Na linii frontu pod ostrzałem rosyjskiej artylerii. Jeden dzień na pozycjach w pobliżu Izyum

Na linii frontu pod ostrzałem rosyjskiej artylerii. Jeden dzień na pozycjach w pobliżu Izyum

21.05.2022 0 przez admin
  • Quentin Somerville
  • BBC, dzielnica Izyum

Aplikacja BBC News Russian Service jest dostępna na iOS i Androida . Możesz także zasubskrybować nasz kanał Telegram .

prawa autorskie do zdjęćGetty Images

Siergiej prowadził samochód jak szalony. Przed wojną małomówny Ukrainiec był prawnikiem. Teraz jechał pickupem Mitsubishi pędzącym po polnej drodze z prędkością 100 km/h.

Na tylnym siedzeniu jest nas troje, bez pasów bezpieczeństwa. Przed nami cel podróży, który jest nieustannie bombardowany przez rosyjską artylerię.

Samochód skręcił, żeby uniknąć wbitego w ziemię pocisku. – Bomba kasetowa – powiedział Siergiej. Brzmiało to jak ostrzeżenie: nie idź dalej.

„Chcesz najpierw zobaczyć wioskę czy nasz bunkier?” – zapytał, gdy zielony pickup się zatrzymał. – Bunkier – odpowiedzieliśmy zgodnie z kamerzystą Darrenem Conwayem.

prawa autorskie do zdjęćDarren Conway

podpis pod zdjęciem,

Ochotniczy bojownik obrony terytorialnej Ukrainy odpoczywa w bunkrze

Z powodu wojny rozpętanej przez Władimira Putina na froncie wschodnim Ukrainy, dzień zamienił się w noc, a ludzie musieli zejść do podziemia. Celem naszej podróży jest wioska w pobliżu miasta Izjum, gdzie skoncentrowane są siły rosyjskie. Gdy schodziliśmy w chłodną ciemność schronu, ogień artyleryjski już wygasał.

Nie zdoławszy opanować całego kraju, Rosja postanowiła spróbować zająć Ukrainę po kawałku. Ludzie w bunkrze – a jest ich wielu – robią wszystko, aby temu zapobiec. Rodzynki są w rękach Rosjan, nazywają to bramą do Donbasu. Podczas obchodów Dnia Zwycięstwa w Rosji 9 maja pokazywano na żywo rosyjskich okupantów miasta.

Gołe żarówki oświetlały ciemną przestrzeń w bunkrze – nowym domu grupy ochotniczych bojowników, którzy są częścią obrony terytorialnej Ukrainy.

Sytuacja w bunkrze była dość podobna do czasów minionych wojen – z wyjątkiem nowoczesnej technologii. Telewizor szerokoekranowy transmituje obrazy z potężnych kamer wycelowanych w pozycje rosyjskie. „Prezent od naszych przyjaciół” – powiedział mi jeden z dowódców: kamery przysłał jeden z krajów zachodnich.

Bojownicy siedzieli i przeglądali Instagram i Facebook, wysyłając SMS-y do swoich żon i kochanek. Żołnierze na linii frontu już jutro gotowi są ogłosić Elona Muska bohaterem Ukrainy – jego sieć satelitarna Starlink zapewnia wojsku bezpłatny dostęp do Internetu.

prawa autorskie do zdjęćDarren Conway

podpis pod zdjęciem,

Oddziały są pod ciągłym ostrzałem z pobliskich pozycji rosyjskich

Na zewnątrz ostrzał wznowił się, wystarczająco silny, by pajęczyny na suficie zatańczyły. „Rosjanie wyszli z dymu” – powiedział bojownik, wstając ze swojej koi wojskowej.

Nadszedł czas, abyśmy ruszyli dalej. Musieliśmy towarzyszyć patrolowi pieszemu, część trasy, która wiodła przez otwarty teren, do pierwszej linii obrony. Na zewnątrz panowała cisza. Potem gdzieś słychać było strzały.

„Nie chowaj się” doradzono nam, gdy szliśmy gęsiego przez zrujnowaną wioskę. Oczywiście pod ostrzałem instynktownie chcesz trzymać się blisko siebie, ale zwarta grupa to doskonały cel.

prawa autorskie do zdjęćDarren Conway

podpis pod zdjęciem,

Rosyjska rakieta w ścianie domu

Wznowiono ostrzał. Jeden pocisk świsnął nad głową i eksplodował niedaleko. Najpierw odpalono rosyjski czołg, potem dodano ogień moździerzowy. Bojownicy, którzy nas prowadzili, poruszali się po podwórkach i ogrodach, unikając dróg i starając się pozostać poza zasięgiem wzroku dronów.

Schyliłem się, gdy nad głową zagwizdał kolejny pocisk i eksplodował 300 metrów ode mnie. – Jeśli to słyszysz, to nie jest twoje – powiedział towarzyszący nam Jurij. Zabijaj pociski, których nie słyszysz. To już trzeci raz w tej wojnie, kiedy ktoś w mojej obecności zrobił ten ponury żart.

Bojownicy ruszyli dalej i wkrótce dotarliśmy do celu. Okazało się, że jest znacznie dalej niż myśleliśmy. Żołnierze jedli w środku, nie reagując w żaden sposób na ciągłe eksplozje.

– Boże chroń królową – powiedział Yuri, wskazując na granatnik przeciwpancerny wysłany przez Brytyjczyków. „Dziękuję, panie Johnson, ale potrzebujemy więcej”, powiedział ze śmiechem. Pomyślałem, że ci ludzie naprawdę potrzebują pojazdów opancerzonych: nie widziałem ich cały dzień na froncie.

Przeczekaliśmy kolejny ostrzał. Czy nie nadszedł czas, aby Rosjanie znowu zapalić?

Potem znowu wyruszyliśmy świeżymi lejkami, wdychając zapach prochu i dymu. Ziemia była zaśmiecona amunicją wroga.

Mijaliśmy obory z wypatrującymi krowami, wybiegi z obdartymi owcami – uciekający wieśniacy nie mieli czasu na ratowanie bydła. Ale wtedy z jednego z domów wyszła rudowłosa kobieta, jakby chcąc zobaczyć, o co chodzi w całym tym zamieszaniu.

prawa autorskie do zdjęćDarren Conway

podpis pod zdjęciem,

Wieśniacy wyszli, ale Natasza nie chce wychodzić z domu

krzyknęła Natasza. Powiedziała nam, że nie może opuścić swojej wsi, bo tu został pochowany jej mąż. Mówi, że to byłaby zdrada.

Ostrzał znów się nasilił, patrol musiał się ociągać, a nawet Natasza schyliła się. „Chłopcy, chcecie barszcz?” zapytała. Zamiast tego schroniliśmy się w jej piwnicy w ogrodzie, gdzie na drewnianych półkach leżały słoiki z piklami.

Wreszcie dały się słyszeć odgłosy salw ukraińskiej artylerii. Ukraińskie pociski przelatywały nad domem Nataszy, kierując się w stronę swoich rosyjskich celów. Uznaliśmy, że to dla nas sygnał: czas jechać. Natasza nadal nie chciała wychodzić. Na ścianie w salonie ma portret męża. Wojsko obiecało wysłać kogoś po niej później.

Wracając do kwatery operacyjnej, bojownicy stłoczyli się wokół ekranu. Gdy byliśmy na patrolu, dwudziestu rosyjskich piechurów, wspieranych przez moździerze, próbowało zaatakować wioskę. Nie osłaniały ich ukraińskie działa, ale Rosjanom też nie udało się przebić. Otaczający nas bojownicy ponownie spełnili swój obowiązek. Bramy Donbasu pozostały zamknięte.

Klęska na północy Ukrainy zmusiła Rosję do skupienia się na Izjum, gdzie znajduje się siedziba rosyjskiego dowództwa wojskowego, oraz w ogóle na Donbasie. Ale nawet koncentrując się tylko na tych obszarach, armia rosyjska prawie nie posuwa się do przodu.

Dzień jednak jeszcze się nie skończył. Rosjanie kontynuowali ostrzał, a my wciąż musieliśmy wracać do naszej bazy otwartymi i ostrzeliwanymi drogami. Był już wieczór, kiedy Siergiej wrócił po nas swoim zielonym pickupem. Może był w dobrym nastroju, a może był to humor z pierwszej linii – ale śpiewał „God Save the Queen”.

Przed wyruszeniem w tę podróż spotkałem weterana amerykańskiego dziennikarza, który był w tej samej części frontu. „Będziesz się modlić w drodze tam iw drodze powrotnej” – powiedziała. Kiedy przewijałem w głowie „Ojcze nasz”, przyspieszyliśmy przez pola i zderzyliśmy się z czymś twardym na drodze.

Na szczęście rosyjski pocisk, który wpadł w błoto, nie eksplodował – po raz drugi w swoim krótkim życiu.

Aby otrzymywać wiadomości BBC, zasubskrybuj nasze kanały:

Pobierz naszą aplikację: