Były redaktor Lenta.ru, który publikował artykuły antywojenne: „Moje sumienie jest bardzo bliskie oczyszczenia”

Były redaktor Lenta.ru, który publikował artykuły antywojenne: „Moje sumienie jest bardzo bliskie oczyszczenia”

21.05.2022 0 przez admin

Aplikacja BBC News Russian Service jest dostępna na iOS i Androida . Możesz także zasubskrybować nasz kanał Telegram .

Egor Polyakov

prawa autorskie do zdjęćEgor Polyakov

podpis pod zdjęciem,

Egor Polyakov (zdjęcie z archiwum osobistego)

Po dziesiątkach materiałów antywojennych potępiających rosyjską inwazję na Ukrainę i prezydenta Władimira Putina, na stronie popularnego rosyjskiego portalu Lenta.ru, redaktorzy publikacji Jegor Poliakow i Aleksandra Mirosznikowa przyznali się do tej akcji: opuścił Rosję. Były szef wydziałów „Gospodarka” i „Siedlisko” Jegor Polyakov opowiedział BBC, jak pracował pod cenzurą i dlaczego mimo to nie zrezygnował.

Od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę coraz częściej słyszymy o przypadkach zwalniania dziennikarzy z mediów państwowych i prorządowych. Najbardziej godnym uwagi takim aktem było pojawienie się na pierwszym kanale Mariny Owsiannikowej z antywojennym plakatem. W mediach internetowych akcja dwóch redaktorów Lenta.ru nabrała podobnej skali, wypełniając główną stronę publikacji materiałami krytykującymi wojnę z nagłówkami „Władimir Putin stał się nieszczęśliwym dyktatorem i paranoikiem”, „Rosyjski elita choruje na nepotyzm i pochlebstwo”, „Wojna łatwiej ukryć niepowodzenia gospodarcze. Putin musi odejść. Rozpętał bezsensowną wojnę i prowadzi Rosję w otchłań”.

9 maja 2022 r., niedługo po publikacji, antywojenne artykuły w serwisie Lenta.ru zostały usunięte, ale zachowały się w archiwum internetowym. Oficjalnie redakcja Lenta.ru nie skomentowała wówczas incydentu.

Fotograf, https://web.archive.org/

podpis pod zdjęciem,

Tak wyglądała główna strona Lenta.ru rankiem 9 maja

Lenta.ru pozostał popularnym źródłem informacji nawet po odejściu większości redakcji, na czele z Galiną Timczenko, w marcu 2014 r., kiedy Rosja zaanektowała Krym i rozpoczęły się działania wojenne na wschodniej Ukrainie. Polityka redakcyjna pisma uległa wówczas radykalnej zmianie, stała się lojalna wobec władz.

Według Poliakowa akcja antywojenna była planowana od dawna, ale wymagała przygotowania. Materiały zostały opublikowane około godziny 9:40 rano, przed rozpoczęciem Parady Zwycięstwa, aby dyżurni redaktorzy niczego nie zauważyli jak najdłużej. W tym samym celu w tekstach już opublikowanych artykułów umieszczono materiały antywojenne.

BBC BBC: Czy pamiętasz, kiedy zdecydowałeś się odejść?

Jegor Polyakov: W rzeczywistości planowałem odejść od dłuższego czasu. Człowieku, wydaje mi się, że w 2021… Tylko dlatego, że praca tam co kwartał stawała się coraz mniej znośna.

Relatywnie rzecz biorąc, w zeszłym miesiącu można było normalnie pisać o rosnących cenach, śledzić dynamikę inflacji, aw tym miesiącu mówią: „To wszystko. Tylko pozytywne”. Tutaj drapiesz rzepę i myślisz – no cóż, jak możesz pozytywnie opisać to, co dzieje się w gospodarce negatywnie? Stąd te wszystkie obrzydliwe nowomowy, o których teraz mówią urzędnicy. Mam prostą logikę [było] w całej pracy. Jeśli jesteśmy zmuszeni do zrobienia ***o ( źle ), to możemy w ogóle tego nie robić. Lepiej nie róbmy tego niż róbmy gówno, ale coś takiego. W niektórych sytuacjach – niestety nie zawsze – toczy się. Ale tak zbudowałem ogólne wymagania od moich pracowników.

Ponownie, decyzja o rezygnacji była właściwie dawno temu. Chciałem tylko doprowadzić departament do logicznego punktu widzenia i opuścić [Lenta.ru] sam, bez krwi, bez niczego. Wojna dopiero się zaczęła. I w tej sytuacji było już nie do zniesienia. Cóż, wszystko, co wymyśliłem, wymagało czasu i środków. Więc to nie zadziałało od razu.

BBC: Otrzymałeś bezpośrednio instrukcje: teraz wojna się zaczęła, czy powinna być opisana w ten sposób? A może to wszystko opierało się na wspólnym zrozumieniu?

E.P.: Nie, nie! Właściwie to jest najzabawniejsza rzecz. To po raz kolejny dowodzi, że decyzja o rozpoczęciu wojny została podjęta w bardzo wąskim kręgu. Nie było żadnych prezentacji przez dwa lub trzy tygodnie, rozumiesz? Jak sobie wyobrażasz, rozpoczynasz wojnę w XXI wieku, inwazję na pełną skalę na sąsiedni kraj. Czy planujesz wprowadzić cenzurę wojskową? I nie masz nawet planu, jak chcesz go wdrożyć. Nawet biorąc pod uwagę fakt, że praktycznie cały segment mediów jest rozliczalny, kontrolowany i tak dalej i tak dalej. Cóż, to tylko cyrk.

Czyli ludzie, którzy odpowiadają za politykę informacyjną w kraju – nawet oni nie wiedzieli, sądząc po tym, co widzę. Czy możesz sobie wyobrazić [jaki jest] poziom zarządzania krajem. nierealny. A teraz ci ludzie uratują, nie wiem, wspaniały kraj przed kryzysem gospodarczym, kiedy nie będą znali kolejnego kroku swojego multi-ruchu. Możesz sobie wyobrazić, czego można się spodziewać w takich sytuacjach.

Tak więc, kiedy już zdawali sobie sprawę, co czeka na [kraj], kiedy wprowadzono pierwsze sankcje, już były wstępne i poprawne, jak to nazywają, działanie z powodów informacyjnych. I zakazy na niektóre tematy. W szczególności [władze] bardzo obawiały się paniki na rynku walutowym, że wszyscy Rosjanie pobiegną po swoje oszczędności w walutach obcych. Bardzo się tego bali. Ale jednocześnie, gdy tylko opadł szczyt paniki, zapomnieli o tym i stał się tematem rozwiązanym.

BBC BBC: Te wprowadzające, jak one wyglądały? Czy był to dokument, czy instrukcje zostały ci wyjaśnione słowami?

E.P.: Pozwolę sobie nie wchodzić w szczegóły, bo to może zastąpić pewne osoby. Ale te wprowadzające spadły, była lista – [tego] w ogóle nawet się nie wstydzili.

BBC: Duży?

E.P.: Obfite, tak. Więc jak myślisz? Mamy gospodarkę, która, pomimo wszystkich swoich niedociągnięć, jest bardzo głęboko zanurzona w gospodarce światowej. I wyobraź sobie konsekwencje dla nas i innych, jeśli między nami powstanie mur. Teraz najbardziej uderzającym przykładem jest to, co przyjęli – kryzys żywnościowy. Tak jak zachodnie sankcje wywołują teraz rzekomy kryzys żywnościowy w naszym kraju, prawda? Tylko nie mówią, że sankcje są odpowiedzią na inwazję. [Mówią, że] Zachód jest winny, ponieważ nakłada sankcje, ale moim zdaniem Rosja jest nadal winna, ponieważ najechała na sąsiedni kraj.

Podobnie komunikat, że [kraje nakładające sankcje] pogarszają sytuację dla siebie, można teraz zobaczyć we wszystkich mediach państwowych, wystąpieniach posłów, senatorów, prorządowych ekspertów. Ta wiadomość, że strzelają sobie w stopę, to po prostu ustnik. Oznacza to, że nie rozmawiamy o naszych problemach.

Tutaj Władimir Władimirowicz przypomniał sobie nawet termin – bilans handlowy – ostatnio się popisywał. Nie pamiętał tego terminu od wielu lat. Po prostu dlatego, że saldo jest dodatnie – dzięki ograniczeniu importu. Afiszuje się nimi teraz. Spójrz, co za podniecenie, teraz eksportujemy tyle, ile nigdy nie eksportowaliśmy. A o tym, że nasz import do kraju spadł o 50-60%, nie wspomina Władimir Władimirowicz.

A teraz te wiadomości schodzą na dół i powinny być przekazywane zwykłym ludziom, którzy niestety najwyraźniej nie są zbyt obeznani z finansami i nie są w stanie samodzielnie ocenić niektórych podstawowych rzeczy.

BBC BBC: Gdybyś teraz kontynuował pracę, jak napisałbyś tekst o dodatnim bilansie?

E.P.: Cóż, najprawdopodobniej zgodnie z logiką „nie rób gówna” zignorowałbym to. Gdyby to było naprawdę konieczne, zrobiliby to, co lubią agencje rządowe. Jeśli nie mogą zrobić czegoś zabawnego lub umieścić nagłówka, który wyjaśnia sprawę, to głupio przekazują. Pewnie byśmy też głupio retransmitowali. Coś w duchu „Putin ogłosił rekordowy bilans handlowy”. Tak właśnie to brzmi śmiesznie i niezrozumiale. Prawdopodobnie zrobilibyśmy to samo.

BBC BBC: Wasze antywojenne publikacje zaczynały się od stwierdzenia, że „materiał nie jest uzgodniony z kierownictwem”, a za jego publikację „administracja prezydencka rozda publikację gwiazdy”. Czy to było twoje założenie na temat administracji prezydenckiej, czy sam obserwowałeś, jak to działa? Czy czułeś bezpośredni związek z władzami w redakcji?

E.P.: Bezpośrednie połączenie istnieje od dawna. To, co piszą [o pracy mediów prorządowych] w odniesieniu do źródeł, nie jest zbyt dalekie od prawdy. Osobiście ja i niektórzy z moich kolegów otrzymaliśmy te same gwiazdki za niezbyt ostrożne nagłówki w wiadomościach, za opracowanie potencjalnie wybuchowych tematów.

Nazwijmy rzeczy po imieniu, to jest cenzura bezpośrednia i istnieje od dawna, choć nie w tak ścisłych ramach jak teraz. W pewnych tematach, w dość ścisłych ramach, wydaje mi się, że istnieje od połowy 2019 roku, może od początku 2020 roku i od tego czasu tylko urósł i osiągnął swój punkt kulminacyjny.

Nie będę wymieniał osobowości, żeby nikogo nie zastępować. Ale ci, którzy od dawna pracują na rynku i są zmuszeni do pracy w wydawnictwach kontrolowanych przez rząd, wszyscy o tym wiedzą od dawna. Moim zdaniem prawie każda publikacja ma osobistego kuratora, który zgłosi się w przyszłości. Na tym poziomie ten system istnieje.

BBC: Czy miałeś też takiego kuratora?

E.P.: O ile wiem, tak, ale znowu nie będę wymieniać osobowości.

BBC BBC: Czyli jest osoba w administracji prezydenckiej, która czyta wszystkie artykuły Lenta.ru ?

E.P.: Podejrzewam, że nikt już tego nie robi w tak rękodzielniczy sposób [to]. To wszystko są zautomatyzowane systemy, które określają słowami stop, gdzie wystąpiła nadmierna negatywność, gdzie, ich zdaniem, było niepoprawne sformułowanie. Wtedy wkracza system tych czynników ryzyka. Natychmiast na stole leży wydruk dla kogoś. Po tym wydruku rozdawane są te same gwiazdki.

Najwyraźniejszym przykładem działania tego systemu jest parodia Putina i Sobianina autorstwa Maxima Galkina (kilka publikacji internetowych, w tym Lenta.ru, najpierw opublikowało film na stronach internetowych, a następnie je usunął – BBC ). I zadziałało w środku nocy, kiedy wszyscy normalni ludzie śpią. Możesz narysować analogie i zrozumieć, jak to działa.

BBC BBC: Opisujesz dość sztywny system, ale przez te wszystkie lata nadal działała w „Lenta”. Jak sobie to wytłumaczyłeś?

E.P.: Tak, nie trzeba niczego wyjaśniać. To wieczny konflikt z sumieniem i koniecznością pracy, zarabiania pieniędzy. Oczywiście przez te wszystkie lata [było] źle z sumieniem. Usprawiedliwiasz się, pracując dla dużej publiczności, masz przynajmniej część wolności, aby pracować dla szerokiej publiczności, jakoś ich edukować i normalnie opowiadać im o czymś w pobliżu, w pobliżu i tak dalej. Jeśli weźmiesz cały wachlarz naszych materiałów, szczególnie te duże, które ja i chłopaki pisaliśmy pod moim nadzorem, jestem pewien, że to zauważysz. Często są to materiały w duchu „nie można mówić o Rosji, napiszmy chociaż o czymś pokrewnym, podobnym”. Trwa to rok po roku i myślę, że tak będzie dalej, bo ludzie tam jeszcze pracują, mam nadzieję, że nie będzie dla nich żadnych konsekwencji [z powodu publikacji antywojennych artykułów na temat Lenty].

Ale znowu wiem, że z powodu mojego materiału o Gazpromie było bardzo duże zamieszanie w administracji prezydenckiej i odbyła się rozmowa między pierwszymi osobami w państwie – tak samo dostaliśmy za to jasne gwiazdy, ale ciśnienie było bardzo wysokie. Było wiele materiałów, których obecnie nie da się zaprezentować na Lencie.

W 2018 roku porównałem całą rosyjską gospodarkę z gospodarką jednego stanu Kalifornia. Wyobraź sobie, że taki materiał zostałby opublikowany teraz – jest to mało prawdopodobne, musisz się zgodzić. Dopóki istniały przynajmniej miejsca do pracy dla szerokiego grona odbiorców, praca była ciekawa. Chociaż można było nie robić gówna, staraliśmy się nie robić gówna. Teraz jest to w zasadzie niemożliwe, ponieważ na poziomie legislacyjnym nie wolno ci normalnie niczego pokrywać. Cenzura została już wprowadzona i zaprzeczanie jej wydaje mi się bezsensowne i głupie.

BBC BBC: Czy komunikowałeś się z kolegami po zwolnieniu?

E.P.: Oczywiście, że się komunikowałem. Nikogo nie wymienię. Tego samego dnia otrzymałem bardzo mocną i przyjemną informację zwrotną, a od kolegów nie otrzymałem ani jednej negatywnej opinii. Były to w większości słowa wsparcia i wdzięczności. Dostałem go nawet od tych osób, z którymi nigdy się nie komunikowałem, nie skrzyżowałem ścieżek w redakcji. W każdym razie jest fajnie, szczególnie w dniu, w którym byłam bardzo spięta i zestresowana jak diabli.

Przygotowałem się mentalnie na to, że zacznie się jakaś publiczna obstrukcja, oskarżenia o zdradę i tak dalej i tak dalej. Ale w tej chwili osobiście praktycznie nie wyłapałem negatywu. Być może po prostu wypracowanie tematu z botów było w niektórych mediach, w komentarzach. Ale nie czytałem dużo. Nie robi się tego za mnie i nie mam za tym podążać. Cóż, jest taka praca, prawda? Napisz negatywne komentarze. Cóż, co robić.

BBC: Masz pojęcie, dlaczego nie zostałeś dotknięty?

E.P.: Nie wiem, rozumiesz, w naszym kraju teraz wszystko działa zgodnie z instrukcjami. Jak dadzą zgodę, to zrobią, nie pozwolą… Będę w tej samej szarej strefie, gdzie zgodnie z ich prawami wydaje mi się, że jestem winny. Ale sprawa nie została jeszcze otwarta. I wielu znanych osób, w szczególności ten sam Maxim Galkin, który pozwolił sobie na całkowicie jednoznaczne wypowiedzi w przestrzeni publicznej, nie ma przypadków. Naprawdę mam nadzieję, że tak się nie stanie. Po prostu dlatego, że prędzej czy później musi zwyciężyć zdrowy rozsądek.

Ale nie ma poczucia bezpieczeństwa. I podejrzewam, że ten [przypadek] jest kwestią czasu. Albo mają teraz znacznie poważniejsze problemy. Jeśli to prawda, to, jak mówią, jest to dobra wiadomość dla Ukrainy i zwolenników pokoju. Bo jeśli naprawdę mają poważniejsze problemy niż ja, to chyba nie wszystko jest w systemie dobrze.

BBC BBC: Dziennikarze, którzy porzucają prorządowe publikacje, nawet publicznie, są najpierw chwaleni, ale potem okazuje się, że to wciąż za mało dla części społeczeństwa.

E.P.: … Moje sumienie w tej chwili jest bardzo bliskie oczyszczenia, ponieważ wiele poświęciłem, aby zrobić to, co zrobiłem. Sasha (Alexandra Miroshnikova – BBC ) również dużo ofiarowała. I wcale nie jest to łatwe. (…)

Jeśli teraz zaczną mnie podlewać, to przeczytam, wezmę głęboki oddech i za półtorej godziny o tym zapomnę. Dla mnie o wiele ważniejsze jest, aby nasza obecna praca wywarła jakiś efekt, tak aby więcej osób miało dostęp do obiektywnych informacji z różnych źródeł. W końcu nauczyłem się analizować te informacje i rozwijać w sobie krytyczne myślenie.

To o wiele ważniejsze, niż gdyby ktoś nazywał mnie tam śmieciem, zdrajcą, uściskiem dłoni czy czymkolwiek. Każdy ma swoje zdanie. Na litość boską, dla mnie nie jest to zadanie priorytetowe – przekonać ich.

BBC: Czyli z twojego punktu widzenia, gdybyś zrezygnował wcześniej, ktoś inny po prostu przyszedłby do ciebie? Czy istnieje wariant, w którym nikt po prostu nie idzie do pracy w mediach kontrolowanych przez władze?

E.P.: Tak, a nadejdzie nowy wspaniały świat? Właściwie nie znam prawidłowej odpowiedzi na twoje pytanie. W tej chwili prawdopodobnie wezwałbym do rezygnacji, ponieważ każde zwolnienie działa paraliżująco. Doskonałym przykładem jest biznes. W tej chwili, w tym samym Sbierbanku, czterech czołowych menedżerów zrezygnowało w tym tygodniu. Jestem absolutnie przekonany, że w taki czy inny sposób wpłynie to negatywnie na pracę Sbierbanku, ponieważ bardzo trudne jest natychmiastowe zastąpienie top managera, który jest zaangażowany w pracę od kilku lat. Redystrybucja obowiązków na innych pracowników jest tylko zjawiskiem przejściowym i nie rozwiązuje pojawiających się problemów.

W związku z tym prawdopodobnie masowe zwolnienia, tak, rzeczywiście, sparaliżowałyby pracę, stworzyły pewne problemy dla propagandy państwowej, dla tej machiny. Ale rozumiesz, bardzo fajnie jest zmuszać, kiedy nie wiesz o każdej konkretnej osobie, dlaczego tego nie robi.

Znam wiele osób, których sumienie naprawdę boli i praca przez zęby jest nie do zniesienia, ale są zmuszeni do pracy. Ktoś ma kredyt hipoteczny, ktoś ma rodzinę, ktoś jest na ogół jedyną osobą w rodzinie, która obecnie zarabia pieniądze. A ci ludzie po prostu nie mogą pstryknąć palcami i powiedzieć: „To dobrze. Wypadam”.

Nie jestem gotów oceniać tych ludzi. Nikt nie dał mi do tego prawa. Potępiać, sędzia, etykieta. Bez obrazy, ale w takim razie, dlaczego liberalna opinia publiczna jest lepsza od tych, którzy teraz nazywają ludzi takich jak ja zdrajcami? Uważam, że nie mam moralnego prawa do osądzania ludzi, którzy nie mogą zrezygnować z obiektywnych powodów. Tak, uważam, że ludzie, którzy popierają wojnę, nie są zbyt adekwatni, ale taka jest moja opinia, nikomu jej nie narzucam.

BBC BBC: A jak się teraz czujesz po zwolnieniu?

EP: Świetnie! Każdy, kto myśli – zrobić coś lub nie zrobić – zrób to. Mówię poważnie. Taki ciężar został zdjęty z moich barków. I tak stało się łatwiej żyć. To nie żart. Poważnie ci mówię, to bardzo duża ulga, poważnie. Otwiera się nowy świat. Po pierwsze, przestajesz szukać dla siebie wymówek. To bardzo ważne, bo [jeżeli] człowiek wie, że każdego dnia robi jakieś haniebne gówno, to i tak stara się w ten czy inny sposób usprawiedliwiać w swoim umyśle. Po drugie, samo wyjście z tego systemu jest bardzo wyzwalające pod każdym względem. Jeszcze łatwiej jest myśleć. Chociaż oczywiście 9-10 maja i przed [tą datą] było to bardzo stresujące, a nawet nadszarpnęło moje zdrowie, nikomu tego nie życzę.

Ale każdy musi sam określić maksimum, jakie może zrobić. Utożsamialiśmy się z Sashą (Alexandra Miroshnikova – BBC ) to. Ale dla ludzi, którzy nie są gotowi na takie działania, zawsze są działania prostsze i nie są gorsze. A efekt z nich nie będzie znacznie mniejszy. Dlatego jeśli masz wątpliwości, a ja mogę w jakiś sposób wpłynąć na twoją opinię, posłuchaj. Wyciągnij własne wnioski.

Wywiad przeprowadziła Elizaveta Podshivalova.

BBC wysłało prośbę o komentarz do kierownictwa Lenta.ru. Nasza wiadomość z prośbą została przeczytana, ale nie było na nią odpowiedzi.