„Rachunek idzie na zegar”. Jak osoby LGBT są nadal prześladowane w Czeczenii i jak udaje im się stamtąd uciec

„Rachunek idzie na zegar”. Jak osoby LGBT są nadal prześladowane w Czeczenii i jak udaje im się stamtąd uciec

24.05.2022 0 przez admin
  • Amalia Zatari
  • BBC

Aplikacja BBC News Russian Service jest dostępna na iOS i Androida . Możesz także zasubskrybować nasz kanał Telegram .

Minęło pięć lat, odkąd świat dowiedział się o masowych prześladowaniach gejów w Czeczenii. Jednak według działaczy na rzecz praw człowieka, którzy przez cały ten czas pomagali osobom LGBT w opuszczeniu Północnego Kaukazu, ludzie w republice nadal są przetrzymywani za homoseksualizm – czeczeńskie siły bezpieczeństwa przekształciły to w rodzaj biznesu i często żądają okupu od krewni zatrzymanych w zamian za wolność ich bliskich. Ponadto kobiety zaczęły coraz częściej zwracać się o pomoc do obrońców praw człowieka. Rosyjski serwis BBC opowiada, jak zmieniło się życie osób LGBT na Północnym Kaukazie i jak udaje im się opuścić region i szukać azylu w innych krajach.

„Byliśmy torturowani każdego dnia”

Po raz pierwszy siły bezpieczeństwa zatrzymały Zaura (imię zmienione) w 2017 roku, kiedy miał 22 lata. Policjanci – „15 osób” – przyszli po niego bezpośrednio do restauracji w centrum Groznego, gdzie pracował jako kelner.

„W Czeczenii ludzie LGBT prawie wszyscy się znają. Nawet jeśli nie osobiście, to przez kogoś. A kiedy fala zatrzymań zaczęła się w 2017 roku, wśród zatrzymanych byli ludzie, którzy podczas tortur zdradzili mnie, chociaż byłem z z nimi już nie rozmawiałem – mówi.

Po aresztowaniu Zaur został przewieziony do ROVD. „Wyraźnie pamiętam ten moment, gdy jeden policjant zapytał drugiego: „Jak je narysować?”, a drugi odpowiedział: „Tak, napisz tak, jak to jest, że pedały zostały złapane”. Zaur zasugerował, że policja napisała to w ich dokumenty wewnętrzne.

Zaur wraz z innymi więźniami został następnie wysłany bez procesu do budynku, który nazywa tajnym więzieniem. Tam umieszczono go w celi o wymiarach trzy na cztery metry, gdzie według jego wspomnień przetrzymywano w różnym czasie około 25-35 osób – kogoś wypuszczono, kogoś przyprowadzono. Spałem na betonowej podłodze. Pod głowę zamiast poduszki umieszczono butelkę.

W tej samej celi był facet, który, jak dowiedział się później Zaur, podał policji swoje nazwisko i adres restauracji, w której pracował. W celi mieli okazję porozmawiać, ale Zaur nawet nie zapytał przyjaciela, dlaczego go wydał: „Widząc, co dzieje się w środku, nie zadawałem mu już pytań – dlaczego, dlaczego to zrobił. Bo ludzie praktycznie nie milczeć pod wpływem tortur, pod prądem.

„Byliśmy torturowani każdego dnia” – wspomina – „Dla nich była to swego rodzaju rozrywka. Kiedy chcieli nas torturować, zabierali nas do pokoju, wiązali nam ręce taśmą lub kajdankami, przywiązywali nas do krzesła. Przywiązali druty, skręcili ten uchwyt. Bili mnie prądami elektrycznymi, bili rurami, dusili workiem – od czasu do czasu też mieli ten fetysz.”

Czasami on i inni więźniowie byli wyprowadzani pod dozorem na zewnątrz do zbierania śmieci lub mycia samochodów służb bezpieczeństwa: „Każdy miał samochód, stali na podwórku. I zmuszali ich do mycia. Czasami nawet zmuszali do mycia, kiedy było na dworze pada deszcz. Zasadniczo, żebyśmy mogli się umyć w tym zimnie”.

Zaur spędził 14 dni w areszcie. Następnie wraz z innymi więźniami został przeniesiony do pomieszczenia przypominającego aulę, do której wcześniej zabrano ich bliskich – „siedzieli tam, jakby przyszli na koncert”. Z rodziny Zaura byli jego ojciec, brat i wujkowie.

Na scenie, gdzie aresztowani zostali zabrani, siedział mężczyzna, w którym Zaur rozpoznał przewodniczącego czeczeńskiego parlamentu Magomeda Daudova: „Powiedział zwykłym tekstem, że ci ludzie śpią z mężczyznami, złapaliśmy ich. co z nimi zrobisz, my je Tobie dajemy.”

Po tym Zaur został zwolniony i wrócił do domu ze swoimi krewnymi. Tak opisuje ich reakcję na to, co wydarzyło się w auli: „Nie mogę powiedzieć, że zareagowali normalnie, ale też nieźle”.

„Czeczenia, tradycje, adaty. Przyprowadza się ich do sali, w której jest dużo ludzi i publicznie deklarują, że ich syn, siostrzeniec, brat sypia z mężczyznami. Oczywiście to szok. Dla Czeczenii” – wyjaśnia Zaur. . Temat jego orientacji w rodzinie nie był już poruszany i pozostawał tabu: „Nie chcieli o tym ze mną rozmawiać, ale im nie powiedziałem”.

W tym samym czasie, według niego, krewni wiedzieli, że Zaur został aresztowany po prostu na napiwek od przyjaciela: „Powiedzieli, że to niesprawdzone. Powiedzieli mi. Nie było dowodów, nie byłem na żadnym spotkaniu. W związku z tym tam nie było dla mnie pytań”.

„Nie widziałem powodu, aby opuścić ojczyznę”

W domu krewni pomogli Zaurowi się rozebrać, ponieważ on sam nie mógł tego zrobić – „Byłem cały posiniaczony, fioletowy”.

Widząc na nim ślady tortur moja mama i ciotka wybuchły płaczem. „Najprawdopodobniej odegrało to pewną rolę. Widzisz swojego mężczyznę, który wrócił do domu, cały okaleczony. Jakie inne pytania mogą być dla niego? Dlatego ten temat [orientacja] prawdopodobnie nie był omawiany” – przekonuje.

Zaur spędził dwa tygodnie w domu, dopóki nie był w stanie stanąć na nogi po torturach. A potem wrócił do pracy – mimo doświadczenia nie myślał wtedy o wyjeździe z Czeczenii: „Nie zrobiłem nic, aby opuścić miejsce, które kocham, gdzie się wychowałem, gdzie dorastałem. To jest moja ojczyzna, to moja rodzina, a ze względu na niektóre ich poglądy, ze względu na ich rozrywkę, nie zamierzałam zmieniać miejsca zamieszkania.

Ale w 2019 został ponownie zatrzymany. Policja podeszła do niego na ulicy w centrum Groznego, zażądała telefonu, zaczęła czytać jego korespondencję na WhatsApp i zrozumiała z niej, że Zaur jest gejem. Następnie został natychmiast wsadzony do samochodu i przewieziony na komisariat. Według niego wszystko się powtórzyło – „tortury, prąd, węże, pałki”.

Trzy dni po ponownym aresztowaniu bezpieka zażądała od rodziny Zaurów okupu: „Powiedzieli im, że jak w ciągu dnia przyniosą milion rubli, to mnie wypuszczą, a jeśli mnie nie przyprowadzą, to znaleźliby ode mnie heroinę i wyślą mnie do więzienia w zamkniętym sądzie. I nie tylko ich wyślą, ale też wcześniej zadzwonią do kolonii i powiedzą, że wysyłamy do ciebie geja.

Według Zaura ma biedną rodzinę. Mama jest gospodynią domową, tata pracuje jako taksówkarz. Mimo to udało im się zebrać milion – zaczęli dzwonić do wszystkich krewnych i pod koniec dnia przynieśli wymaganą kwotę na policję.

Zaur został zwolniony, wrócił do domu pokryty siniakami. Ale tym razem już wiedział, że będzie musiał opuścić Czeczenię: „Wtedy zrozumiałem, że chcę zostać, ale nie zostanę. I nie chcę, żeby moja rodzina miała jakiekolwiek problemy. Bo teraz jest milion , następnym razem dwa miliony. A kiedy nie możesz [zapłacić], prędzej czy później wylądujesz w więzieniu”.

Zaur wiedział o obrońcach praw człowieka z rosyjskiej sieci LGBT (uznawanej w Rosji za zagranicznego agenta), którzy pomagają gejom czeczeńskim w opuszczeniu republiki od 2017 roku, ale zdecydował się do nich napisać dopiero po drugim aresztowaniu. Wcześniej, jak sam mówi, „nie widziałem sensu w opuszczaniu ojczyzny, którą kocham”.

Wypełnił wniosek, opowiedział o aresztowaniach io tym, co wydarzyło się w areszcie. Następnego dnia otrzymał odpowiedź pocztą.

W rezultacie Zaur wyjechał z Czeczenii komunikacją miejską, a poza granicami republiki obrońcy praw człowieka zabrali go samochodem i zawieźli w bezpieczne miejsce w innym rosyjskim regionie. Po opuszczeniu Czeczenii dowiedział się, że siły bezpieczeństwa przybyły do jego domu i go szukają.

„Prawdopodobnie znowu chcieli pieniędzy” – zasugerował Zaur. „To nie jest nigdzie oficjalnie reklamowane, ale mają listę adresów, gdzie mieszkają. Kiedy mają jakąś potrzebę, na przykład, jeśli jakiś szef potrzebuje pieniędzy, może przyjść i zażądaj ich. To znaczy najpierw ich zatrzymaj, trochę ich pobij, a dopiero potem wydaj własne ultimatum. To jest ich standardowa procedura.

Teraz Zaur przebywa w jednym z krajów europejskich, w którym obrońcy praw człowieka pomogli mu uzyskać azyl. Kiedy powiedział rodzinie, że na zawsze wyjedzie z Rosji, poparli go.

„Zrozumieli, że w Rosji jest dla mnie źle i niebezpiecznie. Mówili: „Rób jak chcesz, wiesz lepiej, co robić. Gdziekolwiek jesteś, tak długo, jak jesteś szczęśliwy.”

„Struktury władzy wymyśliły rodzaj biznesu”

Po raz pierwszy „Nowaja Gazeta” doniosła o masowych prześladowaniach gejów w Czeczenii wiosną 2017 roku. Według publikacji czeczeńskie władze zaczęły umieszczać podejrzanych o homoseksualizm mężczyzn w „tajnych więzieniach”, gdzie byli torturowani, a kilka osób zostało zabitych.

Po Nowej Gazecie na ten temat zwróciły uwagę czołowe światowe media. Poszukiwania czeczeńskich gejów, którzy uciekli przed prześladowaniami , prowadziła również BBC .

Władze czeczeńskie zaprzeczyły istnieniu specjalnych więzień dla gejów w republice i odrzuciły wszelkie oskarżenia o prześladowanie osób LGBT, twierdząc, że w Czeczenii ich nie ma.

„Gdyby byli tacy ludzie w Czeczenii, organy ścigania nie miałyby z nimi żadnych zmartwień, ponieważ ich krewni sami wysyłaliby ich na adres, z którego nie wracają” – Alvi Karimov, sekretarz prasowy szefa Czeczenii , powiedział.

Szef Czeczenii Ramzan Kadyrow wielokrotnie wypowiadał się na ten temat. Informacje o prześladowaniach gejów w republice nazwał „wymysłem obrońców praw człowieka”.

Obrońcy praw człowieka zaczęli pomagać osobom LGBT w opuszczeniu Czeczenii i innych regionów Kaukazu Północnego w kwietniu 2017 roku. W ciągu pięciu lat otrzymali 614 próśb o pomoc: 343 z nich zdołało z powodzeniem opuścić Kaukaz Północny i udać się do innych regionów Rosji.

W tej chwili obrońcy praw człowieka pomogli 274 z nich uzyskać azyl w innych krajach, reszta wciąż czeka na stosowne decyzje – mówi Miron Rozanov, rzecznik grupy kryzysowej SK SOS – pomaga osobom LGBT i ich rodzinom, które są w niebezpieczeństwie na Północny Kaukaz. Pod niezależną marką projekt zaczął działać w październiku 2021 r. – w jego skład weszli działacze na rzecz praw człowieka z różnych organizacji, w tym z rosyjskiej sieci LGBT.

Według Rozanowa ostatecznym celem większości ubiegających się o pomoc jest nie tylko opuszczenie Północnego Kaukazu, ale całkowite opuszczenie Rosji: „Niestety, dla uchodźców z Północnego Kaukazu nadal nie jest bezpiecznie przebywać w Rosji. W rzeczywistości nie mamy przypadków, kiedy ludzie, którzy opuszczają regiony niebezpieczne dla ich życia, zostają w Rosji. Każdy chce wyjechać do innego kraju, ponieważ rozumie, że pobyt w Rosji nie jest dla nich bezpieczny.

Jednocześnie pojawiają się również trudności w uzyskaniu azylu w innych krajach, które związane są nie tyle z gromadzeniem dokumentów, co z globalnymi kryzysami, przez które napływ uchodźców wzrasta.

Wśród takich kryzysów Rozanow wymienił gwałtowny wzrost represji na Białorusi po wyborach prezydenckich w 2020 roku, dojście do władzy talibów w Afganistanie oraz wojnę na Ukrainie, którą Rosja rozpoczęła 24 lutego br. „To duży przepływ ludzi, migracja, która tworzy coś w rodzaju kolejki i wydłuża odpowiedź i komunikację dla naszych podopiecznych” – wyjaśnia Rozanov.

„Nie chciałbym oceniać, które kraje są bardziej przyjazne [uchodźcom z Północnego Kaukazu], a które nie. Ale np. od 2017 roku USA nigdy nie udzielały azylu naszym beneficjentom. Nie mogłem] tam wyemigrować, pomimo tego, że prześladowania osób LGBTQ+ na Północnym Kaukazie są wiarygodne i powszechnie znane – mówi.

Jednocześnie Rozanov wyjaśnił, że władze amerykańskie nie odmawiają ludziom azylu, ale opóźniają rozpatrywanie spraw. BBC pisało w 2020 roku bardziej szczegółowo o problemach z uzyskaniem azylu w innych krajach, z jakimi borykają się osoby homoseksualne, które uciekli z Czeczenii.

Obecnie, według obrońców praw człowieka, liczba wniosków o pomoc zmalała w porównaniu do lat 2017-2018, ale ich charakter się rozszerzył. Na przykład w republice częstsze stały się przypadki zatrzymań z późniejszymi żądaniami okupu – zarówno osób homoseksualnych, jak i heteroseksualnych.

„Bo teraz prześladowanie ludzi na terenie Czeczenii może wynikać przede wszystkim z tego, że siły bezpieczeństwa wymyśliły swego rodzaju interes, kiedy łapią ludzi, przyprowadzają ich nieoficjalnie oskarżonych o zaangażowanie w społeczność LGBTQ+, a następnie żądają kaucji „Jeśli ktoś się zgodzi i zapłaci, dostaną pieniądze, wypuszczają go, a on ma duże ryzyko, że dotrze tam [w aresztowaniu] z powrotem. Albo jest oskarżony o popełnienie przestępstwa” – wyjaśnia Rozanov.

Najbardziej znanym przykładem zatrzymania heteroseksualnego mężczyzny w Czeczenii pod zarzutem homoseksualizmu jest historia Salmana Mukaeva. Stał się pierwszym heteroseksualnym Czeczenem, który publicznie mówił o tym, że został złapany i oskarżony o bycie gejem.

Mukaev korespondował z kobietami na portalu randkowym, ale siły bezpieczeństwa uznały, że interesował się również mężczyznami. Został zatrzymany, torturowany prądem elektrycznym i bity, a pod torturami zmuszany do podpisywania czystych kartek papieru, co po opuszczeniu Czeczenii przez Mukajewa przekształciło się w sprawę karną za posiadanie amunicji – mówi Rozanov.

Teraz Mukaev jest w Armenii, gdzie poprosił o azyl polityczny. Jednak Armenia ma wniosek z Rosji o jego ekstradycję z powodu sprawy karnej. „Próbujemy przetransportować go do innego kraju, ale komplikuje to fakt, że z powodu wszczętej sprawy karnej Armenia nie wypuściła go do kraju, który był gotowy go przyjąć – został rozmieszczony na lotnisku, ” wyjaśnia Rozanov.

Jak prośby są filtrowane

Rozpatrując wnioski, obrońcy praw człowieka dają pierwszeństwo osobom, które już doświadczyły aresztowania i tortur i którym grozi obecnie albo stałe zatrzymanie lub śmierć, a także tym, którzy obawiają się, że może im się to przydarzyć.

„Otrzymujemy wiele wniosków, które są nieistotne z tego czy innego powodu. W szczególności banalnym powodem jest to, że dana osoba chce po prostu wyjechać do innego kraju. Osoba pisze o tym w ten sposób” – mówi Rozanov.

„Nie wyprowadzamy tylko na podstawie orientacji”, wyjaśnia inny działacz na rzecz praw człowieka, Michaił (imię zmienione ze względów bezpieczeństwa). „Zadziałało w 2017 roku, kiedy poszło w łańcuszku. Kiedy ktoś został zatrzymany, przekazał jeszcze dziesięć. To normalne, wszyscy ludzie, nikt nie powinien znosić tortur. A ty zapewniasz, że jeśli już cię wydano, to zostaniesz przyjęty. Wtedy w 2017 roku się udało, teraz patrzymy na sytuację obiektywnie, że nie możemy wszystkich wyeliminować, jest to nierealne, ale możemy pomóc tym, którzy już tu i teraz stanęli przed tymi zagrożeniami.”

Obrońcy praw człowieka starają się zweryfikować każdy otrzymany wniosek. „Przez pięć lat zdobyliśmy już pewne doświadczenie, kiedy automatycznie rozumiemy, gdzie jest prawda, a gdzie kłamstwo. Ale istnieje protokół, zgodnie z którym działamy. Plus, ponieważ społeczność LGBT w Czeczenii jest raczej wąska i każdy zna każdego inne, jak Z reguły tę sprawę możemy zweryfikować przez osoby, które wcześniej wyprowadziliśmy i które być może poradziły tej osobie, aby się z nami skontaktowała – mówi Michaił.

Według niego w ostatnich latach wzrosła liczba próśb od dziewcząt. Jeśli w 2017 roku obrońcy praw człowieka pomogli odejść dwóm dziewczynom, z których jedna mieszkała już na St., po prostu w to nie wierzyli, wydawało im się to nierealne”.

Co więcej, apele napływają zarówno od dziewcząt, które identyfikują się jako LGBTQ+, jak i od tych, które na Kaukazie Północnym cierpią z powodu przemocy domowej.

„Dla dziewczyny, jeśli nie żyje zgodnie z adatem islamu, nadal istnieje ryzyko zabójstwa honorowego, bez względu na przyczynę. Dlatego tam, gdzie jest trudna sytuacja, kiedy trzeba kogoś zabrać i zabrani z Rosji, bo będą prześladowania ze strony rodziny, bo jeśli mają środki, zarówno administracyjne, jak i finansowe, żeby tego szukać, to tak, wyjmiemy, bo jak na razie jesteśmy jedyną organizacją, która może , w zasadzie rozwiąż pełny cykl – zabierz osobę z domu i przenieś ją do innego kraju – mówi Michael.

Jak idzie ewakuacja?

Kiedy obrońcy praw człowieka zaczynają pracować nad wnioskiem, najpierw sprawdzają, czy dana osoba ma możliwość samodzielnego poruszania się, mówi Michaił. Na przykład, jeśli studiuje i ma określoną liczbę godzin, zanim zostanie pominięty, może udać się na lotnisko i odlecieć następnym lotem do innego regionu Rosji, gdzie wyrzuci telefon, zmieni kartę SIM i zniknie dla wszystkich z pola widzenia.

Odlot to najłatwiejszy sposób na opuszczenie Czeczenii, ale ludzie nie zawsze mają na to dokumenty, kontynuuje Michaił. Według niego, obrońcy praw człowieka opracowali mechanizm ewakuacji ludzi metodą „prób i błędów”: „Siedzieliśmy z ludźmi przez telefon i dyskutowaliśmy, jak wydostać się z Czeczenii”.

W 2017 roku, kiedy świat dowiedział się dopiero o prześladowaniach gejów w Czeczenii, a siły bezpieczeństwa przeprowadzały niekończące się naloty, ludzie bali się opuszczać republikę przez punkty kontrolne. Dlatego w niektórych przypadkach, aby opuścić Czeczenię, ludzie chodzili nocą po punktach kontrolnych, przez rzekę Terek, a poza granicami republiki złapali podwózkę i wyjechali.

„Teraz rozumiemy logikę czeczeńskiej policji. Z grubsza znamy ramy czasowe, kiedy będą drgnąć i możemy przeanalizować sytuację, aby nikt nie musiał przekraczać granicy pieszo” – mówi Michaił.

Zazwyczaj obrońcy praw człowieka dowiadują się o zatrzymaniach w republice od ludzi na miejscu: „Wtedy możemy tylko czekać, aż wyjdą. : albo zostaną wydani krewnym w celu odwetu, albo zażądają okupu od rodziny. Kwota ta może wahać się od 500 tysięcy rubli do kilku milionów. Pieniądze są zwykle zbierane przez teip „.

Czasami ludzie są zwalniani tylko pod warunkiem, że zgodzą się pracować dla policji: „Wtedy masz kilka dni przewagi, żeby mieć czas na opuszczenie Czeczenii. Masz określoną ilość czasu – powiedzmy trzy dni – ty masz.”

W niektórych przypadkach krewni pomagają ludziom w odejściu. „Miałam taką sytuację, że moja mama pomogła wywieźć faceta z samej republiki, odebrałam go z granicy i jechaliśmy z nim – cały niebieski, pobity – przez trzy dni do regionu w centrum część Rosji Zmieniliśmy samochody, zatrzymano nas Zatrzymano nas w Wołgogradzie – opłaciliśmy się pieniędzmi, ponieważ nie miał żadnych dokumentów „- mówi Michaił.

„Z reguły najważniejsze jest, aby jechać dalej niż Wołgograd, ponieważ im dalej jesteś od regionu, tym mniej jesteś sprawdzany. Wszystko, co dotyczy południa, kontrole są totalne, a po Wołgogradzie można jechać spokojniej, po prostu zmieniam samochody”, mówi.

Według Michaiła, gdy jechali, rodzice tego faceta rozgrywali jego pogrzeb w Czeczenii: „W Czeczenii nie ma praktyki wystawiania świadectwa zgonu, nikt tam tego nie robi. Ogólnie rzecz biorąc, wszystko jest bardzo złe z dokumentacją. pochować go. Możesz zakopać worek zawinięty w dywan. I to też daje przewagę. Ponieważ go zabrali, następnego dnia mieli pogrzeb, policja to obejrzała i pomyślała: świetnie, sami go zabili. Ale nie, zabili go, uratowali”.

Młody człowiek, o którym mowa, odmówił kontaktu z BBC. Teraz jest bezpieczny i otrzymał azyl w jednym z krajów europejskich.

Jednocześnie, jak zauważył Michaił, to (gdy ojciec danej osoby jest zaangażowany w proces ucieczki) rzadko się zdarza – „to naprawdę szczęście dla osoby”.

Ale zwykle, jeśli krewni pomagają uciec, to z reguły są to kobiety – matki i siostry: „Często rodzice nie zawsze decydują, co stanie się z dzieckiem. Decyduje taip, rada mężczyzn. Kobiety są generalnie zabrania się w tym uczestniczyć.Ale kobieta z reguły matka nadal jest matką.I wiele, nawet po odejściu, komunikuje się z matkami w tajemnicy przed ojcami.Było wiele sytuacji, kiedy matki otwierały bramy i pozwalały ich synowie uciekają”.

„Dziewczyny biegają nocą”

Dużo trudniejsza jest sytuacja z ewakuacją dziewcząt. „Ponieważ są zamknięci w domu, są pod stałą kontrolą, sprawdzają telefony. Mogą kontaktować się tylko w określonych godzinach, głównie w nocy, kiedy wszyscy śpią” – wyjaśnia Michaił.

W takich przypadkach obrońcy praw człowieka, przyjmując podanie o pracę, najpierw wypracowują możliwość oddania dziewczynie czystego telefonu, za pomocą którego mogłaby się z nimi komunikować. Aby to zrobić, szukają osób, które mogą leżeć gdzieś na terenie, do którego dziewczyna może się udać, telefonu z kartą SIM i pobranym kontaktem obrońców praw człowieka.

Dopiero potem zaczynają budować plan ewakuacji: „Bo jeśli ktoś dowie się, że próbowała uciec, to druga próba zostanie wykonana bardzo szybko, albo nie będzie nikogo”.

