„Zaginione dziecko” Matki marynarzy w poszukiwaniu synów po śmierci „Moskwa”

„Zaginione dziecko” Matki marynarzy w poszukiwaniu synów po śmierci „Moskwa”

28.05.2022 0 przez admin
  • Anastazja Płatonowa
  • BBC

Aplikacja BBC News Russian Service jest dostępna na iOS i Androida . Możesz także zasubskrybować nasz kanał Telegram .

prawa autorskie do zdjęć Ministerstwo Obrony Rosji/TASS

podpis pod zdjęciem,

16 kwietnia rosyjskie Ministerstwo Obrony opublikowało wideo ze spotkania Dowódcy Marynarki Wojennej z marynarzami zatopionego krążownika Moskwa

Julia Tsyvova, mieszkanka Krymu, powiedziała BBC, że jej 19-letni syn Andriej służył w marynarce wojennej jako poborowy marynarz i został wymieniony jako zaginiony po katastrofie krążownika Moskwa. Matka 20-letniego żeglarza Nikity Syromyasova, Olesya Dubinina, mieszkająca w Sewastopolu, również nie może znaleźć syna. Jednocześnie rosyjskie Ministerstwo Obrony nie komentuje danych dotyczących możliwych ofiar po zatopieniu flagowego krążownika Floty Czarnomorskiej.

„Powiedzieli, że to niemożliwe, żeby poborowi byli na tym statku”

Yuliya Tsyvova : Oni [ wojsko] powiedzieli, że nie był [na miejscu działań wojennych]. „Dziewczyno, to nie może być tak, że on tam jest” – powiedzieli mi. Ale to są niektóre sformułowania wojskowego urzędu meldunkowo-zaciągowego… Mówię im: po co oni tam są? A oni: „Tak, nie może być!”

Powiedzieli, że nie mogło być tak, że poborowi byli na tym statku: „Pewnie są gdzieś rozprowadzeni, nie martw się, on gdzieś tu jest, tam nie może pływać”.

Mówię, no cóż, jak może nie, skoro wiem, że tam pływają! Przyjdą na tydzień [do portu w Sewastopolu, zaanektowanego przez Rosję], zostaną, a potem znów wypłyną w morze.

BBC skierowało prośbę do rosyjskiego Ministerstwa Obrony o skomentowanie informacji o listach osób zaginionych, a także o obecności Andrieja Cywowa i innych poborowych na pokładzie Moskwy. W momencie publikacji nie otrzymano żadnej odpowiedzi.

BBC BBC: To jest po tym, jak okazało się, że krążownik zatonął… Czy było jasne, gdzie jest, co się z nim stało?

Yu.Ts.: Oczywiście zrozumieliśmy, bo zaczęła się wojna… Gdzieś popłynęło dziecko – i już go nie ma! Nie było go przez cały miesiąc i zgadywaliśmy… 24 dnia rozpoczęła się wojna, a 24 dnia zdobyli tę [Wężową] wyspę.

„Operacja odzyskiwania dziecka”

Yu.Ts.: Pojechaliśmy napisać do [wojska] w Sewastopolu, zaczęliśmy zadawać im pytania… Na początku w ogóle nie chcieli wychodzić. Zaczęli do nas pisać (daliśmy im numery telefonów). I dzwonimy do nich, a oni do nas wysyłają SMS-y. Piszemy SMS-y, a oni albo od razu odpowiadają, a potem nie odpowiadają od razu.

Potem czekaliśmy – w końcu wyszedł do nas zastępca komendanta. Wyszedł i wyjaśnił, że szukają, że jest operacja poszukiwania dzieci. Nie wiem. Były jeszcze jakieś statki – gdzie one są, czym one są? Na listach zaginionych (płacz) .

BBC BBC: A ilu z nich jest na liście zaginionych?

Yu.Ts.: Nie wiem, ale było ich sporo. Nie liczyłem. Wyciągnąłem listę [wojskową] – no cóż.

BBC BBC: Kilkadziesiąt osób?

Yu.Ts.: Tak myślę.

„Wyjechali, trochę jak na ćwiczeniach”

BBC BBC: Czy twój syn jest żołnierzem kontraktowym czy pilnym?

Yu.Ts.: Nie, on jest poborowym… Wyjechali tak jakby na ćwiczenia. Minął cały miesiąc – nie było ani słowa ani oddechu … Potem okazało się, że są na Ukrainie i zdobyli tę wyspę [Wąż] … Powiedziałem [w marcu]: jak tam pojechałeś, kto wystrzelił ty tam?

[Syn odpowiedział:] „Nie wiem…” A potem cały czas zaczęli przychodzić. Ciągle, ciągle – znowu odejdą ( płacze ).

BBC BBC: 9 marca wrócili? A kiedy tam pojechali?

Yu.Ts.: Kiedy pierwszy raz poszli – wygląda na to, że poszli na ćwiczenia. 8 lutego poszliśmy jak na ćwiczenia. I minęły dwa tygodnie, a ćwiczenia wydawały się skończone, ale nie są, nie są, nie ma ich … 9 marca właśnie przybyli do portu w Sewastopolu.

Zaczęliśmy hałasować – i [syn] natychmiast zadzwonił. Natychmiast zadzwonił, powiedział, kim jest i gdzie jest, schwytany [schwytany] czy nie. I od tego czasu jeżdżą tam. Mówię, ale po co tam jedziesz! Rozumiem, że służysz na tym statku. Ale cholera, nie wiem…

Mówię: „Możliwe było, żeby ktoś inny tam poszedł, a on siedział w jakichś barakach. Ale można było!”

„Powiedział zaginione dziecko”

BBC BBC: A kiedy został do ciebie wezwany?

Yu.Ts.: 4 czerwca [2021]. Zostało mu tylko dwa i pół miesiąca do demobilizacji! To tylko jakiś horror ( płacz ).

BBC: Mówisz, że poszedłeś na oddział? Gdzie to się stało?

Yu.Ts.: Tam, w Sewastopolu, w oddziale. Nie chcieli odpowiadać, nie chcieli nic mówić na punkcie kontrolnym, zupełnie nic, dali mi numer telefonu. Mówię: „Dzwonimy, a oni piszą sms…” Napisali, że stoimy na wyciągnięcie ręki, i wysłali coś w rodzaju zastępcy dowódcy…

I powiedział, że łodzi jest więcej, odbywa się kolejne nabożeństwo. Gromadzenie się, by ratować ludzi. Ale to już tak długo! To jakiś horror!

BBC BBC: Ale te listy, o których mówiłeś [zaginęły], czy zabrali cię ze swojego oddziału?

Yu.Ts.: Tak… Jeden liść został wyrwany. Wypisał mi nazwiska… Szukałem i powiedziałem, że zaginęło dziecko. Mówię: „Cóż, jak to może być, gdzie on w ogóle był w tym momencie. Z jakiegoś powodu wszyscy faceci zostali uratowani! Cóż, nie wszyscy, ale … ( płacz )

BBC BBC: Powiedz nam, co zamierzasz dalej robić?

Yu.Ts.: Nie wiem, gdzie się zwrócić. Zadzwoniłem do wojskowego biura rejestracji i poboru, zadzwoniłem też do Ministerstwa Obrony w Moskwie. Wydaje się, że mówią coś, że nie ma go w szpitalu, nie ma go tam … I gdziekolwiek dzwoniłem – jakie numery znalazłem w Internecie, dzwoniłem to wszystko! Nikt nie może nic powiedzieć – wzruszają ramionami.

Rosyjska wersja wojskowa

W nocy 14 kwietnia rosyjskie Ministerstwo Obrony poinformowało o pożarze krążownika Moskwa, okrętu flagowego rosyjskiej Floty Czarnomorskiej. Wcześniej szef regionalnej administracji w Odessie poinformował, że na krążownik został przeprowadzony atak rakietowy. Według rosyjskich wojskowych, w wyniku pożaru doszło do detonacji amunicji, statek został poważnie uszkodzony. Rosyjskie Ministerstwo Obrony twierdziło, że załoga została ewakuowana, a sam krążownik zatonął podczas holowania.

W przeddzień 17 kwietnia mieszkaniec Jałty Dmitrij Szkrebets napisał na Vkontakte, że jego syn Jegor Szkrebets został powołany do służby wojskowej i służył w Moskwie. Odnosząc się do „bezpośrednich dowódców krążownika”, podobnie jak Cywowa, powiedział, że wśród zabitych i rannych jego syna nie ma na liście i został wpisany na listę osób zaginionych.

W poniedziałek 18 kwietnia Shkrebets napisał, że skontaktowały się z nim trzy rodziny z Jałty, Ałupki i Petersburga, „których dzieci też zaginęły, także poborowi”. Według niego pisali podania do wojskowego urzędu meldunkowego i rekrutacyjnego, domagając się odpowiedzi, gdzie są ich dzieci. Rosyjskie Ministerstwo Obrony nie zgłosiło żadnych ofiar wśród załogi krążownika.

Użytkownik VKontakte Ulyana Tarasova również powiedziała w niedzielę, że jej syn zaginął na krążowniku Moskwa. Uwagę na to zwróciła publikacja „Agencja”. Prezydent Rosji Władimir Putin powiedział, że poborowi nie zostaną wysłani na wojnę z Ukrainą.

„Nowaja Gazeta. Europa” w przeddzień rozmowy z matką poborowego marynarza, stwierdziwszy, że marynarz jest na pokładzie „Moskwy”. Przeżył i skontaktował się z matką 15 kwietnia, czyli dzień po śmierci krążownika.

„Było spokojnie – albo dziecko zadzwoni, albo się z nami skontaktują”

Olga Dubinina, matka poborowego marynarza Nikity Syromyasowa, dowiedziała się, że krążownik Moskwa płonął z sieci społecznościowych. Z oficjalnych raportów wynikało, że załoga została ewakuowana, a Dubinina nie martwiła się.

„Spokojnie było, że albo dziecko zadzwoni, albo skontaktują się z nami. I wtedy pojawiła się informacja: zatonęło – nie zatonęło, zostało ciągnięte – nie było ciągnięte, gdzieś było holowane … I zacząłem dowiadywać się przez wszystkie telefony, czasami dzwoniłem do niektórych w celach informacyjnych – ale powiedzieli, że nie możemy ci nic powiedzieć ”- wspomina.

Chronologia wydarzeń – według oficjalnych źródeł

Zaczęły pojawiać się pierwsze wieści o możliwej porażce przez rakiety okrętu flagowego rosyjskiej Floty Czarnomorskiej. Poinformowali o tym niektórzy wolontariusze i eksperci wojskowi. Spośród przedstawicieli władz jednym z pierwszych, który tak powiedział, był szef odeskiej administracji wojskowej Maksym Marczenko.

„Rakiety Neptun strzegące Morza Czarnego spowodowały bardzo poważne uszkodzenia rosyjskiego statku” – powiedział.

Jednocześnie doradca szefa Kancelarii Prezydenta Ukrainy Aleksiej Arestowicz poinformował, że w Moskwie doszło do silnego pożaru.

Rosyjskie Ministerstwo Obrony poinformowało, że amunicja zdetonowała się na krążowniku Moskwa w wyniku pożaru. W tym samym czasie statek otrzymał poważne uszkodzenia, ale „załoga została całkowicie ewakuowana”.

Przyczyny pożaru, zdaniem Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej, należało wówczas ustalić.

Rosyjskie Ministerstwo Obrony poinformowało, że krążownik utrzymuje się na powierzchni. Źródło zapłonu na nim, jak twierdziło Ministerstwo Obrony FR, było wówczas zlokalizowane, nie było otwartego spalania. Ministerstwo Obrony poinformowało, że główne uzbrojenie rakietowe nie zostało uszkodzone, a wybuchy amunicji zostały powstrzymane.

„Podejmowane są działania mające na celu holowanie krążownika do portu” – wyjaśniła agencja. „Jak wcześniej informowaliśmy, załoga krążownika została ewakuowana na znajdujące się w okolicy statki Floty Czarnomorskiej” – czytamy w raporcie. Nie określono, czy cała załoga została ewakuowana.

Następnie po południu 14 kwietnia Dmitrij Pieskow powiedział, że prezydent Putin otrzymał raport o krążowniku Moskwa. Nie skomentował, czy w związku z tym poczyniono jakieś „wnioski organizacyjne”.

Według USA po południu 14 kwietnia krążownik utrzymywał się na powierzchni, ale najwyraźniej został uszkodzony – stwierdził rzecznik Pentagonu John Kirby.

Tego samego dnia przewodniczący Odeskiej Obwodowej Administracji Państwowej Maksym Marczenko powiedział, że statek „wypala się” na Morzu Czarnym.

Rosyjskie Ministerstwo Obrony poinformowało, że krążownik zatonął podczas holowania do portu docelowego z powodu uszkodzeń kadłuba odniesionych w wyniku detonacji amunicji podczas pożaru. W rezultacie statek zatonął „w warunkach wzburzonych mórz”, tracąc stabilność. Następnie rosyjskie Ministerstwo Obrony ponownie podkreśliło, że załoga została ewakuowana na znajdujące się w okolicy okręty Floty Czarnomorskiej.

Natalya Gumenyuk, rzeczniczka Straży Morskiej Państwowej Straży Granicznej, powiedziała na odprawie, że burza uniemożliwiła Rosji „spokojną” ewakuację załogi.

Jednocześnie anonimowe źródło poinformowało TASS, że załoga krążownika rakietowego Moskwa, który po pożarze zatonął na Morzu Czarnym, została dostarczona do Sewastopola. Rozmówca agencji nie sprecyzował, ile osób znajdowało się na krążowniku, kiedy wybuchł tam pożar i ilu marynarzy zostało ewakuowanych. Aleksiej Arestowicz, doradca szefa Kancelarii Prezydenta Ukrainy, przekonywał, że na statku mogło być 510 marynarzy.

Rzecznik prasowy Putina Dmitrij Pieskow powiedział, że rosyjski prezydent nie planuje w najbliższym czasie wizyty w Sewastopolu i spotkania na temat okoliczności incydentu, dodając, że analiza incydentu jest „przywilejem wojska”.

Dubinina zaczęła dzwonić do szpitali w Sewastopolu: „Dziewczyna wszystko tam obejrzała – mówi, że nie ma takiego nazwiska i podała mi numery telefonów [MON]. Zadzwoniłem do nich, odpowiedzieli: „Zaginął”.

„I co robić?” – „Cóż, poczekaj.” – „Czego oczekiwać?” – „Powiem ci od razu, pozytywny wynik jest prawie zerowy.” – „Pod względem?” – „Ale temperatura wody jest niezgodna z życiem, to nie potrwa długo”. – „No, powiedziałeś, że cała załoga została ewakuowana?” – „A ja mam tylko listy, tylko to mówię.”

„No to znaczy, że nie cała załoga została ewakuowana”

„Oczywiście miałam napad złości” wspomina matka marynarza „zaczęłam dzwonić pod inny numer, tam ze mną nie rozmawiali.moje dziecko, nazwisko, imię, kim dla niego jestem.. Powiedzieli to samo: „Twój syn jest na liście osób zaginionych. Poczekaj, polecenie skontaktuje się z tobą.”

„Po jakimś czasie oddzwoniłem do nich ponownie: „Mówiłeś, że cała załoga została ewakuowana, jak zrozumieć zaginioną osobę?”, kontynuuje Dubinina.

„I takim tonem powiedział, wygląda na to, że mnie to nie obchodzi. Moje podekscytowanie zaczęło się, mój głos był jak osioł”, jest oburzona. Dubinina twierdzi, że kilkakrotnie pisała pod ten sam numer, ale nic nie osiągnęła. Poinformowano ją tylko, że trwają „prace ratunkowe”, „zostaną zanurzeni na statku”.

„Szukają zaginionych tylko na morzu, czy ty też patrzysz na wybrzeże?” – spytała matka. „Może ktoś wyrzucił [na brzeg]. Przepraszam za spóźniony tekst. Ale teraz nie ma spokoju” – powtarza odpowiedź. „Pełna operacja poszukiwawcza” – taką odpowiedź przesłał jej przedstawiciel MON (kopia korespondencji jest do dyspozycji BBC).

W poniedziałek 18 kwietnia Dubinina pojechała do szpitala wojskowego w Sewastopolu – tam w punkcie informacyjnym wraz z pracownikiem szpitala odczytała wszystkie nazwiska na literę „C”, „chłopcy 16-17”: „ Z czego zorientowałem się, że nie są tam sami, a nie dwóch [rannych]. Myślałem, że może nazwisko jest źle napisane? Ale nie ma nic spółgłoskowego. A ojciec Nikity też zadzwonił dziś do informacji, ale tam mu powiedzieli, że , mówią, nie ma czasu na rozmowę, jesteśmy tu zajęci. Będzie coś: „Damy znać. W tym samym czasie nie prosili o numer telefonu. I nie nagrywali cokolwiek. Rozumiem, że po prostu tego nie potrzebują”.

„Mamo, to ja! Mamo, nie wolno nam było nic mówić”

Syromyasov, mówi matka marynarza, w styczniu tego roku skończyła 20 lat. Powołany do służby wojskowej w czerwcu 2021 r.: „Egzaminy miał w czerwcu, wojskowy urząd metrykalny wysłał pracę do technikum, aby skrócić czas egzaminu, aby szybko go zdać, 16 zdał ostatni egzamin, a 18-tego „Wojsko wywieziono. Generalnie spodziewaliśmy się, że dadzą nam opóźnienie ze względu na problemy zdrowotne, ale wszędzie stwierdzali, że jest sprawny, grupa A”.

Po dystrybucji Syromyasov miał służyć na krążowniku Moskwa jako zwykły marynarz, powiedział Dubinina. Powiedział matce, że jego główna praca była w maszynowni: „Monitorował olej, dopływ paliwa. Powiedział, że jest stale na służbie. Albo w nocy, potem w ciągu dnia, potem trochę spał – i znowu na służbie. Mówię: dlaczego cały czas? Odpowiedział, że mówią, że nie ma kto stać – podobno jest niewielu żołnierzy kontraktowych, wszyscy poborowi [robią]. Nie jest jasne, co tam się działo wszystko na tym krążowniku ”.

„Mieli wyjazd szkoleniowy do Noworosyjska w grudniu lub styczniu, ale wszyscy byli tutaj.

– A jak długo może potrwać nauczanie? „Może miesiąc, może dwa”. – „Co to jest? Jakie nauki będziesz miał?”

„I tak odeszli. I od tego czasu komunikacja z nim została utracona. Jedyną rzeczą jest to, że 13 marca wieczorem zadzwonił do mnie późno z nieznanego numeru: „Mamo, to ja! Mamo, nie wolno nam było nic mówić. Nie potrafię nawet powiedzieć, gdzie teraz jestem. Zabrano telefony, zabroniono wszystkim mówić. Jeśli masz co najmniej 500 rubli, wyślij mi, postaram się iść do sklepu.„Wysłaliśmy mu pieniądze”, wspomina Dubinina.

„Kiedy rozpoczęła się operacja specjalna, próbowałem dowiedzieć się, gdzie stoją? Przyjaciele powiedzieli, że stoją nad Bosforem, że strzegą, że tak powiem, aby statki NATO nie mogły dostać się do Morza Czarnego. I on nie uczestniczy w działaniach wojennych. 24 lutego wyspa została zdobyta, ale powiedzieli, że nie zbliżają się do brzegu. A ja byłem spokojny. Ale 14 rano przeczytałem, że był pożar, wybuchy – mówi matka marynarza. – Teraz zadawałam pytania: „Proszę mi powiedzieć, dlaczego, skoro pojechałeś w tamtą stronę na Ukrainie, to dlaczego nie usunąłeś poborowych ze statku? A oni mi odpowiedzieli: „I byliśmy na wodach neutralnych! Nie braliśmy udziału w działaniach wojennych”. Z taką intonacją, że nie znajdziesz u nas winy, wszystko tutaj jest zgodne z prawem. Po prostu tam staliśmy i coś się po prostu stało”.

Aby otrzymywać wiadomości BBC, zasubskrybuj nasze kanały:

Pobierz naszą aplikację: