcia korytarza dostaw żywności przez Morze Czarne w zamian za złagodzenie sankcji została złożona w środę, kiedy Unia Europejska omawiała nowy pakiet sankcji. Nie widać oznak możliwego złagodzenia presji sankcji w Europie.

Nawet jeśli wojna zakończy się jutro, zabezpieczenie Morza Czarnego może zająć miesiące lub lata, powiedział Bentham, ponieważ Ukraina broni swojego wybrzeża za pomocą min i strategicznie zatopionych statków.

prawa autorskie do zdjęćGetty Images

podpis pod zdjęciem,

Ukraina zaminowała większość wybrzeża

Do tej pory produkty z Ukrainy można było eksportować wyłącznie drogą lądową lub barkami przez Dunaj.

W zeszłym tygodniu UE ogłosiła plany zainwestowania miliardów euro w powiązaną infrastrukturę. Ale sąsiad Nadieżdy Stetsyuk, Kees Huizinga, który uprawia 15 000 hektarów ziemi, mówi, że to nie wystarczy.

Od samego początku wojny starał się dostarczać swoje wyroby drogą lądową. Denerwuje go niekończąca się papierkowa robota towarzysząca przekraczaniu granicy UE, która według niego tworzy kolejki o długości do 25 km.

„To tylko papier, w rzeczywistości nie pobierają próbek kukurydzy. Potrzebny jest tylko papier”, mówi.

18 maja, dwa dni po ogłoszeniu UE, celnicy zażądali od jego kierowców dwóch mundurów, których nigdy wcześniej nie widzieli. – Granica nie staje się prostsza, wręcz przeciwnie, coraz więcej biurokratycznych przeszkód – mówi.

W ciągu ostatnich trzech tygodni Huizinga wysłała do Europy 150 ton zboża. Tę samą ilość mógł przewieźć przez port w Odessie w ciągu kilku godzin.

„Otwórz granice”, przywołuje UE Huizinga, „Po prostu przepuść towary”.

prawa autorskie do zdjęćGetty Images

podpis pod zdjęciem,

Kolejki ciężarówek czekających na opuszczenie Ukrainy mogą sięgać nawet 25 km

Główny korytarz towarowy z Ukrainy przebiega obecnie koleją. Jednak system kolejowy tego kraju nadal wykorzystuje sowiecki standard torów, o szerszym rozstawie niż w UE, co oznacza, że towary muszą być przeładowywane do nowych wagonów na granicy. Średni czas oczekiwania to 16 dni, ale na granicy można stać przez miesiąc.

Podczas gdy większość rozmów o światowych niedoborach żywności dotyczy pszenicy, większość zboża eksportowanego dziś z Ukrainy to kukurydza. Według Oleny Neroba, ukraińskiego analityka zboża w firmie brokerskiej Maxigrain, dzieje się tak z dwóch powodów:

Uważa, że ukraińscy rolnicy niechętnie sprzedają pszenicę, ponieważ prześladuje ich pamięć o hołodomorze Stalina z 1932 r., który zabił miliony Ukraińców. A kukurydza na Ukrainie nie jest tak powszechnie spożywana.

Innym czynnikiem, jak mówi, jest popyt. Europa nie tyle kupuje ukraińską pszenicę, ile jest samowystarczalna. I trudno eksportować tę pszenicę poza UE, bo porty w Polsce i Rumunii nie nadają się do eksportu dużych ilości zboża.

„Do lipca kraje UE będą zajęte eksportowaniem własnych letnich zbiorów i będą miały jeszcze mniejszą zdolność radzenia sobie z ukraińskimi produktami” – powiedział Neroba.

Czas ucieka. Magazyny są pełne, a letnie zbiory pszenicy, jęczmienia i rzepaku już za kilka tygodni.

prawa autorskie do zdjęćGetty Images

podpis pod zdjęciem,

Rolnik w kamizelce kuloodpornej podczas wiosennego siewu na Zaporożu

Gospodarstwo Nadieżdy Stetsyuk nadal posiada około 40% zeszłorocznych zbiorów, a na tegoroczne zbiory jest mało miejsca.

„Nie chcemy, żeby to ziarno się zmarnowało. Wiemy, jak ważne jest dla Zachodu, Afryki, Azji” – mówi. „To są owoce naszej pracy i ludzie ich potrzebują”.

Jeśli nie będzie mogła sprzedać swoich akcji, nie będzie jej stać na sadzenie tej jesieni. Stetsyuk ma nadzieję, że społeczność międzynarodowa pomoże finansować tych ukraińskich rolników, którzy oszczędzają zeszłoroczne uprawy i sadzenie pól na przyszły rok.

Jeśli tak się nie stanie, w przyszłym roku sytuacja będzie jeszcze gorsza – ostrzega.

Wiele upraw pszenicy jest obecnie w opłakanym stanie. W Europie Środkowej, USA, Indiach, Pakistanie i Afryce Północnej sucha pogoda oznacza przyszłe słabe zbiory. Na Ukrainie natomiast pogoda sprzyjała pszenicy.

Nadieżda Stetsiuk założyła gospodarstwo wraz ze swoim zmarłym mężem 30 lat temu, gdy Ukraina uzyskała niepodległość państwową. Jako pierwsi w swoim regionie kupili ziemię uprawną i zostali rolnikami. Wraz z Nadieżdą pracują jej dwie córki i syn.

„Chcemy dalej pracować. Chcemy pomagać, dostarczać ludziom żywność” – mówi.

Powiedziała, że w ciągu zaledwie kilku miesięcy od inwazji Rosja cofnęła rolników o co najmniej 20 lat.

Aby otrzymywać wiadomości BBC, zasubskrybuj nasze kanały:

Pobierz naszą aplikację: