„Wielkość ma znaczenie”: dlaczego rosyjska ofensywa na Ukrainie się przeciąga

„Wielkość ma znaczenie”: dlaczego rosyjska ofensywa na Ukrainie się przeciąga

23.05.2022 0 przez admin

Aplikacja BBC News Russian Service jest dostępna na iOS i Androida . Możesz także zasubskrybować nasz kanał Telegram .

Rosyjscy żołnierze na ćwiczeniach

prawa autorskie do zdjęćAFP

podpis pod zdjęciem,

Do udanej ofensywy potrzebna jest przytłaczająca przewaga liczebna, której nie udało się stworzyć wojskom rosyjskim

Wojna rozpoczęta przez Rosję na Ukrainie, według ukraińskich i zachodnich wojskowych, przeszła w fazę „długoterminową”. Według ich oświadczeń skala rosyjskich celów wojskowych została zredukowana „do poziomu operacyjno-taktycznego”. Aleksiej Arestowicz, doradca ukraińskiego prezydenta, napisał na swoim kanale Telegram, że „prawie na całej linii frontu rosyjskie wojsko zaczęło okopać się i przygotowywać do obrony”. Rosyjska służba BBC, z pomocą ekspertów wojskowych, odpowiada na najpilniejsze pytania dotyczące aktualnej fazy rosyjskiej inwazji na Ukrainę i jakie wnioski można wyciągnąć po warunkowym zakończeniu drugiego etapu wojny.

Wojnę, która rozpoczęła się 24 lutego, można podzielić na dwa etapy warunkowe. Podczas pierwszego Rosja próbowała zdobyć Kijów ( patrz pierwsza mapa poniżej ), a także rozpoczęła ofensywę w czterech kierunkach jednocześnie na południu i południowym wschodzie Ukrainy. Nie udało się zdobyć stolicy Ukrainy.

22 kwietnia nieoczekiwanie dla wielu zastępca dowódcy Rosyjskiego Centralnego Okręgu Wojskowego Rustam Minnekajew ogłosił , że rozpoczyna się druga faza wojny, której celem będzie „ustanowienie pełnej kontroli nad Donbasem i południową Ukrainą”.

W Kijowie mówią, że teraz ta faza się skończyła, a ofensywa rosyjska utknęła w ukraińskiej obronie. Mimo to codziennie w wiadomościach pojawiają się informacje o bitwach i postępach wojsk rosyjskich. Ten postęp nie jest szybki, ale wciąż jest za wcześnie, aby nazwać wojnę w okopach.

Jednak obserwatorzy – analitycy zachodnich struktur wojskowych i eksperci wojskowi – w dużej mierze zgadzają się z ocenami Ukraińców. Ich zdaniem tempo rosyjskiej ofensywy przynajmniej mocno zwolniło. (Poniższa mapa przedstawia pierwszą fazę wojny: inwazję rosyjską.)

W szczególności poinformował o tym brytyjski wywiad wojskowy 15 maja: „Rosyjska ofensywa w Donbasie straciła impet i jest znacznie opóźniona. Pomimo niewielkich początkowych sukcesów, w ciągu ostatniego miesiąca Rosja nie była w stanie poczynić znaczących postępów, ponosząc znaczne straty. Opóźnienia te prawie na pewno zostaną pogłębione przez utratę krytycznych zasobów wsparcia, takich jak obiekty przeprawowe i drony zwiadowcze”.

Jaki jest teraz kierunek głównego uderzenia?

Jak wskazuje izraelski ekspert wojskowy David Gendelman, po wycofaniu sił rosyjskich z północy Ukrainy – z obwodów Kijowa, Czernihowa i Sumy – wszystkie wysiłki rosyjskiego ugrupowania są obecnie skoncentrowane na wschodzie i południu, głównie na froncie. w obwodzie ługańskim.

„Tylko w rejonie Izyum, Siewierodoniecka i Lisiczańska, Awdiejewki i w kierunku Zaporoża wciąż podejmują próby awansu” – opisuje obecną sytuację na froncie Aleksiej Arestowicz.

Na froncie południowym ofensywa prowadzona jest w Zaporożu na Hulaj-Pole, a także na Nikołajewa i Krzywego Rogu. Wojska rosyjskie próbują postępować we wszystkich tych kierunkach, ale generalnie, według Gendelmana, „w niektórych obszarach postęp wojsk rosyjskich jest niewielki, powolny, a w niektórych obszarach nie ma postępu”.

prawa autorskie do zdjęćGetty Images

podpis pod zdjęciem,

Ministerstwo Obrony Ukrainy twierdzi, że będzie w stanie wyszkolić i uzbroić milion osób

Niedawna ofensywa wojsk ukraińskich w rejonie Charkowa, podczas której dotarli do granicy państwowej, ekspert wyjaśnił w rozmowie z BBC taktyczny ruch armii rosyjskiej: „Są dość małe działania taktyczne. najwyraźniej postanowili zrobić to samo, co w obwodach czernihowskim i sumskim. Po prostu wycofują stamtąd swoje jednostki. Ale było już małe zgrupowanie w kierunku Charkowa. Do pięciu batalionowych grup taktycznych, to nie jest tak dużo.

Według Gendelmana wycofanie wojsk rosyjskich można tłumaczyć chęcią skrócenia frontu. Jednocześnie, według niego, Rosjanom lepiej nie wycofywać się zbyt daleko na wschód od Charkowa, ponieważ mogłoby to zagrozić prawej flance grupy Izyum.

Czy armia rosyjska była gotowa do wojny?

Trudno powiedzieć, jak poważna porażka poniosła rosyjską armię w pierwszym i drugim etapie, ponieważ cele militarne tej „specjalnej operacji wojskowej” w ogóle nie zostały zadeklarowane. Eksperci oceniają, co mogą osiągnąć wojska rosyjskie po charakterze ich działań i kierunkach ofensywy.

Sądząc po tym, że rosyjska inwazja po bitwie granicznej została przeprowadzona jak najszybciej, wraz z posuwaniem się kolumn w kierunku Kijowa i dużych miast południowej Ukrainy, Rosja zamierzała w krótkim czasie zdobyć stolicę Ukrainy i przejąć kontrolę nad na południe obwodu donieckiego udać się do Charkowa i można okrążyć zgrupowanie Sił Zbrojnych Ukrainy w Donbasie.

Plan ten jednak nie do końca się powiódł – lądowanie na kijowskim lotnisku Gostomel nie zakończyło się sukcesem, a kolumny pojazdów pancernych, które nacierały na Kijów z Białorusi, nie mogły włamać się do stolicy.

W rezultacie pod koniec marca wojska rosyjskie wycofały się z Kijowa na północy i północnym wschodzie, koncentrując siły na południu Ukrainy i Donbasie. Jednak nawet tam ofensywa trwała do niedawna w wolnym tempie.

Dla wielu w Rosji ten wynik inwazji był zaskoczeniem. Od wielu lat kształtuje się w kraju wizerunek armii zdolnej do skutecznego prowadzenia naziemnej ofensywy na dużą skalę. Teraz wielu uważa to za PR i dekorację okienną.

podpis pod zdjęciem,

„Druga faza” wojny rozpoczęła się po wycofaniu wojsk rosyjskich z Kijowa

Jednak, zdaniem Davida Gendelmana, chodzi o to, że rosyjskie siły zbrojne przygotowywały się do innej wojny niż ta, w której się znalazły.

„Po wojnach czeczeńskich armia rosyjska postawiła sobie przede wszystkim za zadanie przygotowania do wojen krótkoterminowych. Jak ta, która była w Gruzji w 2008 roku. Za pięć dni – raz i u królów. Kiedy to się nie udało tutaj i kampania się przeciągała, widzieliśmy, że te działania przygotowawcze w armii rosyjskiej i struktura organizacyjna, wszystkie te jednostki ciągłej gotowości, 168 batalionowych grup taktycznych, wszystko to nadało się na kampanię krótkoterminową – wyjaśnia.

„W trakcie kampanii długoterminowej ujawniono wszystkie problemy tradycyjnie związane z armią rosyjską – zarówno z logistyką, jak i komunikacją, wywiadem i interakcją. Obliczenia dotyczyły kampanii krótkoterminowej, w której wszystkie te problemy – w szczególności z logistyką – po prostu nie miałbym czasu na powstanie”.

Jeśli zwycięstwo zostałoby osiągnięte szybko, to zaopatrzenie całej grupy w rozbudowaną komunikację nie zajęłoby dużo czasu – dodaje ekspert.

Czy armia rosyjska ma do czynienia ze „zbyt dużym wrogiem”?

Obraz armii ukraińskiej w prasie rosyjskiej przed wybuchem wojny nie był zbyt budzący grozę. Pod wieloma względami, zdaniem obserwatorów politycznych, ta postawa wpłynęła na samą decyzję władz rosyjskich o rozpoczęciu inwazji na Ukrainę.

Jednak opór stawiany przez siły zbrojne Ukrainy zmusił wielu do zmiany stosunku do Sił Zbrojnych Ukrainy. Wielu ekspertów wojskowych zwraca uwagę na elastyczny system dowodzenia w armii ukraińskiej, możliwość wykorzystania nowoczesnych środków walki, a także obecność takich środków w jej arsenale.

Jednak według Gendelmana głównym czynnikiem, który wpłynął na przebieg działań wojennych, była liczebność ukraińskich sił zbrojnych. Powiedział, że rosyjscy żołnierze „stawili czoła tak wielkiemu wrogowi, że zatrzymali się czysto fizycznie”.

podpis pod zdjęciem,

Według Davida Gendelmana armia rosyjska rzeczywiście przygotowywała się do wojny, ale do innej

„Głównym problemem, z jakim boryka się armia rosyjska na Ukrainie, jest ogromny rozmiar armii ukraińskiej. To nie są jakieś wskaźniki jakościowe, nie jakieś pomysłowe użycie [broni]. Najważniejsze to masa. Widzimy, że rozmiar jest nadal wartością. Wszystkie ukraińskie siły zbrojne w sumie – Siły Zbrojne Ukrainy, obrona i cała reszta – przewyższają pod względem personalnym grupę inwazyjną armii rosyjskiej. Z tego powodu wszystkie rosyjskie problemy w tej wojnie mają miejsce” – uważa izraelski ekspert.

Oszacowanie liczebności sił rosyjskich i ukraińskich na froncie jest bardzo trudne ze względu na to, że obie strony to ukrywają. Przed rozpoczęciem inwazji, według różnych szacunków, łączna liczebność sił rosyjskich oraz formacji zbrojnych DRL i ŁRL wahała się od 150 do 200 tysięcy osób.

Liczebność ukraińskich sił zbrojnych wynosi obecnie 261 tys. osób, jednak według ministra obrony kraju kolejne 100 tys. wchodzi w skład jednostek obrony terytorialnej.

Według Gendelmana „obie armie wywodzą się ze wspólnej sowieckiej przeszłości, ale minęło wiele lat, a drogi nieco się rozeszły”. Uważa, że pozytywne cechy armii ukraińskiej, o których dość dużo mówi się w zachodniej prasie i blogosferze, są nawet nieco przesadzone – przede wszystkim ze względu na to, że armia rosyjska „trzyma się planów operacyjnych na rzecz od dawna, które okazują się przestarzałe w stosunku do rzeczywistej sytuacji. w terenie”.

podpis pod zdjęciem,

Rosja próbuje obecnie awansować na południowym wschodzie i południu

Ze swojej strony Rob Lee, starszy pracownik Instytutu Badań Polityki Zagranicznej w Stanach Zjednoczonych, zauważa, że aby skutecznie zaatakować, trzeba nie tylko mieć więcej sił, ale mieć przytłaczającą przewagę w określonym miejscu, a ukraińskie dowództwo nie pozwoliło Rosji na stworzenie takiej przewagi.

„Kiedy mówisz o obronie lub ataku, zwykle strona atakująca chce uzyskać przewagę liczebną. Jest to zrozumiałe i tradycyjnie wojsko rozważa stosunek trzech do jednego. Jest to stosunek strony atakującej do obrońcy. Ty wiem, wojsko i tak chce mieć przewagę – mówi.

Według Roba Lee, w Donbasie w niektórych miejscach Rosja mogła i może osiągnąć przewagę, ale przeciętnie stosunek sił atakujących i broniących w tym regionie jest niewiele większy niż jeden do jednego.

Oprócz liczebności grupy Ukraina była w stanie dobrze przygotować ten region do obrony i teraz swobodnie manewrować, przerzucając jednostki na zagrożone obszary, co również komplikuje działania Rosji.

Czy mobilizacja jest konieczna?

Jak bardzo „wielkość ma znaczenie” w Rosji i na Ukrainie, wielu rozumie.

Wśród prorosyjskich blogerów i ekspertów wspierających wojnę dużo mówi się o konieczności uzupełnienia wojsk na froncie. Uważają, że aby pokonać Ukrainę, Rosja musi wprowadzić stan wojenny i ogłosić powszechną mobilizację.

Tajna mobilizacja już się rozpoczęła w Rosji. Jak poinformowała rosyjska służba BBC, wojskowe urzędy meldunkowe i rekrutacyjne bombardują mężczyzn wezwaniami do „rejestracji wojskowej”, reklama krótkoterminowej służby w ramach kontraktu staje się coraz bardziej nachalna.

Pracodawcy szukają specjalistów, którzy pomogą przygotować się do „działań wojennych”, niektórzy starają się „zarezerwować” wartościowych pracowników, uniemożliwiając ich wysłanie do okopów do czasu ujawnienia się tajnej mobilizacji.

W samozwańczej LPR i DRL, których formacje zbrojne walczą po stronie Rosji, trwa masowa mobilizacja, która przeradza się w prawdziwe polowanie na mężczyzn na ulicach przez władze. Są rzucani do walki prawie bez przygotowania, nawet bez odpowiedniego uzbrojenia.

Ponadto Rosja korzysta z prywatnych firm wojskowych, zatrudniając ludzi za pośrednictwem sieci społecznościowych.

Podpis wideo,

Były najemnik „PKW Wagner” o armii rosyjskiej

Według Davida Gendelmana mobilizacja w Rosji jest dość trudna z kilku powodów jednocześnie. Po pierwsze, z wewnętrznego politycznego punktu widzenia nie jest to łatwy krok. Po drugie, w Rosji w okresie postsowieckim system mobilizacyjny został zniszczony, ponieważ kraj nie przygotowywał się do większych wojen.

„To paradoksalna sytuacja. Historycznie główną zaletą, przewagą armii rosyjskiej i sowieckiej była możliwość wysłania na front ogromnych mas ludzi i sprzętu. Wszystkie inne problemy są zawsze związane z armią rosyjską – logistyka, komunikacja , inteligencja, interakcja. Były, są i najprawdopodobniej nadal będą ”, bo leżą w naturze samej machiny wojskowej. Ale przynajmniej mieli plus. Teraz mają te minusy, ale nie mogą wykorzystać tego plusu, ponieważ nie mogą zmobilizować ogromnych mas historycznie znanych rosyjskiej armii. Nie ma plusów – są minusy. Równanie nie jest zbieżne.”

Ukraina ze swej strony również mobilizuje się i przygotowuje do dalszego zwiększania liczebności swoich sił zbrojnych. 13 maja ukraiński minister obrony Ołeksij Reznikow napisał na Facebooku, że jego resort „kieruje się potrzebą utrzymania miliona ludzi”.

Jednak prawa prowadzenia wojny są takie same dla wszystkich, dlatego jeśli Ukraina zacznie prowadzić operacje ofensywne przeciwko broniącym się siłom rosyjskim, będzie musiała również stworzyć przytłaczającą przewagę.

Czy w Rosji możliwa jest powszechna mobilizacja?

Wśród zwolenników powszechnej mobilizacji w Rosji znajdują się głównie zwolennicy wojny, którzy wzywają do jej walki do końca. Kreml nie spieszy się jednak z takim krokiem.

Na początku maja w światowej prasie szeroko dyskutowano o informacjach, które, powołując się na anonimowe źródła, rozpowszechniała telewizja CNN. Według tych publikacji 9 maja prezydent Rosji Władimir Putin miał oficjalnie wypowiedzieć Ukrainie wojnę. Następnie powiedzieli, że głównym celem takiej zapowiedzi ma być masowa mobilizacja. Ale tak się nie stało.

Przede wszystkim ta bezczynność wynika najprawdopodobniej z tego, że mechanizm mobilizacji nie został w Rosji odpluskwiony.

Mechanizm ten obejmuje nie tylko dystrybucję wezwań do sądu czy wiadomości SMS. Niezbędne będzie zorganizowanie transportu zmobilizowanych, przeszkolonych w specjalnościach wojskowych – nawet ci, którzy już służyli w wojsku, muszą zaktualizować swoją wiedzę i umiejętności.

Do takiego szkolenia konieczne jest przygotowanie poligonów i strzelnic, ponieważ grupa rekrutów musi nie tylko nauczyć się posługiwania się bronią, ale także przejść koordynację bojową w jednostce. Teoretycznie powinni to prowadzić instruktorzy mający doświadczenie bojowe, czyli ci, którzy są na froncie.

prawa autorskie do zdjęćAFP /Getty Images

podpis pod zdjęciem,

Przez lata kształtował się wizerunek armii rosyjskiej, zdolnej do prowadzenia poważnych operacji ofensywnych

Ponadto armia musi być gotowa nie tylko do szkolenia zmobilizowanych, ale także do karmienia, ubierania i umieszczania w koszarach. Ten system, zdaniem ekspertów, jest ubezwłasnowolniony.

Zdaniem Grigorija Gołosowa, profesora Uniwersytetu Europejskiego w Petersburgu, tak skomplikowana logistyka jest główną przeszkodą w ogłoszeniu powszechnej mobilizacji.

„Ubiegłej jesieni Rosja próbowała przeprowadzić powszechny spis ludności, a nawet to w ogóle nie wyszło. A powszechna mobilizacja jest o wiele bardziej skomplikowaną i dużo bardziej kosztowną procedurą niż spis ludności. I wierzę, że komplikacje z tym związane ścieżka byłaby kolosalna” – powiedział BBC.

Według zagranicznych analityków wojskowych zgrupowanie wojsk rosyjskich na Ukrainie ma duże problemy z logistyką, zaopatrzeniem, organizacją i koordynacją działań różnych jednostek i struktur – mimo że Moskwa miała czas na przygotowanie się do wojny.

Oprócz problemów logistycznych i organizacyjnych, zdaniem Gołosowa, mobilizacja będzie prawdopodobnie bardzo negatywnie postrzegana w rosyjskim społeczeństwie.

„Byłoby to najbardziej bolesne dla słabszych ekonomicznie segmentów populacji, ponieważ to właśnie z tych warstw są pozyskiwani rekruci. Wiele kategorii bardziej wykształconej i zamożniejszej publiczności ma różnego rodzaju opóźnienia. trudne” – powiedział ekspert.

Czy to prawda, że Ukraina będzie mogła włożyć milion pod broń?

Słowa ministra obrony Ukrainy, że kraj powinien być w stanie zmobilizować i uzbroić milion ludzi, zostały dosłownie przyjęte w prasie rosyjskiej jako plany stworzenia milionowej armii.

Okazało się jednak, że nie chodziło o konkretne plany mobilizacyjne, ale po prostu o cel, o to, na co państwo ukraińskie powinno być gotowe.

„Państwo skupia się na potrzebach miliona żołnierzy. Koncentruje się, nie mobilizuje – odkłada panikę!” – tak skomentował przekazy o mobilizacji rozsyłane na portalach społecznościowych rzecznik odeskiej administracji Siergiej Braczuk.

„Nie chodzi o mobilizację, ale o rezerwę strategiczną” – wyjaśniła na swoim profilu na Facebooku posłanka Rady Najwyższej Galina Tretiakowa.

prawa autorskie do zdjęćGetty Images

podpis pod zdjęciem,

Armia ukraińska, zdaniem ekspertów, okazała się nie tylko gotowa do walki, ale po prostu duża

W tekście opublikowanym przez ministra Reznikowa rzeczywiście bardziej chodziło o przemysł zbrojeniowy, a nie o rekrutację Sił Zbrojnych Ukrainy.

„Uruchomione zostały procesy, które zapewnią wzrost zdolności obronnych Ukrainy. Dotyczy to zarówno pozyskiwania, jak i produkcji wyrobów wojskowych. Skupiamy się na potrzebie zapewnienia miliona ludzi, którzy będą stawiać opór wrogowi” – napisał.

8 maja, przemawiając na antenie narodowego teletonu, minister wyjaśnił , że łączna liczba wojskowych i pracowników organów ścigania na Ukrainie przekroczyła już milion osób.

Liczba ta, jak powiedział, obejmuje 261 000 żołnierzy, 100 000 członków obrony terytorialnej, 45 000 funkcjonariuszy straży granicznej, 45 000 gwardzistów narodowych, 90 000 funkcjonariuszy policji, a także siły Służby Bezpieczeństwa Ukrainy i siły specjalne Głównego Zarządu Wywiadu. Ministerstwo Obrony.

W Rosji, przy regularnej liczbie personelu wojskowego rosyjskich sił zbrojnych, ustalonej ustawą na 1 013 628 osób, jest ponad dwukrotnie więcej pracowników organów ścigania.

Według szacunków publikacji Proekt (uznanej przez władze Federacji Rosyjskiej za organizację niepożądaną) w lutym 2020 roku w organach ścigania w Rosji zatrudnionych było około 2,6 mln osób. W tym samym czasie sama armia tradycyjnie ma niedobory kadrowe, a według publikacji Projektu było w tym czasie 794 000 żołnierzy.

Czy zaawansowana broń pomaga?

W czasie pokoju na poglądy społeczeństwa na wojnę duży wpływ mają publikacje w prasie, kanałach telewizyjnych i różnych materiałach w sieciach społecznościowych, skupiające się raczej na charakterystyce broni, a nawet jej wyglądzie, które są dość łatwe do oceny i zobaczenia, na przykład: na strzelnicy lub podczas pokazów na poligonie.

W prawdziwej wojnie z wrogiem o równej sile rzadko używa się nowoczesnej broni – ze względu na rzadkość takich konfliktów.

Podczas operacji w Syrii rosyjskie wojsko wysłało tam najnowsze systemy wojskowe, testując je w warunkach bojowych.

prawa autorskie do zdjęćGetty Images

podpis pod zdjęciem,

Rosyjskie lotnictwo w Syrii walczyło z oddziałami półpartyzanckimi, a na Ukrainie musiało włamywać się do obrony przeciwlotniczej

Na przykład zastosowano tam kompleks przeciwlotniczy Pantsir, a nawet myśliwiec piątej generacji Su-57. Jednak w Syrii technika ta musiała walczyć z opozycją syryjską i grupami bojowników islamistycznych.

W zakrojonym na szeroką skalę konflikcie na Ukrainie, gdzie Rosja konfrontuje się z regularną armią, okazało się, że rola nowoczesnych systemów uzbrojenia jest skromniejsza.

Jak podkreśla David Gendelman, w tej wojnie stało się jasne, że „rozmiar wciąż ma znaczenie”: „Wszystkie te nadzieje, które pokładano w jakiejś nowoczesnej, precyzyjnej broni, odległej porażce, [tak jakby] o wszystkim zadecydowały roboty, gwiezdne wojny. …Ale widzimy, że tak nie jest w przypadku naprawdę dużego konfliktu. Nadal potrzebujemy masy, nadal potrzebujemy gęstości operacyjnej na kilometr frontu, liczby personelu i tak dalej”.

Według Roba Lee teraz obie armie dysponują nowoczesną bronią i sprzętem wojskowym, ale w różnych dziedzinach jedna lub druga strona ma swoje zalety.

„Ukraina praktycznie nie ma sił powietrznych, ich obrona przeciwlotnicza też jest dość przestarzała. I to jest przewaga Rosji. Jeśli chodzi o sprzęt osobisty, Ukraina ma go lepiej. To optyka, noktowizory, amunicja osobista. I artyleria. To już inna sprawa że są dostarczane przez USA. Jeśli dostaną również odpowiednią amunicję, będą mieli jeszcze większą przewagę”.

Jednak ani jedna, ani druga broń same w sobie nie dają zdecydowanej przewagi nad wrogiem.

Czy przewaga w powietrzu jest ważna?

Jedną z zalet armii rosyjskiej, o której mówi Rob Lee, jest lotnictwo. Ponadto Rosja aktywnie wykorzystywała pociski manewrujące.

Kontrola przestrzeni powietrznej jest kluczowym czynnikiem we współczesnej wojnie. Jednak mimo regularnych doniesień rosyjskiego Ministerstwa Obrony o licznych zestrzelonych ukraińskich samolotach bojowych i śmigłowcach, rosyjskie siły powietrzne nie były w stanie osiągnąć przewagi.

Ukraiński system obrony przeciwlotniczej, którego stłumienie od początku wojny było szeroko dyskutowane w Rosji, nadal utrudnia działania rosyjskiego lotnictwa. Rosyjskie samoloty i helikoptery, sądząc po komentarzach w prasie, blogosferze i filmach, które pojawiają się w Internecie, próbują albo latać na bardzo małej wysokości, aby uniknąć wykrycia przez radary i ataki MANPADS, albo atakować pozycje ukraińskie zza frontu linia.

Ukraińskie lotnictwo też działa niezdecydowanie, ale straty, jakie poniesie rosyjska obrona powietrzna i lotnictwo, są znacznie bardziej wrażliwe, gdyż początkowo liczba samolotów bojowych i śmigłowców na Ukrainie była mniejsza.

Kijów nie zdołał jeszcze przekonać państw zachodnich do dostarczenia mu samolotów bojowych. Ukraina otrzymała tylko śmigłowce Mi-17, choć spodziewała się otrzymać myśliwce MiG-29 z Polski.

podpis pod zdjęciem,

Obrona powietrzna Ukrainy składała się głównie ze starych sowieckich systemów, takich jak ten kompleks Osa, ale nawet one okazały się skuteczne

W połowie kwietnia Ukraińskie Siły Powietrzne otrzymały, za pośrednictwem Stanów Zjednoczonych, lotnicze części zamienne, które umożliwiły lot pewnej liczby MiGów na skrzydle, ile dokładnie nie wiadomo. Jednak negocjacje w sprawie dostaw samolotów, sądząc po informacjach, które trafiają do prasy, jeszcze się nie skończyły, a Kijów wciąż szuka okazji, aby zdobyć myśliwce.

David Gendelman łączy niezdecydowane działania rosyjskiego lotnictwa z brakiem profesjonalizmu rosyjskich pilotów.

„Główne doświadczenie bojowe lotnictwa rosyjskiego w ostatnich latach było głównie w Syrii. Były to operacje czysto kontrpartyzanckie, nie było poważnej obrony przeciwlotniczej, nie było lotnictwa. Były warunki uzdrowiskowe. Pewne rzeczy można było tam dopracować, jak na przykład na poligon.Ale tutaj widzimy, że w realnej sytuacji bojowej niektóre umiejętności są nieistotne, a czasami nie ma potrzebnych umiejętności.Dlatego [Rosyjskie Siły Powietrzne] starają się wykorzystać bardziej doświadczonych pilotów, w wyższej randze — major, podpułkownik — powiedział.

Oczywiście rosyjskie lotnictwo, gdyby mogło bezkarnie działać w ukraińskiej przestrzeni powietrznej, wyrządziłoby bardzo duże szkody ukraińskiej infrastrukturze.

Bombowce, w przeciwieństwie do pocisków manewrujących, są w stanie trafiać w ruchome cele, a załoga potrafi nawet wizualnie odróżnić fałszywe cele od prawdziwych. Jednak ze względu na ukraińską obronę powietrzną Rosja w większym stopniu polega na rakietach manewrujących w atakach na infrastrukturę.

Intensywność takich ataków z czasem zmalała, a w filmach i reportażach z Rosji zaczęły pojawiać się systemy rakiet powietrznych i nadbrzeżnych, droższe od tradycyjnych pocisków manewrujących Kalibr.

Trudno sprawdzić, jak skuteczne są pociski – Ukraina ukrywa skutki swoich trafień. Jednak dość często trafiają w cele nie wojskowe, ale cywilne – być może przez pomyłkę.

Chociaż ataki rakietowe są zgłaszane prawie codziennie, powiedział Gendelman, ich intensywność nie jest zbyt wysoka.

„Rosja po prostu nie ma takich zasobów i dlatego obserwujemy raczej ograniczone ataki rakietowe. Ograniczone pod względem ogromnego terytorium i liczby obiektów wojskowych, które muszą zostać trafione. Ponownie widzimy, że rozmiar ma znaczenie, gdyby wojna trwała ta sama Gruzja „, wtedy ta sama liczba pocisków mogłaby całkowicie sparaliżować wszystkie struktury wojskowe i przemysłowe. Ukraina to tylko bardzo duży kawałek, który próbowali odgryźć i dlatego trzeba go bardzo długo żuć” – ekspert podsumowuje.

Czy da się przewidzieć dalszy przebieg wojny?

Trudno mówić o tym, jak wydarzenia mogą się w takiej sytuacji rozwinąć, ale jakakolwiek zasadnicza zmiana sytuacji, zdaniem ekspertów, jest możliwa tylko wtedy, gdy jedna ze stron może zapewnić miażdżącą przewagę liczebną i sprzętową.

Według Roba Lee generalnie czas gra na rękę Ukraińcom, którzy otrzymują pomoc wojskową z zagranicy, a napływ tej pomocy tylko rośnie.

Z drugiej strony, zdaniem amerykańskiego eksperta, Ukraina ma ogromne problemy z gospodarką, która ucierpiała w wyniku wojny, a te problemy będą się z czasem tylko nasilać.

Szybkość posuwania się wojsk rosyjskich, gdzie im się to udaje, nie zagraża jeszcze Ukraińcom dużymi problemami. Mają czas na przygotowanie pozycji obronnych, na ściąganie rezerw na zagrożone tereny.

Jednak żaden ekspert nie podał jeszcze twardych prognoz.