Dziewczyny, które decydują się na ucieczkę, często nie mają dokumentów: „Czasem faceci też ich nie mają, ale częściej dziewczyny nie. Bo ich dokumenty są zabierane – gdzieś są przechowywane, ale oczywiście nie mają nie wiem gdzie.

„Dziewczyny zwykle biegają nocą” – mówi Michaił. „Bez dokumentów wsiadają do taksówki, do której dzwonią i jadą, zmieniając samochody po drodze. Głównym pierwszym zadaniem jest wydostanie się z Czeczenii i przejście przez czeczeńskie punkty kontrolne. „, a jeśli nadal nie ma dokumentów, to często rodzi to pytania.Jeśli udało jej się wydostać z Czeczeńskiej Republiki, to po drodze zmienia samochody.Jeśli jest gotówka lub ktoś jej towarzyszy, to może zatrzymać się w przejeżdżającym hotelu po drodze. Czasami przeniesienie dziewczyny może zająć dwa tygodnie, przy wszystkich prześwietleniach.”

Innym problemem związanym z ewakuacją dziewcząt, które wymienił Michaił, jest to, że w Czeczenii nie czekają one na trzy dni wymagane w Rosji, aby umieścić osobę na liście poszukiwanych: „W Czeczenii dziewczyna jest umieszczana na liście poszukiwanych wymienić niemal natychmiast, gdy okazuje się, że wyszła z domu. Automatycznie. Dlatego tu liczy się zegar. Czy będzie miała czas na wyjazd. Nie masz trzech ani trzech dni.

Czasami policja odnotowuje w bazie danych, że zaginiętą dziewczynkę „wywieziono w celu przygotowania zamachów terrorystycznych”: „Potem natychmiast włącza się rosyjska FSB. Ale żeby policja postawiła taki znak, [rodzina] dziewczyna musi albo mieć bardzo dobre więzy rodzinne w policji, więc zgodnie z umową tak się stało, albo że jej rodzina miała w Czeczenii pewną wagę.Z reguły są to córki niektórych znanych czeczeńskich urzędników lub policjantów, którzy również do nas.”

Gdy podróż nie jest bezpieczna dla jednej dziewczyny, mogą jej towarzyszyć obrońcy praw człowieka lub wolontariusze. W latach 2017-2018 rozgrywały się całe scenariusze eksportu dziewcząt z republik Północnego Kaukazu – np. towarzyszące dziewczynie kobiety mówiły na postach, że zabierają ją do salonu ślubnego.

W tej chwili obrońcy praw człowieka nie jeżdżą już do Czeczenii. Sam Michaił był w republice po raz ostatni przed wybuchem pandemii: „Wtedy Czeczenia została zamknięta. W latach 2017-2018 zabraliśmy dziewczyny, teraz jest to prawie niemożliwe”.

Utrudnia to również fakt, że czeczeńskie władze wiedzą teraz o pracy obrońców praw człowieka: „Jeśli wcześniej udało nam się być całkowicie niewidoczni… Teraz ani obrońcy praw człowieka, ani wolontariusze w ogóle nie jeżdżą do Czeczenii. tak dobrze znane, teraz są to bardzo duże zagrożenia. Zainteresowanie nami jest bardzo duże.”

W 2020 r. Dagestan Ibragim Selimchanow zwrócił się o pomoc do obrońców praw człowieka – obawiał się przemocy ze strony bliskich ze względu na swoją orientację seksualną. Selimchanow został przewieziony do Moskwy, ale tam wiosną 2021 roku został porwany przez czeczeńskie siły bezpieczeństwa i przewieziony do Czeczenii.

Już w republice siły bezpieczeństwa próbowały dowiedzieć się od Selimchanowa informacji o obrońcach praw człowieka. „Pytali bardzo szczegółowo, kto to robi, kto tym zarządza, kto uczestniczy, komu ile pieniędzy zarabia, jak przebiega proces. Potem podjęliśmy dla siebie decyzję, że chyba nie powinniśmy raz w to angażować ludzi znowu”, mówi Michaił.

Teraz, według niego, w Czeczenii pracują tylko wolontariusze, którzy tam mieszkają i dobrowolnie pomagają sobie – najczęściej są to kobiety: „Albo to są kobiety z Czeczenii, albo to są dziewczyny, które przyjeżdżają do Czeczenii i pomagają zabrać [ ludzie]. Moim zdaniem absolutnie szaleni ludzie. W rzeczywistości zachowują wszystko, co dzieje się w Czeczenii”.

„Ludzie byli zastraszani, próbowali zerwać więzy”

W 2018 roku 18-letni Ahmed (imię zmienione) zaczął moderować publiczną stronę dla osób LGBT na Północnym Kaukazie. „Jako administrator musiałem wielokrotnie ostrzegać ludzi, że geje są nadal łapani w Czeczenii, uprzejmie proszę, aby nie chodzić na spotkania. Ale to nie powstrzymało wielu ludzi – dopóki ludzie się z tym nie spotykają, to robią nie wierzę w to. Chociaż było wiele próśb [z naszej strony] – mówi.

Ale po 2017 roku osoby LGBT w Czeczenii stały się ogólnie bardziej ostrożne – „ci, którzy przynajmniej w jakiś sposób byli świadomi i czytali wiadomości, byli przestraszeni, próbowali zerwać wszystkie więzy”.

Ale według Ahmeda dotyczyło to osób starszych i tych, którzy mieli przyjaciół, którzy byli prześladowani. Ale ci, którzy są młodsi, którzy mają 17-18 lat i dopiero zaczynają „płynąć do życia”, nie byli świadomi tego, co się dzieje – kontynuuje. Jego zdaniem „z powodu takich ludzi układy trwają do dziś”.

Według Akhmeda, po tym, jak dowiedział się o masowych prześladowaniach gejów w Czeczenii, ludzie przestali wysyłać sobie nawzajem zdjęcia, gdy spotkali się w Internecie: starają się nie zrzucać pierwszych kilku miesięcy, aby wiedzieć, że jest to prawdziwa osoba siedzi po drugiej stronie, a nie policjant. i zabrali go.”

Ahmed obawiał się, że w pewnym momencie może zostać zatrzymany i próbował się chronić – ciągle zmieniał adresy IP. Ale w 2019 roku nadal był zatrzymany – dwóch policjantów podeszło do niego na ulicy i zabrało go do wydziału pod pretekstem, że musi kogoś zidentyfikować. „A wszystko to wydarzyło się tuż po moich publikacjach, które republika zaczęła tworzyć” – mówi.

Ale w tym momencie Ahmed jeszcze nie rozumiał, że został zatrzymany za homoseksualizm: „Zabrano mnie na wydział i ciągle myślałem: „Zastanawiam się, jakich ludzi muszę zidentyfikować?”. już zdałem sobie sprawę, że nie muszę identyfikować żadnych osób. Że jestem tutaj w innej sprawie”.

Na komisariacie policjant dał mu długopis z kartką papieru i powiedział: „Spisz wszystkich, których znasz”. „Zachowywałem się wtedy bardzo mądrze, a teraz śpię spokojnie. Nie dręczy mnie sumienie, że kogoś zdradziłem. Pisałem tam fałszywe nazwiska” – wspomina.

Ahmed zapisał nazwiska 17 osób, z czego połowa to nazwiska, które wymyślił rejestrując swoje „lewe” konta: „Kiedy byłem moderatorem, czasami wychodziłem z „lewych” kont i przyglądałem się subskrybentom – czy mają jakiekolwiek wątpliwości – i ci ludzie poszli do bloku ”.

„Możesz go zabić”

Następnie został zabrany do celi – pokoju bez łóżek z kocami na podłodze. Tam, według niego, było czterech gejów i około 30 osób, które trafiły tam za narkotyki lub pod zarzutem terroryzmu.

„Geje siedzieli w kącie, nie było dla nich nawet dużo miejsca, a kazano mi iść do nich, usiąść obok nich” – mówi.

Tam, oprócz obelg słownych, zatrzymanych bito kijami i rurą polipropylenową. „Mają różne perwersyjne fantazje. Lubią pluć sobie w usta, bić je po głowie bez szwanku. Zdarza się, że wyciągają prąd, maszynę do prądu. Lubią zaklejać usta taśmą klejącą i tak nimi szokować że ludzie nie mogą krzyczeć – wspomina Ahmed. – Ktoś mógłby włożyć drut do odbytu. Ci faceci, którzy siedzieli ze mną, nie mogli nawet iść do toalety, ponieważ sprawiało im to potworny ból”.

Był w celi przez pięć dni. Przez cały ten czas siły bezpieczeństwa szukały osób, których nazwiska Achmed zapisał na kartce papieru. „Trzecia dnia zaczęli rozumieć, że najprawdopodobniej ich okłamałem. Ponieważ potrzebowali szybkiego wyniku, ale nie było”.

W pewnym momencie został doprowadzony do biura, gdzie wezwano jego ojca. Tam został zmuszony do wyznania ojcu, że jest gejem.

„Powiedziałem mu tak: „Tato, jestem gejem”. Oczywiście to było przerażające. Ale zrozumiałem, że jeśli się nie przyznam, nie wypuściliby mnie tego dnia i bili mnie fajką Nie było wyjścia” – mówi.

Ojciec, wspomina Ahmed, bardzo boleśnie na to zareagował: „Nie miał twarzy. Znam ojca bardzo dobrze, wszystko było widoczne na jego twarzy. Potem zaczęli mu podpowiadać, że jeśli chcesz, żeby twój syn wyszedł , potem zapłać milion rubli. I powiedział im: „Nie mam takich pieniędzy, możesz go zabić”. Tak powiedział. A oni mu odpowiedzieli: „Nie pobrudzimy rąk twoim synem. ”

Następnie został zabrany do innego pokoju, a jego ojciec pozostał w biurze, aby komunikować się z siłami bezpieczeństwa. „Oczywiście się bałem. Potem wchodzę do pokoju i rozumiem, że może teraz wszystko, teraz wszystko się skończy. To zakończy moje życie.”

Ale w końcu Ahmed został odesłany z powrotem do celi, a kilka dni później został zwolniony. Kiedy wrócił do domu, matka powiedziała mu: „Idź uspokoić ojca, powiedz mu, że nie jesteś taki”.

„Mama wszystko doskonale rozumiała, ale musiałam powiedzieć ojcu, że nie jestem gejem i muszę to powiedzieć” – wyjaśnia Ahmed. „Nie dlatego, że bałam się, że mnie zabije. Chociaż w więzieniu bałam się to.Ale tutaj widziałam moich rodziców,jak oni byli osłupieni.Powiedziałam im,że jestem zmuszona to powiedzieć,nie wierz w to.Chciałam uspokoić rodziców.To są przecież rodzice rasy kaukaskiej, w których jest trochę homofobii. Mama wszystko doskonale rozumiała, ale i moi rodzice i ja nie byliśmy w nastroju, żeby usiąść z nimi i powiedzieć: wiesz, jestem gejem. Przyjdzie czas i porozmawiam o tym z ojcem, a mama już wszystko rozumie.

Następnie rodzice powiedzieli Akhmedowi, że pilnie musi opuścić republikę, i zabrali go do dużego miasta w innym regionie – opuścił Czeczenię tego samego dnia, w którym został zwolniony.

Już poza Czeczenią kontaktował się z obrońcami praw człowieka – jego znajomy poradził mu, aby skontaktował się z nimi, którym już pomogli opuścić inną republikę kaukaską.

Ahmed opuścił Rosję w 2019 roku. „Obecnie uczę się, kontynuuję naukę języka, pracuję w niepełnym wymiarze godzin. Krótko mówiąc, cieszę się, że tu jestem. Nie mam nic do dodania. Kraj, w którym mieszkam, dał mi to, czego pragnęłam – spokój i wolność. Zrozumienie, że nie będę podchodził do mnie na ulicy z powodu znaczka LGBT na mojej torbie.”

Nadal komunikuje się z rodzicami. „Ale chcę powiedzieć, że bardzo mały procent ludzi utrzymuje dobre relacje z rodzicami. Często wszystko jest inne: nie jesteś już naszą córką, rób, co chcesz. Zmień swoje nazwisko, zmień też swoje imię. Tak się stało W mojej rodzinie się to nie zdarza, bo moi rodzice są wyrozumiali i bardzo dobrzy. Ale w innych rodzinach może się to skończyć fatalnie. Mój przypadek jest daleki od typowego – przyznaje Ahmed.

BBC zwróciło się do czeczeńskiego MSW o skomentowanie doniesień o trwających prześladowaniach osób LGBT w republice oraz żądaniach okupu ze strony czeczeńskich sił bezpieczeństwa i czeka na odpowiedź.

Co się zmieniło od 2017 roku

Teraz geje w Czeczenii są przetrzymywani mniej niż w latach 2017-2018, przyznaje Michaił. Według niego, obecnie obrońcy praw człowieka wciąż otrzymują informacje o masowych zatrzymaniach w republice, ale przetrzymują jednorazowo około 10-15 osób. Dla porównania, w kwietniu 2017 roku „Nowaja Gazeta” poinformowała, że w republice zatrzymano ponad stu mężczyzn pod zarzutem homoseksualizmu.

„I w zasadzie zmienił się kontekst społeczności LGBT w Czeczenii. W 2017 roku wyprowadziliśmy osoby, które miały realne kontakty, które można było zidentyfikować jako część społeczności LGBT. Wciąż pamiętały czasy, kiedy się zbierały. w niektórych mieszkaniach, w kawiarni w Groznym, w parku – mówi Michaił.

„A teraz są to osoby, które z reguły nie miały fizycznego kontaktu ze swoją płcią. To znaczy identyfikują się jako społeczność LGBT, lubią mężczyzn lub kobiety, ale jednocześnie ten strach przed przyłapaniem ich pozbawia jakiejkolwiek okazji do bezpośredniego kontaktu” – mówi.

Na takie osoby, zdaniem obrońcy praw człowieka, wciąż zwraca się uwagę sił bezpieczeństwa, ale nie z powodu bezpośrednich kontaktów, ale z powodu publikacji w sieciach społecznościowych i faktu, że są członkami gejowskiej publiczności.

Przynależność do LGBT często staje się teraz drugorzędnym powodem zatrzymania, Michaił kontynuuje: „Policja często dowiaduje się o przynależności do społeczności LGBT już w trakcie zatrzymania, sprawdzając telefon. LGBT nie jest głównym powodem przetrzymywania w Czeczenii, głównym powodem jest polityczny”.

Jego zdaniem w republice zmniejszyła się również liczba fikcyjnych małżeństw, które według niego były charakterystyczne dla pokolenia 35-40+. „Jeżeli wcześniej była sytuacja, w której było normalne, że Czeczen ma rodzinę, dzieci, ale jednocześnie nadal jest życie równoległe, to teraz bardzo często chłopaki odmawiają fikcyjnych małżeństw i mówią, że chcą budować życie po swojemu chcą, budują rodzinę z młodym mężczyzną… Od nich słychać takie zwroty, na przykład: „Nie chcę zepsuć życia kobiecie, rozumiem, że nie będzie ze mną szczęśliwa”.

„Myślę, że to duży postęp” – mówi obrońca praw człowieka.

Ilustracje Denisa Korolyova