"Czy nie jesteśmy zdezorientowani?" Jak „Kałasznikow” mógł ominąć sankcje przed wojną

"Czy nie jesteśmy zdezorientowani?" Jak „Kałasznikow” mógł ominąć sankcje przed wojną

29.05.2022 0 przez admin
  • Andrey Zacharov, Pavel Aksenov
  • BBC

Aplikacja BBC News Russian Service jest dostępna na iOS i Androida . Możesz także zasubskrybować nasz kanał Telegram .

prawa autorskie do zdjęćWiaczesław Prokofiew/TASS

Koncern „Kałasznikow” próbował obejść sankcje, aby kupić w Europie linię do produkcji wysokiej jakości wkładów. Stało się to znane z przecieku wewnętrznej korespondencji Lipieckich Zakładów Mechanicznych, opublikowanej po wojnie na Ukrainie, międzynarodowe grupy hakerskie zaczęły atakować strony internetowe rosyjskich agencji rządowych i spółek państwowych.

Pod koniec grudnia 2021 r., w przeddzień europejskich Świąt Bożego Narodzenia, dyrektor handlowy Lipieckiego Zakładu Mechanicznego Dmitrij Biełych otrzymał e-mail z Włoch. „Życzę szczęśliwego, udanego i wolnego od koronawirusa Nowego Roku” – napisał do niego Michele Invernizzi, właściciel włoskiej fabryki prasy, nie wiedząc jeszcze, że głównym wydarzeniem nadchodzącego 2022 roku nie będzie koronawirus, ale wojna na Ukrainie.

Tymczasem jej adresat był bezpośrednio związany z armią rosyjską: kluczowymi produktami Lipieckiego Zakładu Mechanicznego (LMZ) są samobieżne ciągniki do przeciwlotniczych zestawów rakietowych S-300. Krótko przed Nowym Rokiem Michele Invernizzi otrzymał od zakładu nietypową prośbę o specjalizację firmy: rzekomo LMZ chce uruchomić produkcję nabojów i chce kupić sprzęt do automatycznej linii. Najprawdopodobniej więc dyrektor handlowy zakładu znalazł się na liście odbiorców życzeń świątecznych.

Być może Invernizzi nie umieściłby na tej liście kolegów z Rosji, gdyby wiedział, w czyim interesie może działać LMZ. Z przecieku korespondencji przedsiębiorstwa wynika, że za wnioskiem o zakup linii nabojowej może stać koncern Kałasznikow, symbol rosyjskiego przemysłu obronnego, który po aneksji Krymu w 2014 roku został objęty pierwszymi sankcjami. .

BBC zorientowała się, dlaczego Kałasznikow może potrzebować linii nabojów i rozmawiała z zagranicznymi firmami, które otrzymały wnioski – od pośrednika w postaci LMZ.

Dlaczego uważamy, że korespondencja jest autentyczna?

Natychmiast po rozpoczęciu wojny z Ukrainą międzynarodowe grupy hakerskie, w tym grupa Anonymous, ogłosiły prawdziwą cyberwojnę przeciwko Rosji. Dokumenty publikowane przez anonimowych hakerów były wykorzystywane nawet przez rosyjskie media państwowe – jeśli udało się z ich pomocą postawić zachodnie rządy w negatywnym świetle (np. w przypadku wycieku dokumentów brytyjskiego „Instytutu Administracji Publicznej” „).

Wśród rosyjskich departamentów, których wewnętrzne sieci zostały zhakowane po rozpoczęciu wojny, są baszkirski departament Roskomnadzoru, Ogólnorosyjska Państwowa Telewizja i Radiofonia, administracja regionów Amuru i Tweru, filia Transniefti. A na początku kwietnia Anonim opublikował również archiwum poczty roboczej Lipieckiego Zakładu Mechanicznego. Publikacja Ukraińska Prawda jako pierwsza zwróciła uwagę na tę korespondencję.

prawa autorskie do zdjęćSERGEI ILNITSKY/EPA/TASS

podpis pod zdjęciem,

Ciągniki samobieżne do przeciwlotniczych zestawów rakietowych S-300 produkowane są w Zakładach Mechanicznych Lipieck

Przeciek zawiera korespondencję kilkunastu czołowych menedżerów zakładu od początku 2021 roku do końca marca 2022 roku, kiedy to podobno włamano się na stronę firmy, pobierając e-maile z wewnętrznego serwera. Korespondencja o tak dużej objętości jest trudna do podrobienia: do pism dołączone są szczegółowe sprawozdania finansowe przedsiębiorstwa, umowy z kontrahentami, oświadczenia prokuratury, materiały dotyczące wykonania nakazu obrony państwa.

Na przykład istnieje pozew koncernu Almaz-Antey, w którym produkowane są systemy rakiet przeciwlotniczych: podwozie w ramach jednego z kontraktów zostało wydane z opóźnieniem, a klient groził pozwem, jeśli dostawa nie nastąpiła . W przecieku pojawiają się też codzienne szczegóły z życia zespołu – np. lista mężczyzn spośród kadry administracyjnej LMZ ze wskazaniem, kto i w jakim urzędzie gratuluje kobietom 8 marca.

Według przecieku BBC skontaktowało się również z dwoma adresatami listów rzekomo wysłanych przez dyrektora handlowego LMZ Dmitrija Biełycha. Obaj potwierdzili autentyczność korespondencji.

Co LMZ mógł kupić w interesie Kałasznikowa

Pod koniec listopada 2021 r. dyrektor handlowy LMZ Dmitrij Biełych otrzymał list od Kseni Grashchenkova, doradcy dyrektora generalnego Grupy Kałasznikowa, która w tym czasie pełniła również funkcję dyrektora ds. zakupów. Sądząc po treści listu, poprzedziła to rozmowa ustna, podczas której uczestnicy korespondencji uzgodnili, że Biełych będzie wysyłać zapytania do potencjalnych dostawców automatycznej linii do produkcji wkładów.

Jednocześnie przedsiębiorstwo nie posiada certyfikatów na taką produkcję, jakie posiadają na przykład rosyjskie fabryki wkładów.

Grashchenkova wysłała Belykh gotowe wnioski w imieniu LMZ w języku angielskim. W załączonych prośbach umieszczono nawet adresatów, tak że dla Belykha pozostało tylko kliknięcie przycisku „wyślij”.

„Z góry dziękuję za szybkość” – zasugerowała, że nie trzeba zwlekać z wysłaniem Graszczenkowa. „Wysłałem go na adresy” – odpowiedział Biełych tego samego dnia.

Odbiorców było pięciu: włoski Invernizzi Presse i Vasini (ten ostatni jest jednak od dwóch lat częścią innej marki), francuski Manurhim K’MX, belgijski New Lachaussée i turecki Atech.

Kilka dni później Grashchenkova poprosiła o przesłanie jeszcze dwóch wniosków: do ukraińskiego „Spetstechmash” i wreszcie do rosyjskiego przedsiębiorstwa – Biura Projektowego Linii Automatycznych Koshkin pod Moskwą. To prawda, że w imieniu nieistniejącej firmy Lipetsk Cartridge Plant LLC trafiły tam dwa identyczne prośby w języku rosyjskim.

Grashchenkova skomponowała te listy dla Biełycha, wysłała je do niego, a on wysłał je w swoim własnym imieniu.

„Czy jesteśmy zdezorientowani?” – w pewnym momencie napisał Belykh do Grashchenkova i uśmiechnął się.

To nie jedyny przykład w tablicy, kiedy Kałasznikow używał LMZ do wysyłania zapytań do zagranicznych firm. Jesienią 2021 r. ten sam Dmitrij Biełych w imieniu Grashchenkova wysłał listy do chińskich i indyjskich firm z pytaniem, czy mogą odlewać części ze stopów żaroodpornych przy użyciu specjalnej technologii.

Po co kupować linię od obcokrajowców

Kałasznikow sprzedaje naboje pod własną marką, ale sam ich nie produkuje. Koncern wydaje zamówienia przedsiębiorstwom zewnętrznym. Jeszcze w 2013 r. Dmitrij Rogozin, który wówczas pełnił funkcję wicepremiera i nadzorował kompleks wojskowo-przemysłowy, powiedział, że koncern powinien pomyśleć o własnej produkcji amunicji. Następnie „Kałasznikow” otrzymał odpowiednią licencję.

prawa autorskie do zdjęćMaxim Novikov/TASS

podpis pod zdjęciem,

Wicepremier Dmitrij Rogozin wraz z projektantem Michaiłem Kałasznikowem w zakładzie Iżmasz w 2013 roku (w tym samym roku zakład został przekształcony w koncern Kałasznikow)

Jednak od tego czasu plany te przestały być omawiane. W kwietniu 2022 r. Kałasznikow z dumą ogłosił, że do sprzedaży trafiły nowe wkłady z czarnym rękawem z powłoką antykorozyjną. Ale to nie on je produkuje, ale fabryka wkładów Barnaul.

Naboje zazwyczaj wyróżnia skorupa pocisku. Pociski obcych pocisków są zwykle wykonane z tombaku – specjalnego gatunku mosiądzu zawierającego miedź i cynk. Rosyjskie naboje są najczęściej wykonane z bimetalu – podstawą skorupy w nich jest stal miękka, na której powierzchni nakładana jest cienka warstwa tombaku.

Ta technologia pozwala zaoszczędzić drogi metal nieżelazny, ale broń w rezultacie cierpi – pociski bimetaliczne szybciej zużywają lufę. Według różnych szacunków zużycie może skrócić żywotność od półtora do dwóch razy.

W zapytaniach przesłanych przez LMZ konkretnie jest mowa o produkcji łusek wykonanych ze stali lub mosiądzu – jakość takich łusek jest wyższa, ale są one droższe.

„Z reguły większość nabojów domowych to, powiedzmy, segment o niższym budżecie” – wyjaśnił w rozmowie z BBC ekspert w dziedzinie produkcji broni strzeleckiej (prosił o zachowanie anonimowości ze względów bezpieczeństwa).

Jego zdaniem Kałasznikow i LMZ mogą potrzebować zagranicznego sprzętu do produkcji precyzyjnie wysokiej jakości nabojów, na przykład do strzelania snajperskiego, polowania lub sportu. „Tu oczywiście trudno konkurować z producentami z importu” – dodał.

Niemniej jednak fabryka Lipieck wysłała prośbę do rosyjskiego producenta – Biura Projektowego Linii Zautomatyzowanych. Według rozmówcy BBC to biuro pod Moskwą jest głównym dostawcą linii do stemplowania wkładów w Rosji. Odpowiedzieli, że są gotowi dostarczyć linię w ciągu dziewięciu miesięcy.

prawa autorskie do zdjęćSERGEI ILNITSKY/EPA/TASS

Od obcokrajowców odpowiedzi nadeszły z włoskiego Invernizzi Presse i belgijskiego New Lachaussée.

„Dziękujemy za zapytanie, przygotowujemy się, aby pokazać z siebie wszystko” – zaczął swój list Michele Invernizzi, a następnie zaczął mówić o tym, jaki sprzęt dostarcza jego firma do produkcji nabojów.

Za Belgów odpowiedział przedstawiciel Rosji Igor Pozhivil, przesyłając szczegółowy opis techniczny i ekonomiczny.

Obaj potwierdzili BBC, że komunikowali się z LMZ w sprawie dostawy automatycznej linii, dodając, że sprawa nie wykracza poza prośbę o informacje. A gdyby tak się stało, zażądaliby niezbędnego pozwolenia od władz krajowych.

„Po prostu poprosili nas o informacje o naszych produktach. Jest to dość powszechna praktyka, gdy takie prośby przychodzą pocztą elektroniczną. Zazwyczaj je przekazujemy, a jeśli jest jakakolwiek kontynuacja, prosimy o wszystkie niezbędne pozwolenia od naszej agencji rządowej” zapewniał jak Michele Invernizzi.

Nie wiedział, że za LMZ stoi koncern Kałasznikowa. Chociaż w rzeczywistości, zgodnie z prawem, mają pośrednie połączenie – nawet jeśli to połączenie jest ukryte.

Jak LMZ łączy się z Kałasznikowem

Podwozia systemów rakiet przeciwlotniczych są produkowane w Lipiecku od czasów sowieckich. Kilka lat temu ogłoszono upadłość fabryki, w której je produkowano. Na aukcji został kupiony przez LMZ LLC, nowy podmiot prawny utworzony niedługo wcześniej.

Właścicielem LMZ jest Timur Gareev, syn słynnego sowieckiego generała i teoretyka wojskowości Makhmuta Gareeva, który był głównym doradcą wojskowym prezydenta Afganistanu pod sam koniec wojny radziecko-afgańskiej. Gareev Jr. najpierw zrobił karierę wojskową, ale potem poszedł do biznesu.

prawa autorskie do zdjęćAlexei Druzhinin/TASS

podpis pod zdjęciem,

Generał armii Makhmut Gareev i prezydent Władimir Putin na paradzie zwycięstwa w 2012 roku

LMZ nie ma dyrektora generalnego: jego działalnością zarządza spółka zarządzająca Perspektiva z rejestracją w Moskwie. Kieruje także stołecznym instytutem badawczym stali, który opracowuje opancerzenie czołgów.

W Perspektiwie Garejew ma partnera – byłego wiceministra transportu Alana Lusznikowa, który w latach 2000-tych pracował jako prawnik w strukturach biznesmena Giennadija Timczenki (w 2014 roku podlegał sankcjom USA za bycie blisko Władimira Putina).

W wolnym czasie Lushnikov śpiewa w rockowym zespole Ctrl BAND.

W 2020 r. Łusznikow powiedział Kommiersantowi, że kupił pakiet kontrolny w Kałasznikowie od Aleksieja Kriworuchki, który odszedł na stanowisko wiceministra obrony (Kriworuchko z kolei nabył go wcześniej od własnych partnerów w koncernie samochodowym Transmashholding, Iskander Makhmudow i Andrey Bokarev).

W 2021 r. Łusznikow jako udziałowiec Kałasznikowa przemawiał na petersburskim forum gospodarczym.

Nie da się teraz sprawdzić, kto jest właścicielem koncernu: rejestr obecnych akcjonariuszy jest ukryty, sprawozdawczość Kałasznikowa wychodzi z restrykcjami – informacje są po prostu wycinane z dokumentów publicznych. Ale według dowodów pośrednich – na przykład według rejestru osób powiązanych macierzystej spółki akcyjnej – Lushnikov najprawdopodobniej nadal kontroluje koncern.

Przed prywatyzacją Kałasznikow był częścią państwowego Rostecu, teraz korporacja ma 25% plus jedna akcja. Sprzedaż udziałów w Kałasznikowa prywatnym przedsiębiorcom rozpoczęła się jeszcze przed aneksją Krymu, ale potem przyspieszyła. Zrobiono to, aby chronić Kałasznikowa przed coraz to nowymi sankcjami: pozbawiły one troski rynków zbytu, napisał Forbes. W ramach pierwszych sankcji „Kałasznikow” powrócił w 2014 roku, a ostatni pakiet restrykcji ze strony UE i Wielkiej Brytanii został wprowadzony po inwazji Rosji na Ukrainę.

Czy wniosek o zakup linii nabojów za pośrednictwem LMZ można uznać za próbę obejścia sankcji?

„Jest to jeden ze sposobów na obejście sankcji, kiedy firma, która nie jest bezpośrednio powiązana z sankcjonowaną firmą, jest przedstawiana jako komunikator” – powiedział BBC Ilya Shumanov, dyrektor Transparency International – Rosja (organizacja jest uznawana za „zagraniczny agent” w Rosji), choć zauważył, że bardziej popularnym schematem jest korzystanie z pośrednika z kraju trzeciego. Jego zdaniem, gdyby obcokrajowcy nagle zdecydowali się na dostarczanie sprzętu do produkcji nabojów, to prawdopodobnie nigdy nie ujawniliby związku z Kałasznikowem.

Jak wynika z niedawnego dochodzenia przeprowadzonego przez projekt Investigative Europe, w poprzednich latach rosyjski przemysł obronny skutecznie obchodził sankcje. Po przeanalizowaniu otwartych danych grupy roboczej Rady ds. Eksportu Broni Konwencjonalnej Unii Europejskiej doszli do wniosku, że w latach 2015-2020 co najmniej 10 państw członkowskich UE wyeksportowało do Rosji broń o wartości 346 mln euro. Jest to wprost sprzeczne z embargiem nałożonym przez UE latem 2014 roku.

Kałasznikow powstrzymuje się od komentowania tego tematu” – odpowiedzieli na prośbę BBC, aby potwierdzić, czy koncern rzeczywiście próbował kupić linię nabojów za pośrednictwem LMZ.

„Wstrzymuję rozmowę, nie mam żadnych komentarzy” – powiedział Dmitrij Biełych, dyrektor handlowy Lipieckiego Zakładu Mechanicznego. Korespondent BBC znalazł jego telefon w przecieku: jego numer można znaleźć nie tylko w podpisach pod listami, ale nawet na liście tych, którzy gratulują kobietom 8 marca w „biurze” Sizova – razem z telefonami innych dyrektorów firmy.