Czystki kulturowe. Jak Rosja niszczy muzea i eksportuje sztukę z Ukrainy

Czystki kulturowe. Jak Rosja niszczy muzea i eksportuje sztukę z Ukrainy

21.05.2022 0 przez admin
  • Anastasia Soroka, Grigor Atanesyan
  • BBC

Aplikacja BBC News Russian Service jest dostępna na iOS i Androida . Możesz także zasubskrybować nasz kanał Telegram .

prawa autorskie do obrazuFundacja Marii Prymachenko

podpis pod zdjęciem,

Obraz Marii Primachenko „Wojna nuklearna, do cholery!”, 1978

Wojna rosyjska na Ukrainie zabiera nie tylko życie Ukraińcom – niszczy jej dziedzictwo kulturowe. Bomby niszczą muzea, biblioteki, kościoły i meczety, uniwersytety i teatry.

Wojska rosyjskie wywożą obrazy Aiwazowskiego i Kuindżiego, złoto scytyjskie, rękopisy z okupowanych terytoriów; porywają pracowników muzeów.

Pracownicy muzeów, właściciele galerii i cywile opowiadali BBC, jak uratowali przed ostrzałem klasyczną i współczesną sztukę ukraińską i rosyjską – i sami siebie.

Muzeum ognia i niewola „wagnerowska”

Pocisk poleciał do lokalnego muzeum historycznego miasta Ivankov – osiemdziesiąt kilometrów na północ od Kijowa – 26 lutego. W pierwszych dniach wojny przez osadę przechodziły kolumny wojsk rosyjskich – w kierunku Borodyanki, Buczy i Gostomla, gdzie toczyły się zacięte walki.

Iwankow od pierwszych dni wojny znajdował się pod okupacją rosyjską, opuścili go ukraińscy pogranicznicy, wojsko i policja. Mieszkańcy nie rozumieją, dlaczego pod ostrzałem znalazło się muzeum historii lokalnej – stało na skraju miasta, obok osiedla, rzeki i parku. Nic innego w okolicy nie zostało uszkodzone.

Pocisk uderzył w dach muzeum i wywołał pożar. Nie było odgłosu eksplozji – prawdopodobnie z powodu innych eksplozji na całym obszarze, wspomina 33-letni mieszkaniec Igor Nikołaenko, instruktor fitness.

Zdjęcie autora, Z osobistego archiwum Igora Nikołaenko

podpis pod zdjęciem,

Spalone w pierwszych dniach wojny Muzeum Historii Lokalnej w Iwanowie

Nikołaenko mówi, że wraz z innymi obywatelami obserwował z parku miejskiego, jak rosyjski sprzęt wojskowy przejeżdżał przez centrum Iwankowa. Pocisk, według jego obserwacji, leciał od strony mostu, w kierunku którego zmierzał rosyjski sprzęt. Odwracając się, zobaczył biały dym unoszący się z budynku muzeum głęboko w parku.

„Wbiegam tam i patrzę: stoi tam siedem lub osiem osób i mówi mi, że ten pocisk trafił w muzeum i zapalił się” – wspomina Igor.

Wraz ze strażnikiem muzeum Anatolijem Charitonenko pospieszył, aby uratować eksponaty przed pożarem. Dołączył do nich młody człowiek, którego imienia nikt nie znał.

Muzeum było zamknięte, a dozorca nie miał kluczy. Mężczyźni postanowili wybić kraty w oknach, aby dostać się do środka. „Mieliśmy po prostu szczęście, że rzemieślnicy, przepraszam, byli ręcznie oszale. I po prostu przymocowali kraty do samogwintujących wkrętów, które wkręcili w izolację. Wyciągnęliśmy metalową kratę, wybito szkło tą kratą, otworzyliśmy metalowo-plastikowe okno i wszedł do środka – wspomina Igor.

Ivankov otoczony jest lasem i wieloma małymi wioskami. Regionalne muzeum historii lokalnej jest jedynym w powiecie. Igor, który urodził się w Iwankowie, chodził do niego prawie co roku od szkoły.

Na kilka lat przed wojną muzeum zostało całkowicie odrestaurowane. Jej ekspozycja obejmowała stroje ludowe, ceramikę i inne zabytki kultury Polesia, obrazy miejscowych artystów, broń z II wojny światowej, a nawet jeden szkielet mamuta.

Najcenniejszymi eksponatami muzeum Ivankovo były płótna Marii Primachenko, przedstawicielki „ludowego prymitywizmu”. Znana jest z jasnych i kolorowych obrazów inspirowanych ukraińskim folklorem, na których wśród bajecznych kwiatów o ludzkich oczach żyją bajeczne zwierzęta i ludzie z kurzymi łapami.

Pablo Picasso nazwał dzieło Primachenko „cudem artystycznym”. Niektórzy krytycy sztuki postrzegają to jako odbicie horroru XX wieku – w tym stalinowskiego Hołodomoru, w którym zginęło ponad 3 miliony Ukraińców .

Jedna z najbardziej lubianych artystek na Ukrainie, Prymachenko była samoukiem i całe życie mieszkała we wsi Bolotnya – od Iwankowa oddziela ją niewielka rzeka. Jej rodzina przekazała swoją pracę Muzeum Ivankovo.

To właśnie obrazy Primachenko jako pierwsze zostały wyjęte z płonącego muzeum – dwanaście płócien spakowano w osobnym pomieszczeniu. Żona stróża wskazała, gdzie ich znaleźć.

„Najpierw wyciągnęliśmy te obrazy, przekazaliśmy je ludziom na ulicy. Potem patrzę – mamy trochę więcej czasu, więc zaczęliśmy wyjmować ręczniki, starą stolarkę, różne dokumenty wojskowe z II wojny światowej. W generalnie wyjęli to wszystko na około dwadzieścia minut” – mówi o eksponatach Nikolaenko.

Igor ubolewa, że wiele nie udało się uratować: „To jest nasze dziedzictwo kulturowe i światowe dziedzictwo. Dlatego powiedziałem chłopakom: wytrzymajmy, co możemy”.

Pożar rozprzestrzenił się szybko, pomieszczenie wypełnił się dymem, a sufit groził zawaleniem.

Po pożarze z muzeum pozostały jedynie ściany nośne. „Szkoda, że nie starczyło nam czasu. Szkoda tylko. Było tam dużo cennych rzeczy, których nie da się w żaden sposób przywrócić” – wzdycha trener fitness.

Iwankow pozostawał pod okupacją rosyjską ponad miesiąc – oddziały rosyjskie opuściły miasto 1 kwietnia. Według Nikołaenko byli wśród nich najemnicy z PMC Wagner, prywatnej firmy wojskowej utworzonej po wybuchu wojny w Donbasie w 2014 roku.

Zapytany przez BBC, jak rozumie, że to „wagnerowcy” mieszkają w mieście, mężczyzna, wahając się trochę, odpowiedział: „No cóż, jak… po prostu byłem w ich niewoli przez dwa dni”.

Nikołaenko został schwytany pod koniec lutego, w pierwszych dniach okupacji, kiedy jechał z kolegą na rowerach do sąsiedniej wsi Krapiwnia – tam utknęła rodzina kolegi z małym dzieckiem. Rosyjscy najemnicy pomylili dwóch mężczyzn z ukraińskimi szpiegami.

„Nie mieliśmy ze sobą żadnych telefonów, krótkofalówek ani noży. Myśleliśmy, że to zadziała. Ale tak się nie stało” – chichocze Igor Nikołaenko.

Mężczyzn wywieziono do wsi Rozvazhev, 17 km od Ivankova. „Trzymali nas dwa dni. Strzelali w okolice głowy, zadawali obrażenia ciała, trochę nas pobili” – wylicza Igor. Według niego porwani żołnierze przedstawiali się jako bojownicy Wagner PMC. Ojciec Nikołaenko zdołał ich przekonać, by wypuszczono mężczyzn.

Już w szczytowym momencie wojny jeden z obrazów Marii Primachenko znalazł się w głównym programie Biennale w Wenecji. W tym samym miejscu, w Wenecji, na aukcji kolejne jej płótno zostało sprzedane za 110 tysięcy euro, poinformowano BBC w funduszu rodzinnym artystki.

prawa autorskie do zdjęćDaniele Venturelli/Getty Images

podpis pod zdjęciem,

Obraz Marii Primachenko trafił pod młotek na aukcji w Wenecji za 110 000 euro, powiedziała BBC wnuczka artysty, Anastasia Primachenko (na zdjęciu po prawej)

Nie wiadomo, czy spalone muzeum Ivankovo zostanie odrestaurowane. Fundacja Primachenko planuje zainwestować dochody z aukcji weneckiej w budowę własnego muzeum.

Chaos wczesnych dni

Wojna zaskoczyła nie tylko muzea prowincjonalne. Kuratorzy, właściciele galerii i prywatni kolekcjonerzy skarżyli się BBC, że ich zbiory nie są gotowe do ewakuacji. Oni też nie byli gotowi.

„Obudziliśmy się z syren. To okropne syreny – taki dźwięk słyszałem tylko w horrorze. Podobno niektórzy psychologowie pracowali nad tym dźwiękiem, to budzi grozę” – kurator Yana Barinova, która pracowała jako dyrektor Departamentu Kijowa Kultury, wspomina pierwszy dzień wojny.

Autor zdjęcia, Z osobistego archiwum Yany Barinova

podpis pod zdjęciem,

Yana Barinova kierowała moskiewskim Departamentem Kultury, gdy wybuchła wojna

Wspomina, że zabrała córkę, spakowała dwa plecaki z rzeczami i była w pracy o ósmej rano. Nie wszyscy pracownicy przybyli na spotkanie – niektórzy uważali rządową dzielnicę stolicy za zbyt niebezpieczną.

Ich obawy nie poszły na marne i nie chodzi tylko o ataki rakietowe. Jak powiedział później prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski i jego doradcy , rosyjskie wojsko, które wylądowało w Kijowie, dwukrotnie zaatakowało prezydencką rezydencję przy ulicy Bankowej.

Pracownicy kultury nie mieli scentralizowanych i wstępnie zatwierdzonych planów ewakuacji sztuki w czasie inwazji, mówi Barinova. Wspomina, jak na początku stycznia na przyjęciu w ambasadzie brytyjskiej podszedł do niej dyrektor kijowskiego kompleksu artystycznego Mystetsky Arsenal Olesya Ostrovskaya-Lyuta. Już wtedy zachodni wywiad otwarcie ostrzegał przed zbliżającą się rosyjską inwazją.

„Opracowujesz plany ewakuacji?” Yana przypomina sobie pytanie kolegi. Według niej uśmiechnęła się w odpowiedzi: plany były opracowywane, ale na żadnym ze spotkań z kierownictwem Ministerstwa Kultury nie było to traktowane priorytetowo. A wywóz dóbr kultury możliwy jest tylko za zgodą Ministerstwa Kultury.

prawa autorskie do zdjęćLeon Neal/Getty Images

podpis pod zdjęciem,

Wiele muzeów na początku wojny nie było gotowych do ewakuacji swoich kosztowności. Na zdjęciu lwowski Pałac Potockich, jeden z oddziałów Lwowskiej Narodowej Galerii Sztuki. B. Woznicki

„Pierwsze dziesięć dni wojny było całkowitym chaosem”, wspomina Barinova. Departament kontrolował dziesiątki teatrów i muzeów, w sumie, według jej obliczeń, około 75 instytucji kulturalnych.

Mówi, że poprosiła muzea o sporządzenie krótkiej listy najważniejszych eksponatów, ale w zamian otrzymała listy setek tytułów. Stało się jasne, że ewakuacja wielu zbiorów jest zbyt niebezpieczna – po drodze mogą zostać uszkodzone, szabrownicy mogą je ukraść, a jeśli wyjadą za granicę, powrót może być problemem. Bezpieczeństwo ich transportu też nie wystarczało.

Trzeba było negocjować, że zdecydowano się na ewakuację: kto będzie gospodarzem, ile jest miejsc, jakie umowy i z kim zawrzeć.

„Każdy reżyser podejmował decyzje w zależności od kolekcji i infrastruktury muzeum. Większość z nich ma piwnice… obrazy zostały sfilmowane, schowane w drzwiach, okna zaklejone taśmą klejącą. Wielu reżyserów bohatersko spędziło pierwsze dwa tygodnie właśnie w muzeach, ” mówi Barinova.

prawa autorskie do zdjęćLeon Neal/Getty Images

podpis pod zdjęciem,

Pakowane dzieła sztuki w Pałacu Potockich we Lwowie. Prace ewakuowano w bezpieczne miejsce dopiero na przełomie kwietnia i maja

Kolejnym zadaniem była ocena obiektów uszkodzonych w wyniku ostrzału. Nawet dotarcie do nich w celu oceny uszkodzeń i dokonania inwentaryzacji było czasem niezwykle trudne. Barinova wspomina, jak jej kierowca stał w kolejce przez cztery godziny, aby zatankować samochód.

Jednym z pierwszych, który mówił o potrzebie ewakuacji muzeów, był ukraiński i amerykański krytyk sztuki Konstantin Akinsha.

„Wraz z inwazją rosyjską na pełną skalę, praktycznie wszystkie ważne kolekcje muzealne będą zagrożone” – ostrzegał Akinsha w artykule opublikowanym dla Wall Street Journal na tydzień przed wojną.

Postanowił poruszyć tę kwestię publicznie po tym, jak z rozmów z kolegami na Ukrainie zorientował się, że ewakuacja nie jest przygotowywana. Jednym z powodów była niechęć władz do siania paniki.

„W tym momencie prezydent Zełenski zaangażował się w publiczną debatę z Bidenem i Amerykanami, twierdząc, że przewidują inwazję, która się nie wydarzyła”, mówi Akinsha.

Uważa, że innym powodem jest to, że nie wyciągnięto lekcji z przeszłości – niszczenie i nielegalne przemieszczanie dóbr kultury w Donbasie po 2014 roku: tego typu rzeczy”.

Jako rzadki przykład dobrego przygotowania do wojny przytacza Muzeum Sztuki w Odessie, którego zbiory obejmują arcydzieła kultury ukraińskiej i rosyjskiej, od ikon po obrazy Repina, Lewitana, Wrubla i Kandinskiego.

Artysta Alexander Roitburd, który w ostatnich latach zarządzał muzeum, zgromadził grono sponsorów spośród lokalnych przedsiębiorców. Te połączenia przydały się – sponsorzy zapewnili wszystkie niezbędne fundusze i materiały. Aleksandra Kowalczuk, która przejęła muzeum po śmierci Roitburda, zwróciła się do odeskich artystów, którzy pomogli spakować i przenieść eksponaty do bezpiecznych magazynów tymczasowych.

„Nikt nigdy nie może być w 100% gotowy na tak wielką wojnę”

Ministerstwo Kultury Ukrainy jest odpowiedzialne za naprawę całkowitych szkód. W chwili pisania tego tekstu na liście Ministerstwa Kultury znajdowało się 335 obiektów – w tym 29 muzeów, 27 bibliotek, 116 kościołów i katedr.

Do 16 maja UNESCO mogło niezależnie potwierdzić zniszczenie 133 z nich. W rzeczywistości zniszczenie może być znacznie większe.

Ups! Coś nie działa. Spróbuj otworzyć stronę w innej przeglądarce.

Na liście UNESCO znajdują się dwie świątynie św. Mikołaja w obwodzie donieckim, a trzy na liście Ministerstwa Kultury. Pokazujemy wszystkie trzy, ponieważ UNESCO nie podaje szczegółów, które pozwoliłyby nam zrozumieć, których świątyń nie umieścili jeszcze na swojej liście, więc na mapie 1 znajdują się 32 obiekty. Również na liście UNESCO znajduje się Kościół Trójcy Świętej w obwodzie charkowskim, pokazujemy taką świątynię w obwodzie kijowskim, jak na liście Ministerstwa Kultury.

Ostrzał uszkodził Charkowskie Muzeum Sztuki, Państwową Bibliotekę Naukową w Charkowie im. Korolenki, Teatr Opery i Baletu im. Sumskie Seminarium Teologiczne, Świętogorska Ławra Zaśnięcia, Pałac Woroncowa w Odessie.

Najbardziej ucierpiały regiony Doniecka, Sumy i Kijowa, miasta Charków i Czernihów.

Ministerstwo Kultury Ukrainy poinformowało BBC, że „pewne kroki i zebranie informacji” w sprawie ewakuacji dzieł sztuki zostały przeprowadzone w przededniu wojny, w 2021 roku i zimą 2022 roku. Odmówili jednak sprecyzowania, jakiego rodzaju szkolenie zostało przeprowadzone, powołując się na obawy związane z bezpieczeństwem.

Na pytanie o nieprzygotowanie wielu instytucji kulturalnych do działań wojennych służba prasowa Ministerstwa Kultury Ukrainy zauważyła, że „nikt nigdy nie może być w 100% gotowy na tak zakrojoną na szeroką skalę wojnę”. „Ministerstwo nie jest w stanie fizycznie przenieść Ławry Świętogorskiej ani Muzeum Narodowego im. Grigorija Skoworody, Pałacu Woroncowa w Odessie ani Gimnazjum Lisiczańskiego w inne miejsce” – podało ministerstwo w oświadczeniu.

Decyzję o ewakuacji dzieł sztuki podjęto 24 lutego wraz z wprowadzeniem na Ukrainie stanu wojennego. Ale podejmowanie decyzji w terenie było skomplikowane z powodu rosyjskich ataków w całym kraju i szybkiego posuwania się rosyjskich wojsk w kilku kierunkach, powiedziała BBC BBC.

„Dużo eksponatów udało się jeszcze ewakuować, ale niestety niektóre tereny zostały bardzo szybko zajęte lub poddane intensywnemu ostrzałowi, co uniemożliwiło ewakuację od samego początku” – podsumowało Ministerstwo Kultury Ukrainy.

Na liście zniszczeń znajduje się najwięcej świątyń – przede wszystkim cerkwie prawosławne, z których część należy do Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego, ale także inne wyznania.

Wśród dotkniętych świątyń znajduje się Synagoga Chóralna w Charkowie, zbudowana w 1913 roku. To największa synagoga na Ukrainie. W pierwszych dniach wojny stał się kryjówką dla miejscowej społeczności żydowskiej. W marcu, jak podał Jerusalem Post, wystrzał rosyjskiej rakiety wybił okna synagogi.

Kilka dni później, w tym samym miejscu, w Charkowie, rosyjski pocisk uderzył w dach jesziwy , szkoły religijnej gminy żydowskiej. Według rabina nie wybuchła i nikt nie został ranny.

„Klucze to wszystko, co mi zostało z muzeum”

Tatyana Buli, szefowa Mariupol Art Museum im. Arkhipa Kuindzhiego, dowiedziała się, że obrazy z kolekcji jej muzeum zostały skonfiskowane i przewiezione do samozwańczej DRL w atmosferze.

Pod koniec marca Muzeum Kuindzhi zostało zniszczone – w wyniku nalotu, jak pisały media. Ale Tatiana Buli nie mogła już tego osobiście sprawdzić – po rozpoczęciu bombardowania miasta ani ona, ani inni pracownicy muzeum nie mogli już dostać się do swoich miejsc pracy.

Wyjechała z Mariupola 15 marca, po „trzech tygodniach bombardowań, blokady, głodu, braku wody”. Szef muzeum miał dwie torby z rzeczami i plecak z dokumentami.

„Kiedy zaczęło się zimno i blokada, głód i niekończące się bombardowania, moje zdrowie bardzo się pogorszyło, praktycznie nie wychodziłem z mieszkania” – wspomina Buli. Według niej jeden z pocisków trafił w ich dom, a sześciu jego mieszkańców zginęło. A sąsiednia dzielnica została doszczętnie zniszczona – na jej miejscu stoją zwęglone ruiny.

Zaśmieconymi cegłami, betonem i drutami drogami, z pomocą przyjaciół, dotarła do Humania, a stamtąd przeniosła się do syna pod Kijowem. Od tego czasu Buli próbuje poznać losy muzeum, którym zarządza przez ostatnie dwanaście lat.

Muzeum Kuindzhi, oddział Mariupola Muzeum Krajoznawczego, otwarte w 2010 roku w odrestaurowanej dwupiętrowej secesyjnej kamienicy z początku XX wieku. Na pierwszym piętrze znajdowała się stała ekspozycja obrazów i eksponatów związanych z mariupolskim okresem życia Kuindzhi – grecka ewangelia z 1811 r., ikony XIX w., zabytkowe meble. Drugie piętro przeznaczone było na wystawy czasowe.

W zbiorach muzeum znalazły się prace nie tylko samego Kuindżiego – jednego z najsłynniejszych mieszkańców Mariupola – ale także jego nauczyciela Aiwazowskiego, rosyjskich pejzażystów Dubowskiego i Kałmykowa, ukraińskich artystów lat sześćdziesiątych Marczuka i Jabłońskiej. Niektóre prace były przechowywane w bardzo małym muzeum Kuindzhi, inne – w archiwach muzeum lokalnej wiedzy.

Autor zdjęcia, Z osobistego archiwum Tatiany Buli

podpis pod zdjęciem,

Tatiana Buli w Muzeum Sztuki Arkhip Kuindzhi. Prowadziła go przez 12 lat

Tetiana Buli z dumą opowiada, jak jej małe muzeum przyjmowało gości z Anglii i Francji, jak wymieniała obrazy z innymi ukraińskimi muzeami, jak wspólnie z Narodowym Związkiem Artystów organizowała wystawy ogólnoukraińskie.

„Staliśmy się znaczącą platformą w mieście, zrealizowaliśmy wiele ciekawych projektów, przyjęliśmy wielu wysokiej rangi gości” – mówi Buli, wyraźnie ożywiając się.

Po opuszczeniu Mariupola długo wierzyła, że jej muzeum już nie istnieje – zostało spalone w wyniku nalotu. Tak pisały media i opowiadały znajomi znajomych, którzy tak jak ona zdołali wydostać się z zbombardowanego miasta.

Ale pod koniec kwietnia zobaczyła w Internecie materiał filmowy, na którym jej szefowa Natalia Kapustnikowa, dyrektor Mariupol Museum of Local Lore, w towarzystwie rosyjskiego personelu wojskowego, wynosiła eksponaty z piwnicy muzeum. Dostają się tam przez wybite okno – na filmie widać, że klucze do piwnicy przekazano „komendantowi wojskowemu”.

Buli w rozmowie z BBC twierdzi, że klucze do muzeum faktycznie pozostały przy niej.

„Jak mi powiedzieli, okno było otwarte. Weszli. Faktem jest, że zabrałem ze sobą nawet klucze! W samym sercu, że tak powiem. [Klucze] to wszystko, co mi zostało z muzeum, ja nikomu ich nie zostawił” – wykrzykuje szef muzeum.

Według niej osobiście ukryła cenne eksponaty w podziemiach swojego muzeum na początku wojny. „To, co ukryłem, przetrwało. Ale widzisz, zostało przekazane najeźdźcom” – wzdycha Buli.

podpis pod zdjęciem,

Rosyjscy dziennikarze wyciągnęli z piwnicy muzeum portret Arkhipa Kuindzhiego autorstwa jego ucznia Grigorija Kałmykowa

Wśród eksportowanych dzieł znajdują się obrazy Kuindżiego „Czerwony zachód słońca”, „Jesień” i „Elbrus”, „U wybrzeży Kaukazu” Ajwazowskiego, pośmiertny portret Kuindżiego w wykonaniu jego ucznia Grigorija Kałmykowa, popiersie Kuindżiego autorstwa Beklemyszewa, starożytne ikony i książki. Film z rosyjskim wojskiem twierdzi, że sam Red Sunset ma wartość ubezpieczeniową 700 000 USD.

Nie wiadomo, co się stało z tą częścią kolekcji, która znajdowała się w miejscowym muzeum historycznym. Muzeum spłonęło, a Tatiana Buli sugeruje, że wraz z nim zginęły eksponaty. W tym momencie rozmowy jej głos zaczyna drżeć. „Nie wiem o losach [tej części kolekcji], ale zakładam, że stało się coś strasznego, nieodwołalnego”.

Pociesza ją jedynie fakt, że budynek jej własnego muzeum, mimo pogłosek o nalocie, stoi nadal.

„Dzięki Bogu, że budynek się nie spłonął. Nie mogłem zobaczyć pełnego obrazu, ale wiem, że dach był uszkodzony. A z jednej strony naoczni świadkowie już mi to powiedzieli, zawaliła się ściana na drugim piętrze w stronę tarasu. Mamy takie cudowne tarasy, przytulne, z widokiem na Morze Azowskie – wspomina czule szef Muzeum Kuindzhi.

Ucieczka z Mariupola i wiadomość o jej muzeum całkowicie podkopały jej zdrowie, skarży się Tatiana Buli. Rozmawia z korespondentką BBC podczas pobytu na oddziale neurologicznym kijowskiego szpitala.

Wywłaszczenie

Około 2000 eksponatów wywieziono z muzeów Mariupola do Doniecka, pisały lokalne prorosyjskie publikacje. Przedstawiciele donieckiego muzeum twierdzili, że dzieła zostały im tymczasowo przywiezione i na żądanie zostaną zwrócone do muzeów, do których należą.

podpis pod zdjęciem,

Film pokazany przez rosyjską telewizję, na którym rosyjscy dziennikarze i wojsko wyjmują przechowywane tam kosztowności z podziemi Muzeum Kuindzhi. Ukraina nazwała wywiezienie eksponatów z Mariupola do okupowanego Doniecka porwaniem

Władze ukraińskie nazwały wywóz dzieł sztuki z Mariupola do Doniecka kradzieżą. Minister kultury Ukrainy Ołeksandr Tkaczenko uważa, że eksponaty zostały przewiezione do Doniecka w celu oceny – potem zostaną wysłane do Moskwy.

„Pierwszy zorganizowany, celowy akt plądrowania zbiorów muzealnych na Ukrainie od początku wojny”, nazwano usunięcie prac mariupola, historyka sztuki Konstantina Akinszy.

Później okazało się, że do Doniecka trafiły także zbiory Muzeum Krajoznawczego Melitopol, w tym złoto scytyjskie.

Czy te działania można uznać za przemyt? UNESCO nie udzieliło jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie, ale zapewniło BBC, że dokładnie studiuje wszystkie wiadomości.

Kilka lat temu szefowa UNESCO zaproponowała użycie terminu „czystka kulturowa”, przez którą rozumie nie tylko niszczenie zabytków, ale także łamanie praw człowieka na tle etnicznym czy religijnym, niszczenie szkół i ataki na dziennikarzy.

Wyraziła ten pomysł w 2015 roku, kiedy dżihadyści zniszczyli kilka zabytków kultury na Bliskim Wschodzie iw Afryce – od syryjskiej Palmyry po Timbuktu w Mali. Następnie główne rosyjskie muzea, Państwowy Ermitaż i Muzeum Puszkina, jednogłośnie potępiły niszczenie zabytków.

Teraz, gdy zabytki są niszczone w wyniku najazdu rosyjskiego, a zbiory wywożone są z okupowanych terytoriów ukraińskich, obie instytucje milczą.

Ale wojska rosyjskie zabierają nie tylko sztukę – po zajęciu Melitopola porwana została dyrektor lokalnego muzeum historycznego Leyla Ibragimova. Powiedziała, że uzbrojeni mężczyźni ukradli ją z jej domu i przesłuchali. Została zwolniona kilka godzin później, a później udało jej się przedostać na tereny pod kontrolą Ukrainy.

Ukraińskie władze poinformowały również o porwaniu innej pracowniczki tego samego muzeum, 60-letniej Galiny Kucher. Również w kwietniu uprowadzono dyrektora lokalnego muzeum historycznego we wsi Osipenko w obwodzie zaporoskim – aw obwodzie chersońskim władze poinformowały o porwaniu dyrektora szkoły. BBC nie wie, co się z nimi stało.

„Geje i lesbijki pod patronatem Prezydenta Stanów Zjednoczonych”, czyli schron bombowy w centrum sztuki współczesnej

W 2014 roku jedną z ofiar wojny w Donbasie była Izolyatsia, jedyne centrum sztuki współczesnej w Doniecku, które separatyści z samozwańczej DRL zamienili na więzienie i miejsce tortur. Jego kolekcja pozostała w zdobytym Doniecku.

W 2022 roku los Izolacji powtórzyła platforma TYu, którą stworzyli politolog Konstantin Batozsky i kurator Diana Berg, którzy uciekli z rodzinnego Doniecka, podobnie jak tysiące innych mieszkańców Doniecka prześladowanych za swoją pozycję polityczną, do Mariupola.

Tam zaczęli angażować się w rozwój kulturalny Morza Azowskiego – otrzymali międzynarodowe granty, znaleźli lokale, zaczęli organizować wystawy, koncerty, rezydencje artystyczne i architektoniczne oraz zbierać dzieła sztuki.

prawa autorskie do zdjęćTyu Platform

podpis pod zdjęciem,

Konstantin Batozsky podczas jednego ze swoich występów w Mariupolu, 2016

Projekty dotyczyły ostrych problemów społecznych – przemocy ze względu na płeć, dyskryminacji członków społeczności LGBT i osób niepełnosprawnych, a także ekologii.

„Dla nas ważne było, aby ludzie na Ukrainie wiedzieli, czym jest Mariupol, znają go nie tylko jako dziedzictwo [ukraińskiego oligarchy Rinata] Achmetowa. Ale także jako miasto, w którym jest morze, jest kultura. – diaspora ukraińska miesza się z kulturą tatarską i ukraińską, a wszystko to tworzy taką symbiozę, że sprzeciwiała się „rosyjskiemu światu” w 2014 roku. A teraz sprzeciwia się – mówi Batozsky.

Strona internetowa platformy informuje, że w „konserwatywnym i paternalistycznym” mieście promowała wolność i prawa poprzez kulturę i sztukę współczesną.

„To było [jedyne takie] centrum. To znaczy, nic podobnego nie istniało w Mariupolu” – mówi Batozsky o swoim pomyśle. Wspomina, nie bez dumy, że ośrodek otrzymał stypendia z USA i Unii Europejskiej, a przybył do niego ambasador amerykański: „Wszyscy, którzy byli w Mariupolu, na pewno odwiedzali TYu.

prawa autorskie do zdjęćTyu Platform

podpis pod zdjęciem,

Ambasador USA na Ukrainie Mary Yovanovich podczas wizyty na platformie Tyu, 2016

Podobnie jak w przypadku „Izolyatsiya”, ewakuacja kolekcji „TYU” nie była możliwa. Ostatnim przeznaczeniem centrum sztuki był schron przeciwbombowy.

„Ludzie uciekli z Mariupola w ciągu jednego dnia w szoku. Nikt nic nie zabrał TYu. Kiedy twoje życie jest w niebezpieczeństwie, ostatnią rzeczą, o której myślisz, jest wyjęcie archiwum sztuki” – mówi Batozsky.

„A teraz Channel One kręci o nim zabawne historie” – dodaje.

Mówimy o historii w rosyjskiej telewizji, wydanej 26 kwietnia. W nim „TYu” – nazwa nie jest wymieniona, ale Batozsky rozpoznał swoje centrum w filmie – jest przedstawiana jako „organizacja o nietradycyjnych orientacjach, no cóż, gejów i lesbijek i wszystkiego innego, co można tam jeszcze przypisać”. Historia mówi, że „była praktycznie pod bezpośrednim patronatem prezydenta Stanów Zjednoczonych i Kongresu”.

Sekwencja wideo ilustrująca te wypowiedzi składa się z klatek z satanistycznym pentagramem i kolorowym kalendarzem.

Rotterdam w drugiej rundzie

„Rosyjski system wojen to absolutnie niekontrolowane bombardowanie przestrzeni miejskiej i prowadzi do niszczenia zabytków. To Rotterdam w drugim kręgu” – mówi krytyk sztuki. Historyczne centrum Rotterdamu zostało całkowicie zniszczone przez niemieckie samoloty w 1940 roku.

„Wydaje się, że armia rosyjska w ogóle nie jest świadoma konwencji międzynarodowych. Zwłaszcza o takich drobiazgach, jak ochrona dóbr kultury. Nie rozumieją nawet, że niszczenie dziedzictwa kulturowego to zbrodnia wojenna”.

prawa autorskie do zdjęćSOPA Images

podpis pod zdjęciem,

Zrujnowany kościół we wsi Lesnoje koło Charkowa

Dobra kultury są chronione szeregiem traktatów międzynarodowych – jako dobra cywilne są chronione Konwencjami Genewskimi, które określają zasady prowadzenia działań wojennych. Osobno Konwencja Haska z 1954 roku poświęcona jest ochronie dóbr kultury. Rosja i Ukraina są stronami tych traktatów.

Statut Rzymski, który ustanowił Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze, definiuje umyślne ataki na zabytki kultury jako zbrodnie wojenne.

Politolog Batozsky uważa, że niszczenie wartości kulturowych nie jest efektem ubocznym wojny, ale świadomą polityką rosyjskich sił zbrojnych.

„To w pełni świadoma polityka okupanta – niszczenia pamięci kulturowej. To jest pierwsza rzecz, którą robią. Niszczenie kultury to zbrodnia wojenna. I robią to całkiem świadomie. Rabują i uniemożliwiają odzyskanie środków, politolog jest pewien.

Yana Barinova, była szefowa kijowskiego wydziału kultury, mówi, że każdy przypadek trzeba analizować osobno – zniszczenie niektórych zabytków mogło być zaplanowane, inne mogły być przypadkowe. Za celowy uważa np. rosyjski strajk w teatrze dramatycznym w Mariupolu, pod którego gruzami mogło zginąć nawet 600 osób, a stłuczone szkło w kijowskiej Operze Malajskiej jest raczej przypadkowe: „Nie zobaczcie, że zadaniem było zmiecenie wszystkich ukraińskich muzeów z twarzy Ukrainy. Nie ma takiej obserwacji – jeśli nadal stoją i są.”

Jednocześnie zgadza się, że niszczenie pamięci kulturowej jest częścią celów sił rosyjskich, ponieważ dziedzictwo kulturowe jest podstawą narodu politycznego.

„Teoretycznie jesteśmy czymś w rodzaju dodatku do Imperium Rosyjskiego. W związku z tym nie ma nic naszego. A to, co jest, musi zostać zniszczone, aby nie istniało” – interpretuje logikę Moskwy.

Muzeum Wojny

Na tydzień przed rozpoczęciem wojny, 17 lutego, władze Kijowa zorganizowały dyskusję na temat nowego projektu „Muzeum Wojny Rosji z Ukrainą”. Społeczeństwo ukraińskie domaga się zrozumienia tragedii ostatnich lat – powiedziała Yana Barinova na spotkaniu z osobami publicznymi i weteranami wojennymi w Donbasie.

Za cel projektu nazwała przygotowanie „duchowej matrycy odrodzenia kraju” opartej na pamięci historycznej, która ukształtowała się w ciągu ośmiu lat działań wojennych na wschodzie Ukrainy.

Muzeum miało być zlokalizowane na terenie twierdzy kijowskiej – miejsca, w którym budowano i przebudowywano mury, rowy i reduty przez ostatnie tysiąc lat, a książętom kijowskim i litewskim, hetmanom zaporoskim i cesarzom rosyjskim, od Jarosława Mądrego do Bohdan Chmielnicki, Mazepa i Mikołaj I mieli w nich rękę.

Ale sprawy nie wyszły poza pierwsze spotkanie – tydzień później Rosja zaatakowała Ukrainę.

„Muzeum Wojny to tylko proroczy projekt! Co jeszcze mogę dodać?”, wspomina Barinova.

prawa autorskie do zdjęćAlamy

Abyś mógł nadal otrzymywać wiadomości BBC – zasubskrybuj nasze kanały:

Pobierz naszą aplikację: